Gdzieś na Dolnym Śląsku

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
hm0
wędrowiec
Posty: 469
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: hm0 » 10-03-2017 15:07

Mam lepszą propozycję przyczepy - też z doliny Baryczy.;)

Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 12-03-2017 20:51

To w kategorii kamper! ale tez faktycznie przefajny! :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 2968
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Apollo » 15-03-2017 00:04

buba1 pisze:Mielismy nadzieje, ze moze wiosna to jakies ptactwo wypatrzymy. Ptactwa oczywiscie nie ma, jest tylko szara zszargana wiatrem toń wodna wsrod plowych szuwarow...

Bubo - w Dolinie Baryczy ptactwa nie brak przez okrągły rok. Tydzień temu były tam m.in. bielaczki, łabędzie krzykliwe, łabędzie czarnodziobe, o gągołach, nurogęsiach oraz drobnicy nie wspominając. Dobrze byłoby podpiąć się pod jakichś obserwatorów z lunetami, których w tamtym terenie nie brak.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 15-03-2017 09:37

Apollo pisze:
buba1 pisze:Mielismy nadzieje, ze moze wiosna to jakies ptactwo wypatrzymy. Ptactwa oczywiscie nie ma, jest tylko szara zszargana wiatrem toń wodna wsrod plowych szuwarow...

Bubo - w Dolinie Baryczy ptactwa nie brak przez okrągły rok. Tydzień temu były tam m.in. bielaczki, łabędzie krzykliwe, łabędzie czarnodziobe, o gągołach, nurogęsiach oraz drobnicy nie wspominając. Dobrze byłoby podpiąć się pod jakichś obserwatorów z lunetami, których w tamtym terenie nie brak.


Ty to wogole wszedzie potrafisz ptactwo wypatrzec i jeszcze sfocic! zazdroszcze umiejetnosci! mi to nawet jak wypatrze to zaraz spierdzieli! :lol: Acz pare okazow mam, musze uzupelnic wątek ptasi!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 15-03-2017 09:37

W pierwszy prawdziwie wiosenny weekend jedziemy w okolice Ścinawy, powłoczyc sie po tamtejszych wioskach, z ktorych praktycznie kazda oferuje jakies ciekawostki, fajne klimaty i pachnie przygodą :)

W Zaborowie zatrzymujemy sie na dluzej. Jest tu rozlegly, ogolnodostepny park, w ktorym siedza ruiny palacu. Park posiada kilka zalet- glowna z nich jest to, ze nie jest obsrany przez psy i mozna swobodnie chodzic nie patrzac pod nogi. I wypuscic kabaka, zeby małe potarzalo sie w lisciach. Miejskie parki niestety nie oferuja taki luksowow...

Wiekszosc tutejszych drzew oplata bluszcz- cos co raczej kojarzy mi sie ze starymi cmentarzami.

Obrazek

Sam palac jest juz wydmuszką, zostaly tylko sciany i kupa gruzu w srodku.

Obrazek

Obrazek

Przy glownym wejsciu leza jakies fragmenty zwalonych kolumn czy innych ozdobnych gzymsow.

Obrazek

Obrazek

Ciekawym elementem jest herb! Wyglada jak swiezo odnowiony, wogole nie pasuje do calosci. Jakby go ktos przykleil tu niedawno. Koles z maczugą odlany jakby wczoraj!

Obrazek

W wiosce jest tez kosciol, o ciekawym wejsciu i rzezbionej plycie nagrobnej przyklejonej do jednej z bocznych scian.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejną miejscowoscią na naszej trasie jest Wielowieś. Tu resztki palacu nie ukrywaja sie wsrod zieleni, sa wkomponowane w czynne gospodarstwo. Wokol spaceruja gęsi, kury, stoja maszyny rolnicze i szklarnie- toczy sie zwykle, wiejskie zycie, pelne dzwiekow i zapachow prawdziwej wsi. Mnie sie podoba taki klimat kontrastow, ale miejscowi nie lubia pałacu i maja w planach jego rozbiorke. Ponoc nie jest zabytkiem, bo wogole gdzies sie zaplątal w dokumentacjach i tak naprawde go tu nie ma. A ze scian odpadaja cegly i zabily juz dwie kury, wiec zlosc mieszkancow nie jest bezinteresowna. Wiadomosci te sa z drugiej reki- opowiadal nam dziadek, ktory mieszka kawalek dalej i osobiscie lubi palac, ktory “przez lata wgryzl sie w krajobraz”

Obrazek

Obrazek

Tu tez calkiem niezle zachowaly sie herby. Ciekawe, ze sa dwa. Na jednym jakas koza wcina z apatytem zielenine, na drugim widac fragmenty ptaka mutanta i mechaniczne zębatki. Musi z tym byc zwiazana jakas ciekawa historia!

Obrazek

W Parszowicach zatrzymujemy sie na popas. Na uboczu wsi, wsrod łąki bedacej czesciowo boiskiem, stoja sobie bardzo solidne ławy i stoly. Slonce przygrzewa juz mocno wiec miejsce jest wyjatkowo mile. Pobudzily sie owady i ich brzek niesie sie wkolo. Ale czlowiek po zimie jest spragniony ciepla, swiatla i budzacej sie do zycia przyrody! Kabaczę wciaga pol bulki z pasztetem!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajny maja tu kosciol- nietypowe zestawienie kamienne sciany i gont na dachu!

Obrazek

Obrazek

Czy klimatyczne miejsca biesiadne musza zawsze wystepowac stadami? Przy kosciele jest sklep, z bardzo milymi ławeczkami ukrytymi za wiata przystankowa. Oprocz lawek ktos tu tez schowal drogowskazy!

Obrazek

Obrazek

A pod drzewem tablica informujaca, ze kiedys minela jakas setna rocznica.

Obrazek

W Ręszowie palac stoi za murem i brama ale na szczescie sa pootwierane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabaka tez irytuje, ze drzwi sa zamkniete!

Obrazek

Dalej ciagną sie zabudowania przypalacowe z czerwonej cegly i droga, ktora chyba wygrywa w kategorii blotnistosci- tworzy wrecz jeziora! Tu powinien odbywac sie Woodstock!!!!!!! :D

Obrazek

Obrazek

Mozna sobie obserwowac zmagania kotow niechcacych zamoczyc łapek!

Obrazek

Dalsze sciezki prowadza nas do Składowic. Tam oczywiscie tez jest palac, na terenie prywatnym. Zabudowania gospodarcze sa uzywane, caly czas kłebia sie wokol samochody, maszyny i kupa ludzi. Na szczescie sa zajeci swoja praca i na mnie nie zwracaja uwagi. Teren jest bardzo glosny, wyja silniki, skowycza piły, wiertarki i szlag wie co jeszcze...

Obrazek

Palac lezy lekko na obrzezu calosci, w parku tzn park widzimy na pierwszym planie....

Obrazek

Istniejace drzwi i okna jakas nieznana siła zasysa do srodka…

Obrazek

Obrazek

Za palacem jest wysypisko smieci, gruzu i mączki rybnej.

Obrazek

Sposrod innych okolicznych budynek wyroznia plaskorzezba Jana Jonstona, uczonego, ktory tu pomieszkiwal w XVII wieku

Obrazek

W innych czesciach wsi tez widac zamiłowanie do pielęgnacji drzewostanu. Bo ponoc przycinanie drzewom sluzy na zdrowie, sa przez to piekniejsze i okolica wyglada "porzadniej" (tak przynajmniej kiedys powiedzieli mi w naszej, osiedlowej spoldzielni...)

Obrazek

W Toszowicach palac polozony jest tez na uboczu i prowadzi do niego blotnista droga, wytloczona w ciekawe desenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokol biegaja calkiem juz wiosenne koty, parami, miauczac glosami zarzynanych niemowląt co nieco niepokoi kabaczka ;)

Obrazek

Szumią na wietrze gałezie starych drzew a park przypalacowy trzesie sie od spiewu wieczornego ptactwa, ktore chyba wlasnie uklada sie do snu..

