XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy Setka z HAKiem

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
opawski1
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy Setka z HAKiem

Postautor: opawski1 » 27-05-2017 09:36

XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy "Setka z HAKiem" 19-20 maja 2017 r. czyli 100 km z buta w 24 h

To już mój trzeci start w Setce z HAKiem... wyjątkowy bo tym razem trasa biegła przez ulubione Góry Opawskie, a to za sprawą naszej ekipy Dzikusów z Pogranicza (głównie Łukasza) ponieważ od kilku lat zapraszaliśmy organizatorów do nas. Tym razem start znajdował się w Nysie (hala PWSZ ul. Otmuchowska) a meta to oczywiście Schronisko Młodzieżowe w Wieszczynie.
Na czym polega Setka? Ultramaraton polega na przejściu lub przebiegnięciu 100 km ( z hakiem) w max. 24 h. Dopiero na starcie uczestnicy dowiadują się o przebiegu trasy (do tej pory jest tajemnicą) dostając do ręki dokładny opis wraz z mapą i kartą kontrolną. Co około 10 km na trasie znajduje się punkt kontrolny z wodą, czekoladą i apteczką..
Organizatorem rajdu od wielu lat jest Harcerski Krąg Akademicki "HAKI" przy Uniwersytecie Opolskim.
Dochodzące do mnie od kilku miesięcy słuchy o przebiegu rajdu w Górach Opawskich sprawiły, że nie mogłem odpuścić sobie udziału w tegorocznej edycji. Dlatego już w dniu urodzin 1 kwietnia po powrocie z Biskupiej Kopy zapisałem się na listę uczestników. Dodatkowo swoim serwisem objęłem patronat nad wydarzeniem. Kilka większych wypraw i przejażdżek rowerowych miało mnie dobrze przygotować do pokonania setki. Czy tak się stało? O tym poniżej...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

RELACJA
Z Prudnika o 16:00 pociągiem do Nysy, dalej autobusem miejskim do... Skorochowa. Stąd już niedaleko do startu, na którym jesteśmy po 17. Trwa już oficjalne rozpoczęcie rajdu, po jego zakończeniu szybka rejestracja. Otrzymujemy pakiety startowe, robimy zdjęcia i czekamy do 18:30... wtedy ruszamy na trasę! Maszerujemy do Skorochowa (dziś już tam byłem) i wchodzimy na wały Jeziora Nyskiego, mijając wiele spacerowiczów, na rowerach, rolkach oraz podziwiając piękne widoki na góry. Podążamy przez Białą Nyską, dalej polną drogą pośród łanów wonnego i kwitnącego rzepaku do wsi Podkamień. Znajduje się tutaj I punkt kontrolny (10 km).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chwila przerwy i ruszamy dalej polną drogą przekraczając tory Magistrali Podsudeckiej do wsi Hajduki, a następnie lekko pod górę przez las (niektórzy uczestnicy gubili się tutaj). Mijamy polną kapliczkę Maryi, asfaltówką kierujemy się do Kępnicy. Za wsią podejście, robi się już ciemno, przez pola docieramy do Wierzbięcic, w których koło sklepu II punkt kontrolny (20 km) i również chwila odpoczynku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyciągamy latarki i udajemy się polną szosą do Domaszkowic, światło latarek ukazuje unoszący się kurz za uczestnikami. We wsi chyba wszystkie psy dają miejscowym znać, że kręcą się tu "jacyś intruzi", tak będzie w każdej kolejnej wiosce przez którą przejdziemy. Za Domaszkowicami wkraczamy do lasu, przechodzimy obok stawów, akurat trwa koncert żaby rechoczą w najlepsze. W miejscowości Węża jesteśmy pytani "Czy możecie mi wytłumaczyć, co tu się dzieje?" przez miejscowych nastolatków zdziwionych tłumem ludzi przewalającym się w środku nocy przez wieś. Za Wężą marsz zarośniętą ścieżką pośród pokrzyw i krzaków do Ścinawy Nyskiej. Przechodzimy przez wieś ( tu zastaje nas północ) do Ścinawy Małej. Na Rynku (niegdyś miejscowość była miasteczkiem) III punkt kontrolny (30 km). Uczestnikom na punkcie nie daje spokojnie odpocząć dwójka miejscowych pijaczków z rowerem. Kłócą się przy punkcie po czym jeden odchodzi a drugi zaczepia setkowiczów.

Obrazek

Obrazek

Ruszamy w trasę wychodząc pod górkę ze Ścinawy. Następnie skręcamy w polną drogę i przez prawie wymarły przysiółek Kokot docieramy do Kolnowic. Za wsią przez Miłowicami skręcamy i polną docieramy do Prężyny, IV punkt kontrolny (39 km). Serwowana tutaj jest kawa, ciastka i herbata, jest też kilka krzesełek. Tym razem uczestnikom dokucza młody radosny pies, który skacze i liże nie dając zjeść. Jak się okaże wspólnie z maratończykami pokona ponad 30 km ze Ścinawy do Wieszczyny. Po posiłku wędrujemy przez las do Czyżowic wschodzi księżyc. Piesek cały czas podąża z nami, nie zważając na inne wiejskie psy. Asfaltówką wędrujemy do Prudnika, powoli zaczyna świtać. Przechodzimy w pobliżu Stawów Niemysłowickich i przy ul. Słowiczej V punkt kontrolny (50 km).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tradycyjna krótka przerwa i przez pola wzdłuż torów Magistrali Podsudeckiej wędrujemy trawiastymi drogami do Łąki Prudnickiej. Przekraczamy Złoty Potok i betonówką ze wschodem słońca nad Prudnikiem udajemy się do Chocimia. Dalej przez Las Prudnicki, Dębowiec, Długotę do Wieszczyny. W Schronisku Młodzieżowym VI punkt kontrolny (61 km) żywieniowo-przepakunkowy, a za razem meta (za 40 km). Uczestnicy mają tutaj dostęp do dodatkowych rzeczy pozostawionych na starcie. Mogą się umyć, przespać, opatrzyć i posilić zupą pomidorową. To właśnie w tym miejscu wielu uczestników decyduje się zakończyć wędrówkę, wielu z nich stawia sobie taki cel już od początku. Zmęczenie nóg po 60 km połączone z nieprzespaną nocą sprawia, że dalej idą już najwytrwalsi...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na punkcie spędzamy dużo czasu na odpoczynku bo prawie 1,5 h. Wychodzimy ze Schroniska Młodzieżowego i kierujemy się polną asfaltówką pośród rzepaku z widokiem na masyw Biskupiej Kopy do Moszczanki. Dalej przez wieś wzdłuż Złotego Potoku, następnie przez most opuszczamy ją i przez Las Osiek kierujemy się do Wierzbca. Za wioską w polu VII punkt kontrolny (72 km).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podążamy dalej przez pola do Charbielina, a następnie w kierunku Głuchołaz. Na wysokości dworca kolejowego Głuchołazy (mało kto wie że w tym mieście są 3 stacje) " wracamy do Nowego Lasu, w którym VIII punkt kontrolny (83 km).

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Zmęczenie daje się już bardzo we znaki, zostaje w tyle w stosunku do reszty grupy. Dodatkowo moim zdaniem bezsensownie trasę okrężnie puszczono przez Szybowice, by znów wróciła do Charbielina. Teraz przychodzą już najgorsze kilometry. Wtedy człowiek zastanawia się nad sensem udziału w rajdzie, odlicza odległość do końca, zmęczenie jest tak duże, że chętnie położył by się na każdym mijanym skrawku trawy. Z Charbielina maszerujemy remontowaną, drogą do Jarnołtówka. W górnej części wsi IX punkt kontrolny (96 km).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A teraz organizatorzy na ostatnie kilometry trasy przygotowali niespodziankę czyli przeprawę przez Góry Opawskie. Wspinamy sięna Bukową Górę żółtym szlakiem. Następnie obok Piekiełka schodzimy niebieskim do... Gwarkowej Perci w której kilkunastometrowa drabinka (po 100 km w nogach naprawdę ciężko się nią schodzi! ;) ), a potem jeszcze przeskakiwanie (jeśli można tak to nazwać) przez skałki.. Dolinę Bystrego Potoku opuszczamy niebieskim szlakiem do Pokrzywnej. Następnie czerwonym idziemy do łowisk w Moszczance i wspinamy się stromo na Młyńską Górę. Stąd już przez pola kierujemy się do upragnionej Wieszczyny! Na mecie melduję się o godz 17:51

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ponad 100 km trasę (107 km na GPS) udaje mi się pokonać w czasie 23 h i 21 min. Średnia prędkość na trasie wyniosła 4,6 km/h. To gorszy czas niż w poprzednim roku.

Przed godz 20 oficjalne podsumowanie rajdu i wręczenie dyplomów. Na trasę wyruszyło ok. 160 osób, tylko ok. 60 udało się dotrzeć do mety!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To bardzo udane 24 h! Mimo odcisków, odparzeń na stopach i bólu mięśni przebycie 100 km daje wiele satysfakcji, choć może podczas trasy myślisz: że niepotrzebnie szedłem na rajd, że nie dam rady, mogłem siedzieć w domu, po co się męczyć i leczyć nogi z odcisków przez kolejne dni. Po dotarciu zrozumiesz że warto. To po prostu pasja, pasja przemierzania kilometrów! :D

Co do psa, który od Ścinawy do Wieszczyny wspólnie z setkowiczami przemierzył ponad 30 km trasy wrócił już do domu. Setkuś tak naprawdę nazywa się Max :)
Obrazek

Tegoroczne Góry Opawskie bardzo mnie wykończyły, choć sam bardzo chciałem aby trasa przebiegała przez moje tereny (mam za swoje ;) ) Stwierdzę, że po tegorocznej edycji byłem najbardziej zmęczony, zakończyła się także kontuzją.
Organizacja rajdu bardzo dobra. Przebieg trasy mógłby być bardziej opawski, nie powinno zostawiać się też najtrudniejszego odcinka (Gwarkowa Perć) na ostatnie kilometry. Harcerze wkładają dużo pracy w to co robią dlatego setka jest taka świetna i staje się moją ulubioną imprezą tego typu.... oczywiście po Rajdzie Prudnik-Pradziad i Prudnickim Maratonie Pieszym! :P


RELACJA POCHODZI Z: http://www.goryopawskie.eu/2017/05/setkazhakiem.html

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ: https://goo.gl/photos/8aoRvC2t7o48rmWC8

ŚLAD GPS TRASY: http://www.navime.pl/trasa/1288883

ZDJĘCIA OD ORGANIZATORÓW I STRONA RAJDU: https://www.facebook.com/rajdsetkazhakiem/
MOJA NOWA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1497
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy Setka z HAKiem

Postautor: Dolnoślązak » 28-05-2017 10:59

Gratulacje, ja zrobiłem kiedyś 50km w Izerach i nawet nie wyobrażam sobie że miałbym jeszcze iść drugie tyle, po pewnym czasie wędrówka staje się katorgą a chyba nie o to w tym chodzi...

Co do gwarkowej perci na koniec także sądzę, że niezbyt to rozsądne, po takim maratonie z byle przyczyny można stracić równowagę na tej drabince, mam nadzieję że to nie tam nabawiłeś się kontuzji?

I widzę, że psy na rajdach was nie opuszczają, a jak się zakończyło z tym? Wozili go po wsi i pytali czyj? :)

PS Ale ów przejście chyba i tak nie jest tak mordercze jak choćby Sudecka Setka? Wszak tam to jest bieg na czas.

opawski1
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy Setka z HAKiem

Postautor: opawski1 » 28-05-2017 13:10

Dolnoślązak pisze:Gratulacje, ja zrobiłem kiedyś 50km w Izerach i nawet nie wyobrażam sobie że miałbym jeszcze iść drugie tyle, po pewnym czasie wędrówka staje się katorgą a chyba nie o to w tym chodzi...

Co do gwarkowej perci na koniec także sądzę, że niezbyt to rozsądne, po takim maratonie z byle przyczyny można stracić równowagę na tej drabince, mam nadzieję że to nie tam nabawiłeś się kontuzji?

I widzę, że psy na rajdach was nie opuszczają, a jak się zakończyło z tym? Wozili go po wsi i pytali czyj? :)

PS Ale ów przejście chyba i tak nie jest tak mordercze jak choćby Sudecka Setka? Wszak tam to jest bieg na czas.


50-60 km przechodzę wielokrotnie więc nie są dla już czymś nowym ale to jednak prawda, że przyjemność kończy się na 60 km. Potem idzie się już dla honoru :D
Kontuzja to chyba efekt nadwyrężenia kostki tak długim dystansem, choć nigdy mi się nic takiego jeszcze nie zdarzyło.
A co do psa to nie mam pojęcia napisali na stronie, że właściciele się odnaleźli. W ubiegłym roku z setkowiczami przyszedł kot :D
Raczej nie, trasa w większości prowadzi po równinach, biegaczy na setce nie było w tym roku za dużo.
MOJA NOWA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
Kot
tramp
Posty: 14
Rejestracja: 21-05-2007 15:36
Lokalizacja: Bielawa/Wrocław

Re: XXIII Ekstremalny Rajd Pieszy Setka z HAKiem

Postautor: Kot » 28-06-2017 11:26

Jeśli chodzi o Sudecką Setkę to na najkrótszym dystansie ( 42 km ) nie ma żadnego limitu czasu, więc można spacerkiem pokonać trasę. :-) Dla przykładu - moja ładniejsza połowa w tym roku ponad 11 godzin spędziła na trasie, ale zawody ukończone na zaszczytnym przedostatnim miejscu. ;-) W zeszłym roku spacerowiczów było więcej - szła nas grupka czteroosobowa i na oko z 10 osób dotarło na metę już po nas.
W sumie spacerkiem można też robić trasę 72 km, bo limit czasowy ( 14h ) jest dopiero tam - jeśli się go przekroczy, to nie można robić pełnej setki. Osobiście w tym roku mierzyłem się właśnie z tą wersją Setki i ostatnie dwadzieścia kilka kilometrów - przepiękne.
Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości