Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Zły Marcin
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Zły Marcin » 05-10-2016 16:53

Przy Panskym Dumie skręciliście z szosy w prawo w kierunku muzeum.
...
A tak, jeśli to TAKIE utyskiwania to fakt, można pomarudzić :wink:
Choć z tych okrąglaków bardziej przypadły mi do gustu konstrukcje przy "samolocie", moście, pod Działem Izerskim, pod Cichą Równią i pod Wysoką Kopą, niż te całkiem otwarte - jak ta na Kobylej Łące czy ta w której spaliście w kierunku Kořenova z grzankowym skrytożercą.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: buba1 » 05-10-2016 17:10

Przy Panskym Dumie skręciliście z szosy w prawo w kierunku muzeum.


po drugiej szosy, naprzeciw Piramidy?

Choć z tych okrąglaków bardziej przypadły mi do gustu konstrukcje przy "samolocie", moście, pod Działem Izerskim, pod Cichą Równią i pod Wysoką Kopą, niż te całkiem otwarte - jak ta na Kobylej Łące czy ta w której spaliście w kierunku Kořenova z grzankowym skrytożercą.


Mi tez! te zamkniete skupiajace sie wokol ogniska sa najlepsze!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Zły Marcin
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Zły Marcin » 05-10-2016 17:13

buba1 pisze:po drugiej szosy, naprzeciw Piramidy?

hmmm, no nie, po tej samej (prawej stronie szosy co Pyramida, to zdaje się są ci sami ajenci/właściciele) stronie, ale nad Pyramidą idąc drogą z kierunku płd wsch.

Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: buba1 » 05-10-2016 17:47

to przy tym budynku chyba nie bylismy, jakos go nie kojarze....
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1492
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Dolnoślązak » 05-10-2016 22:40

Buba, ty mnie do złego doprowadzisz, żeby o tej porze robić sobie teraz grzanki, bo taki smak mi zrobiłaś :x

A co do Orla - czy tam serwują też naleśniki/racuchy z jagodami?

A odnośnie Czech i ich przybytków również odniosłem takie dziwne wrażenie, gdy byłem pod koniec maja na nocnej nieplanowanej wyrypie w Izerach. W dzień Chata Smedava o kubaturze naszych schronisk górskich działa w najlepsze, zaś wieczorem kiedy byliśmy po 21 bez wody, zamknięta na głucho, że nawet wody nie kupisz. Niby jakieś światło w oknie się świeciło ale na kołatania nie odpowiedział nikt, więc napoiliśmy się dopiero na stacji benzynowej w Świeradowie parę godzin później :twisted:

PS Widzę, że ta "chata" to zwyczajna restauracja, na pewno Ci się nie spodoba :P http://www.liberecky-kraj.cz/dr-pl/1204 ... edava.html

Awatar użytkownika
Zły Marcin
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Zły Marcin » 06-10-2016 07:32

Taa, Smedava to w sumie teraz już tylko pół samoobsługowy bar szybkiej obsługi. Żarcie i piwko mają niezłe, ale otwierają późno i zamykają szybko (10.00-18.00).

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Fadel » 06-10-2016 07:34

Hazmburk pisze:
Fadel pisze:Jednak po czeskich lasach dość często natykam się na podobne słupki, ale oddziałów leśnych.

To raczej jest słupek graniczny między państwami, na co wskazuje lokalizacja zgodna z numeracją na Messtischblattach. Choć kształtem bardziej przypomina stary drogowskaz. Wydaje mi się, że mogą to być stosunkowo nowe znaki, może z początku XX wieku?

Bardziej znany znak graniczny (z numerem 311) jest u zbiegu Izery i Jizerki (obok kamienia granicznego rozdzielającego dobra semilskie i frydlandzkie z 1845 r.). Sporo starych znaków granicznych jest wyrytych na głazach nad Izerą:
http://pomnicky.haufer.com/pomn2.php?pomn=113
...


Dzięki za info. No widzę, że będę miał co robić. :)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: buba1 » 06-10-2016 09:21

Rano chyba ze dwie godziny lazimy sobie nad Izera, skaczemy po kamieniach, zagladamy na bezludne wyspy, pluskamy sie w wodzie, wygrzewamy na skalach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na rzece jest kilka glebokich buniorow nadajacych sie nawet do poplywania, woda zapewne zakrywa tam z glowa.

Obrazek

Okoliczne lasy, powoli bo powoli, ale zaczynaja juz nabierac lekkich barw jesieni. Wyjatkowy urodzaj jest tu na jarzebiny

Obrazek

Obrazek

Ciekawy slupek graniczny zrobiony ze zwyklego kamienia, w porownaniu z innymi wyglada jakby sie rozpuscil i rozlal :D

Obrazek

Tu inny strumyczek ktory do Izery wplywa. Tez mily.

Obrazek

Obrazek

Po drodze z Orla do Chatki Gorzystow kolejna wiata do kolekcji

Obrazek

Po raz pierwszy chyba ide przez torfowiska w rejonie Chatki Gorzystow i widze je w letniej szacie. Zwykle byla to zima albo pozna jesien. Trawy maja tu rudawy odcien, podobnie zreszta jak woda przeplywajacego strumienia. Gdzieniegdzie leza fajne korzenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu przystanek sciezki dydaktycznej- “Brzoza Karlowata”. I teraz pytanie - gdzie ona jest? Czy to ten uschly zlamany pien? Albo te iglaste drzewka? A moze jest tak karlowata ze jej nie widac i przyslonily ją krzaczki jagod? ;)

Obrazek

Zagladamy do chatki choc po ostatnim pobycie obiecywalam sobie ze bede to miejsce mijac szerokim łukiem, kiedy to zrobili nam awanture ze przyszlismy bez rezerwacji. Jest przeciez telefon, internet a my smiemy przyjsc o 23 w piatek w zimie. I powinni nas nie przyjac ale sa łaskawi wiec niech to bedzie ostatni raz. Tej nocy w schronisku spaly 4 osoby. Lacznie z nami… A potem jeszcze te opowiesci znajomych o podziale turystow na lepszych i gorszych, i sprzedawaniu jedzenia z kuchni tylko tym co nocuja. Ale coz, jestesmy glodni to sprobujemy tu zarcie pozyskac. Nie wiem czy od naszego ostatniego pobytu zmienila sie obsluga, czy jest ta sama ale poszli po rozum do glowy ze takimi akcjami odstraszaja turystow i sami sobie bija tylek. Nie wiem. Ale dzis bylo bardzo milo. Nalesniki sa teraz dla wszystkich, chyba ze sie skoncza to nie ma dla nikogo co jest zupelnie logiczne. Rezerwacja jest niekonieczna, cena za glebe jest nawet w cenniku. Wrzatek za darmo. Pytam o mozliwosc kupna kilku surowych ziemniakow. Gosc zza baru usmiecha sie od ucha do ucha- “na ognisko?”, nie ma sprawy. Ziemniaki dostaje w prezencie i jeszcze do tego troche maselka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedyne co pozostalo niemilego to nadal jest zakaz dotykania ksiazek ktorymi ozdobione sa sciany. Od razu staje mi przed oczami schronisko Jagodna, gdzie tez jest duzo ksiazek ale sluza one do czytania, i wywieszone napisy wrecz zachecaja kazdego wedrowca aby pokopal w regalach i znalazl cos dla siebie. Wiec mozna. Jak widac dowcip “poprosze 5 metrow ksiazek, maja ladnie wygladac na polce” nie jest wcale oderwany od rzeczywistosci. Przy schronisku stoi samochod na ciekawym podwoziu. Takie opony zimowe do skodusi chcemy!!!!!!

Obrazek

Przy chacie nie jestesmy sami. Jest z nami kilkadziesiat sztuk harcerzy z Rajdu Granica ktory przebiega kilkoma trasami na terenie Karkonoszy i Gor Izerskich. Wszystkich uczestniczacych w rajdzie jest kilkaset. 80 z nich nocuje dzis w Chatce Gorzystow. Co chwile przychodza nowe grupki wesolej mlodziezy. Wszyscy wygladaja bardzo sympatycznie, z wielkimi plecakami, potroczonymi roznistymi rzeczami typu patelnia, garnek, latawce. Niektore grupki spiewaja rozne piosenki, widzialam dwie osoby grajace na gitarze idac. Wiek uczestnikow wskazuje w wiekszosci na liceum acz przewijaja sie tez ludzie majacy lat zapewne dwadziesia kilka (nie tylko wsrod druzynowych). Niektorzy maja na sobie harcerskie mundurki, acz to raczej mniejszosc. Raczej dominuja bojowki, sztruksy, dzinsy, mundury calego swiata, kapelusze, chusty, a nawet czapki wykonane z gazety. Wiele osob ma na sobie koszulki z roznych rajdow czy koncertow. Tak jakby sie nagle przeniesc w gory sprzed kilkunastu lat.... Ciekawe jest to ze nie zauwazylismy nikogo z rajdu w modnych ostatnimi czasy szeleszczacych obcislych wdziankach. Dlaczego? Nie wiem czy byl jakis odgorny przykaz ze nie wolno czy wsrod mlodziezy jest inna moda? Grupki po przybyciu pod chatke maja rozne zadania np. odgrywaja Akcje pod Arsenalem , skades maja odbijac wiezniow i inne tam misje stylizowane na partyzanckie. Maja jakies mapki i bardzo glowia sie jak to wszystko rozplanowac nie uzywajac telefonu komorkowego.. Troche niektorych zawstydza stwierdzenie ktoregos z przelozonych - “pomyslcie ze oni byli w waszym wieku i bez telefonow sobie poradzili. A! I do was nikt nie strzela…” Ciekawe wyglada tez musztra ktorą robi dziewczyna grupie chlopakow przynajmniej o glowe od niej wyzszych. Grupki rajdowe bedziemy spotykac juz do konca naszego wyjazdu. Dalej podazamy w strone Sinych Skalek, Przedniej Kopy itp. Po drodze ciekawa kapliczka, fajna, drewniana z mila rzezba w srodku i tematycznym napisem.

Obrazek

Wszystko by bylo utrzymane w jednej konwencji gdyby nie dziwna plaskorzezba z boku slupa. Kogo ona przedstawia i co autor mial na mysli chyba na zawsze pozostanie tajemnica..

Obrazek

Po wyjsciu na czerwony szlak wreszcie otwieraja sie widoki, ktorych jestesmy dosyc spragnieni po kilku dniach w lesnych tunelach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak jest raczej pusty. Spotykamy tylko sympatycznego acz dosc dziwnego mlodego chlopaka. Wedruje juz ktorys dzien, z plecakiem w ktorym ma sweter i butelke wody. Pyta nas dokad dojdzie idac prosto, czy tam jest jakies schronisko i czy w schroniskach sie placi za nocleg.. Ma tez w planach kapiele w roznych potokach i wodospadach i to jest jego glowny cel wedrowek. Polecamy mu wiaty ale chyba by zmarzl- nie ma spiwora. Acz bardzo go ten rodzaj noclegu zainteresowal. Opowiada przygody swoich poprzednich dni w trasie, gdy jakos zawsze trafil na dobrych ludzi. Mowi tez ze planuje pojsc pieszo gorami, polami, lasami do Zakopanego i co mu radzimy zeby zabrac ze soba. Zapisuje sobie w telefonie (bo twierdzi ze nie zapamieta) ze musi pozyskac spiwor/koc, karimate/materac, latarke , kurtke od deszczu, zapalki i jakis gar na ognisko.. Mapy twierdzi ze nie potrzebuje, bedzie pytal ludzi, a najwyzej jak trafi gdzie indziej niz chcial to tez nie problem. Nie wiem skad gosc sie urwal ale biorac pod uwage radosc i optymizm ktory ze soba niosl- to swiat z ktorego pochodzi jest piekny i chetnie bym sie tam wybrala! Wiata do ktorej dzis docieramy jest chyba najfajniejsza na calej trasie. Polozona w widokowym i nie bardzo zadeptanym miejscu. Ksztalt wlasciwy, miejsce na ognisko w srodku. Drewna wbród.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dodatkowo uroku tej nocy dodaje pelnia ksiezyca, ktora sprawia ze skapany w srebrzystej poswiacie swiat jest prawie jasny jak w dzien.

Obrazek

Obrazek

I trafilismy w sam srodek rykowiska jeleni. Dziwimy sie ze tak wczesnie, zawsze myslalam ze to pazdziernik w to obfituje, a tu niespodzianka. Ryczenie slychac z kilku stron, najblizsze chyba z gdzies 50 metrow. Za wiata jest troche drzew a potem polanka, i chyba tam jakis osobnik dokazuje. Kilka razy slychac tez chrobotanie zuzlu na drodze, jakby jechalo auto lub rower, ale nic nie nadjezdza. Widac lezie cos ciezkiego. Niestety mimo bliskosci i jasnosci zadnego jelenia nie udaje sie zobaczyc. Ale klimat jest! Dobrze ze zgromadzilismy po poludniu duzo drewna i nie trzeba teraz wlazic w las bo troche bym sie bala! Chyba nawet w namiocie bym sie czula nieswojo. Pieczemy pozyskane ziemniaki, takie zawsze lepiej smakuja niz kupione. Lepsze byly jedynie te ukopane na cudzym polu na Roztoczu, we wrzesniu 2005. Popijane bulgarska rakija figową ,mmmmmm… Dzis do picia mamy jedynie herbate (nie tylko chleb sie skonczyl ;)) acz w dzisiejszych okolicznosciach i herbata smakuje wybornie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
obieżyświat
Posty: 966
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Hazmburk » 06-10-2016 15:17

buba1 pisze:A tu przystanek sciezki dydaktycznej- “Brzoza Karlowata”. I teraz pytanie - gdzie ona jest? Czy to ten uschly zlamany pien? Albo te iglaste drzewka? A moze jest tak karlowata ze jej nie widac i przyslonily ją krzaczki jagod? ;)

http://dzienniklesny.pl/turystyka/hala-izerska/

Dość wyrośnięty okaz, trudno go nie zauważyć ;)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: buba1 » 06-10-2016 16:48

To tablice postawili w zdecydowanie innym miejscu, a nie kolo wlasciwej brzozy...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
obieżyświat
Posty: 966
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Hazmburk » 06-10-2016 19:52

buba1 pisze:To tablice postawili w zdecydowanie innym miejscu, a nie kolo wlasciwej brzozy...

Tam też widać jakąś tablicę. Tutaj - co widać na Twoim zdjęciu - brzoza też rosła, ale została ścięta przez jakiegoś Tupolewa ;)

A mówiąc serio: nie wiem, czy brzoza karłowata w ogóle jest widoczna ze szlaku. Są to niewysokie krzewinki rzędu kilkudziesięciu centymetrów wysokości. Kiedyś przyglądałem się roślinności przy drodze pod kątem właśnie zobaczenia brzozy karłowatej, ale niczego, co mogłoby wyglądać na tę roślinę, nie zauważyłem i po krótkim poszukiwaniu dałem sobie spokój. To były czasy przed epoką internetu, więc było trudniej. Poszukałem teraz trochę po sieci i nie widzę żadnych fotografii brzozy karłowatej z Gór Izerskich zrobionych przez turystów, blogerów, pasjonatów przyrody i ogólnie niespecjalistów, a jedynie zdjęcia naukowców, leśników itp., co mogłoby potwierdzać tezę z początku akapitu. J. Potocka przeprowadziła szczegółową inwentaryzację wszystkich torfowisk polskiej części Gór Izerskich jeszcze przed powstaniem rezerwatu Torfowiska Doliny Izery i według tej autorki Betula nana w całej Dolinie Izery występuje jedynie w odciętej przez drogę, zachodniej części dawnego rezerwatu Torfowisko Izerskie. A więc tam należałoby jej szukać. Artykuł ukazał się w 4. tomie "Przyrody Sudetów Zachodnich" z 2001 roku. Może ktoś widział na własne oczy brzozę albo wypowie się ktoś lepiej znający się na botanice niż ja.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: buba1 » 07-10-2016 09:59

Poranek jest jakis mglisty, ni to chmury, ni to smog… nie wiem co to, ale to chyba nie jest “na pogode”...

Obrazek

Suniemy sobie dalej m.in. przez Zwalisko gdzie wdrapujemy sie na tamtejsze rozniste skalki i ogladamy widoki ktorych za bardzo nie ma. W tym rejonie probuja nas tez rozjechac rowerzysci, ktorym chyba popsuly sie hamulce, bo zamiast zwolnic krzycza tylko “z drogi, aaaaaa”

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy nietypowa kapliczke. Albo ktos zajumal z niej świątka, albo glownym obiektem kultu jest tu strumien? :)

Obrazek

Spotykamy dzis ponownie wczorajszego wedrowca o znikomo malym bagazu. Dotarl jak planowal do wodospadu Kamienczyk ale sie w nim nie wykapal- jak sie okazalo strzega go kraty i nastraszono chlopaka mandatem. Gdzies w Szklarskiej znalazl nocleg w jakims osrodku wypoczynkowym, gdzies pozwolili mu kimnac w jakiejs kanciapie. Ponoc noc byla bardzo zimna i tej wlasnie nocy obiecal sobie ze koniecznie kupi spiwor. A dzis wraca spowrotem czerwonym szlakiem w strone Swieradowa. Nie udalo sie z Kamienczykiem to idzie poplywac w Izerze. Tlumaczymy mu gdzie sa fajne buniory. Trzymamy kciuki aby dzis chlopakowi sie udalo zrealizowac plan!

Dzis dolacza do wedrowki Tomek. Umawiamy sie z nim na Wysokim Kamieniu, gdzie czekamy wcinajac jablka z chmielem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obiekt na Wysokim Kamieniu oferuje jedzenie i picie ale nie posiada na stanie ani kibla ani nawet kosza na smieci. Gdy pytam o smietnik mowia ze nie ma i oni zadnych smieci nie przyjmuja. Nie wiem czy to byla sugestia ze worek ze smieciami ktory niesiemy od dwoch dni mamy rąbnac w krzaki czy jak? i butelki po piwie zakupionym w schronisku rowniez???

Po odebraniu Tomka idziemy do wiaty pod Zwaliskiem. Po drodze odkrywamy dziwny bunkier. Od strony drogi stoi jakby budka straznicza. Dalej przechodzi sie przez załamany tunelik i za wysokim wałem ziemnym jest bialy budynek z betonu. W srodku kilka pomieszczen i nawet w miare czysto jak na takie obiekty. Gdy jestesmy w bunkrze slyszymy silnik samochodu. Jako ze przy wejsciu zostaly nasze plecaki to idziemy sprawdzic kto przyjechal. Gdy wyłaniamy sie z bunkrowej czelusci samochod pospiesznie wrzuca wsteczny i z piskiem opon odjezdza...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niedaleko jest tez niewielkie gołoborze ktore odkrywam przypadkiem idac do kibelka.

Obrazek

Wieczorem docieraja jeszcze trzy osoby- Ania, Ada i Szymon, wiec nocne godziny plyna na pogaduchach i konsumpcjach jak to zawsze w takich okolicznosciach bywa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano jeszcze nie leje ale dokladnie widac ze niedlugo zacznie. Ekipa dzis wraca bo maja we Wroclawiu spotkanie przedwyjazdowe jako ze w listopadzie jada do Nepalu. Tzn, Szymon i Ada wracaja bo Ania zdecydowala sie na nocne przejscie do Jeleniej Gory. My z Tomkiem przez Cicha Rownie schodzimy do Jakuszyc. Po drodze mijamy duzo harcerzy i budki ptasie do ktorych łatwo by nadac list.

Obrazek

Podjezdzamy do Szklarskiej Poreby i idziemy do ostatniej wiaty na Zbojnickich Skalach. Znak chyba ktos powiesil tu dla hecy.

Obrazek

Na gorce faktycznie sporo skalek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiata jest okragla jak wszystkie inne tylko ze nie ma podestow do spania. I to nie ze ktos zdemolowal czy spalil w ognisku, ale po prostu nie ma i nie bylo, tak konstrukcyjnie.. Do spania wiec jest ziemia albo 4 stoly. Tomek uklada sobie poslanie na ziemi, ja i toperz zasiedlamy dwa stoly, po czym zajmujemy sie pospiesznym zbieraniem drewna i rozpalaniem solidnego ogniska bo wlasnie zaczelo lac. Ile sie da suchych beli chowamy do wiaty zeby starczylo na caly wieczor. Na pogaduchy przy piwie pojawia sie tez Chris ktory z Kaśka nocuja w Szklarskiej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak przez Zbojnickie Skaly wydawal mi sie zawsze taki boczny i malo uczeszczany, ale dzisiaj wala nim cale pielgrzymki! Co sie okazuje- od wczoraj idzie okolicą Przejscie Wokol Kotliny Jeleniogorskiej i kilkaset uczestnikow wlasnie dociera w ten rejon. Poczatkowo jest bardzo sympatycznie. Uczestnicy przejscia wpadaja pod wiate ogrzac sie przy ogniu i troche przeschnac (deszcz przybiera na sile). Czestujemy ich herbata i grzankami z serem. Niektorzy mysla ze jest tu “pit stop” zalozony przez organizatorow i to taki najbardziej wypasny. Wyprowadzamy ich z bledu- ze to moze cos w tym rodzaju ale calkowicie nielegalne i niezrzeszone :D Inne “pit stopy” sa ponoc bezogniskowe i daja tylko wody sie napic. Z roznych opowiesci wynika ze ktos niezla kase na tym przejsciu robi! Placi sie ponad stowe i za to sie dostaje koszulke, troche wody i dyplom.. Razy kilkaset… Zalujemy ze wczesniej nie wiedzielismy ze trafimy na owo “Przejscie” to bysmy ze dwie zgrzewki piwa wtargali czy pare flaszek zeby wedrowcow witac kielonem na zmarzniete kosci :D Nikomu z nas do Szklarskiej leciec sie nie chce wiec jedynie marusia chodzi na okraglo i grzeje herbate. Dobrze ze duzo wody wtachalismy! Przy dymiacym czajniczku gawedzimy na rozne tematy, sporo osob okazuje sie byc jakimis znajomymi z forow i twierdza ze nas znaja. Naprawde tego wieczora spotkalismy kupe ciekawych ,fajnych ludzi, uslyszelismy duzo opowiesci o gorach i nie tylko.

Kolo polnocy atmosfera zaczyna sie troche psuc, nie bardzo da sie juz milo pogadac. Ukladamy sie wiec spac. Czesciej zaczynaja docierajac jacys dziwni ludzie o coraz bardziej roszczeniowym podejsciu do swiata (ktorzy np. bez pytania wypijaja nasza wode). Nie wiem czy jest to spowodowane ze przychodzacy sa coraz bardziej wykonczeni, przemoczeni i sa to te osoby ktore troche przeliczyly sie z trasa ponad wlasne sily. Ale coraz czesciej pojawiaja sie pretensje ze nie dorzucamy do ogniska (albo ze dorzucamy za duzo i zniszczymy im ubrania). Niektorzy zachowuja sie jak obłakani, siadaja, zaraz potem wstaja, kłada sie na lawkach, trzesa jak w febrze, zalamuja rece i bulgotajac znikaja w lesie. W wiacie zaczyna sie tez robic coraz ciasniej, coraz gesciej, bo duzo ludzi dociera a malo kto wiate opuszcza. Mam wrazenie ze wiele osob jest wscieklych widzac nas- suchych, nakarmionych ,lezacych w cieplych spiworkach. Fakt- wielu z przybylych wyglada jak zombie. Ja wrecz czuje na sobie ten ich wzrok ktory oglednie mowiac nie jest na tym etapie zbyt przyjazny. Ale czy to nasza wina ze nie jestesmy zmarznieci, przemoknieci i zmeczeni? W pewnym sensie tak- bo taki sobie wybralismy pomysl na weekend. A oni sobie wybrali z wlasnej woli i za wlasna kase inny- to powinni sie chyba z tego cieszyc ze napier@#%@$ nocą po lesie? Nie daja rady przejsc calej trasy- to odpuscic w polowie. A nie toczyc piane i wylewac frustracje w przypadkowej wiacie na przypadkowych ludzi. Przychodzacy zaczynaja nas potracac, siadac nam na nogach, ktos oblewa mi plecak cola. Non stop dostajemy po oczach latarkami, ludzie przesuwaja, strącaja, przekladaja nasze rzeczy, wyglaszajac przy tym komentarze ktorych przez dobre wychowanie nie przytocze….Pod wiata dzieje sie cos niedobrego, czuc jakby narastajace napiecie, agresje, wogole zla energie. W koncu jakis gosc zaczyna wyciagac spod stolu galezie (te suche na ognisko) i wyrzucac je na zewnatrz (bo zajmuja miejsce w wiacie), nieprzejmujac sie ze jezdzi mi tymi galeziami po spiworze i po twarzy. Nieeeeee, szala goryczy sie przelewa. Trzeba natychmiast opuscic to miejsce bo jeszcze moze 5 minut, moze jeszcze pol godziny a dojdzie do jakis rekoczynow.

Szybko sie pakujemy i uciekamy z tego tumultu. Jasna plamka pelgajacego ognia powoli znika za ciemna sciana wody. Podniesione, podminowane glosy i histeryczne smiechy zostaja za nami. Jestesmy tylko my, las i woda lejaca sie strumieniami zewszad. Pospiesznie schodzimy na upatrzone zawczasu pozycje. Skodusie zostawilismy przy opuszczonym budynku stacyjki kolejowej Szklarska Poreba Dolna. Budynek byl otwarty i tam zamierzamy dzis spac. W ciszy, spokoju i lekkim zapachu kibla. Rozscielamy folie malarska ktora nieslismy przez cale Izerskie (do uszczelniania wiat w czasie deszczu). I jednak sie przydala! Zwiazujemy plecaki z butami i ukladamy sie do snu. Dochodzi godzina druga..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Za oknami opad przybiera na intensywnosci, dach stacyjki zaczyna tu i owdzie odrobine przeciekac. Kurde.. Dach byl troche w nadwatlonym stanie- mam nadzieje ze nam sie zaraz na łby nie zawali od tych wodospadow wody.. Zastanawiamy sie co sie teraz dzieje w wiacie.. Ognisko zapewne juz zgaslo, jako ze nikt nie poczuwal sie dolozyc ani patyka, a i suche drewno zostalo wyrzucone w mokry las.. Ciekawe czy zziebnieci ludzie sie juz zaczeli gryzc jak chomiki w zamknietej klatce? Czy moze nasze znikniecie uzdrowilo atmosfere bo teraz wszyscy tam jada na tym samym wozku? Jakos dlugo nie moge zasnac. Co chwile mi sie wydaje ze ktos wchodzi do pomieszczenia, slysze jakies kroki w sasiednich pokojach, nawet raz ide sprawdzic ale nikogo tam nie ma. Momentami slysze jakby melodie, jakby zawodzacy spiew? Acz to wszystko rozmyte bo zagluszone szumem ulewy.. Przypomina mi sie ksiazka o Miedziance gdzie ostatni mieszkancy zapadajacego sie do sztolni miasteczka mowili ze sciany w ich domach spiewaja. A oznacza to nic innego jak to, ze ow dom niedlugo sie zawali i trzeba sie niebawem przeniesc do innego. Zdecydowanie nasza stacyjka spiewa.....

Zastanawiam sie tez nad jednym- ci ludzie z Przejscia, ktorzy nie spia od ponad doby i czesto ledwo trzymaja sie na nogach ze zmeczenia dotra dzis do Jakuszyc. Jest niedziela. I co- powsiadaja w swoje wygodne miekkie autka, zalacza klime i pojada do domu? Kilkaset zasypiajacych, ba! tracacych przytomnosc kierowcow na drogach naraz? Pozostaje miec nadzieje ze jednak sporo z nich wraca do domu pociagiem...

Rano pogoda nie rokuje na rychla poprawe. Ciemno jak w nocy... Nic tu po nas w gorach. Byly jeszcze plany odwiedzenia Grzbietu Kamienieckiego ale chyba odlozymy na inny raz.

Obrazek

Jakby to powiedziec- ostatnie miejsce noclegowe tez bylo utrzymane w konwencji- stacyjka, podobnie jak okragle wiaty, tez ma trawe na dachu :D

Obrazek

Aby nie przemoczyc pakowanych rzeczy wierna skodusia wstawia kuper prosto na stacyjke.

Obrazek

Obrazek

W gestych mglach wracamy do domu...

Obrazek

KONIEC
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1492
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Dolnoślązak » 07-10-2016 18:42

buba1 pisze: Nie wiem skad gosc sie urwal ale biorac pod uwage radosc i optymizm ktory ze soba niosl- to swiat z ktorego pochodzi jest piekny i chetnie bym sie tam wybrala!

Dla mnie już wasz świat jest niezwykły, po tytułach jak czas nie goni nas - bo nas zawsze goni :wink:

buba1 pisze:Po odebraniu Tomka idziemy do wiaty pod Zwaliskiem. Po drodze odkrywamy dziwny bunkier. Od strony drogi stoi jakby budka straznicza. Dalej przechodzi sie przez załamany tunelik i za wysokim wałem ziemnym jest bialy budynek z betonu. W srodku kilka pomieszczen i nawet w miare czysto jak na takie obiekty. Gdy jestesmy w bunkrze slyszymy silnik samochodu. Jako ze przy wejsciu zostaly nasze plecaki to idziemy sprawdzic kto przyjechal. Gdy wyłaniamy sie z bunkrowej czelusci samochod pospiesznie wrzuca wsteczny i z piskiem opon odjezdza...

To chyba Wehrwolf :wink: Pewnie Ci sami, co nie pozwolili wykopać złotego pociągu pod Wałbrzychem, bo aż dziw bierze, że rok czekali, załatwiali, ledwo 3 doły wykopali i nagle się zmyli... A sprzęt do dalszych odwiertów mieli już na miejscu.

A odnośnie hołoty z przejścia, bo tylko tak można ich nazwać sądząc po ich zachowaniu serdecznie wam współczuję. Odnieść można wrażenie, że takim "rajdowcom" wydaje się, że całe góry należą tylko do nich, bo przecież zapłacili. A, że figę dostali i ogniska brak w pakiecie? Widziały gały co brały.

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: Fadel » 07-10-2016 19:37

Taka fajna wyprawa, a takie kijowe zakonczenie. Szkoda ze o tej masowce nie wiedzieliscie wczesniej.

hm0
wędrowiec
Posty: 469
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Góry Izerskie - śladem okraglych wiat

Postautor: hm0 » 07-10-2016 19:42

Może ten beztroski był ze znanej placówki w Bolesławcu? Straż graniczna nie pytała o niego?:)


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość