W środę o 6 wyjechałem z Kędzierzyna-Koźla i bez żadnych przeszkód dotarłem o 10.30 do Węgierskiej Górki. Pogoda wręcz rewelacyjna - słoneczko ale niezbyt upalnie, tylko miejscami muchy nie dawały spokoju
Na ten dzień zaplanowałem traskę Węgierska Górka - Prusów - Hala Boracza - Redykalny Wierch - Rysianka.
Na Prusów wchodziłem chyba 4 raz i znowu dostałem nieźle w kość. Szlak niebieski w pierwszej części troskę zarośnięty ale co tam - na szlaku praktycznie nikogo.
Na Hali Borucz mały popas i zajadanie się pysznymi jeżynami
Chwilkę później spotkałem małżeństwo z wschodniej części naszego kraju z którymi domaszerowałem do Hali Boraczej. Bardzo sympatyczni ludzie którym dziękuję za towarzystwo.
Na Hali Boraczej już troszkę ludzi ale jako takich tłumów nie było. Tu znowu popas. Piwko oraz placek wiśniowy były rewelacyjne.
Z Hali Boraczej udałem się na Redykalny Wierch. Podejście dało sie we znaki ale widoki z Hali Bacmańskiej wynagrodziły wszelkie trudy
Dalsza droga do Rysianki w której miałem zaplanowany nocleg przebiegła bardzo sympatycznie, na szlaku pustki a widoki po prostu zapierały dech w piersiach.
Okolo 18 zawitałem w schronisku - tu już było trochę tłoczno.
Wieczorkiem piwko i rozmowy z poznanymi turystami.
Nad ranem jakoś tak sam się obudziłem a akurat zaczynał się wschód słońca więc pstryknąłem parę fotek
Rano szybkie pakowanie i sniadanko w bufecie a po 8 od razu ruszyłem na szlak.
Trasa na dzień dzisiejszy założona była aż do Bazy Namiotowej na Głuchaczkach, lecz plany trzeba było zmienić i ostatecznie wyszło tak:
Rysianka - Hala Miziowa - Pilsko - Korbielów.
Pogoda od samego rana rewelacyjna. Aż do dojścia na Halę Miziową spotkałem po drodze tylko 2 ludzi. Szło się świetnie, tylko słońce coraz bardziej zaczynało prażyć. Widoki z każdym krokiem stawały się coraz lepsze:)
Na Hali Miziowej było już pare osób. Tutaj szybka żywcowa regenaracja sił
Na Pilsku po słowackiej stronie tylko parę osób które po chwili zeszły na dół, więc przez prawie godzinę nikt nie zakłócał mi spokoju. Tutaj czas minął mi na opalaniu się i pstrykaniu fotek Babiej i Tatrom.
Z Pilska już tylko na dół do Korbielowa. Ludzi z każda chwilą zaczynało przybywać. A ja niestety musiałem juz wracac do domu.
W Korbielowie jeszcze tylko obiadek w fajnej knajpce Smrek i po 15 jazda busem do Żywca.
Wypad bardzo udany ze wzgledu na wysmienitą pogodę i bardzo mały ruch na szlakach, lecz nestety krótki
Ale co się odwlecze to nie uciecze i Babia trzeba będzie zdobyć za jakiś czas.
Wiecej zdjęć tutaj - http://picasaweb.google.com/olo23333/BZPilsko#