Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3317
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"

Postautor: Pudelek » 14-02-2018 10:31

Oczywiście wiele osób zachowuje się z psami niewłaściwie, ale znowu mam wrażenie, że jakoś niesamowity pech cię prześladuje - ja nigdy nie widziałem, aby ktoś wchodził z psem do sklepu, urzędu czy kościoła (pomijam psy przewodnickie). Natomiast jak najbardziej "dawniej" psy trzymało się w domu (nie wiem czy w beciku, bo o takich przypadkach też nie słyszałem ;)), bo od zawsze był podział na psy domowe i "budowe". Przecież część ras zwyczajnie by na łańcuchu nie przeżyło, zresztą pożytek byłby z nich żaden...

Tak z drugiej strony to np. w Czechach pies przebywający ze swoim panem w knajpie to jest norma. Ba, często dostają nawet piwo do swojej miski :D W Polsce z 90% lokali (mam na myśli bary, a nie restauracje) taki pies i właściciel by wyleciał. Tak samo psy latające swobodnie po miejskim parku nie są tam niczym dziwnym, choć z trzeciej strony znacznie rzadziej zdarza się, aby jakiś czworonóg za granicą na mnie "skoczył"...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 2971
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"

Postautor: Lech » 14-02-2018 10:45

Są jeszcze PSY i psy. W Czechach np. wielkość i rasa nie ma znaczenia. W schroniskach i restauracjach ludzie wchodzą z psami, często w upalne dni przy wejściu czeka miska z wodą dla czworonogów i nikt nie robi z tego problemu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by w przypadku pieska rasy York, bo to małe pieski, które bez problemu można włożyć do plecaka albo wziąć na ręce, ksiądz musiał użyć paralizatora bo poczuł się zagrożony. Znam kilku księży, w tym proboszcza w Wierzenicy pod Poznaniem, który lubi zwierzęta, sam ma psa i nawet zaprasza zwiedzających zabytkowy drewniany kościółek do wejścia z psem nie tylko na teren przykościelny ale nawet do wnętrza świątyni. Ojciec zakonny, którego uwidoczniłem na zdjęciu z 1983 r. obok kościoła Marii Śnieżnej miał nawet dwa psy i bardzo lubił te zwierzęta. Nic dziwnego, jako Franciszkanin właściwie rozumiał przesłanie św. Franciszka, czego w żadnym razie nie można powiedzieć o obecnym duchownym traktującym to miejsce jak swój prywatny folwark a ludzi przechodzących obok kościoła jak bydło.
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości