Raubritterskim szlakiem dookoła Kotliny Wałbrzyskiej

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Raubritterskim szlakiem dookoła Kotliny Wałbrzyskiej

Postautor: Raubritter » 24-06-2008 15:14

W górach od ostatniego czasu nie byłem już prawie miesiąc więc zaczynało mnie coraz mocniej "nosić" i korcić aby w nie pojechać. Długo się nie zastanawiałem, to był totalny spontan. Szybkie spakowanie, kupno biletów i niedziela rano, pociąg "Kamieńczyk" z Poznania wiezie mnie do Wałbrzycha - cel podróży - chcę schodzić góry Wałbrzyskie a i przy okazji zahaczyć o Kamienne.
Na miejsce dojechałem około godziny jedenastej przed południem i od razu ruszyłem na szlak - cel pierwszy - Chełmiec - druga co do wielkości góra gór Wałbrzyskich. Ruszyłem szlakiem żółtym, przechodząc obok Muzeum Przemysłu i Techniki w nieczynnej kopalni Julia i przez dzielnicę Wałbrzycha Biały Kamień. Gdy minąłem już ostatnie zabudowania, szlak wszedł w las i najpierw powoli, następnie coraz mocniej począł piąć się w górę, najtrudniejsze były ostatnie metry, jednakże byłem wówczas wypoczęty i mimo że po czterogodzinnej podróży w pociągu, bez problemu stanąłem na Chełmcu. Góra ta bardzo mi się podoba, ma w sobie coś pociągającego. Mając przy sobie cztery złocisze można wejść na wieżę widokową, co też zrobiłem, z której roztacza się panorama na całe Sudety, widać również Wrocław a nawet podobno okolice Leszna przy baaardzo dobrej widoczności :!: :roll: - są to słowa współwłaściciela tej wieży, który wszystko objaśniał na górze.
Tak więc po splądrowaniu i złupieniu dóbr na Chełmcu, ruszyłem dalej raubritterskim szlakiem ognia i pożogi - tym razem zielonym na Boguszów Gorce. Był to szlak a jednocześnie droga krzyżowa poświęcona górnikom i górnictwu, co pewien czas stały stacje, sama droga mało męcząca, niemal cały czas szło się z górki i nim się spostrzegłem dotarłem do Boguszów Gorce - miasteczka nawet ładnego w niektórych miejscach. Po drodze można zobaczyć ruiny starego kościoła na którego dachu rosną drzewka.
Dalej podążałem cały czas szlakiem zielonym i wrota przede mną otworzyły góry Kamienne - Dzikowiec Mały (696m n.p.m) i Dzikowiec Wielki (836 m n.p.m) Na tym etapie podróży czułem już w nogach zmęczenie jednakże uparcie piąłem się dalej.Kolejno odbiłem nieco na niebieski szlak coby zaliczyć górę Sokółka (801m n.p.m) po czym wróciłem zaraz na zielny gdy szlaki się zeszły. Stamtąd przez "Polankę" uderzałem dalej na Unisław Dolny i Unisław Śląski mijając po swojej prawej stronie Lesistą Wielka i Lesistą Małą. Całe szczęście w Unisławiu Śląskim trafiłem na otwarty sklep i mogłem uzupełnić płyny. Po splądrowaniu sklepu dalej zielonym szlakiem przez Wyżynę Unisławską i Kotlinę Sokołowską, prostą drogą dotarłem do Sokołowska. Pierwotnie zamierzałem dotrzeć tam szlakiem żółtym zaliczając piękna i majestatyczną górę Stożek Wielki (841 m n.p.m) jednakże na tym etapie podróży marzyłem już tylko o dotarciu do schroniska, a sił dodawały mi tylko piękne widoki jakimi mogłem się raczyć po drodze.
Sokołowsko - ładna mieścina z ciekawymi zabudowaniami. Na tym etapie wędrówki, została mi ostatnia prosta, ostatnia prosta do schroniska Andrzejówka w górach Suchych. Powoli słońce poczynało chylić się już ku zachodowi, więc trzeba było przyspieszyć kroku. A te ostatnie były ze względu na zmęczenie najgorsze, jednak nie poddawałem się tak łatwo i śmiało parłem dalej. Po raubritterskim napadzie z zamku Radosno zostały jeno ruiny, miałem nadzieję że w schronisku znajdę ciepłą strawę i nocleg bo nie chciałem aby skończyło tak jak zamek :wink:
W końcu doczłapałem się do Andrzejówki, miejsce wolne było acz za nocleg chcieli 25 zł. Jak dla mnie to strasznie drogo, przecież tyle to w gospodarstwach agroturystycznych biorą :? Ale udało mi się wytargować za 20 zł bo mój budżet na tą wyprawę był dość skromny i mogło mi zabraknąć na bilet powrotny do Poznania.
Na drugi dzień o godzinie dziesiątej pożegnałem ładną Andrzejówkę i ruszyłem dalej. Tym razem szlakiem niebieskim - cel - dworzec Wałbrzych Główny. Nieco wypoczęty po nocy acz czujący wczorajsze zmęczenie hardo ruszyłem naprzód. Zdobywając Jeleniec (902 m n.p.m) dotarłem do zamku Rogowiec, acz po moim przejściu i z tego zamku ostały się jeno zgliszcza i popioły. Idąc dalej dotarłem do wioski Rybnica Mała - wówczas jeszcze szczęśliwy bo nie wiedziałem co mnie zaraz spotka. Szlak (cały czas niebieski) zaraz za wioską skręcił ostro w prawo prowadząc najpierw delikatnie pod górkę (z napisem teren prywatny) a następnie coraz bardziej hardcorowo piął się do góry. I piał... i piął... i końca widać nie było. Nie powiem, było to najgorsze moje podejście w czasie tej wyprawy, a żeby było mało gdy już się wspiąłem na górę - na przełęcz pomiędzy Jałowcami - nagle dopadła mnie ni stąd ni zowąd burza. W pewnym sensie miło było poczuć nieco ochłody na twarzy i głowie jednak w momencie kiedy przemokłem do suchej nitki, nie było za ciekawie. Jednak wystarczyło dojść do Przełęczy Koziej, a deszcz ustał a świecące słońce sprawiło że na powrót byłem suchy.
Tym razem czekał mnie już ostatni etap wędrówki - żółtym szlakiem od przełęczy Koziej na Zamkową Górę aby zbadać splądrowane niestety przede mną ruiny zamku Nowy Dwór i dalej na dworzec we Wałbrzychu. Etap ten minął mi bardzo szybko, mimo że droga była śliska, pełna błota i osuwających się kamieni. Najgorzej było schodząc z Zamkowej Góry od ruin, szlak był bardzo stromy w kierunku zamku, także schodząc kilka razy lądowałem na tylnej części ciała, a osuwające się kamienie, błoto i śliska trawa powodowały tylko ciche przekleństwa z mojej strony.
W końcu dotarłem na Wałbrzych Główny. Czasowo zostało mi jeszcze półtorej godziny do pociągu ale wolałem usiąść i nic nie robić niźli łazić jeszcze po mieście. Czas ten miło spędziłem delektując się chmielowym trunkiem z widokiem na Borową. Nim się spostrzegłem nadjechał pociąg, a ja znowuż wracałem do Poznania. Niestety. Ale pocieszam się jeno myślą że już nie długo Sudety na powrót otworzą przede mną swoje wrota i pozwolą zagłębiać swoje tajemnice... A duchy gór znowuż będą sprawiać że szlak zielony, staje się niebieskim :)

