Okno pogodowe miało się zamknąć nocą z soboty na niedzielę, na szczęście się nie domknęło. Pogoda nie była tak klarowna jak w sobotę ale przez mgiełkę przebijało się słońce i nie padało (taka była prognoza)
kolejka pracuje płynnie i cicho
na górze okazało się, że pogoda jest lepsza niż na dole i jest cieplej (na oko z 5 st.)
kilka szusów na Świeradowcu (z dupotrzaskami oczywiście - śnieg mięciutki tylko nieco mokry)
ciekawe jeziorka powstały w Drwalach
tyle jeszcze jest śniegu
potem zjechaliśmy do Izery trochę szlakiem, trochę duktem i naszym oczom ukazał się taki widok
potem była Chatka Górzystów i żurek z piwem (tzn. piwo było oddzielnie)
nad Jagnięcym potokiem zrobiliśmy sobie mały popas (trzeba było odzyskać energię straconą na podejście)
powrót był przez Drwale duktem leśnym w dół (bardzo ładny zjazd)
w sumie wyszło około 25 km
...i mieliśmy dość!
PS nieprawdą jest jakoby stonka stadnie waliła do Chatki (to jest po prostu niemożliwe przez taki śnieg)
PS 2 droga dojazdowa do gondoli jest śmieszna, nie trzeba ograniczeń bo maksymalna prędkość możliwa na takich dziurach to 5km/h






