Strona 2 z 2

: 26-02-2015 18:46
autor: Lech
Zły Marcin pisze:takie dajmy na to sarny powinny być bardziej ograniczone terytorialnie.
Od tego, żeby je ograniczać są myśliwi. Problem w tym, że z myśliwymi to bywa różnie, bo ostatnio schodzą na psy strzelając do psów spacerujących ze swoim właścicielem. http://www.tvn24.pl/poznan,43/mysliwy-z ... 04564.html

: 26-02-2015 18:54
autor: buba1
Lech pisze:
Zły Marcin pisze:takie dajmy na to sarny powinny być bardziej ograniczone terytorialnie.
Od tego, żeby je ograniczać są myśliwi. Problem w tym, że z myśliwymi to bywa różnie, bo ostatnio schodzą na psy strzelając do psów spacerujących ze swoim właścicielem. http://www.tvn24.pl/poznan,43/mysliwy-z ... 04564.html


Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny.. Wiele razy w lasach, parkach spotkalam psy ktore puszczone luzem atakowaly mnie albo innych ludzi.
Jakby pańcia spacerowala ze swoim pupilem i trzymala pieska na smyczy a nie "spuszczala go z oczu" to by go nikt nie zastrzelil. A potem wedlug wlascicieli kazda wsciekla bestia jest lagodna i nikomu nie przeszkadza.. Pies jest to zdecydowanie to zwierze ktorego boje sie najbardziej. (a na drugim miejscu wymienilabym mysliwych ktorzy nieraz pomyla czlowieka z sarna.. :evil:

: 26-02-2015 19:32
autor: Lech
buba1 pisze:Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny..
I co? Od razu zastrzelić? Ja nie raz natknąłem się na wałęsającego psa, ale przecież nie jestem myśliwym i nie chodzę z bronią. Dawałem sobie zawsze radę w inny sposób. Kiedyś nawet porządnym kopniakiem z turystycznego buta. Broń myśliwska jest do polowania na dziczyznę pod warunkiem zachowania zasad użycia tej broni, a nie do strzelania do każdego napotkanego psa. W tamtym przypadku był to środek dnia, publiczna droga i pies który na 100% nie był agresywny. Znam psy rasy golden, kilkanaście wśród znajomych i wiem że te psy każde żywe stworzenie traktują jak przyjaciela lub kumpla do wygłupów. Wiem, że są ludzie, którzy nie lubią psów ale to jeszcze nie powód by zabić komuś pupila tylko dlatego, że ma się przy sobie broń.

: 26-02-2015 20:46
autor: Dolnoślązak
Przecież nawet chyba na tym forum jest ktoś kto przygarnął błąkającego się psa. Poza mną :wink:

Śmiem twierdzić, że jeśli już o psach mowa to najgorsze są przydomowe wiejskie burki atakującego każdego przechodzącego w pobliżu gospodarstwa a te są raczej nikczemnej postury :wink: Ostatnio idąc z Głuchołaz do Zlatych Hor od strony Czech do Polski leciał labrador przyjaźnie machając ogonem. Połasił się i poleciał dalej do PL :wink:

: 26-02-2015 20:53
autor: buba1
Lech pisze:
buba1 pisze:Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny..
I co? Od razu zastrzelić? Ja nie raz natknąłem się na wałęsającego psa, ale przecież nie jestem myśliwym i nie chodzę z bronią. Dawałem sobie zawsze radę w inny sposób. Kiedyś nawet porządnym kopniakiem z turystycznego buta. Broń myśliwska jest do polowania na dziczyznę pod warunkiem zachowania zasad użycia tej broni, a nie do strzelania do każdego napotkanego psa. W tamtym przypadku był to środek dnia, publiczna droga i pies który na 100% nie był agresywny. Znam psy rasy golden, kilkanaście wśród znajomych i wiem że te psy każde żywe stworzenie traktują jak przyjaciela lub kumpla do wygłupów. Wiem, że są ludzie, którzy nie lubią psów ale to jeszcze nie powód by zabić komuś pupila tylko dlatego, że ma się przy sobie broń.


Ja nie mowie ze jest dobre strzelanie do wszystkiego co sie rusza.. Tylko nad psem to zaraz wielki lament ale jak ten sam mysliwy wygarnia do nikomu nie wadzacej sarenki pasacej sie na brzegu lasu to juz wszystko ok.. A to takie samo zwierze... (z ta roznica ze wzgledem sarny nigdy buta stosowac nie musialam..)

: 26-02-2015 20:59
autor: voi-vod
Lech pisze:Czy przepłoszenie zwierząt buszujących po polach uprawnych by miało być karalne?

Tylko to pole na zdjęciu jakoś mało uprawne jest.

: 26-02-2015 21:09
autor: Lech
Pudelek pisze:Teraz powinni wystawić tablice ostrzegawcze dla saren: UWAGA, NA TYM POLU LECH MOŻE POGONIĆ WAS KRZYKIEM!
zieeeew 8)
voi-vod pisze:Tylko to pole na zdjęciu jakoś mało uprawne jest.
Pola świeżo zaorane, na których nic nie posiano, saren nie interesują. Dlatego trzeba było wybrać się w to miejsce i zobaczyć z bliska, co tam za roślinki wyrastają i co te sarny tam skubią. Zresztą na poprzedzającym zdjęciu widać po prawej stronie w oddali to stado saren, że pasą się nie przy lesie tylko na polach uprawnych.

Obrazek

Dolnoślązak pisze:Śmiem twierdzić, że jeśli już o psach mowa to najgorsze są przydomowe wiejskie burki atakującego każdego przechodzącego w pobliżu gospodarstwa a te są raczej nikczemnej postury
Potwierdzam, że tak najczęściej bywa.
Dolnoślązak pisze:Ostatnio idąc z Głuchołaz do Zlatych Hor od strony Czech do Polski leciał labrador przyjaźnie machając ogonem. Połasił się i poleciał dalej
Mój pies sudecki też jest bardzo przyjażnie nastawiony, zwłaszcza do dzieci.

Obrazek

: 03-03-2015 14:13
autor: 500mm
U mnie na Płaskowyżu Głubczyckim i w rejonie Wrocławia/Strzelina sarny żerują na polach, lasów nie ma zbyt wiele i raczej służy im jako schronienie przy silnym wietrze i w dzień. Często nawet w dzień śpią sobie w płytkich dolinkach na otwartym terenie, tak by nie było ich widać. Ale gdy widzą ludzi to uciekają. Ich zachowanie zależne jest po części zapewne od regionu jaki zamieszkują i jakie ten region stwarza im warunki środowiskowe.

Pojedynczy pies nie jest przeważnie problemem (jakoś da się od niego opędzić) i nie powinno się do niego strzelać (ewentualnie powinno się mocno kopnąć w du.ę właściciela który go nie upilnował, a wie że pies jest agresywny), groźne są dwa psy i więcej, bo zaczynają zachowywać się jak wilki. Pies poza swoim podwórkiem na otwartym terenie jest raczej ostrożny i już nie tak pewny swego, a jego agresja wynika ze strachu. Strzelać powinno się do dzikich watah psów bo te są już niebezpieczne, o ile nie da się ich załapać do schronisk.

Ja kiedyś w okolicy Nysy miałem okazję widzieć kilkakrotnie zdziczałą sukę z dwoma odchowanymi przez nią psami, ludzi zwierzęta te unikały, ale sarny padały jedna za drugą, sam kilka rozszarpanych przez te psy szkieletów saren znalazłem.

Innego roku w tej samej okolicy szwendała się wataha złożona z kilku psów różnych ras, i one atakowały grzybiarzy i pracowników wycinających ostatni las w okolicy.

W ubiegłym miesiącu na Wzgórzach Strzelińskich ponad kamieniołomem kwarcytu w Krzywinie przestraszyłem się biegnącego w moją stronę dzika. Dzik ten był tak przestraszony że mnie nie zauważył, ja schowałem się za pniem a on uciekł. Mniej niż pół minuty później biegły jego tropem dwa wyrośnięte psy, które już węszyły w moją stronę ale coś usłyszały i pobiegły za dzikiem.

: 03-03-2015 18:53
autor: Pudelek
przyznam się szczerze, że ja jeszcze agresywnego labradora albo goldena nie widziałem, a to chyba przedstawiciel tej rasy był tak "niebezpieczny", że pan myśliwy go kropnął?

W ogóle to jeśli brać pod uwagę liczbę pogryzień, to statystycznie najgroźniejszy pies w Polsce to jamnik. Ale jamniki to się tylko nadają do kopa w dupę :D

: 30-07-2015 14:37
autor: Dolnoślązak
Było zawrócić już na samym początku swej drogi, zawsze jednego spamera mniej.