Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
KrzysiekJ
łazik
Posty: 95
Rejestracja: 12-10-2013 19:12
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: KrzysiekJ » 18-08-2017 11:51

buba1 pisze:Na jednej z polan mijamy zapomnianą chatke. Mocno zarosnieta, z zawalonym balkonem. Drzwi zamkniete ale mozna by wlezc przez strychowe okna. Dalej w krzakach lezy drabina.

Obrazek



No popatrz, jak tam wszystko się szybko zmienia. W marcu 2012 r. również schodziłem tą samą drogą z Berda do Tucholki. Ta sama chatka pachniała nowością, wyglądała, jakby ją ktoś zbudował kilka miesięcy wcześniej. Nie podchodziłem do niej - zrobiłem tylko zdjęcie z płaju.

Obrazek

Obrazek

Co zaś do pytania Hazmburka: byłem tak zajęty kupowaniem biletów, że nie zauważyłem żadnych prac na dworcu w Sędzisławiu. Za kilka dni wytężę wzrok :D

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 18-08-2017 13:59

Ale jaja! To ona ma tylko 5 lat??? W zyciu bym nie powiedziala! myslalam ze starenka chatynka! Tak szybko by przegniły bele balkonika? Niesamowite!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

KrzysiekJ
łazik
Posty: 95
Rejestracja: 12-10-2013 19:12
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: KrzysiekJ » 18-08-2017 14:52

buba1 pisze:Ale jaja! To ona ma tylko 5 lat??? W zyciu bym nie powiedziala! myslalam ze starenka chatynka! Tak szybko by przegniły bele balkonika? Niesamowite!


No chyba, że przed moim przejściem w 2012 r. zrobiono jej taki sam lifting jak w tym samym mniej więcej czasie sudeckiej "Szwajcarce". No bo zobacz:

listopad 2011 r.

Obrazek

marzec 2013 r.

Obrazek

Ale znowuż niebezpiecznie oddalamy się od Karpat Wschodnich :lol:

Radek
obieżyświat
Posty: 710
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: Radek » 18-08-2017 19:06

PS I tak nam temat poprzez kolej zjechał na DŚ :mrgreen:


Bo na Dolnym Śląsku jest tak samo fajny klimat jak na Ukrainie :D
Krążyłem dzisiaj wokół rzeczonego Sędzisławia, widoki i klima ukraińska, sklepy w wioskach to samo i konie nawet się trafiły na trasie. Więcje niebawem
Obrazek
Obrazek

Jednej rzeczy brakuje w tej relacji...roweru a najlepiej dwu.
Coś czuję że w przyszłym roku odwiedzę te tereny, drogi wyglądają na wybitnie niosące w dal :)
Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 21-08-2017 08:11

No chyba, że przed moim przejściem w 2012 r. zrobiono jej taki sam lifting jak w tym samym mniej więcej czasie sudeckiej "Szwajcarce". No bo zobacz:


Tam to mam nadzieje ze zrobili lifting totalny w obsludze i juz nie wyrzucaja turystow na bucie poznym wieczorem jak nie ma miejsc w pokojach...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 21-08-2017 16:05

Radek pisze:[

Bo na Dolnym Śląsku jest tak samo fajny klimat jak na Ukrainie :D
]


Jest bardzo wiele podobienstw! Tydzien temu w wiejskim sklepie w Ratowicach pod Wroclawiem zakupilismy Lvivskie. A grupka robotnikow, raczacych sie napojami obok, rozmawiala ze soba jezykiem zdecydowanie bardziej pasujacym we wschodnie Karpaty niz w dolnoslaskie ;)

Nie wiem czy widac marke piwa ktora trzymam w łapie ;)

Obrazek




Radek pisze:Jednej rzeczy brakuje w tej relacji...roweru a najlepiej dwu.
Coś czuję że w przyszłym roku odwiedzę te tereny, drogi wyglądają na wybitnie niosące w dal :)


Dla mnie za stromo! rozwazam kiedys wyjazd rowerowy ale na Polesie. Wole spotkac na swej rowerowej drodze piach, bagno, kostke brukową czy ratrak niz gore ;)

