Tak sie złożyło, że na Borówkowej jeszcze mnie nie było. Słyszałem jednak, że warto, długo się więc nie zastanawiałem i w sobotnie popołudnie szybkie pakowanko i w drogę. Z Jawornika wystartowałem dosyć późno, bo ok. 18, ale nic to...
Znajduję czerwony szlak i zasuwam, jak się szybko okazało w przeciwnym kierunku niż zamierzałem.
Drogą pylistą, drogą polną i trafiam szybko na trasę z góry zaplanowaną.
Droga do zamku Rychleby prowadzi niedaleko godnego punktu widokowego, więc rzucam okiem.
Kilka minut później wcześniej wspomniany zamek.
Dalej trochę leśnymi drogami, trochę na kreskę podążam ku przysiółku Zalesi, po drodze odnajdując chatkę myśliwską.
Chatka, jak to w czesji zamknięta, lecz posiada sporą werandę, która posłużyć może za miejsce noclegowe.
W okolicy chatki znajduje się miejsce na ognisko, zabudowane źródełko oraz sracz.
Docieram do Zalesi, skąd okazale prezentuje się cel mojej dzisiejszej wycieczki.
Dalej granicą do przejścia granicznego Lutynia-Trawna, a następnie zielonym szlakiem do celu. Noce krótkie, więc nie ma potrzeby czołówki odpalać. Na miejsce docieram ok 22.30 i kroki swoje kieruję na wieżę widokową, a widoki z niej przepiękne...
Okazuje się, że nie jestem sam, przy ognisku biesiaduje trójka Czechów. Jak to sami określili, przyjechali się zresetować
Za miejsce noclegu obieram wiatę, rozkładam się wygodnie na połączonych ławkach i zasypiam.
Rano szybkie śniadanko i ok. 9 stoję już Vysokim kameniu.
Dalej przez łąki, pola, wzgórza idę do Jawornika.
Na miejscu jestem ok.11, zachodze do knajpy na czosnkową i to jest już koniec.
Pozdrawiam