Padło na Sowie i z racji pory roku oczywiście na bieżki, więc od początku.
Zaczęliśmy od Jugowskiej i karkołomnym zjazdem nartostradą gdzie nie było śniegu osiągnęliśmy Bukową Chatę.
Akurat rozgrywano tam Puchar Rymarza, więc po uzupełnieniu płynów udaliśmy się z buta na punkt widokowy do Zoo Zygmuntówka, gdzie rozmawiając głównie o polityce obserwowaliśmy pierwsze zjazdy uzupełniając płyny, które straciliśmy przy podejściu
Nie spieszyliśmy się, ponieważ śnieg przypominał bardziej beton niż cokolwiek innego: był już mocno zsiadły i mocno zmrożony po nocy.
Po tym jak znudziło nam się wystawianie ryjów do słońca i obcowanie ze zwierzętami gospodarskimi. Udaliśmy się nadal z buta czerwoną nartostradą (dobre :D) na Rymarza.
Oto zwierzęta w Zoo Zygmuntówka
drób:
ssaki kopytne:
Na Rymarzu śnieg był taki sam jak na dole, zwróćcie uwagę, że Sebastian wcale się nie zapada:
Dalej, przez Zimną Polankę, strawersowaliśmy Kalenicę i dojechaliśmy do Bielawskiej Polanki. Na odkrytych południowych stokach śnieg powoli zaczynał się zamieniać w kaszę i jechało się dużo przyjemniej:
Dalej było jakieś żarełko na Bielawskiej Polance, gdzie spotkaliśmy grupkę narciarzy idących z przełęczy Woliborskiej trawers Popielaka do Wignancickiej Polanki i tutaj coś nas podkusiło, żeby udać się na przełęcz Woliborską. Ruszyliśmy po śladach, lecz dalliśmy za wygraną na zjeździe - w kierunku czerwonego szlaku było za stromo.
Zakosami wśród drzew i zwalonych pni zjechaliśmy do jakiegoś duktu i ruszyliśmy nim na zad mając nadzieję trawersować ile się da tym razem po północnej stronie.
Dużo się nie dało. GPS pokazał, ze albo zapodajemy 300m pod górę w stronę Wignancickiej Polanki, albo zjeżdżamy do Leśnego Dworku w Bielawie.
Wybraliśmy to pierwsze. Pocieszające było to, że zleżały i już mokry śnieg idealnie nadawał się do wędrówek BC:
a nawet do całkiem stromego pochodzenia:
Nie ukrywam, że po tych wygibasach straciliśmy zapał do wycieczek w nieznane i biorąc także pod uwagę pogarszającą się pogodę postanowiilśmy tą samą drogą wrócić do Bielawskiej Polanki. Stamtąd pojechaliśmy na przełęcz Jugowską trawersując Kalenicę i Rymarz tym razem od północnej strony.
Trasa wyglądała tak:
Podsumowując:
1) śniegu szczególnie po północnej stronie jeszcze spokojnie będzie nawet na dwa weekendy.
2) dla zwykłego śmiertelnika czerwony szlak pomiędzy Wignancicką Polanka a przełęczą Woliborską nie nadaje się na bieżki.
