Jak wykorzystać kociołek?

Gdzie jeść? Co pić? Co i gdzie można polecić? Gdzie lepiej nie ryzykować? A może wiesz, jak coś zrobić do jedzenia? Czyli wszystko o jedzeniu - restauracje, bufety, knajpy, portawy i przepisy.
gar
stary wyga
Posty: 1479
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 30-01-2008 20:28

479 - Kamiennik (Wzgórza Radomickie)
Satan pisze:A zatem spotkamy się na korzennym w Pucku!! Wyśmienity to trunek!!

Jesteśmy umówieni. Miejsce Puck. Dokładna data i godzina do ustalenia w późniejszym czasie.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2365
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 30-01-2008 20:53

gar pisze:Jesteśmy umówieni. Miejsce Puck. Dokładna data i godzina do ustalenia w późniejszym czasie.


Tak jest !
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

azja
wędrowiec
Posty: 412
Rejestracja: 27-11-2007 10:27
Lokalizacja:

Postautor: azja » 20-02-2010 09:27

azja pisze:Dużą cebule obraną bierzemy odkrawamy końcówke tą od szczypiorku,wubieramy łyżeczką środek tak aby zostały minimum z 4 warstwy.Wkładamy cebule do dołka w żarze ogniska a jajko roztrzepujemy z ziołami serem żółtym wedlinką....... co mamy i wlewamy do środka.Jak ścianki są miękkie a jajco sie zetnie wkłapczamy .Pychota
Taka mała propozycja może tak założymy temat przepisów na górskie jedzenie proste do zrobienia w różnych warunkach.Patetntów jest wiele a nie wszystkie znamy,warto się nauczyć dowiedzieć co i jak.Co wy na to???Do kociołka dorzucę przepis.ZUPA GULASZOWA W KOCIOŁKU Zaczynamy oczywiście od przygotowania bazy, czyli bulionu, który wlewamy do kociołka i podgrzewamy nad paleniskiem. W tym czasie kroimy w kostkę polędwicę wołową i mocno podsmażamy pilnując starej zasady, aby jednorazowo na patelnię nie wrzucać zbyt dużo mięsa.

Podsmażone kawałki partiami wrzucamy do garnka. Niezbędny jest tez smak wędzonki. My przygotowaliśmy boczek, który również kroimy w kostkę i przesmażamy. Podobnie postępujemy z cebulą. Wszystko po kolei wędruje do kociołka. Całość wzbogacamy koncentratem pomidorowym.

Teraz nadszedł czas na przyprawy i nadanie ostatecznego szlifu. Siekamy czosnek, kroimy pomidory, paprykę, solimy i dodajemy majeranku oraz pieprz. Kto woli bardziej „ognistą” wersję, może dosypać pieprzu cayenne.

Na koniec zostały nam jeszcze ziemniaki. Pokrojone w dowolnej wielkości kostkę wrzucamy do kociołka i gotujemy do pożądanej miękkości.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2365
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 20-02-2010 10:58

azja pisze:Do kociołka dorzucę przepis.ZUPA GULASZOWA W KOCIOŁKU Zaczynamy oczywiście od przygotowania bazy, czyli bulionu, który wlewamy do kociołka i podgrzewamy nad paleniskiem. W tym czasie kroimy w kostkę polędwicę wołową i mocno podsmażamy pilnując starej zasady, aby jednorazowo na patelnię nie wrzucać zbyt dużo mięsa.
Podsmażone kawałki partiami wrzucamy do garnka. Niezbędny jest tez smak wędzonki. My przygotowaliśmy boczek, który również kroimy w kostkę i przesmażamy. Podobnie postępujemy z cebulą. Wszystko po kolei wędruje do kociołka. Całość wzbogacamy koncentratem pomidorowym.
Teraz nadszedł czas na przyprawy i nadanie ostatecznego szlifu. Siekamy czosnek, kroimy pomidory, paprykę, solimy i dodajemy majeranku oraz pieprz. Kto woli bardziej „ognistą” wersję, może dosypać pieprzu cayenne.
Na koniec zostały nam jeszcze ziemniaki. Pokrojone w dowolnej wielkości kostkę wrzucamy do kociołka i gotujemy do pożądanej miękkości.