Acz dla ciebie mysle ze cala nasza tegoroczna trasa karpacka jest do przejechania na dwoch kółkach- i to na spokojnie! No oprocz Trościana - ale o tym w kolejnej czesci bedzie ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1459
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: Dolnoślązak » 21-08-2017 19:26

Ja na miejscu Toperza bym się zbuntował :wink: Dlatego unikam (jak dotąd skutecznie) wyjazdów kiedy muszę być kierowcą :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 21-08-2017 19:29

Dolnoślązak pisze:Ja na miejscu Toperza bym się zbuntował :wink: Dlatego unikam (jak dotąd skutecznie) wyjazdów kiedy muszę być kierowcą :wink:


Tu akurat byl kierowcą roweru- tak samo jak ja ;) Acz toperz na rowerze tez raczej nie chce pic piwa (zwlaszcza jak wiezie kabaka) wiec znow ja robie za alkoholika :P
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 22-08-2017 16:11

W połowie drogi miedzy Tucholką a Kalnym, gdzies w rejonie wieży przekaznikowej, zapadamy w krzaki na nocleg.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znow wsrod wierzbówki! Na kolacje mamy wino "Willa Kryma" (na szczescie lepsze od "Perły Krymu", ktora znajomy kupil na Zakarpaciu i smakowala jak przefermentowane pomyje ;)). Napoj zagryzamy serem i rodzynkami a wokol nas bzyczy strasznie duzo owadów. Co ciekawe - tworzą jedynie podkład dzwiekowy, zaden z nich nie siada na nas a tym bardziej nie probuje ukąsic. Samych swierszczopodobnych czy innych konikow polnych jest kilka dobrych rodzajow, kolorow i wielkosci!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki z pagóra.

Obrazek

Rano schodzimy do wsi Kalne gdzie na rozdrozu napotykamy sklep objazdowy.

Obrazek

Dopiero gdy oddalamy sie z tego miejsca dociera do nas, ze najprawdopodoniej dalej juz sklepu nie bedzie.. Wioska jest nieduza, luzno rozsiane zabudowania po wzgorzach. Dominuja domy z fajnymi balkonikami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sa tez zdobione studnie.

Obrazek

Na wielu chałupach sa obrazki. Najczesciej wpisane w koło lub romb. Zwykle przedstawiajace jakies scenki z zycia wsi lub lasu.

Obrazek

Żar sie leje z nieba i z kazdym krokiem coraz bardziej marzymy o piwie. Ja co chwile mam wrazenie, ze widze sklep ale potem okazuje sie, ze nie mialam racji. Toperz sie smieje i nazywa to "bubomorgana". Tu np. dobrze wypatrzylam ale no.. niestety...

Obrazek

Mijamy cerkiew.

Obrazek

i zabudowania urzedowe- wieksze niz chałupy ale rowniez drewniane.

Obrazek

Obrazek

Gdy juz praktycznie calkowicie tracimy nadzieje na piwopój, na samym koncu wsi- jest! Rozsiadamy sie wiec w cieniu i przez chyba z godzine kontemplujemy spokojne, sielskie popoludnie.

Obrazek

Obrazek

A potem pniemy sie na kolejne wzgorze.

Obrazek

Obrazek

Miedzy Kalnym a Ławocznym, na samej przeleczy, napotykamy chyba najbardziej wypaśną ambone jaka dotychczas udalo sie napotkac. Nie dosc ze ogromna, to w srodku jest jeszcze stol z ławami. Na 3 osoby luksus do spania!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nad samym Ławocznym tez stoi sympatyczna wiata z drewniana podloga i widokiem na wies.

Obrazek

Obrazek

Dzis tez poszukiwania potoczków spełzły na niczym. W koncu w Ławocznym znajdujemy jakąs "krowianke" o lekkim zapachu obornika- ale płynie i jest dosc chlodna. Przynajmniej robimy sobie pranie!

W Ławocznym jestesmy jakies 2 godziny przed planowanym przyjazdem elektriczki wiec idziemy jeszcze do sklepu na pielmieni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyciagamy tez mapy i dochodzimy do wniosku, ze na Paraszke braknie nam czasu. Zeby choc miec jeden dzien wiecej. Paraszka musi wiec zaczekac a my na dzisiaj wymyslilismy sobie jeszcze wyjscie na Trościan.