Pod tym linkiem znajdziecie zdjęcia. Jednocześnie muszę wyjaśnić że data w prawym dolnym narożniku na zdjęciach jest winą tylko tego że zapomniałem jej wyłączyć (nie lubię dat na fotkach) i poza tym jest nieaktualna a wszystkie zdjęcia pochodzą z 22 i 23 czerwca tego roku a nie tak jak na zdjęciach jest napisane z 2006 r.

https://picasaweb.google.com/zplecakiem ... aBrzyskiej
Ostatnio zmieniony 27-09-2011 19:38 przez Raubritter, łącznie zmieniany 1 raz.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 24-06-2008 15:39

Ajj piękna wycieczka :) i widze, ze nowy plecaczek był w użyciu :D jak się sprawował? wycieczki aż pozazdrościć, ja wracam do moich książek...

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 24-06-2008 15:48

Taja pisze:Ajj piękna wycieczka :) i widze, ze nowy plecaczek był w użyciu :D jak się sprawował? wycieczki aż pozazdrościć


Dziękuje za uznanie :) Co do plecaka to super, nie narzekam :lol:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
mzak
podróżnik
Posty: 246
Rejestracja: 13-06-2007 09:12
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: mzak » 24-06-2008 17:56

Widzę , że odwiedziłeś rejony, które osobiście uważam za jedne z najciekawszych w Sudetach.
Żałuj Wielkiego Stożka, w słoneczny dzień jest z drewnianej platformy przepiękna panorama, z drugiej strony rozumiem decyzję.
Ostatnio jak podchodziłem w zeszłym roku niebieskim, a dzień był słoneczny to wypiłem tam cały zapas wody a i tak było mi mało