Obrazek

Na jednej ze scian zachowal sie stary napis

Obrazek

Nieopodal stoi maly budyneczek, jakby dawnej strozowki czy czegos w ten desen. Obecnie pelni role imprezowni, pijalni, gospody i swietlicy wiejskiej. Wyposazony w calkiem porzadne meble!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A ten obiekt byl juz niestety nieczynny…. :(

Obrazek

Na nocleg zatrzymujemy sie w Ścinawie. Jest tu schronisko mlodziezowe polozone w budynku dzielonym miedzy Centrum Turystyki a MOPS.

Obrazek

Kabaczek caly wieczor bawi sie krzesłami. Sa lekkie, kolorowe i robia dzyń! jak sie zderzaja. Nigdy bym nie wpadla, ze mozna zapodac takie ciekawe i wymyslne zabawy przy uzyciu dwoch krzesel!

Obrazek

Za sciana mieszka robotnik, ktorego nachodzi lokalny kumpel, chyba niekoniecznie ku uciesze lokatora.. Raz dobija sie tez do nas. W innym pokoju mieszka jakas babka tzn chyba mieszka… bo ponoc oplacila pokoj na trzy dni i zniknela..

Wieczorem ide po pizze. Gdy z nia wracam zagaduje mnie kilku żulikow stojacych pod marketem. Podejmuje rozmowe i nagle oczy wyłaża mi na wierzch! Jeden z ekipy wyglada zupelnie jak Kaczyński! Po prostu klon! Chyba nie umiem byc skryta i stłamsic w sobie emocji- widac gapie sie jak przyslowiowy wół na malowane wrota! Ekipa to oczywiscie zauwaza i dopytuje- co podobny, podobny, nie? Gosc jest chyba juz zmeczony swoja popularnoscia, mowi, ze probowal zapuszczac wąsy i brode ale nic nie pomoglo. Kumple oczywiscie ciagle mu dogaduja “wszystko wskazuje, ze bylo ich trzech!”, “Tak, tak, Lechu przezyl “zamach” i zaszyl sie w Ścinawie! Tu go ruscy nie znajda! Tu jest bezpieczny!”, “My wiemy, ze katastrofa smolenska ma drugie dno, oj my wiemy!”. Sytuacji nie pomaga, ze dany obywatel ma nazwisko rowniez pochodzace od nazwy drobiu przydomowego. Koledzy zmuszaja go aby pokazal mi dowod, wiec wiem ze nie kłamią ;) Pikanterii sytuacji dodaje fakt, ze ow osobnik sprowadzil sie do Ścinawy w 2011 roku. Nikt go wczesniej tu nie znal. Wedlug jego wersji (kumple maja inna ;) ) mieszkal z zona pod Prochowicami ale go wywalila z chalupy bo za duzo pił. Wrocil do Scinawy bo tu spedzil dziecinstwo i ma domek po rodzicach. Wyjechal stad w latach 70 tych do szkol, internatow i hoteli robotniczych… Planuję sobie zrobic z nim zdjecie ale niestety nie wyraza zgody.. :( Byloby zdjecie roku! Proponuje, ze postawie skrzynke piwa, ale jest nieugiety. Bardzo sie to nie podoba kolegom, ktorzy juz widza zastosowanie dla tej skrzynki piwa ;) Jeden wiec przez drugiego woła- “To ze mna sobie zrob fote, albo z Wackiem- zobacz, on tez przystojny!”

Zegnam sympatyczna ekipe, oddalam sie w mrok.. W tle slysze juz z oddali: “Ale zdupcyłes, Waldek… 20 butelek browara poszło sie @&^&#…” Chyba mu dlugo nie wybaczą… ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3207
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Pudelek » 15-03-2017 11:14

W tym pałacu w Wielowsi podobno do niedawna był ładny barokowy portal. Najlepiej zachowana część obiektu. Ale zdaje się, że go skradziono (albo właścicielka komuś go opchnęła). O tym, że cegły zabijają kury to pisano już przed laty :D I przed laty próbowano zainteresować jakiegoś konserwatora zabytków losem tego obiektu, ale było zero odzewu. Wiadomo - tylko byłby problem...

Więc pewnie wkrótce zniknie - znikają obiekty wpisane na listy, a co dopiero taki...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 15-03-2017 15:03

A w ktorym miejscu palacu powinien byc ten portal? nie obeszlismy go dookola bo byla zamknieta brama...

Pudelek pisze:O tym, że cegły zabijają kury to pisano już przed laty :D .


To ciekawe ile w sumie bylo tych kurzych ofiar ze tak wszyscy o tym mowia i pisza? ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 120
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Artur74 » 15-03-2017 19:59

Buba- jak się Antoni M. dowie kogo spotkałaś to na Wawelu się zaczną ekshumacje... A Ścinawa stanie się miejscem kultu zmartwychwstania, oj będzie się działo!
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 15-03-2017 21:30

Artur74 pisze:Buba- jak się Antoni M. dowie kogo spotkałaś to na Wawelu się zaczną ekshumacje...


Ale by byly jaja jakby sie okazalo ze otwieraja krypte a tam ktos inny! :lol: :lol: :lol:

Acz wtedy bym sie naprawde zaczela bac ze mnie sprzatnie jakis seryjny samobojca- za zdradzenie tajemnicy panstwowej ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 120
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Artur74 » 16-03-2017 20:05

Wracam padnięty po dniu ciężkiej pracy, resztką sił odpalam kompa, wchodzę na forum i omal nie spadam z fotela :mrgreen: Buba- wielkie dzięki za poprawę humoru! "bym sie naprawde zaczela bac ze mnie sprzatnie jakis seryjny samobojca" Domyślam się, że chodziło Ci o seryjnego mordercę. Moja chora wyobraźnia podsuwa mi obrazy typa, który na sto sposobów chce zakończyć swój byt ale jest takim beztalenciem, że ciągle wychodzi z tych prób żywy. :D
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 19-03-2017 21:17

Poranek rozpoczynamy od spaceru po Ścinawie. W miescie sa 3 poradzieckie pomniki. W rynku stoi czołg z czerwona gwiazdą.

Obrazek

W parku slupowaty pomniczek o popularnym niegdys ksztalcie, obecnie juz obdarty z tablic, symboli czy napisow acz odgniecione ślady gwiazdy mozna zauwazyc.

Obrazek

Najciekawszy pomnik znajduje sie na rondzie. Z jednej strony zachowaly sie napisy o “wiecznej slawie gierojam”

Obrazek

a z drugiej wisi gitara i napis ze Ścinawa jest miastem bluesa :D Niesamowite zestawienie! Gęba az sie cieszy! Jak fajnie jest nie niszczyc starych rzeczy- a gdy sa niepotrzebne umiec je przekwalifikowac, uzyc do innego celu :)

Obrazek

Ulicą Rybną schodzimy w kierunku Odry. Pobocza opatrzone wlasciwymi symbolami do nazwy.

Obrazek

Nad Odra jest port. Latem odbywaja sie tu rozne imprezy, mozna pozyczyc kajaki. Sa nawet kible i lazienki w baraku, otwierane rowniez sezonowo. Jest ogromna wiata i dwa miejsca ogniskowe.

Obrazek

Obrazek

Dzis jest pusto- hula tylko wiatr przewalajac po niebie chmury, spod ktorych raz po raz przeblyskuje ostre slonce.

Obrazek

Na brzegu siedzi kilku rybakow oddajac sie namietnie swojej pasji.

Obrazek

Zaraz obok sieci i wiaderek przycupnely trzy koty. Cierpliwie czekaja. W oczach widac nadzieje..

Obrazek

Na przyzby okolicznych budynkow tez wylegly masowo te futrzaki. To pierwszy taki cieply dzien chyba od pol roku. Widac radosc na pyszczkach. Wygrzewaja sie, czochraja, mrucza!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem jedziemy do Przyborowa. Blotnistymi drogami kluczymy wsrod dawnych zabudowan palacowych. Czesc z nich same wygladaja jak palace- ogromne budynki z czerwonej cegly.

Obrazek

Obrazek

Tu znow spotykamy komplet wypoczynkowy pod gołym niebem.

Obrazek

Coraz czesciej na roznych zadupiach, w fortach i ruinach, w menelskich melinach, w miejscach gdzie sie zrzesza mlodziez, zauwazamy nieraz calkiem dobre meble.. A mowi sie, ze w wielu miejscach Polski, na popegieerowskich wsiach- ze jest bieda.. Ale to chyba nieprawda- skoro stare kanapy, fotele, stoly nie sa juz potrzebne w domach, nie trafiaja na rynek wtórny, nie sa uzywane zgodnie z przeznaczeniem, mimo ze nadal sa wygodne i spelniaja swoje funkcje. Jakos ostatnio- moze przez nadmiar towaru w sklepach, moze przez lansowaną i promowaną mode na nowosci, zanikł wogole szacunek do rzeczy.. Zanikła umiejetnosc naprawiania, dbania, renowacji… Takie jakies refleksje czasem mnie nachodza wedrujac tu i tam. Choc skadinad lubie taki klimat podniebnego salonu :)

I tak odnalezlismy palac. Ogromny, opuszczony i z zewnatrz wydajacy sie byc w dobrym stanie. Polozony wsrod wyschlej, szumiacej na wietrze trawy i wysokiego, chudego, samotnego iglaka.

Obrazek

Kiedys byl tu m.in. “Klub Prasy i Ksiazki”.

Obrazek

W herbie mieli tu ryby i kolesia z irokezem.

Obrazek

Od drugiej strony sciany budynku porastaja malownicze bluszcze i jest ciekawa okragła weranda.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I co najwazniejsze- udaje mi sie wejsc do srodka. Zachowalo sie jeszcze troche sciennych i sufitowych zdobien.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wbrew pozorom w srodku stan pałacu nie jest juz tak dobry jak sie z zewnatrz wydawalo. Stropy zaczynaja mocno przeciekac, wylazi z nich siano a gdzieniegdzie sie powoli zawalaja. Tym samym rezygnuje z dalszych eksploracji wyzszych pieter. Wchodze tylko pare schodkow wystawic czułki i slysze, ze za tymi bialymi drzwiami ktos jest.

Obrazek

Jakby szuranie, odglosy krokow, chrzakniecie, ziewanie. Zatem “oni” napewno tez o mnie wiedza- moje kroki mocno dudnia na drewnianych podlogach. Nikt mnie nie goni, ale na wszelki wypadek zwiewam w strone wyjscia. Na tyle skutecznie, ze udaje mi sie pomylic droge i spotkac ze ślepą sciana.. Pieprzony labirynt! Na szczescie drugie poszukiwanie wybitego okienka konczy sie sukcesem! Ufff.. Nawet nie mam pewnosci czy to byli ludzie czy np. zbłąkany kot, ale strachu sie najadłam. Nie wiem czemu sa czasem miejsca gdzie nagle zaczyna sie czuc dziwny niepokoj.. I to bylo jednym z nich..

Na zewnatrz atmosfera juz jest miła, spokojna i sielska. Toperz goni kabaka wsrod zeschlych lisci a malenstwo czesc z nich probuje wsadzic do pyska.

A za palacem jest stawek. Widac miejsce po ognisku. Rzucone w krzakach przebite kolorowe kolko do plywania sugeruje, ze latem stawek spelnia funkcje kapielowe.

Obrazek

Na kolejny palacyk trafiamy przypadkiem. Dostrzegamy go z drogi.

Obrazek

Znajduje sie we wsi Śleszowice. Tak przynajmniej mowi moja mapa. Bo drogowskazy sie cos nie dogadaly ;)

Obrazek

Czesc palacu jest chyba zamieszkana, albo byla jeszcze calkiem niedawno. Wokol sa zamieszkane czworaki, łazi ptactwo, stoja sympatyczne stare ursusy i stanowiska rąbania drewna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po okolicznych polach przechadzaja sie żurawie w czerwonych beretkach, drą dzioby i kręca czarnymi pierzastymi kuprami.

Obrazek

Budków uracza nas białą tablicą do kolekcji.

Obrazek

I nietypowym przystankiem autobusowym! Zaraz za owym obiektem sa dwie wiatki, miejsce ogniskowe, grill i stawek. Gdy autobus sie opoznia i w brzuszku zacznie burczec z glodu - mozna ułowic rybke i na miejscu ją przyrzadzic i spozyc w komfortowych warunkach.

Obrazek

My łowic nie umiemy, na autobus nie czekamy ale usmazenie oscypkow wydaje sie bardzo kuszące. Drewna jest wokol mało i dosc mokre wiec korzystamy z łanów uschnietego wrotyczu. Pali sie wybornie a i zapach jest dosc nietypowy. Ogien uklada sie w dziwne formy i skwierczy, piszczy, jakby ktos rysowal po szkle. Poki co to moje pierwsze ognisko z wrotyczu. Ha! Robakow miec nie bedziemy! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak juz tu jestesmy to jedziemy za Budków, tam gdzie droga sie konczy w rejonie wałow nadrzecznych. A nuz sie tam czai jakies miejsce biwakowe albo co innego rownie ciekawego. Wał, jak wał. Jak 200 m od naszego domu w Oławie ;)

Obrazek

Niespodzianka jednak jest… W okolicznych krzakach, pod wałem i w jeszcze kilku miejscach leżą reklamowki z Castoramy a w nich zawiniete martwe ptaki. Nie wiem jaki gatunek, wole tego nie dotykac i nie zblizac sie zanadto, szlag wie na jaka dżume zdechly ;) W marketach bywam sporadycznie, ale z tego co wiem to w Castoramie raczej nie sprzedaje sie ptactwa, a juz napewno nie takie z piórami! A dzikie ptactwo jak ma zamiar zdechnac to raczej w foliowe torebki sie samo nie zawija! Jest wiec cos w tym znalezisku dziwnego…

Obrazek

Pogoda sie pogarsza, niebo zasnuwaja coraz ciemniejsze chmury. Wzmaga sie wiatr. W takich nastrojach zajezdzamy do Wyszęcic. Niestety nie mamy zepsutych resorów. A szkoda, bo klimat zakładu kusi i zacheca!

Obrazek

Spotykamy tu tez fajny plac zabaw o zroznicowanej infrastrukturze- i dla mlodszych i dla starszych, dla kazdego cos milego!

Obrazek

Szerokie brukowane drogi wiją sie wsrod luzno rozsianych zabudowan.

Obrazek

Obrazek

Jedna z nich prowadzi do palacu.

Obrazek

Czesc budynku jest zamieszkana.

Obrazek

Obrazek

Lewe skrzydlo zawalilo sie i jest calkowitą ruina. Na otaśmowanym wybiegu pasie sie koń. Kabaczek bardzo sie cieszy widokiem konia, ale tylko wowczas gdy odleglosc od niego przekracza 20 metrow ;) Blizej konia wiec nie podchodzimy!

Obrazek

Zabudowania przypalacowe sa zamieszkane czesciowo

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Faktury starości…

Obrazek

Nastepny na naszej trasie jest Dziewin. Tutejszy palac jest juz niezadaszona ruiną

Obrazek

Obrazek

Zachowalo sie jednak troche starych napisow.

Obrazek

Obrazek

Zabudowania przypałacowe prezentują optymalny wedlug mnie stopien symbiozy ludzkich domow z roslinnoscia! :)

Obrazek

Kiedys musialy tu mieszkac jakies dzieci

Obrazek

Obecnie we wnetrzach panuje zapach, ktorego nie potrafie zdefiniowac. Ni to jakies zioła, ni to detergent, ni to cos przywołujacego wspomnienie laboratoriow na studiach..

Obrazek

Znajduje tez starą kafle piecową (chyba) z napisem i zamierzam ją zabrac na pamiatke. Na srodku jest jednak kupa, przypuszczalnie jakiegos gryzonia. Gdy juz prawie udaje mi sie wyczyscic eksponat- pęka na pół :(

Obrazek

Teren wokol pałacu porasta pewna niebezpieczna roslina, ktorą ja jednak jakos bardzo lubie. Fascynują mnie jej rozmiary, jej wielkie baldachy, jej rozmach w pochłanianiu kolejnych terenow. Jest w niej cos nieziemskiego, strasznego i budzącego respekt. Na bramie pałacowej nawet wisi ostrzezenie.

Obrazek

Obrazek

Teraz jednak jest marzec. Złowrogie kłącza śpią uspione w ziemi. Zeszloroczne wielkie baldachy sa juz tylko wyschłymi na wiór truchełkami. Nie moge darowac takiej okazji. Od tej chwili mamy pasazera na gape. Droge ku Oławie pokona na przednim siedzeniu. I o zgrozo bez pasów!

Obrazek

Obrazek

Za Dziewinem, nad starorzeczem, jest miłe wyznaczone miejsce biwakowe.

Obrazek

Obrazek

Lokalny kosciol jest mocno oklejony mniej lub bardziej zdobionymi tablicami w roznym stadium zachowania. Niektore popękały ze starosci, inne wygladaja jak nowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z czesci tablic lub nagrobkow zrobiono skalniaczek

Obrazek

Nieopodal rosnie drzewo. W nadpęknietym i nadprochnialym pniu jakby sie kulily jakies postacie!

Obrazek

Jedna z tablic, taka wkomponowana w koscielny mur zostala skuta. A z jaka dokladnoscia i zawzieciem! Jakby kogos opętala mania zniszczenia. Az chcialabym moc uslyszec mysli, ktore kłębiły sie w glowie skuwającego. Czy była to złosc i chec zemsty? A moze w takich głowach mysli nie goszczą wogole? Jedno jest pewne- widac sporo włozonej siły, energii i czasu.. Tablica musiala dotyczyc I wojny.. Mimo staran widac, ze u gory byla data 1914-1918.

Obrazek

Obrazek

A postawiony w tym miejscu świątek mocno sie zadumał… Ciekawe nad czym…

Obrazek

Ten zadumany osobnik nie jest jedyny! Cala wioska wyroznia sie duza iloscia drewnianych rzezb przydroznych- musi tu mieszkac jakis artysta! Przy kosciele dominuja klimaty tematyczne

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kawałek dalej juz zroznicowane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Im dalej od kosciola tym wiecej cycków ;)

Obrazek

Obrazek

Na jednym z domostw sa kolorowe budki. Ale chyba nie dla ptakow, wyglada, ze raczej dla pszczol.

Obrazek

Kolejny pałacyk jest w Niemstowie. Wyglada na szczelnie zapustakowany, ogrodzony, wiec jedziemy dalej bez zwiedzania.

Obrazek

Juz wracajac zawijamy jeszcze do Proszkowa- miejsca bez wyjscia, w ślepy zaułek lokalnych dróg…

Obrazek

Teren przypalacowy, pobieznie patrząc prezentuje sie klasycznie

Obrazek

Kawałek dalej uwage jednak przykuwa niecodzienny widok! Wsrod zeschłych lisci poniewierają sie spore ilosci jedzenia- glownie mięsa, ale tez frytek, sałatek! Co to u licha jest??? Całe kurczaki, tuszki i dzwonka jakby łososi i karpi, jakies spore kawały czerwonego mięsa. Pięć, sześć, siedem takich składowisk. Jedzenie nie jest bardzo zepsute tzn. nie smierdzi i wyglada calkiem apetycznie. Kto, po co i dlaczego tutaj to wywalil? Nie szkoda mu bylo? (hmmm… co to ja sobie o tych meblach myslalam? ;) ) Choc z drugiej strony to nie wyglada na wyrzucone, raczej na wyłozone.. W ofierze duchom przodkow albo smokowi zjadajacemu lokalne dziewice? Albo na przynete dla jakis zwierzat aby je potem upolowac? W sensie poswiece kurczaka ale bede miec dziczyzne?

Obrazek

Obrazek

Rozważając nad wędliną prawie calkiem zapomnialam po co ja tu przyszlam- wlasnie! Pałac!

Obrazek

Z zewnatrz nie wyglada na zbyt uzywany

Obrazek

Żelazna weranda sprawia wrazenie wrecz opuszczone i zapomniane.

Obrazek

Obrazek

Zagladam do srodka - i szok! Calkiem elegancko, nie?

Obrazek

Na koniec jeszcze palac w Jugowcu. Ogrodzony, z wrazymi tabliczkami.

Obrazek

Obrazek

Ale maja chociaz milo zarosnieta mchami trylinke :)

Obrazek

To byl udany weekend! Niby dwa dni a wrazen jak z tygodnia wedrowki! :)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Radek
obieżyświat
Posty: 724
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Radek » 19-03-2017 22:44

Ten ścinawski czołg zaspawano zapominając o załodze, która w środku spała po ostrej imprezie.
Regularnie wk... chłopaków trunkami alkoholopodobnymi :)
Tutaj więcej fot:
https://goo.gl/photos/BK4fjh2HqVQwcsxH7
Obrazek

Przy okazji polecam odwiedzeniu gorzelnię w Bełczu.
Wszyscy znają pałac a tuż obok jest genialny zakład podobny do zamku pilnowany przez strasznego Reksa :)
Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 20-03-2017 09:08

Uuuu, to ja juz wiem co tak wieczorem dziwnie stukało na scinawskim rynku- chlopaki chcieli wyjsc! :shock:

A ta gorzelnia w Bełczu to to? w 2010 nie byla jeszcze pomurowana i wygladalo ze czesc budynkow jest uzywana jako magazyny siana, sprzetu rolniczego- dlatego nie wchodzilismy do srodka. Tam tez spotkalismy goscia ktory opowiadal nam o palacu, o niedokonczonych blokach naprzeciw, o dziwnych swiatlach w palacu nocami...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Radek
obieżyświat
Posty: 724
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Radek » 20-03-2017 21:57

O to samo.
Jakieś zagłębie ziemniaczano-buraczane musiało być w okolicy bo w co drugiej wiosce jest gorzelnia.
W Irządzach była kolejna.
Apropo znalazłem kiedyś w opuszczonym gospodarstwie odezwę do żołnierzy radzieckich zdobywających Dolny Śląsk.
Wydział polityczny napisał:

"Swego czasu towarzysz Stalin uprzedzał nas:"Znajdując się za granicami ziemi ojczystej, bądźcie szczególnie czujni"
Nasze służby medyczne usunęły ze składów bardzo wiele spirytusu ze śmiertelną trucizną. Niemcy zatruwali alkohol nie tylko na składach, ale też w mieszkaniach prywatnych
W wiosce Margaret starszy sierżant P. i czerwonoarmista (szeregowy) K. zaszli do niemieckiego domu. Znaleźli butelkę wina.
Po jej wypiciu szybko poczuli się źle zrobiło im się słabo, zaczęły boleć głowy, pojawiły się duszności i torsje. Niezwłocznei przekazano ich do batalionu sanitarnego. Mimo podjętych starań żołnierze zmarli. Sekcja ujawniła, że wino zatrute było solami metali ciężkich."


W odezwie jest jeszcze kilka podobnych przykładów.

Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3850
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 21-03-2017 09:16

Radek pisze:Apropo znalazłem kiedyś w opuszczonym gospodarstwie odezwę do żołnierzy radzieckich zdobywających Dolny Śląsk.
]


To byla jakas ksiazeczka czy luzne kartki czy ulotki? sam tekst czy z obrazkami? niesamowite znalezisko! :shock:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości