VI Zimowy Zlot Forum - Poganka - ankieta odnośnie terminu

Coś się gdzieś dzieje ciekawego? Jeżeli wiesz o jakiejś imprezie, sam ją organizujesz albo chciałbyś zorganizować - daj znać!

Termin VI Zlotu

Czas głosowania minął 10-12-2010 08:14

18-19 grudnia
1
8%
8-9 stycznia
0
Brak głosów
15-16 stycznia
1
8%
22-23 stycznia
1
8%
29-30 stycznia
0
Brak głosów
5-6 luty
6
50%
12-13 luty
0
Brak głosów
19-20 luty
3
25%
26-27 luty
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 12

Awatar użytkownika
keller
łazik
Posty: 84
Rejestracja: 11-10-2010 13:45
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postautor: keller » 07-02-2011 19:41

To i ja dodam coś o zlocie z mojego punktu widzenia...

Moje plany przybycia na zlot w piątek spaliły na panewce już w czwartek po południu kiedy to ogłoszono wyniki egzaminu z logistyki i okazało się, że w sobotę o 12.15 mam być na poprawce. Piątek spędzam więc na wkurzaniu się i pobieżnym przeglądaniu notatek.
W sobotę szczęśliwie zdaje wspomniany egzamin i wraz z czekającym już pod uczelnią Striderem udajemy się na ostatnie zakupy. Potem już tylko zbieram rzeczy do plecaka i wyruszamy w kierunku Grobli. Po drodze wypijam już pierwsze piwko co spotyka się z niezadowoleniem kierowcy.
Do Grobli jedziemy na wyczucie przez co dokładamy kilka kilometrów trasą przez Bolków. Zapamiętujemy lokalizacje najbliższych sklepów i ok 16.00 jesteśmy w Grobli.

W chatce zastajemy lekko rannego i dość brudnego Franka oraz leżące na ławce nieopodal kominka zwłoki Baniaka. Franek w skrócie zdaje nam relacje z tego kto jest i jak wyglądał poprzedni wieczór. Niestety franek pojechał niedługo po naszym przybyciu. Otwieramy więc piwo i robimy mały rekonesans wokół chatki.
Po jakimś czasie z trasy wraca Michał. Robimy posiłek składający się z zupek i hot dogów z kominka prowadząc rozmowę o prawie budowlanym, dziwnych przepisach, liniach kolejowych itp. Michał po kilku łykach piwa dostaje telefon od eco z prośba o transport z knajpy. Zdecydował, że pojedzie więc reszta jego piwa przypada Striderowi.
Po pewnym czasie w dwóch ratach, wraz z dziwnym psem przybłędą dociera ekipa przytransportowana przez Michała. Zmartwychwstaje nawet Baniak.
Przebieg dalszej części imprezy jest oczywisty. Piwo, wino, wódka, produkt wino-podobny i tak w kółko. Oczywiście są także ciekawe rozmowy o tematyce różnej. Dla mnie zakrzywienie czasoprzestrzeni oraz jak to ujął seb dziwne stany świadomości zaczynają się po północy i są systematycznie podsycane przez polewaną żurawinówke i cholera wie co jeszcze. Jakoś po 2.00 wychodzę się przewietrzyć a mój organizm stara się pozbyć nadmiaru alkoholu z żołądka w czym skutecznie przeszkadza pies przybłęda plączący się pod nogami. Wracam do chatki i metafizycznie widzę wszystkich uczestników podwójnie a nawet potrójnie, niektórych poziomo innych pionowo. Niestety ok. 3 kończą mi się papierosy a nie mogę zlokalizować stridera który zapas takowych jeszcze posiadał. Na szczęście Dominika ratuje mnie Pall mallem linkiem. Reszty nocy nie zamierzam spędzać na stole toteż kombinuje sobie legowisko na pietrze złożone z czystych i pachnących materacy oraz śpiwora.

Budzę się z nosem obok ubłoconych butów- jest niedziela. Ogólnie czuje się jakbym na kolację spożył kilka sztuk używanych gumofilców ale nie jest najgorzej. Łyk wody i trochę świeżego powietrza poprawiają samopoczucie. Sięgam do kieszeni po papierosa lecz zastaje w niej dwie puste paczki. W mojej głowie rodzi się ambitny plan marszu do Kwietników a nawet dalej. Na parkingu, w samochodzie zastaje jednak wrak Stridera fajeczki i kilka butelek zimnej wody. W tym momencie zlot opuszcza Baniak. Wracamy do chatki na śniadanie potem już tylko sprzątanie, pakowanie, kolektywne zdjęcia i każdy rozchodzi się w swoją stronę.
Ja i Strider kierujemy się na Radogost celem dotlenienia się i przyspieszenia krążenia krwi. Podziwiamy widok z wieży i schodzimy na jej dół na drugie śniadanie. Po chwili pojawia się nie wiadomo skąd wygłodniały bigel przybłęda. Moja próba nakarmienia go kanapką z pasztetem nieomal kończy się utrata części palców. Okazało się, że Konrad i Red-angel także zawitali na Radogost a pies przybiegł z nimi. Schodzimy więc do czerwonego szlaku, po drodze Konrad robi mi smak na odwiedzenie Wzgórz Strzegomskich i nieczynnych kamieniołomów granitu.
Przed nami pojawia się misja odprowadzenia psa do Kłonic gdzie czekał Michał zobowiązany odwieźć go do Muchowa. Niestety pies nam się gubi po drodze. czekamy jeszcze chwile ale nigdzie nie widać tego małego dziada toteż Michał żegna się z nami i wyrusza dalej. My udajemy się zaś zwiedzić Kłonice i zobaczyć pałac. Po przejściu kilkuset metrów pies się pojawia. W kierunku niego poszło kilka obraźliwych słów ale chyba nie zrozumiał. O fakcie tym powiadamiamy Michała, który po chwili jest znów w Kłonicach. Pies jest w dobrych rękach więc wracamy do Grobli leśnymi drogami. Kręcimy się jeszcze trochę po Gobli bezskutecznie szukając możliwości nabycia czegoś co nie smakuje wódką. Ostatecznie ryzykując odebrania prawa jazdy Strider decyduje się jechać do Kwietnik.

Powrót opisze już Strider i wrzuci zdjęcia.

Czekam na kolejny zlot!!!! Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3343
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 07-02-2011 19:57

Jest więc międzygatunkowy seks między psem-przybłędą a nogą Andrzeja


oraz

W chatce zastajemy lekko rannego i dość brudnego Franka oraz leżące na ławce nieopodal kominka zwłoki Baniaka


cytaty zlotu :lol:
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 392
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 07-02-2011 20:31

pytanie do Michała - jak się zakończył wątek psa?
"following our will and wind we may just go where no one's been"

Kurrant
tramp
Posty: 40
Rejestracja: 24-01-2011 11:24

Postautor: Kurrant » 07-02-2011 20:38

Co za piękne opisy Zlotowych Wojaży!
Ubaw mam niezły. :D

Poranek niedzielny był 'trudny'.
Chcę wrócić.

K.
"[...]Wolność miłuję i powietrze ponad rześką ziemią." F. Nietzsche

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 07-02-2011 21:04

Jak ja Was podziwiam za tak szybkie fotorelacje!
Miło wrócić, choćby jedynie przez zdjęcia, do tak wybornie zainwestowanego czasu :) Było wszystko co konieczne: zabyteczki, wędrówka, sielanka, piwko, przygoda, wspólne spotkanie i ... pies pedał... :D
Dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas i do zobaczenie gdzieś i kiedyś...
Ostatnio zmieniony 07-02-2011 21:21 przez ecowarrior, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 21:10

keller pisze:Powrót opisze już Strider i wrzuci zdjęcia.


To na początek wyjaśnię dlaczego rano byłem w samochodzie. Nie do końca wiem po co, ale w pewnym momencie postanowiłem pójść do samochodu. Zastanawiające jest że nie wyciągnąłem kluczyków z plecaka, tylko poszedłem z pełnym ekwipunkiem. Być może zacząłem wtedy myśleć jak Franek, gdy rozmawiał z nami kilkanaście godzin wcześniej.
Franek: „To ja myślałem że pochodzę po górach trochę, a u tylko alkohol i alkohol, nie daje rady jadę do domu.”
Tok myślenia Franka mogło powodować solidne otarcie na policzku. Na szczęście ja do domu nie pojechałem, tylko tak jak wsiadłem, tak zasnąłem. Jakieś dwie godziny później obudziłem się trzęsąc się z zimna. Chciałem powrócić do chatki, ale siły mi wystarczyło tylko na wciągnięcie na siebie śpiwora. Potem budziłem się jeszcze kilkakrotnie. Raz obudził mnie kogut, raz deszcz, potem były jeszcze lampy, kury i chyba jacyś ludzie.


A nasz powrót wyglądał tak:
W sklepie U Nicoli w Kwietnikach, nie było Nicoli był jakiś facet ale miał wodę. Bezczynnie siedzieć w aucie już nie dawaliśmy rady, pochodzić też za bardzo nie było gdzie. Jest 15, więc zaopatrzeni w kojący napój ruszamy autem w stronę Bolkowa. Żaden z nas nie był na zamku w Świnach więc wrzucam lewy kierunkowskaz i po chwili cuor zabłoconą drogą wspina się pod górę niczym normalny. Stajemy na wprost wejścia, an którym wisi tabliczka z informacją zamek można zwiedzać od kwietnia. Zawiedzeni , musimy zadowolić się obejściem dookoła murów. Twierdza okazuje się być nie do zdobycia, przynajmniej jak na razie.

Kilka minut później przejeżdżamy prze Bolków szukając drogi którą dojedziemy do Płoniny. Udaje nam się. Droga się zwęża, dziury w nawierzchni ustępują miejsca wyrwom a stojący obok niej znak głosi: Droga nie utrzymywana zimą. Mijamy go obojętnie bo śniegu przecież nie ma, taki to zlot zimowy. Dojeżdżamy do Pastewnika, by w końcu zobaczyć radar burzowy. Nasza uwagę przykuwają jednak wyglądające na opuszczone budynki tuż przy drodze. Wyglądają na dawny ośrodek wypoczynkowy ale przeczy temu ogrodzenie z drutu kolczastego. Niezwłocznie wchodzimy do pierwszego z nich. Z sufitu obficie cieknie woda, wszędzie wala się gruz, izolacje wełny i inne remontowe atrybuty. Coraz bardziej zaciekawieni obchodzimy cały teren. Niektóre budynki mają elewację, w tych samych zawalone są klatki schodowe. Przechodząc prze centralny plac wyłożony żelbetowymi płytami, jeszcze raz spoglądając jeszcze raz na budynki dochodzimy do wniosku że musiała być to jednostka wojskowa. Potwierdzenie znajdujemy już niedługo na szczycie pobliskiego wzgórza. Podchodząc na nie mijamy podniesiony szlaban ciekawe garaże u jednego z gospodarzy. Garaże w kształcie półkuli, od razu mi przychodzi na myśl obudowa radaru jaki kiedyś widziałem. Wyłożoną kamieniami drogę przegradza nam solidna zaspa, szybko przełazimy prze namoknięty śnieg widząc w oddali sylwetkę radaru.

Na szczycie zdziwienie. Jest radar ale są też jakieś budynki kamuflowane zakamuflowane pod warstwą ziemi i farby na nieprzysypanych powierzchniach. Najpierw sprawdzamy czy są jacyś strażnicy. W budynkach przylegających do radaru nikogo chyba nie było, rezygnujemy jednak z wchodzenia za siatkę pomimo tablicy która głosiła To Twój Radar!. Łazimy za to po przylegającym terenie. Podziemna rozdzielnia prądu, ziemno- żelbetowe rampy, garażo-hangary, wszystko pomalowane we wzór jaki zwykle mam na spodniach, wszystko otoczone kolczastym drutem. Potem okazało się że był to posterunek radiotechniczny. Umieszczone tu radary prześwietlały niebo w poszukiwaniu samolotów wroga. Po zamknięciu jednostki postawiono tu radar meteorologiczny. Koszary ktoś chciał przerobić na ośrodek leczenia z uzależnień. Ale nie wyszło i tak stoi minimum od siedmiu lat.

Z Pastewnika jedziemy do Płoniny by obejrzeć ruiny zamku Niesytno. Pięknego obiektu, można by powiedzieć magicznego gdyby nie nadużywanie ostatnio tego słowa. (historia jest opisana tu http://niesytno.pl/?p=583, moją uwagę przykuło zdanie „dawniej siedziba rycerzy rabusiów, co jednemu z użytkowników powinno się spodobać ;)
Do wnętrza trochę strach wchodzić bo wszystko trzyma się na słowo honoru. Przemykamy szybko po zawalonych stropach na drugą stronę budynku, by przejść z powrotem, pod stropami które zawalić się za chwilę mogą. Robi się ciemno próbujemy jeszcze wejść na starą wieże, z której miałem ambitny plan obejrzenia zachodu słońca, ale okazuje się że wewnątrz tylko gruz zawalonych klatek schodowych. Wchodzimy jeszcze tylko do groty która robi na nas wrażenie podobne do tych po odwiedzeniu groty pustelnika. Pod ich wpływem spożywamy w samochodzie resztę prowiantu. Zatrzymamy się Jeszce tylko na stacji by spożyć symbolicznego hot-doga i już dalej bezpośrednio do domu.

Zdjęcia: Nie wyszło tyle ile chciałem i tak jak chciałem ale Eco miał racje mówiąc o delirce która niezwłocznie nadejdzie.

https://picasaweb.google.com/Trappeur6/ ... udeckiego#

!!ZLOT UWAŻAM ZA UDANY!!

Do zobaczenia na szlaku albo na zlocie następnym :)
Ostatnio zmieniony 09-02-2011 21:39 przez Strider, łącznie zmieniany 1 raz.
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Kurrant
tramp
Posty: 40
Rejestracja: 24-01-2011 11:24

Postautor: Kurrant » 07-02-2011 21:49

Strider, właśnie Twoja historia z autem mnie zaciekawiła.
W nocy widziałem Cię jak wychodzisz z plecakiem, pomyślałem sobie, że Impreza Ci nie leży i idziesz w świat... a tu rano Strider.
Miałem przez chwilę poczucie zakrzywienia czasoprzestrzeni - ale nic z tych rzeczy! :D
"[...]Wolność miłuję i powietrze ponad rześką ziemią." F. Nietzsche

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 22:03

Jak mogłaby impreza nie leżeć? ;) to ja leżałem ;) :)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
keller
łazik
Posty: 84
Rejestracja: 11-10-2010 13:45
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postautor: keller » 07-02-2011 22:07

Obrazek

Kurde Kurrant co Ci się stało? Jak dla mnie najlepsza mina zlotu :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3924
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 07-02-2011 22:20

https://picasaweb.google.com/1060600106 ... 5477277362

strider, a ty znowu jakies swietne miejsce odkryles!! :)

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 22:23

buba1 pisze:strider, a ty znowu jakies swietne miejsce odkryles!! :)


Samo się odkryło ;)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Kurrant
tramp
Posty: 40
Rejestracja: 24-01-2011 11:24

Postautor: Kurrant » 07-02-2011 22:32

keller pisze:Obrazek

Kurde Kurrant co Ci się stało? Jak dla mnie najlepsza mina zlotu :wink:


Prawie tu umarłem ze śmiechu.

PS Usuńcie to zdjęcie, wyglądam jak paskudna, zdychająca mysz ;)
"[...]Wolność miłuję i powietrze ponad rześką ziemią." F. Nietzsche

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 22:45

Kurrant pisze:PS Usuńcie to zdjęcie, wyglądam jak paskudna, zdychająca mysz ;)


Już usuwam ;)
Ale mi wyraz twojej twarzy i ogólny wygląda, ta ręka na piersi bardziej kojarzy mi się z przedstawieniami Chrystusa na drodze krzyżowej ;)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 22:50

Buba szkoda że cię nie było :( No a i tak wszyscy prawie byli chorzy. Jedni mieli dolegliwości żołądkowe, inni leżeli bez ruchu.. a miny wychodzących rano z chatki... jak przed wejściem do szpitala ;) Pamiętam jak wynurzył się grafolog. Ja mówię masakra, a grafi na to: maskara, to jest za mało powiedziane ;)

Grafi i seba: wasza nocna wyprawa treeclimbingowa to nokaut ;)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 07-02-2011 22:52

kurrancie drogi, zdjęcie z albumu usunąłem ale na forum dalej siedzi, więc nie wiem co dalej ;) chyba musi pozostać ;)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..


Wróć do „Imprezy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości