Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 16-02-2018 12:54

W Karkonoszach nie byłem prawie od dekady! Jakoś tak ciągle wychodziło, że były mi nie po drodze. Co prawda poprzedniego lata miałem je w całości jak na dłoni ze skałek Rudaw Janowickich, ale to jednak nie to samo... Kiedy więc nadarzyła się okazja dołączyć do wyjazdu i wrócić, to trzeba było wykorzystać tą okazję.

Pobudka o wściekłej godzinie jaką jest 4.30. Kolejne środki transportu i przesiadki... W Kolejach Dolnośląskich dostaję informację od Neski, że jej pociąg złapał opóźnienie z powodu jakiegoś zdarzenia na torach. A to właśnie ona postanowiła odwiedzić Góry Olbrzymie, ja tylko wcisnąłem się jako towarzystwo do szlaku... No i plany zaczęły się sypać.

Busikiem docieram do Kowar (Schmiedeberg). Miasteczko wita mnie smrodem z kominów i zachmurzonymi lasami w tle. Zimy brak.
Obrazek

Okolica dworca kolejowego sprawia przygnębiające wrażenie. Ostatni pociąg osobowy odjechał stąd bodajże w 2000 roku, są niby jakieś plany reaktywacji, lecz na razie to raczej pobożne życzenia...
Obrazek
Obrazek

Dawne kino wygląda jak po przejściu frontu...
Obrazek

Budynki gazowni miejskiej z 1872 roku także mogłyby grać w jakimś wojennym filmie.
Obrazek

Do centrum dreptam wzdłuż Jedlicy (Iselbach), wypływając w pobliżu przełęczy Okraj, która to jest moim dzisiejszym celem.
Obrazek

Kościół Najświętszej Maryi Panny jest zamknięty, ale można pokręcić się dookoła niego, a tam znaleźć kilka ciekawych rzeczy.
Obrazek

W barokowych kaplicach pochowano miejscowych notabli z XVIII wieku, łącznie z burmistrzem. Z kolei nagrobek z krzyżem kryje ofiary wojny prusko-austriackiej z 1866 roku: dwóch poddanych Hohenzollernów i jednego z państwa Habsburgów.
Obrazek
Obrazek

Kamienna płyta to jedyna pozostałość po Pomniku Poległych, stojącym niegdyś za ratuszem. Synom Kowar, którzy zginęli za Ojczyznę, ku pamięci.
Obrazek

Ulica 1 Maja (ex-Friedrichstrasse) to kowarski rynek. Opisywany jako ładne miejsce mnie jakoś nie zachwycił. Część budynków wyremontowano, z innych wszystko odpada.
Obrazek

Ma to swoje plusy, bowiem spod tynku wychodzi sporo starych napisów.
Obrazek

Dzisiaj na olimpiadzie polscy skoczkowie mieli zdobyć worek medali, więc nawet zastanawiałem się, czy nie obejrzeć tego wiekopomnego wydarzenia gdzieś na mieście. Pora była jednak jeszcze za wczesna, w dodatku nie znalazłem żadnego odpowiedniego lokalu, zatem bez zwłoki opuściłem jądro Kowar.
Obrazek

Na osiedlu domków jednorodzinnych w trawie leży kilka kamieni, które z bliższa okazują się resztkami nagrobków. Czyżby kiedyś tu był cmentarz, czy raczej przytargano je z innego miejsca? Dziwne.
Obrazek

Na polach wznosi się kopiec z żółtawą kaplicą św. Anny.
Obrazek

Wdrapuję się do góry i robię krótki postój. Szkoda, że pogoda tak marna, ale prognozy pogody to przewidziały.
Obrazek
Obrazek

W dole Kowary Średnie (Mittel Schmiedeberg). Zabudowa niemal w całości autorstwa Niemców.
Obrazek

Zachodzę do niewielkiego sklepiku spożywczego: drogo, a wybór niewiele lepszy niż za komuny. Kawałek dalej ozdoba dzielnicy - wysokie wiadukty na zamkniętej linii do Kamiennej Góry. Tory poprowadzono nie tylko nad drogą, ale też nad Jedlicą, obok której w przeszłości szło przejść mostkiem.
Obrazek
Obrazek

Za wiaduktem znajdowała się fabryka filców technicznych, początkowo także dywanów (Akteingesellschaft C. G. Güttler Filztuchfabrik Schmiedeberg). Zbudowana w 1863 roku eksportowała swe towary do Europy, Ameryki i Azji. Teraz to pusty zarośnięty plac.
Obrazek

Niebieski szlak prowadzi do Kowar Górnych. Co rusz mijam ślady dawnego przemysłu i mniej lub bardziej zniszczone domostwa.
Obrazek
Obrazek

Za potokiem pozostałości po Zakładzie Przemysłowym R-1, czyli kopalni rud żelaza i uranu. Ten ostatni odkryli jeszcze Niemcy i rozpoczęli wydobycie, ale na szerszą skalę kopano dopiero w okresie PRL-u, kiedy to tajny obiekt wspomagał radziecki program nuklearny.
Obrazek

Wreszcie zaczyna pojawiać się śnieg. Końcowym akcentem cywilizacji są parkingi dla turystów zwiedzających kowarskie sztolnie.
Obrazek

Czarny szlak wbija w las. Robi się cicho i zimowo :). No i górsko.
Obrazek

Częściowo zamarznięte strumyki i kilkaset metrów lodowiska na ścieżce.
Obrazek
Obrazek

Zza drzew słychać miarowe warkoty samochodów, co oznacza, że wkrótce będę na miejscu.
Obrazek

Przełęcz Okraj (Grenzbauden Pass, Schlesische Grenzbaude) to początek głównego grzbietu karkonoskiego, zatem dobry punkt startowy do poważniejszej wędrówki. Nocleg zarezerwowany mamy w schronisku PTTK, które jest dość nietypowe, bo składa się z dwóch budynków. Śpi się w bacówce, która kompletnie nie pasuje do Sudetów, bo to styl beskidzki. Nieco lepiej prezentuje się obiekt główny z recepcją, będący dawną gospodą.
Obrazek
Obrazek

Tymczasem opóźnienie Neski wzrosło do ponad 3 godzin i na razie jest w czarnej d..e. Będzie problem z dotarciem, ale na razie dopiero godzina 15-ta, więc trzeba czekać.

Zameldowałem się i przeszedłem w część noclegową, gdzie akurat... Kamil Stoch szykował się do oddania pierwszego skoku :P. Jak wiadomo w drugiej rundzie wiatr i sędziowie okazali wybitnie antypolską postawę, ale przynajmniej mogłem to zobaczyć na żywo :D.
Obrazek

Największym plusem schroniska na przełęczy Okraj jest położenie: za kilkadziesiąt metrów zaczyna się terytorium Republiki Czeskiej. Kraj pilsnera, nakladanego hermelina i pustych kościołów leży więc o przysłowiowy rzut beretem...
Obrazek

Horní Malá Úpa (Ober Kleinaupa) przeistoczyła się z niewielkiej wioski górskiej w znaną osadę turystyczną, choć z racji przebiegu drogi przez przełęcz turyści pojawiali się w niej już kilkaset lat temu. Na 91 mieszkańców przypada aż 116 domów.

Jedną z atrakcji jest otwarty w 2015 roku browar Trautenberk.
Obrazek

Zastanawiałem się skąd ta niemiecko brzmiąca nazwa? Okazuje się, iż pochodzi od bohatera czechosłowackiej bajki, który miał nieustanne konflikty ze słynnym Krakonošem. Trautenbergowie byli także szlachtą posiadającą swoje dobre w tych okolicach.
Obrazek

Zaglądam oczywiście do środka. Zamawiam škvarkovą pomazankę oraz APĘ. Wszystko smakowało znakomicie! Niestety, podczas kolejnych wizyt jedzenie nie było już tak rewelacyjne, a chleb trafiał na stół chyba prosto z lodówki.
Obrazek

Dostaję informację od Neski, że jest już w Jeleniej Górze. Wracam do schroniska i dyskutuję z panią z obsługi, czy można załatwić jakiś transport zamiast trzech godzin drałowania po nocy.
- Na pewno coś wykombinujemy, może pojadą nasi znajomi, wezmą itp..
Kombinowanie skończyło się zamówieniem taksówki na przełęcz, ale to w końcu są góry :D.

Wieczór upłynął na stołowaniu się po czeskiej stronie i przeglądaniu prognoz pogody. Dzisiejszego dnia tylko ja miałem takie zachmurzenie, najwyższe szczyty na grani wystawały ponad chmury!

Po schronisku latają dwa szalone koty, które uwielbiają plecaki. W dodatku młoda kotka ma pierwszą ruję i krzyczy wniebogłosy jakby chciano ją od razu sterylizować 😛.
Obrazek

Nocujących komplet. Pojawiła się duża grupa, która przyszła do nas z Rudaw i to z nią uskutecznia się integracja w świetlicy bacówki. Niestety, ściany tego przybytku są tak cienkie, że jeśli ktoś głośniej pierdnie, to słychać to w drugim końcu budynku, a co dopiero podniesione głosy, więc nie wszyscy byli zadowoleni z przebiegu zdarzeń... Kiedyś Okraj słynął też z serwowanej turystom zimnicy, tym razem kaloryfery w nocy grzały na full!

W niedzielę o poranku rzut oka przez okna daje jeszcze nadzieję...
Obrazek

...która szybko znika po wyjściu na zewnątrz.
Obrazek

Chmury, chmury i chmury. Ale to nic - iść trzeba. Chcemy dzisiaj przejść przez Śnieżkę, a że na widoki szans nie ma, to wybieramy krótki żółty szlak po czeskiej stronie. Początkowo mija on kilka podsypanych domów, następnie wchodzi w las.
Obrazek
Obrazek

W dobrym tempie docieramy do Jelenki. W dawnym Emma-quelen-baude sporo ludzi, lecz jakoś znajdujemy miejsce. Ceny wyższe niż na przełęczy...
Obrazek

Nieoczekiwanie podczas zbierania się wychodzi słońce i podświetla okolicę. Gdzieś w oddali pojawiają się nawet skromne widoki.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Niestety, tuż nad schroniskiem zaczyna wiać. GOPR ostrzegał, że w wyższych partiach wiatr może sięgać 80 km/h, ale jednak nie sądziliśmy, że będzie to takim problemem.
Obrazek

Na razie da się iść w miarę normalnie. Z boku widać "cycki" Rudaw Janowickich - Krzyżną Górę i Sokolika.
Obrazek

Wkrótce biała kołdra przykrywa wszystko. Hasło "okno pogodowe" nabiera realnego znaczenia.
Obrazek
Obrazek

Za Czarną Kopą (Svorová hora, Schwarze Koppe) duje już tak konkretnie, że utrudnia poruszanie się do przodu. Momentami wiatr prawie nas przewraca, rzuca w różne strony, uniemożliwia oddychanie. Czasem nie mogę się ruszyć do przodu pod jego naporem!
Obrazek
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=8jFYaPVhKeE[/youtube]

Nie wiem, jaka mogła być jego prędkość, lecz na pewno grubo powyżej setki! Przeszliśmy jeszcze kawałek i podjęliśmy decyzję o odwrocie - skoro na nieco ponad 1400 metrów tak to wygląda, to co będzie 200 metrów wyżej?? Możliwość zdmuchnięcia razem z plecakami nie była wcale tak nieprawdopodobna!
Obrazek

Wycofanie się było słuszne, ale jednocześnie byliśmy wściekli. Tak przy okazji okazało się, iż ze strony GOPR zniknęła informacja o silnym wietrze, według nich na Śnieżce była prawie cisza! To nie pierwszy raz kiedy ich komunikaty o warunkach pogodowych są, delikatnie pisząc, kompletnie nietrafione!

Spotkana przez nas para opowiadała, że na Śnieżce prawie kładli się na ziemi, aby wichura ich nie porwała, a przy szczycie chronili się w... śnieżnej jamie.

Im bardziej schodziliśmy w dół tym podmuchy stawały się ponownie słabsze, a niebo znów zaczęło się odsłaniać. W przecince widać Malą Úpę.
Obrazek
Obrazek

Drugi raz zajrzeliśmy do Jelenki i zjedliśmy pseudo-obiad. Jako trasę powrotną wybraliśmy tym razem niebieski szlak graniczny przez Skalny Stół, który przez chwilę podświetlało słońce.
Obrazek
Obrazek

Za przełęczą Sowią, podchodząc w górę, mieliśmy za plecami pokaz siły natury z całą siłą napierającej na grań i okolice Czarnej Kopy.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Skalny Stół (Tabule, Tafelstein) - najwyższy szczyt Kowarskiego Grzbietu.
Obrazek

Nie robimy postoju, bo zaczyna się ściemniać. Maszerujemy przez las, a następnie gubi nam się szlak, więc na oko schodzimy wzdłuż wyciągu w kierunku Okraju.
Obrazek

W schronisku dzisiaj pustki. Jednym z nocujących jest Mirek, pomysłodawca "Klubu Zdobywców Koron Górskich Rzeczpospolitej Polskiej". Taka forma wędrowania po górach - zaliczanie kolejnych szczytów według listy - jest coraz bardziej popularna.

Na obiado-kolację znów przechodzimy na czeską stronę. Oczywiście na piwo też :).
Obrazek
Obrazek

Pogoda spieprzyła nam plany - a mieliśmy dziś spać w Śląskim Domu! Zastanawiamy się co dalej... Jedną z opcji jest zjazd autobusem do Pecu pod Śnieżką i wjazd na najwyższy szczyt Śląska gondolką.

Rano dzwonię do Czechów i dowiaduję się, że ta jeździ tylko do połowy, wyżej za bardzo wieje. Niech to szlag! Pozostaje opcja druga...

Na pożegnanie z Okrajem robię jeszcze kilka zdjęć przy dawnym przejściu granicznym, akurat wtedy, gdy trochę się rozjaśniło.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przy ścianie byłego budynku odpraw wisi pamiątkowa tablica upamiętniająca czechosłowackiego wachmistrza, który zginął w październiku 1938 roku, spalono wówczas również urząd celny. Czesi zrewanżowali się w 1945 zabijając siedmiu przypadkowo wybranych Niemców.
Obrazek
Obrazek

Inez stwierdza, że chce do domu. Ja nie, bo wiem, że raczej prędko tu nie wrócę. Ostatecznie busikiem zjeżdżamy aż do Karpacza, aby zaatakować wyższe partie Karkonoszy z tamtej strony. Podczas podróży odkrywam, że zostawiłem w schronisku wszystkie moje klucze! Licho dalej nie śpi...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 574
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Zły Marcin » 16-02-2018 15:05

No proszę, Na Okraju widzę wreszcie jakieś zmiany i to w dodatku na lepsze, no aż nie do wiary :shock:

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1786
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Dolnoślązak » 16-02-2018 17:12

Jak wiesz, bo kilka razy już opisywałem, w takiej własnie wichurze szedłem z Jelenki tym szlakiem co wy i było identycznie jak opisujesz... ale zawziąłem się i wlazłem na Śniezkę, choć wiało tak że oddychać nie dawało o ustaniu prosto nie wpominając. Rozsądne to nie było ale no właśnie... zawrócić, skoro już tak blisko że cel jak na dłoni. Pewnie to grzebie niejednego alpinistę.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 16-02-2018 19:30

Gdybym był sam to pewno bym poszedł dalej, ale Neska ma problemy z oddychaniem w górach, więc ją wiatr jeszcze bardziej męczył. Jak sprawdziłem - do szczytu brakło nam 1,5 kilometra :)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3940
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: buba1 » 16-02-2018 19:56

Fajny ten malunek pociagu na stacji w Kowarach! Pare lat temu go jeszcze nie bylo gdy krecilismy sie po stacji! Musimy tam wrocic!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 18-02-2018 21:48

Chyba chcieli trochę ocieplić okolicę ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Leuthen
stary wyga
Posty: 1591
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Leuthen » 19-02-2018 10:27

Pudelek pisze:Nie wiem, jaka mogła być jego prędkość, lecz na pewno grubo powyżej setki! Przeszliśmy jeszcze kawałek i podjęliśmy decyzję o odwrocie - skoro na nieco ponad 1400 metrów tak to wygląda, to co będzie 200 metrów wyżej?? Możliwość zdmuchnięcia razem z plecakami nie była wcale tak nieprawdopodobna!
Obrazek

Lechu pewnie zacytowałby Ci w tym momencie 8. punkt Dekalogu Turysty Górskiego: "Decyzja zawrócenia z drogi to nie hańba, lecz głos rozsądku" :wink: Atakując miesiąc wcześniej (co opisałem na forum) Śnieżkę w wietrze rozumiem, co tam się mogło dziać, bo 8 stycznia wiało słabiej niż podczas Waszej próby. Ale latem wchodziłem w jeszcze silniejszym wietrze z dodatkiem padającego poziomo deszczu :shock: Także Śnieżka potrafi się bronić pogodą. A Karkonosze to nie tylko Śnieżka, prawda :?:

Ciekawa relacja, którą z przyjemnością przeczytałem dowiadując się paru nowych dla mnie rzeczy. "Krzyż 1866" przy kościele w Kowarach sam muszę odwiedzić i obfotografować, bo zbieram informacje o takich pozostałościach wojny prusko-austriackiej na Dolnym Śląsku. Tego typu "pamiątek" po tym konflikcie zachowało się dużo mniej niż pomniczków ku czci poległych na frontach Wielkiej Wojny, ale nie dziwota, bo konflikt z lat 1914-1918 był "ciut" dłuższy, miał bardziej globalny charakter i zebrał znacznie krwawsze żniwo niż wojna sześciotygodniowa.
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 19-02-2018 11:30

Mnie trochę zdziwiło, dlaczego w Kowarach pochowano Austriaka? Dostał się do niewoli i zmarł tam? Czy w Kowarach funkcjonował lazaret? Niby blisko granicy, ale wtedy zapewne byłoby więcej takich nagrobków...

Choć bardziej mnie intrygują te pozostałości nagrobków na osiedlu mieszkaniowym. Stare mapy nie potwierdzają tam nekropolii...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Leuthen
stary wyga
Posty: 1591
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Leuthen » 19-02-2018 16:35

Mogę trochę pomóc wyłącznie w kwestii tego Austriaka z 1866 r. :wink:
Łatwiej by mi było, gdybym wiedział, co na nagrobku jest napisane (na zdjęciu nie widać tego dokładnie).
Generalnie opcje są dwie, no może trzy:
1) ranny, wzięty do niewoli, zmarły w lazarecie
2) ranny, wzięty do niewoli, zmarły w transporcie
3) jeniec, który zachorował i zmarł.

Co się tyczy sieci lazaretów na Dolnym Śląsku podczas działań wojennych 1866 r., to aż tak dokładnie tego tematu nie rozkminiłem, natomiast ze 100% pewnością mogę powiedzieć, że najbliższy Kowarom, o którym wiem, że wtedy funkcjonował, znajdował się w Kamiennej Górze (natknąłem się kiedyś na artykuł o nim w miesięczniku "Der Wanderer im Riesengebirge"). Logika wskazuje, że podobny powinien być w każdym mieście powiatowym w pobliżu (czyli np. w Jeleniej Górze także). Groby ofiar wojny 1866 są bowiem co najmniej w kilku podgórskich miastach powiatowych Dolnego Śląska, m.in. w Ząbkowicach Śląskich (na cmentarzu) oraz w Dzierżoniowie.

Wskutek wojny 1866 r. teren Dolnego Śląska po raz ostatni został dotknięty epidemią cholery (sporo ludzi zmarło - głównie cywile, ale nie tylko; chorobę przywlekli ranni żołnierze). Może to jedna z jej ofiar?

Zastanawiam się też nad wariantem "potyczka na granicy". W końcu po grzbiecie Karkonoszy, czyli bardzo blisko Kowar, podobnie jak dziś biegła granica, której pilnowano, a w czasie wojny na pewno pilnowano dokładniej (przez przełęcze po obu stronach Karkonoszy szły na Czechy wojska pruskie; musieli jakoś pilnować, czy Austriacy nie uderzą gdzieś lokalnie). Prusacy mogli wziąć jeńca, rannego, który im zszedł po tej stronie granicy.

Naprawdę dużo podpowiedziałaby np. nazwa jednostki, z której pochodzi pochowany Austriak. Tyle mogę powiedzieć na tą chwilę.
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Leuthen
stary wyga
Posty: 1591
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Leuthen » 19-02-2018 19:53

Gwoli uzupełnienia - znajomy podesłał mi namiary na artykuł w lokalnej kowarskiej prasie dotyczący tego krzyża.

Link
https://issuu.com/slolsity/docs/ss_lato_2016_ekran

Artykuł na s.27 i 28/32. Jako że sam opisałem kilka lat temu wspominaną w nim bitwę pod Trutnovem i "przyległości", stwierdzam że tekst ten jest dosyć naiwny i pełen błędów faktograficznych, nie bardzo też wiadomo, skąd autor zaczerpnął tą opowiastkę, ale jako - hmm, folklor lokalny (?) ciekawy.
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 20-02-2018 10:52

zrobiłem jeszcze jedno dokładniejsze zdjęci nagrobka, więc można wszystko dokładnie przeczytać :)

Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 20-02-2018 15:43

Po nieudanej próbie zdobycia Śnieżki przy pomocy autobusu dotarliśmy do Karpacza (Krummhübel), a konkretnie do Karpacza Górnego (Brückenberg; do ubiegłego roku oficjalną polską nazwą były... Bierutowice).

O dziwo, wyszło słońce, jest nawet trochę śniegu. Podążamy za tłumem: mijamy mniej lub bardziej odrzucające przybytki gastronomiczne, galerię kiczowatych pamiątek (wielką popularnością cieszyły się tradycyjne, karkonoskie łuki) i stajemy pod płotem Kościoła Wang.
Obrazek

Norwesko-pruską świątynię zwiedzałem już przed laty, teraz chciałem tylko pokręcić się trochę po placu kościelnym, ale wstęp na niego kosztuje... złotówkę! To chyba jedyny w Polsce przypadek, że trzeba bulić za chodzenie PRZED kościołem! Gdybym był członkiem miejscowej gminy ewangelickiej to byłoby mi wstyd...
Obrazek

Kawałek dalej budka Karkonoskiego PN i pobierany haracz za wstęp... Przyroda niby należy do wszystkich, ale jednak nie do końca.

Niebieski szlak wznosi się łagodnie szeroką drogą. Ludzi masa, bo niektóre województwa mają ferie. Dzieciaki zjeżdżają w dół na dupolotach i sankach, niektóre w kaskach. Za niedługo to na huśtawkę będą włazić w ochraniaczach...
Obrazek
Obrazek

Rodzice dopingują pociechy do wędrówki. Większość latorośli jęczy, niektóre padają na kolana ze zmęczeniea. Jakiś chłopaczek widząc, że za zakrętem nie ma schroniska, zaczyna głośno wołać: "Nie, nie, nieeee"! Myślę, że jakby obiecać im nowego srajfona w nagrodę, to pędziliby jak stado jeleni!
Obrazek

Pierwsze widoki na wyższe partie wraz ze Śnieżką, która czasem wyłania się zza chmur.
Obrazek
Obrazek

Przed nami Polana. Nie byle jaka, bo Stara. W przeszłości stały na niej trzy schroniska, w tym największe - Schlingelbaude, po wojnie im. Bronka Czecha.
Obrazek
Obrazek

Spłonęło w 1966, według teorii spiskowych pożar miał ukryć defraudację. Bardziej prozaiczna przyczyna to niedopałek papierosa w koszu, zamiast w popielniczce. Mimo planów odbudowy nigdy do niej nie doszło. Szkoda, bo zmniejszyłoby dalszy ruch stonki Śląskim Traktem w kierunku Małego Stawu.

Wbrew często powtarzanym opiniom widoczne na zdjęciu podmurówki nie są pozostałościami po owym schronisku (te stało po drugiej stronie drogi), ale po innym budynku, towarzyszącym głównemu obiektowi.
Obrazek

Robimy krótką przerwę i odbijamy na prawo w żółty szlak. Od razu radykalnie spada ilość innych turystów.
Obrazek

Na górnej części Polany także kiedyś stało schronisko: Hasenbaude, rozebrane w 1954. Obecnie szlak ogrodzono płotkami, aby nie włazić w torfowiska.
Obrazek
Obrazek

Na przeciwległym stoku szeroka sylwetka Strzechy Akademickiej (Hampelbaude), uważanej za najstarsze schronisko w Karkonoszach.
Obrazek

W lesie czekają Pielgrzymy (Dreisteine, Pilgersteine).
Obrazek
Obrazek

Może coś wymodlili, gdyż na zachodzie zaczyna się przejaśniać.
Obrazek
Obrazek

Zaczynamy najbardziej męczący odcinek dzisiejszego dnia - podejście pod Główny Szlak Sudecki. Poprawiająca się pogoda sprzyja zmniejszeniu zmęczenia i uśmiech powoli wraca na gębę :).
Obrazek
Obrazek

Nad granicą lasu widać już panoramę. Znowu najbardziej wyróżniają się Rudawy Janowickie z Krzyżną Górą i Sokolikiem (ok. 18 kilometrów od nas). Za nimi m.in. Góry i Pogórze Kaczawskie.
Obrazek

Niebieska plama to zbiornik Sosnówka. Ciekawie uzupełnia krajobraz.
Obrazek
Obrazek

Śnieżka raz wychodzi z bieli, raz znów się w nią chowa. Kapryśna.
Obrazek
Obrazek

W tą stronę pójdziemy za chwilę...
Obrazek

...na razie odsadziłem Neskę, która cyka kolejne piękne zdjęcia, i jako pierwszy melduję się przy Słoneczniku. Zastanawiam się co kierowało osobami, która nadały im taką nazwę? Dla Niemców i Czechów, którym wskazywał południe, był znany jako Mittagstein i Polední kámen. Na krótko przemianowano go Gerhard-Hauptmann-Stein. Ale słonecznik?
Obrazek

Skały są najlepiej widoczną formacją w całych Karkonoszach i pewnie jedną z najczęściej odwiedzanych. W poniedziałkowe popołudnie kręci się tutaj ledwie kilka osób, niemal wszyscy kierują się w kierunku wschodnim. Ponieważ zaczęło wiać to momentami chronię się w niewielkim zagłębieniu ubarwionym śladami moczu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Śnieżka ładnie się odsłoniła. Miód, cud i rock'n'roll.
Obrazek

Jeszcze trochę zdjęć, jeszcze trochę cieszenia się... Wczoraj najwyższy szczyt Śląska i Czech dał nam kopa, dziś próbuje się zrewanżować. Aż chciałoby się na niego wdrapać tak jak dziesiątki małych ludzików podążających od Śląskiego Domu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Z czeskiej strony znowu nadciągają chmury i to właśnie tam, gdzie i my idziemy.
Obrazek
Obrazek

Szlak prowadzi po zboczu, mocno rozdeptanym. O ile podejście pod Słonecznik było bezproblemowe - po twardym, zamarzniętym śniegu - to tutaj mocno się męczymy. Mimo, iż jesteśmy poniżej grani (którą biegnie granica), to podmuchy smagają nas po twarzy. Nie tak mocno jak wczoraj, ale nieprzyjemnie.

A w dole przyroda rozgrywa inny spektakl.
Obrazek
Obrazek

Od dawna widzimy przed sobą zabudowania. Byłem przekonany, że to Špindlerova bouda. Inez upiera się, że coś innego. Każde z nas jest przekonane, że ma rację. Im bliżej tych obiektów, tym większe mam wątpliwości co do mojej racności :D.
Obrazek

Oczywiście byłem w błędzie, bo to Petrova bouda. No cóż, po dziesięciu latach człowiek może się czasem pomylić ;). Špindlerka jest bliżej i zasłonięta przez Mały Szyszak (Malý Šišák, Kleine Sturmhaube), na którego nielegalnie właziło kilku narciarzy.
Obrazek

Za Tępym Szczytem (Kleines Rad) do GSS dochodzi czeski zimowy trawers z Luční boudy.
Obrazek

Zima potrafi być wspaniałym rzeźbiarzem - tutaj Słoń :D.
Obrazek

Momentami nawierzchnia szlaku się wypłaszcza i śnieg staję się twardy; wtedy tempo wędrówki od razu wzrasta. Mija nas kilka osób idących z przeciwnej strony, głównie narciarze, przeważnie mówiący po czesku.

A gdzieś w oddali słońce nadal nie odpuszcza i próbuje się przebijać do ziemi.
Obrazek
Obrazek

Wreszcie robi się szerzej i zaczynamy schodzić do przełęcz Karkonoskiej (Slezské sedlo, Spindlerpass).
Obrazek

Lekko prószy śnieg. Po prawej schronisko Odrodzenie, gdzie będziemy dziś nocować. Neska od dawna ma rezerwację, ja nie, lecz znajdzie się dla mnie trochę placu ;).
Obrazek

Obiekt pełen jest narciarzy spędzających tu z rodzinami urlopy. Po korytarzach i jadalniach biegają drące się dzieciaki, niektóre jeżdżą na rolkach. Słychać stuków "piłkarzyków" i ping-ponga. W recepcji trwają ustalenia odnośnie śniadania na następny dzień.
- Czy jest możliwość domówienia smażonych kiełbasek?
- A może chociaż parówki z wody?
- Dla mnie rano miseczka ciepłego mleka. Tylko miseczka, płatki mam swoje.
I tak dalej... Plecakowicze wyglądają jak z innej planety, tym bardziej, że nikt inny nie dostał się tu z buta, większość zostawiła samochód na czeskim parkingu odległym o kilkaset metrów.

Mając w kieszeni jeszcze trochę koron idę się przejść na posiłek do Czech, podczas gdy Inez wybiera ciepły prysznic ;). Na dworze całkiem ładny wieczór.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przełęcz Karkonoska wykorzystywana była już w średniowieczu jako punkt przekraczania gór na trakcie handlowym z miast po południowej stronie na Śląsk. W 1740 stanęła na niej pierwsza gospoda. W 1824 wybudowano Špindlerovą boudę (Spindlerbaude), która dwukrotnie padała ofiarą pożarów, ale zawsze ją podnoszono z gruzów.
Obrazek

Z Czech można tu dojechać samochodem i autobusem. Na parkingu dominują auta na wielkopolskich blachach, więc wiadomo, kto ma ferie. Sporo osób wyszło na mróz aby na smartfonach uwiecznić ostatnie promienie słońca.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Schodzę nieco w dół do znanego mi kompleksu należącego do wojska - VZ Malý Šišák. Kiedyś nosiło nazwę Adolf-baude, ale nie od imienia führera, tylko od nazwiska pierwszych właścicieli, którzy postawili je jeszcze przed Wielką Wojną.
Obrazek

Pensjonat także pełen jest miłośników narciarstwa, ale i tak spokojniej tu niż w Špidlerovej. O niższych cenach nie wspominając...
Obrazek

W przedsionku zwracają uwagę drewniane rzeźby podtrzymujące strop.
Obrazek

Wracając na Śląsk zahaczam jeszcze o Špindlerkę. Hotel ma osobliwą kategorię: trzy i pół gwiazdki. W restauracji kelnerzy w muchach i krawatach (nawet kobiety płci odmiennej), stoliki tematyczne, więc nawet tam nie wchodzę, tylko zamawiam piwo przy barze. Dostaję 0.4, a płacę jak za złote zboże (bez rachunku!) - wiadomo, że bogaci ludzie pół litra nie wleją w siebie... Co jakiś czas przemykają korytarzem niekompletnie ubrane osobniki, ktoś domaga się podania czterech browarów do sauny... Z ulgą opuszczam ten przybytek.

Wieczór w Odrodzeniu mija na lekturze ;).
Obrazek

Dzisiaj pogoda nieco się zrehabilitowała za niedzielę, z nadzieją myślimy o jutrze.

A zamiast podsumowania wpis ze schroniskowej księgi gości:
I chwała Panu najwyższemu
naszemu najwyższemu - my
wdzięczni i pełni miłości
ku chwale ojczyzny
Amen
Niech żyje Polska Nasza
Ojczyzna umiłowana
w Chrystusie Panu
Amen
Wdzięczni (...)


Chyba ktoś rzeczywiście był bardzo wdzięczny, że dotarł aż tu ;).
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Leuthen
stary wyga
Posty: 1591
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Leuthen » 20-02-2018 16:09

Ja jeszcze ws. krzyża (część 2 relacji przeczytam i skomentuję później :wink: ).
W tzw. międzyczasie niezawodny znajomy podesłał mi link, który chyba definitywnie wyjaśnia sprawę "krzyża kowarskiego 1866" oraz podaje informacje o losach monumentu po 1945 r.

http://jbc.jelenia-gora.pl/Content/2917 ... 5_2010.pdf
Strona 177.

Gwoli uzupełnienia można dodać, że zidentyfikowany żołnierz austriacki (sierżant Nicolaus Merwosch) służył w Inft.-Rgt. Herzog von Sachsen-Meiningen Nr.46. Pułk ten, dowodzony przez pułkownika Carla Słaveckiego, wchodził w skład Brygady Appiano (dowódca - generał-major Carl Ritter von Appiano), która z kolei wchodziła w skład III Korpusu Armijnego arcyksięcia Ernsta. W tej chwili nie mam czasu grzebać, jak temu korpusowi się powiodło pod Sadową 3 lipca 1866 r. Merwosch zmarł 11 dni po tej decydującej batalii wojny sześciotygodniowej.

Niezidentyfikowany Polak ("ein ganz unbekannter Pole") zmarł dzień później od sierżanta z 46 pułku. Prawdopodobnie walczył pod Sadową w szeregach jednego z licznych pułków galicyjskich (np. z X Korpusu, który walczył wcześniej pod Trutnovem).


To chyba zaspokoiło Twoją ciekawość :?: :)
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3369
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Pudelek » 20-02-2018 16:11

dzięki :) ja do tej pory nawet nie zwróciłem uwagi na "niezidentyfikowanego Polaka" i dlatego pisałem o jednym Austriaku :D
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1786
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Feriowe Karkonosze czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę

Postautor: Dolnoślązak » 20-02-2018 18:48

Dawno nie wędrowałem po Karkach więc ilość turystów nieco szokuje, po Żywieckim w tygodniu zdarza się nikogo nie spotkać na szlaku :wink: Widze, że drugi dzień przyniósł wam więcej szczęścia, może trzeba było iść za ciosem i atakować tę Śnieżkę razem ze stonką? :D Zawsze mozna było potem zejść na Czechy i tamtędy do Odrodzenia.

Podczas podróży odkrywam, że zostawiłem w schronisku wszystkie moje klucze! Licho dalej nie śpi...

I jaki ciąg dalszy? :)


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość