Góry Czarne - Góry Sowie

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Góry Czarne - Góry Sowie

Postautor: Raubritter » 29-04-2008 21:36

Witajcie! Cóż tu dużo pisać, jeszcze w piątek nieszczęśliwie siedząc w pracy zamierzałem w głębi ducha zaraz od rańca wsiąść w pociąg i przyjechać na Ślężę na zlot. Jednak wypadki potoczyły się zupełnie inaczej niż przewidywałem i z miłą mi osóbką płci przeciwnej w sobotę rano znalazłem się w pociągu choć zamiast na Ślężę zmierzaliśmy do Wałbrzycha. Możecie oczywiście mi zarzucić, że mogliśmy przyjechać na zlot, jednakże wierzcie mi, nie mogliśmy :roll:
Jak już napisałem celem naszym był Wałbrzych. Cóż tu dużo mówić, gdybym miał wybierać najmniej podobające mi się miasta, to to było by w ścisłej czołówce (nie chcę nikogo przy tym urazić) Znaleźliśmy się w nim o godzinie 10.47, pociąg o dziwo się nie spóźnił. Zaraz po jego opuszczeniu ruszyliśmy na szlak - cel pierwszy - Borowa 853 m n. p. m. szliśmy szlakiem czerwonym. Samo podejście pod Borową w kilku miejscach dość hardcorowe zwłaszcza jak się ma na sobie plecak, jednak daliśmy radę i stanęliśmy na szczycie - a ten niestety był obrośnięty drzewami i nic z niego nie było widać. Całe szczęście że kilka metrów przed szczytem było troszkę uschniętych drzew, tak że można było dojrzeć panoramę Wałbrzycha i okolic. Na szczycie rażący był jednak bałagan, obok miejsca na ognisko walały sie puszki i jakieś papierzyska.
Schodząc z Borowej było kilka trudnych momentów kiedy to szlak stawał się tak stromy, że trzeba było z niego zejść i szukać drogi gdzie indziej kurczowo trzymając się drzew.
Idąc cały czas czerwonym szlakiem doszliśmy do Przełęczy Pod Borową gdzie spotkaliśmy kilku miłych ludzi pracujących przy ścince drzew i tam odbiliśmy na szlak żółty, tym razem naszym celem było Zagórze Śląskie. Mając w uszach szum pobliskich strumyków, szło się raźnie i nie czuło sie zmęczenia. Nim się spostrzegliśmy doszliśmy do Jedliny Zdroju - miasteczko dość ciekawe, widać że jego władze mają pomysł na przyszłość - roboty w nim były w toku, w miejscach ogólnie dostępnych dla turystów było czysto i ładnie. Po drodze zatrzymaliśmy się w sklepie by uzupełnić płyny i coś przekąsić. Szlak wychodząc z miasta zaprowadził nas na wspaniałe łąki z których roztaczał się przepiękny widok na Góry Sowie w całej swojej okazałości. Widoki były tak piękne że po czasie zatrzymaliśmy sie przed płotem i po spojrzeniu na mapę okazało się że zgubiliśmy szlak. Trzeba było się wracać, okazało się że strzałka ze znakiem była zarośnięta krzakami i zamiast skręcić w lewo, poszliśmy prosto. I już myśleliśmy że to koniec niespodzianek kiedy to idąc po łące w pewnym momencie poczułem jak moje nogi zapadają sie po kostki w błoto! Okazało się że cały teren był strasznie podmokły, z trudem wyjąłem stopy z bagna i szybko się wycofaliśmy. Ale nie było innego wyjścia, musieliśmy przejść przez ten teren bo droga okrężna nie wchodziła w grę, może nawet jej nie było. Jedyne co nas pocieszało to fakt, że kilkadziesiąt metrów przed nami szła droga więc trzymając się za ręce przeskakaliśmy ten odcinek po dużych kępach trawy i z radością stanęliśmy na asfalcie. Szlak tylko przecinał drogę ale następnie szedł już pod górę więc podmokłą łąkę zostawiliśmy za sobą. Już do samego Zagórza mijaliśmy przede wszystkim łąki z których roztaczał się piękny widok na Góry Wałbrzyskie oraz Sowie. Miło się zdziwiłem kiedy przechodząc przez Niedźwiedzice, przy drodze ujrzałem piękny krzyż pokutny. W swoim naprędce kombinowanym planie podróży uwzględniłem że nocleg znajdziemy w Zagórzu, nie było czasu na rezerwacje i ku mojemu zirytowaniu wynikł z tego mały problem. W pierwszym gosp. agroturystycznym niestety nie było miejsc (choć wydaje mi się że po prostu nie chciało im się nas na jedna noc ugościć), a w innym miejscu brakło miejsc bo wszystkie były zarezerwowane na zjazd kolarzy :/ Ale właściciel ośrodka, starszy jegomość bez jedynki na przedzie i ostro zalatujący spirytusem polecił nam gospodarstwo agroturystyczne "Jaskinia Lwa" kilometr od Zagórza w kierunku Jugowic. Gdy tam dotarliśmy (z jęzorami u pasa) na całe szczęście okazało się że jest wolny pokój. Jeżeli chodzi o owo gosp. agr. to nie polecam wam go na dłuższą metę. W samym pokoju dość czysto i schludnie ale ogólnie to syf kiła i mogiła. Wszędzie walały się jakieś meble, materace, zabawki, a po domu latały na wszystko szczekające ratlerki i yorki. Myłem się w zimnej wodzie, a w nocy zimno :/ Jak na 25 zł za nocleg - przesada. Wstaliśmy o ósmej i po śniadaniu byliśmy już na nogach - tym razem droga powrotna, do godziny 17.47 musieliśmy dojść do Wałbrzycha na pociąg do Poznania. Tym razem obrałem inny szlak - postanowiłem iść niebieskim odcinkiem szlaku długodystansowego z Zagórza do Wałbrzycha. Prowadził on przez Góry Czarne. Nie wiem tak naprawdę dlaczego nazywają się one Czarne, ale miałem przekonać się już niedługo. Droga prowadziła delikatnie pod górę i stawała się coraz bardziej podmokła, poza tym zryta była przez jeżdżące tędy ciągniki pracujące przy ścince drzew. Czarna maź po chwili okryła całe moje buty i spodnie do kolan. Po drodze minęliśmy szczyt Klasztorzysko i po chwili las ustąpił a moim oczom ukazał się jeden z najpiękniejszych widoków jakie do tej pory w górach widziałem. Piękna łąka, pojedyncze drzewa a w oddali majaczące góry. Następnie był powrót do rzeczywistości, znowu błoto, znowu przechodzenie przez rozlane strumienie, skakanie po głazach i zrąbanych pniach drzew - ogólnie jak dla mnie to super jednak towarzysząca mi osóbka troszkę kręciła nosem (ale chyba jednak i tak Jej się podobało) W końcu przeszliśmy góry Czarne i weszliśmy, a szlak szedł znowuż przez łąki, sady i pola. Widoki naprawdę cudne, w oddali majaczyły góry oraz wieże kościołów. A że dzień był baaardzo gorący musiałem raczyć się po drodze zimnym napojem o wyraźnym chmielowym smaku, którego w sklepach w mijanych miejscowościach nie brakowało :wink: Po drodze do Wałbrzycha zaliczyliśmy jeszcze kilka ciekawych szczytów: Lisi Kamień i Ptasią Kopę. Szlak wyprowadził nas przed sam dworzec a i jeszcze mieliśmy czas aby wyskoczyć na coś ciepłego do jedzenia.
Cóż, jedni mówią że Góry Wałbrzyskie są nudne i mało atrakcyjne , jednak ja tak nie sądzę. Może dlatego że dla mnie wyjazd w każde góry jest wielkim przeżyciem i nie potrafię jeszcze myśleć jak stary wyga :D Uff, troszkę się rozpisałem :roll: Tutaj znajdziecie foteczki z wyprawy: http://Raubritter.fotosik.pl/albumy/422941.html
Ostatnio zmieniony 29-04-2008 21:57 przez Raubritter, łącznie zmieniany 1 raz.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 29-04-2008 21:40

znam ten szlak co zarośnięty jest :D tez się tam zgubiliśmy :D

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 29-04-2008 22:14

Po obejrzeniu wybranych zdjęć pomyślałem, że też bym na Twoim miejscu nie jechał na zlot :).
Ale drugiego Ci nie odpuścimy! :P

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2605
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 29-04-2008 22:58

Pięknie, pięknie.
Wałbrzyskie omijam szerokim łukiem, bo za niskie są dla mnie, ale już w drodze do Kamiennych (które są już dostatecznie wysokie :) ), zahaczam o Wałbrzych i myślę sobie, że to miasto ma coś w sobie. Mnie osobiście nawet urzekło, choć bieda wokoło aż piszczy, to fakt...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
wlkp
Moderator
Posty: 919
Rejestracja: 05-12-2006 15:13
Lokalizacja: okolice Poznania

Postautor: wlkp » 30-04-2008 07:24

apollo pisze:Po obejrzeniu wybranych zdjęć pomyślałem, że też bym na Twoim miejscu nie jechał na zlot :).

Czy masz na myśli zdjęcia nr 38 i 43?
Nie ma to jak fenyloetyloamina :wink:

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 30-04-2008 08:23

oj Stasiu Stasiu :lol: czyżbyć się chemią zainteresował bliżej :wink: neuroprzekaźnikami :lol:

Awatar użytkownika
wlkp
Moderator
Posty: 919
Rejestracja: 05-12-2006 15:13
Lokalizacja: okolice Poznania

Postautor: wlkp » 30-04-2008 08:34

Chemią interesowałem się od zawsze. Kiedyś nawet brałem udział w olimpiadach chemicznych :)

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 30-04-2008 08:50

w olimpiadach mówisz :wink: w kontekście fenyloetyloaminy to trochę śmiesznie brzmi :lol: a może olimpiday polegały na wytworzeniu jak największej ilości dopaminy w przednim zakręcie obręczy, co :wink:

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 30-04-2008 08:58

i fenyloetyloaminy w hipotalamusie (części międzymózgowia :wink: ) ale dobra, już nie szaleję, bo mnie tu Satan będzie gonił :wink:

Awatar użytkownika
wlkp
Moderator
Posty: 919
Rejestracja: 05-12-2006 15:13
Lokalizacja: okolice Poznania

Postautor: wlkp » 30-04-2008 11:27

Taja pisze:w olimpiadach mówisz :wink: w kontekście fenyloetyloaminy to trochę śmiesznie brzmi :lol: a może olimpiday polegały na wytworzeniu jak największej ilości dopaminy w przednim zakręcie obręczy, co :wink:
... i fenyloetyloaminy w hipotalamusie (części międzymózgowia)

Fenyloetyloamina to jakby nie patrzeć jakaś tam pochodna benzenu albo pierwszorzędowa amina, nic skomplikowanego.
Zresztą sporo związków organicznych można otrzymać w zwykłym laboratorium, a studenci chemii syntetyzują je na ćwiczeniach i nie potrzeba do tego żywych organizmów. Synteza niektórych związków może być bardzo opłacalna, chociaż jest nielegalna.

Jeśli zaś chodzi o olimpiady chemiczne i wytwarzanie fenyloetyloaminy w mózgowiu, to wszytko zależy od tego koło kogo usiądziemy. Jeśli ów obiekt odpowiada jakimś tam wzorcom zakodowanym gdzieś w mózgu, to podobno wytwarzanie fenyloetyloaminy następuje już po kilku sekundach. Feromony też tutaj są ważne, tak że nie wiem czy takie dokładne mycie jest wskazane :wink:

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2605
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 30-04-2008 12:00

Taja pisze:... a może olimpiday polegały na wytworzeniu jak największej ilości dopaminy w przednim zakręcie obręczy, co :wink:


Jest trochę błędów w tej wypowiedzi, ale nie bądźmy nazbyt drobiazgowi.

Hypothalamus = podwzgórze :shock:

PS - wątek zrobił się ciut naukowy i ma niewiele wspólnego z piękną turą Raubrittera i jego ładniejszej połowy. :lol:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 30-04-2008 16:40

powracający wątek mycia...:D
a może chciałbyś wystąpić wlkp w tej sztuce, co :wink:

http://picasaweb.google.pl/NataliaTaja/ ... 0457750754

:lol:

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 30-04-2008 18:23

No ładnie, ja z chemii zawsze miałem papcia :roll: Hmm... zdjęcie numer 38 i 43 powiadacie... 8) Będzie ktoś z Was w długi weekend w Sowich lub Wałbrzyskich lub okolicach? Bo ja dalej kontynuuje ich penetracje (jutro rańcem wyjeżdżam) więc może się z kimś spotkamy?
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 21-06-2008 13:25

Hejka! Jest ktoś z Was chętny na niedzielno-poniedziałkową wyprawę w góry Wałbrzyskie? Bo ja jutro wyjeżdżam i jak ktoś byłby zainteresowany to zapraszam.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 21-06-2008 14:15

I mam jeszcze pytanko, czy wie ktoś ile sobie życzą za nocleg w Andrzejówce i w Bacówce pod Trójgarbem?
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.


Wróć do „Relacje z wypraw”