W komplecie z każdym z nich była mapa szlaków pieszych i rowerowych.
W związku z tym że weekend zapowiadano słoneczny i upalny,
spakowaliśmy rowery i ruszyliśmy na podbój kolejnych nieznanych szlaków.
Jako punkt początkowy wyznaczyliśmy Międzylesie...
...z którego początkowo czarnym a potem zielonym szlakiem rowerowym
pokręciliśmy w kierunku przejścia granicznego w m. Kamieńczyk.
Mijane łąki okazały się rajem ...
...motylim rajem, pierwszy raz widzieliśmy te piękności w takich ilościach, były ich dziesiątki jeżeli nie setki
Czerwończyk Nieparek
Przestrojnik Trawnik
Przejście graniczne
Czechy przywitały nas oczywiście knajpami
i świetnej jakości drogami
Dalszy kierunek naszej trasy wytyczyła rzeka Dzika Orlica...
Kolejny element układanki zbieranej w kościołach
Gorąco jak diabli było w tą sobotę a gzy cięły jak opętane,
dlatego zza zakrętu ukazała się nam piękna polanka z miejscem biwakowym i lodowatą rzeką:D
W mijanej miejscowości na przeciwko kościoła...
...stała sobie zastavka (przystanek) jakich wiele w Czechach ale ta
była wybitna, została wymalowana przez miłośnika akwarystyki
W tym miejscu żegnamy się z Orlicą i odbijamy do miasteczka Letohrad
Przy malowniczych drogach co jakiś czas pojawiają się niedocenione przez Czechów czereśnie, które w ramach braterstwa narodów pozbawiamy owoców.
Z czereśniowej wioski, kilkukilometrowym zjazdem, tniemy na krechę wąziutką ścieżką wprost do Letohradu.
Dzień kończymy w Zamberku, malutkiej sympatycznej mieścinie z ogromnym parkiem.
Powitania dokonały osobiście dwa czarne kozły.
Sobotnia trasa była odjazdowa ale niedziela pobiła wszystkie ostatnie wyjazdy.
Na trasie natknęliśmy się nawet na parowy walec
cdn przy kolejnym deszczowym wieczorze
Dobrounoc