Nie obraź się, ale ten Twój przepis kojarzy mi się bardziej z domowym, niedzielnym obiadem, tudzież grillem ze znajomymi nad jeziorkiem, gdzie wszyscy zjeżdżają się samochodami...choć z drugiej strony, to może ja jestem dziwny, nie nosząc na plecach na górskie biwaki: garnków, patelni, polędwicy wołowej, cebuli, koncetratu pomidorowego, nie wspomnę o pomidorach i kartoflach...tak czy inaczej przepis znakomity, ale chyba na rodzinny wypad za miasta, niż biwaki we wschodnich Karpatach... :roll:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

azja
wędrowiec
Posty: 412
Rejestracja: 27-11-2007 10:27
Lokalizacja:

Postautor: azja » 20-02-2010 20:35

Satan pisze:
azja pisze:Do kociołka dorzucę przepis.ZUPA GULASZOWA W KOCIOŁKU Zaczynamy oczywiście od przygotowania bazy, czyli bulionu, który wlewamy do kociołka i podgrzewamy nad paleniskiem. W tym czasie kroimy w kostkę polędwicę wołową i mocno podsmażamy pilnując starej zasady, aby jednorazowo na patelnię nie wrzucać zbyt dużo mięsa.
Podsmażone kawałki partiami wrzucamy do garnka. Niezbędny jest tez smak wędzonki. My przygotowaliśmy boczek, który również kroimy w kostkę i przesmażamy. Podobnie postępujemy z cebulą. Wszystko po kolei wędruje do kociołka. Całość wzbogacamy koncentratem pomidorowym.
Teraz nadszedł czas na przyprawy i nadanie ostatecznego szlifu. Siekamy czosnek, kroimy pomidory, paprykę, solimy i dodajemy majeranku oraz pieprz. Kto woli bardziej „ognistą” wersję, może dosypać pieprzu cayenne.
Na koniec zostały nam jeszcze ziemniaki. Pokrojone w dowolnej wielkości kostkę wrzucamy do kociołka i gotujemy do pożądanej miękkości.


Nie obraź się, ale ten Twój przepis kojarzy mi się bardziej z domowym, niedzielnym obiadem, tudzież grillem ze znajomymi nad jeziorkiem, gdzie wszyscy zjeżdżają się samochodami...choć z drugiej strony, to może ja jestem dziwny, nie nosząc na plecach na górskie biwaki: garnków, patelni, polędwicy wołowej, cebuli, koncetratu pomidorowego, nie wspomnę o pomidorach i kartoflach...tak czy inaczej przepis znakomity, ale chyba na rodzinny wypad za miasta, niż biwaki we wschodnich Karpatach... :roll:
To tylko przykład na dłuższy pobyt np. w chatce jak ide na zakupy oddzielne fakt po za resztą można sobie pozwolić ale to dłuższy pobyt musi być nie na 2 ew 3dni bo to za dużo noszenia gratów do jedzenia no chyba że ekipą każdy coś

teodozjusz
wędrowiec
Posty: 447
Rejestracja: 29-03-2012 19:01

Postautor: teodozjusz » 26-07-2012 17:47

To ja odgrzeję trochę temat. Niektóre dania odgrzewane są najlepsze :wink: Nie cierpię zupek chińskich i innych proszków więc kombinuje inaczej. Moją podstawą własnego ciepłego żarcia na wyjazdy jest skondensowany bulion. Gotuje wywar z jakiegoś mięsa wieprzowego, drobiowego (najczęściej pałki kuraka) i dodatkiem wołowiny do smaku oraz włoszczyzną. Najczęściej dodaje tez takie domowej roboty warzywko do smaku i przyprawy. Czosnek rządzi! :D . Najczęściej używam, w róznych kombinacjach, coś z zestawu: tymianek, majeranek, cząber. Mięso gotuję pokrojone w "kostkę gulaszową". Po uzyskaniu odpowiedniego wywaru odławiam całe mięso i warzywa i wygotowuje wodę. Trzeba uważać coby się nie przypaliło. Wlewam gorący bulion do słoiczków po keczupie i zakręcam. Samo się zassie i nie powinno sie zepsuć. Na bazie takiego jednego słoiczka można zrobić żarcie w wersji wypaśnej dla 4-6 osób, a w wersji trochę cieńszej dla nawet kilkunastu. Na przykład w kociołku...

Kurakowe mięso najczęsciej po wyjęciu kości obsmażam z panierką i robię kanapki podróżne. Pozostałe mięso zamrażam jeśli jadę na włoczęgę, a jeśli jest jakaś baza i/lub samochód to robie z tego jakoweś żarcie do odgrzania.


Wróć do „Jedzenie!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość