Góry Opawskie w prima aprilis

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3167
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Pudelek » 05-04-2017 11:20

Pogodę na pierwszy weekend kwietnia zapowiadano taką, że grzechem byłoby siedzieć w domu. Dodatkowo postanowiłem skorzystać z połączenia kolejowego do samych Głuchołaz (aż cztery składy w ciągu całego weekendu).

Wczesnym sobotnim porankiem idziemy na dworzec. Zabieram ze sobą Bastka, który Góry Opawskie (Zlatohorská vrchovina, Oppagebirge) zna, ale raczej połowicznie.

Mijają minuty, a cugu nie ma. Czyżby kolejarze zabawili się w prima aprilis? Wreszcie przyjeżdża spóźniony, ładujemy się do środka. Myślałem, że o tej porze będzie kompletnie pusto, ale trochę osób jednak jedzie. Podróż mija nam w towarzystwie dyskretnego, ale ciągłego smrodku z super-hiper-toalety-z-zamkniętym-obiegiem. No cóż, nowoczesność wymaga poświęceń...

Przed godziną 9-tą dowlekamy się na stację Głuchołazy Miasto (Ziegenhals Stadt). Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś ujrzę tu pociąg.
Obrazek

Jesteśmy trochę spóźnieni, więc omijamy zachęcający stragan ze świeżymi jajami, nie wchodzimy do dyskontu ani na rynek, ale od razu kierujemy się na ulicę, które swoją nazwę zmieniała już co najmniej trzykrotnie: kiedyś była to Seminarienstrasse, potem Adolf-Hitler-Strasse, następnie Józefa Stalina, dziś Bohaterów Warszawy. W sumie pod tych ostatnich można podciągnąć sporo osób, niemal każdy znajdzie coś dla siebie.
Obrazek

Mijam liceum, dawne Królewskie Seminarium Nauczycielskie. W czasie studiów mieliśmy w nim raz odczyty, kilka dzieciaków nawet było zainteresowanych ;).
Obrazek

Na budynku Ośrodka Opieki Społecznej płaskorzeźby kobiety i kobiety z wąsem. Ta druga przypominała trochę Grzegorza Kupczyka z teledysków zespołu Turbo w latach 80-tych :D.
Obrazek

Historyczną Promenadenstraße (obecnie JPII) suniemy w kierunku dzielnicy zdrojowej. Na rogu stoi dawny "Wilhelmsbad" i "Germaniabad" z restauracją, a potem DW "Polonia". Opuszczony.
Obrazek

Odbijamy w prawo na promenadę wzdłuż Białej Głuchołaskiej. Za wiaduktem kolejowym na drugim brzegu inny stary pensjonat (?) - "Emmenhof" z resztkami napisu na fasadzie.
Obrazek

Chodnikiem spaceruje parę osób, w rzece wędkarze uprawiają swój porywający sport.
Obrazek

Ale to nas nie interesuje - chciałem zobaczyć Grotę Bialską (Felsentor). Dawna sztolnia po wydobyciu złota została w 1877 roku przekuta z drugiej strony i utworzyła tunel. Chodnik obok niej dodano dopiero na początku XX wieku po powodzi. Sztolnia stanowi miejsce schronienia nietoperzy.
Obrazek

Za grotą źródełko "Żegnalice". Nie wiem czy jest najpopularniejsze w Głuchołazach, jak głosi tablica, ale na pewno jest jednym z najłatwiej dostępnych.
Obrazek

Wracamy do skrzyżowania obok "Wilhelmsbad". Jak już pisałem - jesteśmy nieco spóźnieni - ale gdyby był otwarty jakiś lokal to wstąpilibyśmy na przepłukanie gardła. Niestety, wszystko zamknięte, otwierają dopiero w południe. Działała jakaś kawiarnia, lecz to akurat nas nie pociągało...

Byłem tu pod koniec wakacji w 2015 roku. Z Neską poszliśmy wówczas prosto, na Górę Parkową (Holzberg). Tym razem z Bastkiem wybieramy żółty szlak, mijający ją od zachodu.
Obrazek

Szlak Złotych Górników prowadzi początkowo przez teren uzdrowiskowy. Na prawo park zdrojowy...
Obrazek

Kąpielisko miejskie wybudowano w Ziegenhals w latach 30. XX wieku i uchodziło za jedno z najpiękniej położonych w Europie. Powstało w miejscu tzw. Stawku Dolnego (Waldteich). Funkcjonowało chyba jeszcze w ostatniej dekadzie PRL-u, teraz pozostały ruiny odgrodzone płotem.
Obrazek

Nieco przyjemniej jest wyżej, przy Stawku Górnym (Goldenteich). Zieleń, woda, ciepło, śpiewają ptaszki i żadnych innych ludzi.
Obrazek

Za stawem szlak mógł kiedyś biec inaczej, gdyż co jakiś czas spotykaliśmy takie tabliczki... ale na mojej mapie wszystko się zgadza.
Obrazek

Po kwadransie wychodzimy na chwilę na otwartą przestrzeń. Tej góry nie sposób pomylić z inną w okolicy.
Obrazek

Ponownie wracamy do lasu, gdzie sporo pozostałości po dawnym górnictwie, np. zasypane szyby.
Obrazek

Z kolei gdyby nie drewniana tabliczka przyczepiona do drzewa, to przegapilibyśmy jedno z najstarszych urządzeń hydrograficznych na Śląsku, a mianowicie zaporę na Sarnim Potoku z XIII-XV wieku. No cóż, kiedyś była większa, potok dziś lichutki i mało widoczny, więc wyglądało to jak naturalny nasyp.
Obrazek

Żółty szlak skręca w kierunku Przedniej Kopy, my zamieniamy go na trasę rowerową, zresztą prawie bez oznaczeń w terenie. Idzie się dość szybko, więc rychło dochodzimy do przyjemnej wiaty na skraju obszaru leśnego z widokami na Kopę Biskupią oraz granicę polsko-czeską wyznaczoną przez szpaler drzew.
Obrazek

Robimy krótki popas, podczas którego usiłuję wysuszyć koszulkę na silnym, ale ciepłym wietrze. W międzyczasie mija nas pierwsza osoba, którą teoretycznie można zakwalifikować jako turystę - biegacz ze słuchawkami na uszach. Nie rozumiem takiego podejścia, co to za frajda latać po lesie z muzyką wlatującą do głowy??

Pobliska droga asfaltowa to odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego. Nie ma to jak wędrować sobie po czymś takim ;). Na prawo biegnie ona do Podlesia (Schönwalde), jednak aż tak daleko nie pójdziemy: nasz cel położony przy zakręcie to kamień określany jako wisielczy. Starannie otoczono go płotkiem.
Obrazek

Istnieje kilka legend i teorii odnośnie tego tworu - jedna mówi, że pochowano tu hrabiego z nieodległego zamku, który popełnił samobójstwo, a potem straszył dawnych poddanych. Inna - mniej fantastyczna - że raczej był to kamień graniczny trzech zbiegających się tu gmin albo terenów górniczych. Pewno jest tylko jedno - wyryta data 1586 oraz inskrypcja nawiązująca do ówczesnego biskupa wrocławskiego, na którego terenach to się działo.
Obrazek

Zamiast dreptać asfaltem poszliśmy dalej na przełaj. Według mapy granica miała być tuż za kamieniem, ale stan zaśmiecenia lasku podpowiadał, iż jesteśmy jeszcze w Polsce. Słupki stały dopiero na skraju pola.
Obrazek

Po napełnieniu płuc ateistyczno-dżenderowsko-narkomańskim luftem ruszyliśmy w kierunku czeskiej drogi, która ma tu postać zarastającego wąskiego szutru. Wszystko z widokami na Kopę.
Obrazek

Temperatura jak w lecie. Jak dla mnie taki przeskok z wczesnowiosennego chłodu do prawie upału nastąpił za szybko. Pot leje się obficie, głowa paruje, bo nie zabrałem czapki. W pewnej odległości mijamy niewielki Selský rybník z domkami letniskowymi: woda kusi, ale pewno jeszcze zimna.
Obrazek

Obok szutru pomniczek - (chyba) symboliczny grób jakieś Jarmily, która zmarła tragicznie w wieku 35 lat. Wypadek, napad, piorun?? Odpowiedzi pewnie nie poznamy.
Obrazek

Na asfalt wychodzimy za nieczynnym przejściem samochodowym. Po kilkuset metrach jesteśmy już przy kompleksie pensjonatowo-restauracyjnym. Kto chciałby spać w takim miejscu, kawałek za granicą? Nie wiem, może sobie towarzystwo bierze pokój na godziny albo to pralnia brudnych pieniędzy. W każdym razie wchodzimy w chłodną przestrzeń knajpy.
Obrazek

Chcemy zimnego piwa! Niestety, czeskiego lanego brak. Od biedy może być słowackie. Siedzimy sobie przyjemnie, gdy nagle Bastek spogląda przez okno i mówi:
- O, ci to musieli swoim autem przejechać kawał Europy.
Patrzę w szybę, a tam... samochód Buby! No tak, przecież mieli teraz spotkanie w PTSM-ie w Konradowie, wypadło mi to z głowy. Okazało się, iż przyjechali po zakupy, a potem kierują się gdzieś w kierunku sanktuarium Maria Hilft. Czasu starczyło na krótką rozmowę i zdjęcie między niewiastami ;).
Obrazek

Nam zostają nasze własne nogi, ale miasteczko już niedaleko. W międzyczasie zachęca Zlaté jezero, kolejny sztuczny zbiornik, doskonale widoczny z Biskupiej Kopy. To rezerwat, więc pewno kąpać się nie wolno.
Obrazek

Kontrapunktem zbiornika jest skup żelaza. Raczej splajtowali, co w Polsce byłoby niemożliwe.
Obrazek

Tablica Zlaté Hory (Zuckmantel). Z buta od tej strony jeszcze do nich nie wchodziłem. Ta część miejscowości jest dość zaniedbana, jedynie kościół w stylu śląskiego baroku oraz nowy hotel są w stanie bezrosypowym. Stary hotel straszy już od dawna.
Obrazek
Obrazek

Na obiad wchodzimy do restauracji pod ratuszem, dobrze mi znanej. Mimo południa w środku już sporo osób. Siadamy na tarasie i po chwili na stół wjeżdżają dwa urocze kufelki.
Obrazek

Czosnkowa jest taka, jaka być powinna: czosnek prawdziwy, w dużych ilościach, do tego ser i grzanki. Po dwóch daniach wychodzimy napchani. Aby jednak nie opuścić za szybko centrum ciągnę Bastka do odległej o rzut moherem spelunki. W jej wnętrzach czuć charakterystyczny zapach lekko skisłego piwa ;).
Obrazek

Barmanka kręci się w koszulce, która ciągle jej spada i ostatkiem zatrzymuje się na cyckach. Co jakiś czas uśmiecha się do mnie figlarnie i człowiek miałby wielką ochotę zostać dłużej, ale... nie dziś, niestety.

Wracamy na słońce.

Nie przeszliśmy daleko, bo miejscowi zatrzymali nas i kazali zrobić zdjęcie, aby pokazać, że w "Zlatych Horach jest kultura" :D.
Obrazek


Zaczynamy podejście zielonym szlakiem - najkrótszym i najostrzejszym na najwyższy szczyt polskich Gór Opawskich. Cieszę się, iż nie mam na plecach ciężkiego plecaka.

Powoli, powoli i miasto zostaje w dole.
Obrazek

Kaplicę św. Rocha mijamy bez zatrzymywania się. Za nią znajoma łąką, na której wydaje się, iż wieża jest na wyciągnięcie ręki. Na łące Czesi coś stawiają - wygląda jak kapliczka...
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dwukrotnie przecinamy drogę na Petrove boudy i zostaje nam tylko końcowy, najbardziej stromy kawałek. Część pokonujemy zygzakiem, część skracamy.
Obrazek

Nastękaliśmy się i nieco po godzinie stajemy obok lśniącej w słońcu wieży cesarza Franciszka Józefa. Biskupia Kopa (Biskupská kupa, Bischofskoppe) zdobyta po raz pierwszy od półtora roku.
Obrazek

Zdążyliśmy w ostatniej chwili, gdyż facet z obsługi już chciał zamykać drzwi. Od kiedy Zlate Hory odebrały dzierżawę wieży panu Miroslavovi to w kwietniu otwarta jest jedynie do 16-tej, niezależnie od pogody! Na pocieszenie dostajemy ulgowe bilety, bo "idziecie tylko na chwilę".

Z góry mogę obejrzeć teksańską wycinkę piłą maszynową prowadzoną w Opawskich. W sierpniu 2015 roku dopiero się zaczynała, byłem ciekaw jak wygląda to teraz. Widok jest porażający i to porażająco smutny. Najgorzej wygląda to w rejonie Srebrnej Kopy.
Obrazek

Okolice schroniska też łyse, choć zostało więcej zielonego.
Obrazek

I tu nie sposób nie zauważyć, iż po czeskiej stronie wycinki prawie brak. Kornik nie przeszedł granicy? Czechom nie zależy na lasach i nie dbają? A może pojęcie "ochrona przyrody" ma tam inne znaczenie? Czy też dziura budżetowa nie jest tak duża i nie trzeba jej łatać sprzedażą drewna? Zastanawiające, chyba tylko szyszka będzie wiedziała...
Obrazek

Z powodu temperatury widoczność nie powala. Pod słońce ledwo dostrzegam Šerák i Smrk oddalone o jakieś 30 kilometrów. Na południowy-zachód jest lepiej, na horyzoncie słabiutko majaczą Beskidy - to jakaś setka.
Obrazek
Obrazek

Zdążyliśmy jeszcze zrobić sobie zdjęcia z faną...
Obrazek

...i już pojawił się facet z obsługi, czekający, aż w końcu zejdziemy.

Po nas do wieży przyszło jeszcze sporo turystów i odbijali się od drzwi zdziwieni tym, że w najcieplejszy dotychczasowy weekend 2017 roku było zamknięte.

Mamy trochę czasu, więc usiedliśmy koło bufetu pana Miroslava i zamówiliśmy po Holbie. Zdecydowanie najlepiej dziś wchodziła ;).
Obrazek

Dookoła kręcą się różni ludzie. Podeszło dwóch dresików. Cwaniaczki i kombinatorzy. Przez dobrych kilka minut zagadywali pana Miroslava mniej lub bardziej durnymi pytaniami, koniecznie chcąc też wytargować jakieś zniżki. Poziom ich konstrukcji zdań był na takim poziomie, że w PRL-u zapewne dostaliby przydział do jakiejś szkoły specjalnej. Do kompletu brakowało tylko koszulek z Żołnierzami Wyklętymi albo Polską Walczącą.

Podziwiałem bufetowego, iż chciało im się z nimi tak długo gadać. Trochę zemścił się na koniec, gdy spytali, jak jest po czesku "do widzenia". Zrobił im obszerny wykład w swoim języku, z którego widać, iż chyba nic nie zrozumieli, bo odchodzili już nie tak pewni jak na początku :D.

Potem zjawiła się kilkuosobowa grupa, która stanęła w postawie zasadniczej obok wieży i zaczęła śpiewać coś o Warszawie. Harcerze? Do Mirka kursowali regularnie po kofolę, dyskutując jeszcze między sobą, czy na pewno nie ma w sobie alkoholu albo jakiś narkotycznych wspomagaczy...

Ogólnie widać, że na Kopie coś się dzieje - okolice wieży zostały wyrównane, zniknął też cesarsko-królewski kamień mierniczy z 1898 roku! Ktoś wie co się z nim stało?! Przeniesiono go gdzieś do muzeum czy może ukradziono?
Obrazek

Dla odmiany na poboczu znalazłem jeden z trzech zachowanych do dziś kamieni granicznych parceli, na której Mährisch-Schlesischer Sudetengebirgsverein wybudowało wieżę.
Obrazek

Schodzimy czerwonym szlakiem (znów GSS). Korzystałem z niego wiele razy, ale teraz po wycinaniu nie poznaję niektórych miejsc, np. skrętu do schroniska.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na Grzebieniu siedzi kilka dziewczyn w mocno wiosennych nastrojach, a facet robi zdjęcia. No to i my sobie z nimi zrobimy :).
Obrazek

Na pewnych odcinkach nie wiadomo gdzie iść, gdyż drwale ogołocili też oznaczenia. Czasem udaje się dostrzec jakieś pojedyncze, niekiedy pomaga "wyczucie".
Obrazek

Jarnołtówek (Arnoldsdorf) witamy z pewną ulgą. Wkrótce przyjedzie autobus, którym wrócimy do domu.

Wypad udany. Znowu coś nowego się zobaczyło, wypiło trochę piwa, no i ta pogoda!

------
https://goo.gl/photos/beq6V3x8NyMEL7ee8
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

hm0
wędrowiec
Posty: 469
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: hm0 » 05-04-2017 11:45

Teraz w upalny dzień lepiej się nie wybierać w okolice po polskiej stronie.:)
Okolice schroniska robią wrażenie, reszta zresztą też. Ważne, że odrośnie.

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1492
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Dolnoślązak » 05-04-2017 12:18

Pudel, o temp wody zawsze możesz spytać mnie, wczoraj w Bajkale 13.5 stopnia, w takim stojącym rybniku pewnie i z 15 będzie :wink:

A co do Kopy, szkoda się wybierać i na to patrzeć, jak byłem na początku 2015 to czerwony był cały jeszcze zalesiony...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3167
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Pudelek » 05-04-2017 20:49

hm0 pisze:Teraz w upalny dzień lepiej się nie wybierać w okolice po polskiej stronie.:)
Okolice schroniska robią wrażenie, reszta zresztą też. Ważne, że odrośnie.


dlatego nie wbijałem tam od polskiej strony, od czeskiej zawsze spokojniej :)

Czy odrośnie - zobaczymy. Na razie wygląda to strasznie.

Pudel, o temp wody zawsze możesz spytać mnie, wczoraj w Bajkale 13.5 stopnia, w takim stojącym rybniku pewnie i z 15 będzie :wink:

w 15 to już by można spróbować :) Jak się kąpało w Biebrzy albo w Krznie to raczej cieplejsza nie było :P
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1492
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Dolnoślązak » 05-04-2017 21:27

Próbować zawsze można, nawet zimą, liczy się tylko samozaparcie :wink: Choć wiadomo, że taka kąpiel "smakuje" najlepiej latem, gdy po wędrówce w upale można odświeżyć się w takim buniorze górskiego potoku. Człek jak nowo narodzony po takim zabiegu :wink:

PS No i sama rozgrzewka z racji wędrówki ma tu znaczenie, inaczej się wchodzi "na żywca" po wyjściu z samochodu a inaczej po iluś kilosach w nogach. Wtedy raczej bezproblemowo...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3167
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Pudelek » 05-04-2017 21:46

Sądzę, że gdyby czas na to pozwolił to chociaż zamoczylibyśmy nogi ;) Ale z drugiej strony nie wiem jak to tam wygląda z tym jeziorkiem - czy to czasem nie teren prywatny i pod kontrolą? Bo na pewno nie żadne oficjalne kąpielisko...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

opawski1
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: opawski1 » 06-04-2017 10:58

Fajna relacja! :D
Też byłem na Biskupiej Kopie w tym dniu, zrobiłem sobie urodzinowy prezent ;)
Wchodziłem granicą od Jarnołtówka, schodziłem żółtym do Jarnołtówka. Na szczycie byłem między 11 a 12, Wy byliście później.
Co do biskupiego kamienia został zabrany w październiku przez Pana Mirka. Byłem świadkiem tej akcji (tak samo ciąl ławki) kamień za pomocą koparki położył na terenie budowy schroniska, obok swojej budy (powinniście go widzieć)
Lasy na Kopie wyglądają strasznie, na bieżąco obserwuje sytuację bo jestem na Kopie średnio 2 razy w miesiącu. Nie zgodzę się że kornik nie przekroczył granicy. To samo dzieje się po czeskiej stronie Kopy (przy szlaku niebieskim do Zlatych Hor, zielonym na Petrovy Boudy, niebieskim do Petrovic) Tną także na bliskiej Vetřnej czy Solnej Horze.
Trzeba czekać na nowy las .. . :(
MOJA NOWA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3167
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Pudelek » 06-04-2017 11:31

Z tym przenoszeniem kamienia to średnia sprawa - zabytek (nieważne czy wpisany na listę czy nie) powinien zostać na swoim miejscu, a nie "pod schroniskiem". Chyba, że tam mu coś groziło...

O kornik się pytałem, bo ewidentnie widać np. na szlaku granicznym, że po polskiej stronie tną, po czeskiej nie. Na szlaku zielonym ze ZH zniszczonych drzew nie było widać.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

opawski1
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: opawski1 » 06-04-2017 14:53

Kiedyś ten kamień podobno leżał w lesie po polskiej stronie poniżej wieży krótkofalowców. Podobno Mirek gdy zaczął opiekować się wieżą (pod koniec lat 90.) oczyścił go i ustawił obok wieży.
Akurat zielony szlak ze Zlatych Hor biegnie prawie w całości przez las bukowy. To jedyny szlak w masywie Biskupiej Kopy nietknięty przez drwali... jeszcze, obecnie jest najładniejszy.
A i jeszcze ta nowa kapliczka na szlaku ze Zlatych Hor na Kopę to jedna ze stacji drogi krzyżowej. Czesi odbudowują stacje, część się zachowała, część została zniszczona zapewne za komuny. W lutym przechodziłem trasę drogi krzyżowej. Zaczyna się za kościołem w Zlatych Horach, a kończy przy drodze ze Zlatych Hor na Petrovy Boudy.
moje fotki: https://goo.gl/photos/3z45VkywF4XANQiP9

Załączam kilka zdjęć wycinek z Kopy po czeskiej stronie:

Obrazek
niebieski do Petrovic

Obrazek
niebieski do Zlatych Hor

Obrazek
czeska strona Srebrnej Kopy

Obrazek
z Przełęczy Mokra na stronęczeską

Obrazek
Ze Srebrnej Kopy na stronę czeską, w kierunku Jindrichova
MOJA NOWA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3167
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Pudelek » 06-04-2017 18:39

No to "ładnie"... Leuchtenstajnu bym nie poznał :| edit: to nie zamek, to ten dziwny domek przy szlaku. Co tam mogło być kiedyś?

Co do tego słupka to ciekawe gdzie on pierwotnie stał, bo przecież nie po stronie polskiej(niemieckiej)? Ciekawe jak to wyglądało w myśl przepisów, iż Czech coś z Polski przeniósł sobie ot tak do siebie ;)

Przy okazji - ktoś wie co oznaczają litery na tym słupie koło ruin wieży triangulacyjnej? Bo to ponoć też jakiś słupek pomiarowy.

Droge krzyżową w ZH kojarzę, pojedyńcze stacje za cmentarzem w dość kiepskim stanie. Nie sądziłem, że ona szła aż tak daleko!
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

opawski1
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: opawski1 » 07-04-2017 08:14

Leuchtenštejn jest niżej. Ten kamienny domek to prawdopodobnie stary schron dla pracowników leśnych.

Co do kamienia biskupiego to podobno stał w miejscu wieży przed jej budową, potem obok niej. Prawdopodobnie po II wojnie wyleciał na stronę polską. Pan Mirek sprawił ze wrócił w pierwotne miejsce.

Co to dużego słupa po wieży triangulacyjnej. To litery TP oznaczają punkt topograficzny (z niem. Triangulare Punkte?), takie slupki dużo mniejsze stoją na kilku szczytach Gór Opawskich, data 1927 to zapewne budowy wieży.

Ja w ogóle nie słyszałem o drodze krzyżowej do lutego, do czasu gdy nie przeczytałem pewnego szczegółowego przewodnika po Górach Opawskich ;)
MOJA NOWA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

witios
łazik
Posty: 89
Rejestracja: 28-01-2015 23:17

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: witios » 13-04-2017 22:13

Latem zrobiłem podobną trasę, od ZH poprzez BK, wycięte lasy do schroniska. Najbardziej zaciekawił mnie gościu, który obozował w gęstych zaroślach po polskiej stronie blisko szczytu. Był trochę jakby <zdziczały> rzucał się w trawę gdy ktoś go mijał. A miał ze sobą spory dobytek garnki, krzesło, w suchej wysokiej trawie palił ognisko.
Dlugoweekendowo-niedzielny rozdeptywacz gór z WLKP :mrgreen:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3820
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: buba1 » 14-04-2017 08:17

witios pisze:Latem zrobiłem podobną trasę, od ZH poprzez BK, wycięte lasy do schroniska. Najbardziej zaciekawił mnie gościu, który obozował w gęstych zaroślach po polskiej stronie blisko szczytu. Był trochę jakby <zdziczały> rzucał się w trawę gdy ktoś go mijał. A miał ze sobą spory dobytek garnki, krzesło, w suchej wysokiej trawie palił ognisko.


Popatrz! a zarzekalam sie ze ze na ta Kope to nie ma co isc, raz bylam i wystarczy. A moze jednak kiedys jeszcze pojde? :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

hm0
wędrowiec
Posty: 469
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: hm0 » 14-04-2017 09:38

Wróciły w Sudety wilki, to wrócił też Yeti.;)

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1492
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Opawskie w prima aprilis

Postautor: Dolnoślązak » 14-04-2017 11:17

Z tymi wilkami to dość przykry temat... http://www.radiowroclaw.pl/articles/vie ... we-wnykach


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości