Strona 6 z 7

Re: buba na rowerze

: 30-08-2017 15:50
autor: buba1
Human pisze:Zawsze się zastanawiam dlaczego ludzie zakładają dzieciom kaski, kupują im superbezpieczne Hamaxy Siesta, a sami jeżdżą bez kasku. Taki sport extremalny, w razie czego zostawimy po sobie półsierotę?


Kabak juz nam dwa razy wysiadl w czasie jazdy ;) skubana potrafi zmienic sie w węża i przecisnac miedzy szelkami. Nie robi tego czesto - ale w sytuacjach zupelnie nieprzewidywalnych. Stwierdzilismy ze w takich sytuacjach kask moze okazac sie przydatny- zwlaszcza z tej racji ze glowa w kasku jest na tyle wieksza ze nie miesci sie miedzy szelkami! :mrgreen:

My raczej mamy zwyczaj ze zsiadamy z roweru gdy stoi :lol: Kask bym sobie pewnie kupila gdybym jezdzila po drogach gdzie sa tez auta - bo to nigdy nie wiadomo co mnie tryknie w zadek. W lesie i na polach, z predkosciami jakie my rozwijamy, mysle ze mnie i toperzowi jest niepotrzebny.

A co to jest Hamaxy Siesta??

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 08:32
autor: hm0
Nie ma bezpiecznych fotelików rowerowych (ich alternatywna nazwa na zachodzie to kid's kiler). Przy bocznym upadku pierwsza w ziemię wali główka dziecka i zwykle kask niewiele pomaga. Najtańsza przyczepka dziecięca jest o wiele, wiele bezpieczniejsza od najdroższego fotelika rowerowego.

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 09:13
autor: buba1
hm0 pisze:ich alternatywna nazwa na zachodzie to kid's kiler). .


Zachod nie jest dla mnie zadnym wyznacznikiem- chyba ze idiotyzmu. Tam to by najchetniej trzymali dzieci w zlotych klatkach wylozonych poduszkami. A jak ktos za malo da poduszek albo wypusci z klatki- to trzeba dziecko odebrac rodzicom i najlepiej oddac pedałom albo ciapatym :lol: A do nas niestety wszystko stamtad przesiąka...

Przy bocznym upadku pierwsza w ziemię wali główka dziecka i zwykle kask niewiele pomaga.


Najwazniejsze ze dobrze pomaga przed niekontrolowana ucieczka w czasie jazdy!

Mysle ze trzeba tak jezdzic zeby sie starac nie upadac. Jak ktos jezdzi jak wariat albo po szosie miedzy smigajacymi autami to nie pomoze ani kask, ani przyczepka ani zbroja rycerska... A ja widze jak ludzie jezdza na rowerach, glownie widze to z okien auta. Ostatnio taki bohater prawie urwal toperzowi lusterko jak wyprzedzal skodusie we Wroclawiu w korku prawa stroną- i jeszcze przyszedl z pretensjami, ze sobie rower uszkodzil :shock:

Przyczepka pewnie ma swoje zalety ale wady tez.. Raczej nie kupilabym przyczepki za 200 zl a foteliki sa nawet duzej tansze. Przyczepke trzeba miec gdzie trzymac- miejsca zajmuje duuuuzo wiecej. A poza tym jak sie przejezdza przez kaluze to dzieciak chyba jest za kazdym razem wykapany od stop do glow co w chlodny dzien niekoniecznie bedzie sie cieszyc uznaniem ;) A najbardziej to mi zal tych dzieci co ludzie wożą zapiete w przyczepkach, nie ma to jak spacer w worku ;) Acz napewno przyczepka jest bardziej pakowna, wiec na dluzsze trasy, kilkudniowe z biwakiem to bysmy musieli miec przyczepke- tylko nie wiem czy lepiej na dziecko czy na bagaz. W tym roku raczej juz nie, ale myslimy o kilkudniowych wypadach rowerowych.

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 16:20
autor: Artur74
Ja swojego młodego woziłem w foteliku i nigdy nie zaliczyliśmy upadku czy kraksy. Wynika to chyba z tego, że jadąc z kimś (kiedyś rowerem, teraz autem) zawsze uważam podwójnie, nie szaleję- w dużej mierze odpowiadam za czyjeś zdrowie i życie. O siebie martwię się dużo mniej- kiedy jadę sam lubię poświrować ;)
Wracając do fotelika- kilka razy widziałem komicznie tragiczną sytuację. Rodzic delikatnie mówiąc "puszysty" na rowerze wiezie w foteliku swoją pociechę. Dziecko ma głowę kilka cm od dupska starego. Pomijając koszmarny widok jaki ma dzieciak, strach pomyśleć co musi czuć jak stary brzdąknie z wysiłku... ;)

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 17:14
autor: buba1
Artur74 pisze:Dziecko ma głowę kilka cm od dupska starego. Pomijając koszmarny widok jaki ma dzieciak, strach pomyśleć co musi czuć jak stary brzdąknie z wysiłku... ;)


To sie nazywa "wypoczynek na swiezym powietrzu" :lol: :lol: :lol:

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 19:35
autor: Human
Hamax siesta to Wasz fotelik :D

Re: buba na rowerze

: 31-08-2017 19:46
autor: buba1
Human pisze:Hamax siesta to Wasz fotelik :D


Aaaaa... A co w nim jest szczegolnego i czemu on ma byc "superbezpieczny"? Fotelik jak fotelik. Kupilismy go bo mial najwiekszy przedzial wagowy i wygladal najsolidniej sposrod trzech jakie byly w sklepie.

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 10:57
autor: Human
buba1 pisze:My raczej mamy zwyczaj ze zsiadamy z roweru gdy stoi Kask bym sobie pewnie kupila gdybym jezdzila po drogach gdzie sa tez auta - bo to nigdy nie wiadomo co mnie tryknie w zadek. W lesie i na polach, z predkosciami jakie my rozwijamy, mysle ze mnie i toperzowi jest niepotrzebny.


I to jest właśnie myślenie, które mamy w sklepie (bo oprócz normalnej pracy dorabiam też w sklepie rowerowym, głównie dla przyjemności) na codzień. Efektem tego jest na przykład:

- Klientka, która wjechała z prędkością zero na kraweżnik. Podwinęła się opona i walnęła w tenże głową. Wstrząśnienie mózgu, kupa szwów i blizna do końca życia. Do tego trzy dni miłej diety szpitalnej.

- Kumpel z pierwszej pracy. Zjeżdżał, nie skakał, z krawężnika. Coś mu nie poszło przy prędkości zero i walnął skronią w asfalt. Skroń rozwalona, oko zapuchnięte. Tydzień L4.

- Klienta przychodzi z dziwnie wyglądającym rowerem (widać od wejścia). Okazuje się, że gruz jest kupiony miesiąc wcześniej u nas. Prosi żebyśmy coś z tym zrobili bo miała wypadek. My na to, że chyba jednak powinna przejmować się sobą i zrobimy jej ten rower pod warunkiem, że kupi u nas kask (zresztą z porządnym rabatem). Dziewczyna miała zmasakrowaną całą lewą stronę twarzy. Jeden siniec od czoła do szczęki.

- Koleżanka jedzie po parku w Ostrowie. Wyskakuje jej dziecko. Gwałtownie omija. Wali głową w słup. Pęknięta czaszka, wstrząśnienie mózgu, oiom.

W każdym przypadku prędkość niższa niż średnia. Albo wręcz zbliżona do zerowej.

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 12:36
autor: voi-vod
Strach wsiadać na rower bez kasku :mrgreen:

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 14:45
autor: buba1
Napewno kask ochrania- to nie ma watpliwosci. Acz nie wiem czy przed urazami twarzy chroni- przeciez twarz jest odslonieta- no chyba ze taki jak czasem maja motocyklisci i quadowcy- z taka ochrona na cala szczeke... Pieszemu tez by sie nieraz przydal kask. Ja osobiscie duzo wiecej razy w zyciu wyrznelam łbem w sciane, slup, beton idac piechota/schodzac ze schodow/wychodzac z autobusu, juz nie mowiac o zimie i sliskich chodnikach. To mam chodzic w kasku po ulicy?

p.s. Spotkalam na naszym osiedlu ludzi z dzieckiem dwuletnim. I to dziecko CHODZI w kasku. Po domu ponoc tez. Normalne dziecko- nie z jakimis zaburzeniami rownowagi czy problemami z poruszaniem. Tylko ze raz kiedys spadlo z krzesla, rozcielo glowe i trafilo do szpitala. Teraz wola dmuchac na zimne.... i dzieciak chodzi w kasku....

Wydaje mi sie, ze jedno jest dbalosc o bezpieczenstwo a drugie jednak jakis umiar... Jest teoretyczna szansa zabic sie idac w nocy do kibla we wlasnym domu, ale... zyc trzeba ;)

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 15:02
autor: Artur74
Kiedyś widziałem plakat o tematyce BHP, hasło na nim brzmiało: ALBO W KASKU - ALBO W PIASKU! ;)

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 21:29
autor: Human
Buba, ja bym raczej poszedł na Twoim miejscu do lekarza. Wiesz, zaburzenia błędnika to nie przelewki...

Re: buba na rowerze

: 01-09-2017 22:31
autor: buba1
Human pisze:Buba, ja bym raczej poszedł na Twoim miejscu do lekarza. Wiesz, zaburzenia błędnika to nie przelewki...


Cos w tym musi byc- po zejsciu np. z karuzeli dlugo sie nie moge pozbierac ;)

Re: buba na rowerze

: 03-09-2017 21:38
autor: buba1
Po upalnym czwartku i ulewnym piatku nastała pochmurna sobota. Wszystko bylo skąpane w wodzie a po niebie przewalały sie chmury o przedziwnych deseniach, niby czarne ale jakby fosforyzujące, jakby podswietlone od srodka. Co chwile wypełzały z nich wypustki, ktore jak macki jakiegos zwierza sięgały w rozne strony a potem pospiesznie sie chowały. Nie spadła jednak ani kropla deszczu. Nie zagrzmialo ani razu. Chmury byly jak namalowane. W takie klimaty wyruszamy na rowerową wycieczke po okolicy. Mrocznej atmosfery dopelniał fakt, ze prawie nikogo nie spotkalismy po drodze. Nie wpadlismy na ani jednego sąsiada, przemykamy przez dziwnie wyludnione miasto, a w lasach i polach to towarzyszą nam tylko komary, sarny i wiewiorki. Co zjadło dzis ludzi?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wiekszosc przemierzanych przez nas drog nadawałaby sie swietnie pod amfibie. Odkrywamy, ze oprocz rowerow lądowych i rowerkow wodnych- sa rowniez rowery błotne. I te zdecydowanie lubimy najbardziej! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Trasa nasza wiodła z Oławy przez nasze lasy w strone wsi Błota, Dobrzeń, Lednica a potem jeszcze jakos inaczej bo sie troche pogubilismy ;)

Spotykamy gdzies po drodze jakis suchy jaz, jakis przepust chyba służący w czasie powodzi?

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Oczywiscie nie moze zabraknac ogniska. Zapodajemy takowe na Grodach Ryczyńskich.

Obrazek

Obrazek


Tu spotykamy czlowieka. Tez zagubionego w czasoprzestrzeni. Przyjechal tu dzis na 16:00 bo mialo byc jakies spotkanie, jakies warsztaty archeologiczne, jakies pokazy. Tymczasem jestesmy tylko my z pieczonym oscypkiem na patyku i zbierajacym slimaki kabakiem. Nie wiem co to za warsztaty widmo, ale chyba sie nie odbyly...

Re: buba na rowerze

: 09-10-2017 17:01
autor: buba1
Pewnej pazdziernikowej soboty wybieramy sie na wycieczke rowerową w Bory Stobrawskie. W lasach czujemy sie tym razem troche jak w parku miejskim - tyle jest ludzi. Glownie grzybiarze, ktorzy wylaniaja sie zewszad, co krok stoją auta, jada rowery a przede wszystkim tuptaja cale zastepy z pelnymi koszykami, wiadrami i reklamowkami. A grzybow faktycznie jest moc! Czesto nawet nie trzeba daleko schodzic ze sciezki! Mysmy upolowali takowe okazy! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Nasze sciezki sie wiją lasami, polami, wioskami...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Mijamy drogi o roznym podłozu. Coby nudno nie bylo! ;) Ale błoto chyba dominuje! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Kilka razy przecinamy nieczynna linie kolejową Namysłów- Opole. Zarosła juz trawami, krzewami a nieraz i niewielkim drzewkiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Co za chore czasy, ze trzeba ostrzegac przed spacerem do parku... I tlumaczyc ludziom co to są drzewa... Masakra...

Obrazek


Napotkana w lasach wiata.

Obrazek


Odwiedzamy tez ponownie Wilczą Budę, leśną chate na pustkowiu.. Stoi jak rok temu, tylko jeszcze bardziej sie pochyliła i pokrzywiła. Szkoda, ze juz nie bardzo nadaje sie na nocleg... :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Malownicze struktury starego dachu.

Obrazek

Obrazek


Pobliska kapliczka.

Obrazek

Obrazek


Kręcenie kółkiem - zabawa na dlugie godziny ;)

Obrazek


Na biwak rozkladamy sie na ulubionym lesnym parkingu. Dzien byl bardzo cieply ale wieczorem i nocą pizga juz poteznie.. Chyba niestety czas powoli konczyc sezon lesnych noclegow…

Obrazek

Obrazek


Grzejemy sie przy ognichu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Goraca herbatka ma powodzenie :)

Obrazek

Obrazek


Klimaty wieczornego lasu.

Obrazek

Obrazek


W niedziele jedziemy do Dobrzynia. W lasach nieopodal wsi szukamy bunkra, za ktorym juz raz bezskutecznie łazilismy pewnej zimy. Ale dzis sie udaje! Takie ladne betonowe cos siedzi w stobrawskich lasach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


I stamtad znow lasami, wymijajac setki grzybiarzy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z drugim bunkrem kolo Lubszy juz sie tak prosto nie udaje. Łazimy w kolko i tylko drzewa, drzewa, grzyby, grzyby, korzenie. Bunkra ni ma… Coz, moze nastepnym razem. Ponoc są trzy. Jeden jeszcze kolo Wójcic. Moze kiedys znajdziemy!