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 24-06-2008 20:09

mzak pisze:Ostatnio jak podchodziłem w zeszłym roku niebieskim, a dzień był słoneczny to wypiłem tam cały zapas wody a i tak było mi mało


Mi zabrakło wody na drugi dzień po podejściu na przełęcz między Jałowcami, tam gdzie miałem największe trudności w trakcie tej wyprawy. Jednak zaczął padać deszcz więc chociaż trochę mogłem zwilżyć wargi.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: walter02 » 24-06-2008 22:58

Czasowo zostało mi jeszcze półtorej godziny do pociągu ale wolałem usiąść i nic nie robić niźli łazić jeszcze po mieście. Czas ten miło spędziłem delektując się chmielowym trunkiem z widokiem na Borową.


Gdzie znalazłeś knajpę w okolicach stacji Wałbrzych Główny i to jeszcze z takim widokiem????


trasa godna, na następny raz polecam okolice Trójgarbu -> piękna panorama Karkonoszy


Nie korciło CIę, żeby zanocować w tej wypasionej wiacie przy Sokołowsku??
Obrazek

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 25-06-2008 20:04

walter02 pisze:Gdzie znalazłeś knajpę w okolicach stacji Wałbrzych Główny i to jeszcze z takim widokiem????


trasa godna, na następny raz polecam okolice Trójgarbu -> piękna panorama Karkonoszy


Nie korciło CIę, żeby zanocować w tej wypasionej wiacie przy Sokołowsku??


Żadnej knajpy tam nie znalazłem - po prostu kupiłem browara i siadłem na peronie na ławce :wink:

Co do Trójgarbu to zamierzam go zdobyć następnej wyprawy w te okolice czty li może nawet nie długo bo juz tęsknie za górami :)
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: walter02 » 25-06-2008 20:38

polecam Trójgarb, jako fajne miejsce do pokręcenia się bez celu, tak jak parę tygodni temu z sebą:
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1349

jeżeli chcesz pokręcić się, ale z celem, to polecam oznaczenia sudeckiej setki ...
Obrazek

Awatar użytkownika
wlkp
Moderator
Posty: 919
Rejestracja: 05-12-2006 15:13
Lokalizacja: okolice Poznania

Postautor: wlkp » 26-06-2008 17:43

No tośmy się rozminęli na tym Chełmcu o niespełna 40h :)

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 26-06-2008 22:05

wlkp pisze:No tośmy się rozminęli na tym Chełmcu o niespełna 40h :)


taka mała różnica czasowa :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: tomuch » 05-07-2008 02:20

odświeżę wątek wycieczki Raubrittera i bezczelnie dopnę się ze swoją wycieczką ;)

trasa przebiegała następująco: Wałbrzych Miasto - Chełmiec - Boguszów-Gorce - Dzikowiec - Andrzejówka - Waligóra - Wałbrzych Główny

Obrazek (jeśli wyświetla się takie malutkie to trzeba odświeżyć stronę)

cyferki, wykresy, mapy -> tutaj (w prawym górnym rogu jest niebieski przycisk: 'switch to metric')

pierwotnie trasa miała być podzielona na dwa dni - nocleg w Andrzejówce, a drugiego dnia wizyta pod Borową... ale niestety mogłem sobie pozwolić tylko na jeden dzień leniuchowania, wobec tego skróciłem troszkę wyprawę (ale i tak wyszedł odcinek maratoński prawie :wink: )

krótko o przebiegu: wystartowałem z Wałbrzycha, ale oczywiście poplątało mi się we łbie i poszedłem w drugą stronę, niż zamierzałem... po chwili jednak się zorientowałem i zawróciłem ;)
w stronę Chełmca szedłem własną trasą - w linii prostej na szczyt (później się okazało, że wcale nie była to taka prosta linia ;) ), kilka razy przecinałem trasę Sudeckiej Setki, spotkałem kilka wiewiórek, a po pewnym czasie, przed samym szczytem trafiłem na niebieski szlak... szło się fatalnie, ze względu na piarżyste podłoże i dosyć spore nachylenie, no i 150 stopni w cieniu... ale zawsze mogło być gorzej - np. mogła nagle się tam zjawić wycieczka rozwrzeszczanych bachorów :lol:
ale udało się dotrzeć... niestety okazało się, że wieża widokowa jest zamknięta, a na szczycie pracują koparki :( po chwili nadjechało dwóch rowerzystów - studenci z Bydgoszczy. Chełmiec był punktem na trasie Korony Polski (najczęściej robili tak, że przemieszczali się rowerami między szczytami, a wchodzili z buta), krótka rozmowa i się pożegnaliśmy
większość mojej trasy pokrywała mi się z trasą Raubrittera, jednak nie znalazłem żadnych pamiątek po nim... widać dobrze się maskował :lol:
po przejściu Boguszowa-Gorc wlazłem na Dzikowiec - o tyle był dziki, że przywitał mnie stadem much, strasznie agresywnych, przez które nie zauważyłem zejścia z grzbietu... te muchy były be :wink:
z Lesistej zrezygnowałem, ze względu na niewielką ilość czasu pozostałą mi do rozdysponowania, a pamiętałem też, żeście się tam męczyli strasznie :P
po drodze spotakłem dwie turystki podróżujące GSSem, a w Andrzejówce przywitali mnie rowerzyści... wypiliśmy sobie po browarku i skoczyłem na Waligórę - trochę mnie zawiodła, bo liczyłem na ciekawe widoczki ze szczytu, ale nie to w końcu najważniejsze 8)
po zejściu pożegnałem się z nowopoznanymi podróżnikami i udałem się w drogę do Wałbrzycha... niestety wiodła asfaltem :? a czasu do odjazdu pociągu strasznie mało, wobec tego trza było zasuwać... dolazłem na dworzec 5 minut przed czasem
za wyprawę zainkasowałem 50 gotów :)
a w pociągu jakoś tak szybko zasnąłem... przez sen coś mnie tak jakoś szturchało - okazało się, że to konduktorka przez 5 minut próbowała mnie dobudzić :lol: w Jaworzynie dosiadł się niedoszły wojak to sobie browara strzeliliśmy, no i tyle właściwie :)

no i troszkę zdjęć -> http://picasaweb.google.pl/tomuch.be/WaBrzyskie

i jeszcze dwie panoramki:
pierwsza (na zielonym szlaku schodzącym z Chełmca) i druga (widok z Dzikowca na północ)
Oko wszystko widzi

W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!

http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 05-07-2008 09:48

[quote="tomuch"]

większość mojej trasy pokrywała mi się z trasą Raubrittera, jednak nie znalazłem żadnych pamiątek po nim... /quote]

A te liczne spalone wsie, ograbione klasztory, zdobyte i obrócone w perzynę zamki? :wink:

P.S a ja zdobyłem 55 GOTów haha :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: tomuch » 05-07-2008 12:46

Raubritter pisze:
tomuch pisze:
większość mojej trasy pokrywała mi się z trasą Raubrittera, jednak nie znalazłem żadnych pamiątek po nim...


A te liczne spalone wsie, ograbione klasztory, zdobyte i obrócone w perzynę zamki? :wink:

aa, taaak... słyszałem, jak jedna babcia opowiadała wnuczkom bajkę o niedobrym Raubritterze, co zjada dzieci... :lol:

Raubritter pisze:P.S a ja zdobyłem 55 GOTów haha :wink:

ale średnie dzienne zdobycie gotów wychodzi u Ciebie 27,5, a u mnie 50 :wink: :lol:
Oko wszystko widzi



W góry, w góry miły bracie!

Tam przygoda czeka na Cię!



http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2604
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 05-07-2008 14:45

tomuch pisze:...i skoczyłem na Waligórę - trochę mnie zawiodła, bo liczyłem na ciekawe widoczki ze szczytu...


Z samej Waligóry niestety widoczków nie ma, ale jeżeli zejść na przełęcz między nia, a Suchawą, to jest tam wyraźna, szeroka droga trawersująca południowo - zachodnie zbocze => jest tam przedni widok na Kotlinę Kłodzką, ze Szczelincem na czele! :lol:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: tomuch » 05-07-2008 22:42

Satan pisze:
tomuch pisze:...i skoczyłem na Waligórę - trochę mnie zawiodła, bo liczyłem na ciekawe widoczki ze szczytu...


Z samej Waligóry niestety widoczków nie ma, ale jeżeli zejść na przełęcz między nia, a Suchawą, to jest tam wyraźna, szeroka droga trawersująca południowo - zachodnie zbocze => jest tam przedni widok na Kotlinę Kłodzką, ze Szczelincem na czele! :lol:

tym razem nie miałem czasu kręcić się tam, ale i tak muszę wrócić, żeby Borową zdobyć do Korony Sudetów, więc pewno się jeszcze rozejrzę ;)
Oko wszystko widzi



W góry, w góry miły bracie!

Tam przygoda czeka na Cię!



http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be


Wróć do „Relacje z wypraw”