A potem sie okazuje, ze elektriczka jest opozniona 40 minut! Chyba dopiero drugi raz zdarzylo mi sie na Ukrainie trafic na spozniony pociag!

Wysiadamy w Sławsku i tuptamy w strone owego Trościana. Odmawiamy wszystkim natretnym taksowkarzom, ktorzy chca nas wiesc do kurortowej dzielnicy. A potem troche załujemy bo robi sie pozno. Moze trzeba bylo jednak podjechac? Na wszelki wypadek zagladamy jak wyglada sprawa kolejki linowej- ktora ponoc jezdzi na ową góre. Poki co wszystko jest tam zamkniete na głucho, ciezko ocenic czy na amen czy po prostu jestesmy po godzinach pracy. Poza tym po linach wjezdzaja krzesełka tak małe, ze na hustawke dla kabaka to by sie nadały, ale czy nasze tłuste kupry by tam weszły to juz nie wiem. A z wielkim plecakiem na kolanach to juz calkiem tego nie widzimy.

Obrazek

Słoneczko juz sie chowa za góry, a my tuptamy przez dzielnice pensjonatow z postanowieniem, ze szlag z Trościanem- rozbijamy sie jak sie tylko skoncza zabudowania.

Obrazek

Ostatni kilometr naszej trasy to totalna masakra- prawie pionowa sciana pod wyciagiem narciarskim (schodzacy jagodziarze odradzili nam wejscie pod wyciagiem krzesełkowym ze wzgledu na nieprzebyty chaszcz)

Obrazek

Obrazek

Momentami nie daje rady isc nawet na czworakach i po prostu sie czołgam, chwytajac sie kamieni, ziół, luznego błota, ktore niestety ni cholery nie chce dawac oparcia. Kilka razy proba podciagniecia sie w gore konczy sie na zjechaniu na brzuchu i brodzie w strone przeciwną. Przypomina nam sie droga do Szatinwanku w Armenii- acz tam bylo jeszcze gorzej- bo byla skała, kolczasta roslinnosc i najprawdopodobniej węże.. Kilka razy toperz zostawia swoj plecak i wraca po moj, bo nie jestem w stanie czołgac sie z obciazeniem. Nie dziwie sie, ze na mapach nie mam znaczonej od strony Sławska zadnej drogi czy nawet sciezki. Ale wydawalo nam sie to niedorzeczne- przeciez niemozliwe, zeby z takiego uzdrowiska nie bylo drogi na szczyt! Co chwile nam sie wydaje, ze to juz juz szczyt a tu dupa... kolejny garbek..

Zabudowania na naszej drodze sie nie koncza, ale konczy sie sciezka i góra. Na szczycie jest pelno budek, baraków, wagoników, wiat i miejsc na szaszłyki. Wszystko puste. Czesc pozamykana i jakby niekiedy uzywana- przynajmniej zimą, swiadcza o tym usmiechniete twarze narciarzy na plakatach. Inne baraczki sa pootwierane, popadłe w ruine.. Na szczycie pusto, spotykamy tylko jednego mlodego chłopaka, ktory jest jakis dziwny. Na nasz widok jakby sie bardzo wystraszyl. Chyba sie nie spodziewal o tej godziny najscia turystow, na dodatek z plecakami i jeszcze nietutejszych. Chlopak robi sobie grila, gada przez telefon i jakby na kogos czekal. Pytamy go czy zna inna droge na Sławsko (zjazd tą dzisiejsza w doł moze byc jutro ..hmmm.. ciekawy..) Chłopak twierdzi, ze drogi nie zna, on nic nie wie i mine ma taka jakby chcial powiedziec "nie znam wogole zadnego Sławska, nie wiem co to droga i moze juz sobie pojdziecie bo ja sie was boje!"

Do snu ukladamy sie na werandzie jednego z budynkow. Noc jest ciepła, gwiezdzista, nawet świetliste piłki po niebie latają ;) No wlasnie.... Poznym wieczorem jestesmy swiadkami dosc nietypowego zjawiska (przynajmniej dla nas). Widowisko wyglada troche jak spadajaca gwiazda tylko duzo wieksza. Cos jak duza, świecąca piłka. Pojawia sie nad gorami, długo leci i ma kolor zielonkawy. I znika. Rozmywa sie w powietrzu. Meteoryt? Raca? Ki diabeł?

Dlugo mam nieodparte wrazenie, ze szczyt tej gory mi cos przypomina, jakis film? albo miejsce gdzie bylam bardzo dawno temu? Potem dociera do mnie, ze chyba przypomina mi to taki rysunkowy serial z dziecinstwa- "Wuzzle". I byl taki odcinek gdy ekipa nie mogla nigdzie znalezc noclegu, bo wszedzie miejsca byly zajete. I trafili do "miasta duchów", ktorym bylo pozornie opuszczone miasteczko jakby z Dzikiego Zachodu.. Teraz juz wiem- Wuzzle były na Troscianie! :D

Calkiem sami tu jednak nie jestesmy. Jest sliczny puszysty kot, do ktorego troche trace sympatie gdy w nocy skacze mi przypadkiem na twarz. W naszej wiatce śpimy srednio bo towarzyszy nam uczta. Jakies zwierzatko (kuna moze?) cała noc cos wpierdziela mlaskajac straszliwie. Chyba upolowała cos duzego i teraz opycha sie tym po dach! Probuje wypatrzec dziada, swiece latarka ale wtedy ciamkanie zawsze milknie.

Rano wstajemy dosc wczesnie jak na nas - kolo 7. Trzeba zdazyc na pociag a nie bardzo wiemy ile nam zajmie zejscie z tej pionowej skarpy.

Nasze miłe spanko.

Obrazek

Obrazek

W dole, nad Sławskiem, snują sie mgły.

Obrazek

Obrazek

Łazimy jeszcze raz za dnia miedzy baraczkami i wagonikami, zaglądajac we wnetrza i rozwazajac czy moze bylo tu jakies jeszcze lepsze miejsce na nocleg? Wszystko jest w na tyle dobrym stanie, ze wyglada jak uzywane- tylko ludzie nagle wyparowali! Na jednym ze stołow suszą sie zioła- tegoroczne. Zaglądam do jednej z budek- w srodku na piecu sa rozłozone szaszłyki! Zatem to nie moze byc opuszczone miejsce? Chyba....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Anteny w barwach narodowych jeszcze nie widzialam!

Obrazek

Na szczycie stoi tez pomnik lokalnego działacza związanego z narciarstwem.

Obrazek

Obrazek

Dobrą chwile uzywam wyciagowego krzesełka jako hustawki. Fajnie sie tak pobujac w tym widokowym i dziwnym miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zagladamy tez do baraczku operatora wyciagu. Piec jest ciepły. Toperz mowil, ze okolo switu idac do kibla widzial naszego wczorajszego znajomego z jakas dziewczyna, jak kreca sie kolo wyciagu. Znaczy wybrali sobie romantyczne miejsce na randke? I byli pewni samotnosci- az sie jakis dwoch glupich plecakowcow zwlekło i zagrozilo przerwaniem sielanki? Jakos wszystko zaczyna do siebie pasowac!

Obrazek

Obrazek

Droga w dol idzie nam lepiej niz przypuszczalismy. Wykorzystujac w kilku miejscach opcje "dupozjazd" i jest nawet calkiem akceptowalnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Troscianie, w ktoryms momencie, poczułam ze zalatuje wyrazny aromat miety. Czyzby gdzies tu rosła? Zebralismy wierzbowke, wiązówke, dziurawiec, macierzanke.. Ale miety nie bylo... Pozniej odkrywam zrodlo zapachu, ktory za nami chodzi. Siadłam w gume do zucia. Przykleiła sie do spodni na dobre. Probuje ją zcierac szmatką, wydrapywac nozem. Bezskutecznie. Chyba skonczy sie łatką w tym miejscu. Jakis czas pozniej zalatuje mnie zapach kupy. Juz zaczynam sie obawiac nie na zarty, ale to na szczescie chyba od pasących sie nieopodal owieczek ;)

W Sławsku jestesmy sporo przed czasem. Idziemy sie wiec powłoczyc po targu przykolejowym. Mozna zakupic wszystko- od dywanow, przez ręczniki na wężach ogrodowych konczac. Miejsce to jest tak wyprazone sloncem, ze jednemu sprzedawcy popękały gumowe piłki. Jest chyba 50 stopni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Sławsku sa dwa perony- ale nie "pierwszy i drugi" a "szeroki i wąski". Jak przez megafon zapowiadaja pociag to mowia, ze "odjedzie z szerokiego peronu". I wszystko jasne! Nie trzeba sie zastanawiac, ktory jest pierwszy! Fajny patent!

W poczekalni kręci sie spora grupa dzieci a kazde z nich ma przyklejoną kartke na czole. Nie wiem co to ma symbolizowac, ale wyglada dosc nietypowo.

Jakis czas siedzimy sobie na peronie i przygladamy sie lokalnym klimatom okołokolejowym :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W elektriczce m.in. podrozuje cyganska rodzina. Na oko półtoraroczne dziecko wylewa na podloge różowa oranzade, wkrusza do tego czipsy i tupta po owej mazi bosymi nozkami. Od czasu do czasu czuje naplyw apetytu, schyla sie i wyciaga rozmiękły chrupek, ktory z apetytem zjada. Czworka starszego rodzenswta patrzy z zazdroscia. Wyglada jakby im juz nie wypadało wyczyniać takie brewerie. Z melancholijnymi minami zjadaja wiec czipsy na sucho z torebki. Siedzaca nieopodal babuszka, obciera co chwile chusteczka buty, opryskane przez tupiące w soku dziecko. W drugim koncu wagonu dwoch chlopakow wrzucilo pod siedzenie papierek po lodzie. Konduktor to zauwazyl. Robi im awanture. Chyba skonczy sie mandatem. Ten sam konduktor gdy mija Cyganów, patrzy w inna strone. Akurat podziwia ksztalty lamp. Ot kasty nietykalnych...

A tu nietypowa jak na ukrainskie zwyczaje stacyjka- opuszczona i zarośnieta. Rzadko to sie tutaj zdarza. Ciekawe czemu akurat ją spotkał taki los? Pociag sie tutaj zatrzymuje, wiec przystanek jest uzywany.

Obrazek

Panie z lizakami oczywiscie na stanowiskach. Podniesienie bialego lizaka oznacza odjazd, ale co oznacza żółta pałeczka to nie rozszyfrowalam!

Obrazek

Obrazek

We Lwowie nocujemy tam gdzie zawsze- jestesmy wierni hotelowi Arena :)

Obrazek

Zaglądajac na przyoperowy bazarek zauwazamy zmiane asortymentu. Dawniej nie sprzedawano tu srajtasmy i wycieraczek z Putinem ani koszulek z UPA.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z dziwnych rzeczy mozna tez sobie nabyc dokument potwierdzajacy, ze jestes znanym politykiem lub celebrytą.

Obrazek

Nieopodal znow powiew "nowych czasow"- zbiórka na wojne na wschodzie...

Obrazek

Przy tym wszystkim zastanawiajaco wypada plakat reklamujacy zaciąganie sie do strazy granicznej. Nie ma jednak wzmianki czy jedzie sie do Mościsk czy do Donbasu. A ma to chyba spore znaczenie ;)

Obrazek

Nie tylko na karpackich wsiach, ale rowniez w centrum miasta mozna wypatrzec auta na czarnych blachach!

Obrazek

Przypadł mi do serca tez jeden miejski szalet - udekorowany kwiatkami. Od razu jakos tak przytulnie sie zrobilo!

Obrazek

A tak prezentuje sie Lwów o 5 nad ranem :D Wstaje kolejny, sloneczny dzien.. żal wracac...

Obrazek

KONIEC
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

KrzysiekJ
łazik
Posty: 95
Rejestracja: 12-10-2013 19:12
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: KrzysiekJ » 23-08-2017 01:11

Paulino, staram się podczas jazdy pociągiem raczej patrzeć przez okno niż w ekran telefonu, ale akurat spostrzegłem, że zamieściłaś kolejny odcinek relacji (szkoda, że ostatni) z Waszej tegorocznej wędrówki po ukraińskich Bieszczadach. I tak zamiast patrzeć na raz po raz pojawiającą się za oknem Ślężę, oglądałem jakieś Trościany i chałupy w Sławsku.

W pewnym momencie jednak wyjrzałem przez szybę i zobaczyłem - gdzieś między Kątami Wrocławskimi a Mietkowem - stado saren. Chyba z sześć zwierzaków. I tak od razu pomyślałem, czy ja podczas moich ukraińskich wycieczek - a zebrałoby się już łącznie naprawdę dość dużo dni - widziałem w sumie tyle dzikich zwierząt? Choćby jedną sarnę, jelenia, dzika? Nie przypominam sobie. Jakąś wiewiórkę w Kołomyi, parującą jeszcze "świeżą" niedźwiedzią kupę koło Przełęczy Legionów w Gorganach (ktoś kiedyś powiedział, że prawdopodobieństwo spotkania w górach Ukrainy niedźwiedzia jest większe, niż ujrzenie jelenia!), przybitego gwoździem do ściany cerkwi jeża (!!!), nawet małego lisa (żywego) gdzieś w Bieszczadach to widziałem, ale większych ssaków - ni cholery.

Jedyne - to na tego rodzaju obrazkach. Zresztą z lektury innych Twoich karpackich relacji wiem, że również kolekcjonujesz tego rodzaju fotografie:

Obrazek

Obrazek

To z tej samej serii, chociaż akurat nie ssaki:

Obrazek

No właśnie, i tu moje pytanie. Czy jakiegoś dzikiego zwierzaka widzieliście? Czy ten kot z Trościana był jedynym przedstawicielem miejscowej fauny, z którym mieliście do czynienia?

Drugie pytanie wiąże się z tym oto "alkoholowym" wątkiem:

buba1 pisze: Na kolacje mamy wino "Willa Kryma" (na szczescie lepsze od "Perły Krymu", ktora znajomy kupil na Zakarpaciu i smakowala jak przefermentowane pomyje ;)).


Przeczytałaś może, o ile tego rodzaju informacje zawarte były na etykietach tych trunków, gdzie zostały one wyprodukowane? Możliwe, że z Krymem mają one tyle wspólnego, co nasza fasolka po bretońsku z Bretanią. Zwłaszcza po 2014 r., w nowej sytuacji politycznej. Przypuszczam, że jest to jakiś miejscowy "okołokarpacki" produkt, zapewne z Zakarpacia lub z ukraińskiej Bukowiny (chociaż i Odessy nie można wykluczyć :D ), a pojawienie się w nazwie słówka "Krym" jest zabiegiem nazwijmy to socjotechnicznym, nastawionym na wywołanie jakiś sentymentów. Może się jednak mylę i faktycznie jakiś "winny szlak" między Krymem a Ukrainą nadal funkcjonuje?


buba1 pisze: Wioska jest nieduza, luzno rozsiane zabudowania po wzgorzach. Dominuja domy z fajnymi balkonikami.

Obrazek


Te balkoniki to już spora rzadkość. Pamiętam, że gdy jako dziesięciolatek pierwszy raz przyjechałem do rodzinnej wsi mojego Taty (było to w lipcu 1971 r.), to niemal wszystkie w miarę nowe drewniane domy we wsi miały takie ganki. Moje kolejne odwiedziny Jawory i ... nie poznałem domów moich krewnych (taż lipiec, ale w 1977 r.). Wszystkie te ganki zostały zabudowane, a właściwie zaszklone. Zdjęcia mam z tego drugiego wyjazdu:

Obrazek

Obrazek

Ten sam dom, jednego z kuzynów mojego Taty, w 2015 r.

Obrazek

I inne, które "obowiązkowo" musieliśmy odwiedzić :lol:

Obrazek

Obrazek

Tu jakiś dom "nierodzinny", ale w miejscu, w którym przed wojną znajdował się dom ciotki mojego Taty

Obrazek

Niby wszystkie te balkonowerandy na jedno kopyto, ale jakieś takie sympatyczne!


buba1 pisze:Na wielu chałupach sa obrazki. Najczesciej wpisane w koło lub romb. Zwykle przedstawiajace jakies scenki z zycia wsi lub lasu.

Obrazek


Też zauważyłem tego rodzaju aplikacje na ukraińskich domach. Zrobiłem im kilka zdjęć, chociaż byłem przekonany, że mam tych fotografii trochę więcej. Przeglądam swoje zdjęcia i... znajduję tylko trzy takie ujęcia. Może szukałem zbyt pospiesznie, a może - i to chyba jest bardziej prawdopodobne - obecność w pobliżu domu jego mieszkańców powodowała, że nie chciałem przy nich robić fotek szczegółów ich domostw.

To w Biłasowicy pod Pikujem (z 2012 r.)...

Obrazek

... a te dwie aplikacje z Łubnej w Bieszczadach Zachodnich (też 2012 r.)

Obrazek

Obrazek

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 3779
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: buba1 » 23-08-2017 10:09

No właśnie, i tu moje pytanie. Czy jakiegoś dzikiego zwierzaka widzieliście? Czy ten kot z Trościana był jedynym przedstawicielem miejscowej fauny, z którym mieliście do czynienia?.


Ja chyba nigdy nie widzialam w ukrainskich Karpatach zwierzaka innego niz zdziczala krowa czy owca na poloninie ;) Acz ponoc w tym roku na Paraszce krecil sie niedzwiedz! chyba to bylo wazne wydarzenie bo ostrzegali nas przed tym i na grupie karpackiej na fejsbuku, i na dworcu we Lwowie i w knajpie w Slawsku! Wiec rozrzut duzy.

Ogolnie z tematyka niedzwiedzią spotkalam sie na Ukrainie dwa razy. Raz w Bieszczadach Wschodnich, gadalismy pod sklepem z facetem ze u nas w Bieszczadach sa niedzwiedzie a u nich ni cholery. I jak to jest mozliwe. Gosc sie upieral ze to nieprawda, ze u nich tez jest duzo niedzwiedzi a jak poddawalismy to w watpliwosc to obiecal nam pokazac ze sie mylimy. Zaciagnal nas do chalupy a tam prosze- misiek na scianie wisi. Duzy, dorodny, zębaty. I kto mial racje? hę? Sa niedzwiedzie w Bieszczadach Wschodnich! przekonalismy sie naocznie!

A drugi to byl na Poloninach Hryniawskich w 2011 roku. Gotowalismy sobie obiadek gdy przyszla zgraja ze spluwami i nam zasugerowala ze mamy sie przeniesc w inne miejsce bo tu zaraz bedzie strzelanie. Ponoc misiek przyszedl z Rumunii i cala wies robila obławe ;)

A co za jez przybity do cerkwi??????????????

Przeczytałaś może, o ile tego rodzaju informacje zawarte były na etykietach tych trunków, gdzie zostały one wyprodukowane? Możliwe, że z Krymem mają one tyle wspólnego, co nasza fasolka po bretońsku z Bretanią. Zwłaszcza po 2014 r., w nowej sytuacji politycznej. Przypuszczam, że jest to jakiś miejscowy "okołokarpacki" produkt, zapewne z Zakarpacia lub z ukraińskiej Bukowiny (chociaż i Odessy nie można wykluczyć :D ), a pojawienie się w nazwie słówka "Krym" jest zabiegiem nazwijmy to socjotechnicznym, nastawionym na wywołanie jakiś sentymentów. Może się jednak mylę i faktycznie jakiś "winny szlak" między Krymem a Ukrainą nadal funkcjonuje?


Z Krymem to ono mialo wspolna jedynie nazwe ;) Chyba bylo gdzies w poludnia Ukrainy- Cherson? Mikolajew? Bylo to jedyne wino w tym sklepie wiec nie bylo wyboru. I dawalo rade! Skad pochodzila slynna żemczużina Kryma z Zakarpacia w 2008 to nie wiem. A szlak winny z Krymem na bank zamkniety- wszystkie moje ulubione kahory zniknely z ukrainskich półek. Ale juz wiem gdzie uciekly. W Kaliningradzie je znalezlismy ;)

Niby wszystkie te balkonowerandy na jedno kopyto, ale jakieś takie sympatyczne!


Tych balkonowerand to chyba w kazdym regionie Karpat sporo! tez je bardzo lubie!

Przeglądam swoje zdjęcia i... znajduję tylko trzy takie ujęcia. Może szukałem zbyt pospiesznie, a może - i to chyba jest bardziej prawdopodobne - obecność w pobliżu domu jego mieszkańców powodowała, że nie chciałem przy nich robić fotek szczegółów ich domostw.


No wlasnie ja tez nie wiem czemu mam tylko jedna fotke... a z 10 takich obrazkow mijalismy...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3127
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: Pudelek » 23-08-2017 10:57

Obowiązkowych w pociągach InterCity miejscówek nie wypisywał.

w maju, jadąc z Opola do Wrocka, gdy padła osobówka, to też zabrało nas IC, bez żadnych opłat, normalnie stanęło na stacji, na której się zwykle nie zatrzymuje.

A o mojej ostatniej piętrówce już tu kiedyś pisałem - marzec 2016, pociągi zastępcze po awarii EZT. Mogłoby być takich awarii więcej ;)
Obrazek
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

KrzysiekJ
łazik
Posty: 95
Rejestracja: 12-10-2013 19:12
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: KrzysiekJ » 23-08-2017 11:39

buba1 pisze:
A co za jez przybity do cerkwi??????????????



W 2007 r. byłaś w tej wsi - to Butla koło Libuchory. Na forum jest Twoja relacja:

viewtopic.php?f=17&t=4892

Od razu zaznaczę, że "jeż na ścianie cerkwi" to skrót myślowy. Ale bardzo drobny. Po ostatniej tzw. renowacji świątyni, do plastikowych ścian ani "najeżonego kolcami jeża", ani nawet gwoździa, już się nie wbije:

Obrazek

Jeżyk przybity jest do przycerkiewnego obiektu służącego za magazyn, ale chyba też pełni on jakieś funkcje związane z obrządkiem pogrzebowym (chociaż na typową kaplicę cmentarną nie wygląda). Na ścianie tego budynku wisi sobie coś, co było kiedyś małym sympatycznym zwierzakiem:

Obrazek

Nie znalazłem dotychczas w dotyczącej Bojkowszczyzny literaturze etnograficznej zbliżonych przykładów. Zapewne ma to jakieś miejscowe podłoże kulturowe, ale jakie???

Zresztą za tym samym budynkiem znajdują się porzucone banie z rewitalizowanej kilka lat wcześniej cerkwi.

Obrazek

Szkoda, że w Twojej relacji nie ma fotografii cerkwi w Butli z tymi starymi baniami. Na pewno przed dziesięcioma laty zdobiły jeszcze tę "starą = prawdziwą" cerkiew w Butli.

Awatar użytkownika
Artur74
podróżnik
Posty: 110
Rejestracja: 18-02-2014 15:43
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: Artur74 » 23-08-2017 14:49

Krzysiek, może ten jeż ma związek z obrządkiem pogrzebowym? Czasem podczas ostatniej drogi zmarłemu śpiewają: "dobry Jeżu a nasz panie daj mu wieczne spoczywanie" :twisted: Sorry, tak mi się skojarzyło :mrgreen:
Polub swoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej.

KrzysiekJ
łazik
Posty: 95
Rejestracja: 12-10-2013 19:12
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Jagodowo- wierzbówkowe góry (Czorna Repa, Berdo, Trościan)

Postautor: KrzysiekJ » 24-08-2017 09:40

Arturze, byłoby to wtedy nawet bardzo ekumeniczne wyobrażenie!

Inna zasłyszana przeze mnie interpretacja, z tej samej serii, że jest to niemająca dotąd w chrześcijańskim świecie analogii, przepełniona wielowątkową symboliką, ikona przedstawiająca "cierpienia świętego Jerzego"!


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość