pięknie białym zawiewa, miło się to obserwuje
(np. http://ddz.sowa.0i2.com/WielkaSowa/Witamy.php )
siedząc w ciepłym fotelu z drineczkiem w ręku snując plan narciarskie na ten sezon....
Prognozy mówią jeszcze o zimny, weekendzie z opadami, jak tak dalej pójdzie, to może już w październiku uda się nałożyć deski i np. przejść z Polany Jakuszyckiej do Orla....
sezon 2007-2008 [PADA ŚNIEG !!!!]
A tak coś czułem, że w tym roku ten wątek pojawi się szybko, jednak nie że aż tak szybko.
Skądinąd to mieliśmy się pojawić w Jakuszcach wraz z Apollo dopiero za dwa tygodnie i to w zupełnie innym charakterze. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa anomalia.
Z drugiej jednak strony może to jest zapowiedź długiej i śnieżnej zimy także na nizinach co pozwoli mi zrealizować pewne nieśmiałe marzenie tzn. zakup "bieżek" i przetestowanie ich na okolicznych polach i w lasach z nadzieją nie połamania się przy tym pierwszym kontakcie z nartami.
Skądinąd to mieliśmy się pojawić w Jakuszcach wraz z Apollo dopiero za dwa tygodnie i to w zupełnie innym charakterze. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa anomalia.
Z drugiej jednak strony może to jest zapowiedź długiej i śnieżnej zimy także na nizinach co pozwoli mi zrealizować pewne nieśmiałe marzenie tzn. zakup "bieżek" i przetestowanie ich na okolicznych polach i w lasach z nadzieją nie połamania się przy tym pierwszym kontakcie z nartami.
wlkp pisze:nieśmiałe marzenie tzn. zakup "bieżek" i przetestowanie ich na okolicznych polach
W takim razie, za dwa tygodnie pogoda będzie miała dla nas drugorzędne znaczenie, bo tak czy inaczej Izery przejdziemy (boso albo na bieżkach
Może kiedyś zdecydowałbyś się na "biegówkowy" wypad w Karkonosze albo Izery?
W Karkonoszach spadł pierwszy śnieg: http://wiadomosci.onet.pl/1626971,11,item.html
Pewnie się Buba ucieszy
.
Pewnie się Buba ucieszy
wczoraj pojechaliśmy z Sebą i Michałem (jeszcze niezarejestrowany) na Sowę (niestety bez nart, ale z narciarskim nastawieniem) zobaczyć na własne oczy, czy aby ten cały śnieg pod koniec października to nie spisek.
Zdaję relacyjkę:
Na przełęczy Walimskiej byliśmy drudzy, pierwszy był parkingowy
przywitała nas taka oto aura:
- biało, ale pod spodem błoto.
Nie zrażeni zimnem ruszyliśmy w jedynym słusznym kierunku => do schroniska na pifffo.
Im dalej, tym śniegu coraz więcej, dech w piersi zapiera od tej białości:
Spierając się gdzie dokładnie było to miejsce gdzie w zeszłym sezonie Michał złamał nartę docieramy do schroniska:
Po jedynie słusznym posiłku (3 piwka i grochówka) i ruszamy w stronę Sowy. Na górze niestety mgła:
miło spędzamy czas przez telefon trując d... znajomym, coby nas obserwowali przez internet dzięki zamontowanym w okolicy kamerkom:
Idąc w kierunku Małej Sowy chłopaki postanowiły wykorzystać naturalny spadek terenu i ulepić kulki. No więc lepią:
no i lepią:
No i postanowiliśmy nie zmarnować tych kulek, lecz wykonać bałwana:
Lecz mówiąc głośne NIE seksistowskim stereotypom ulepiliśmy nie bałwana, lecz bałwankę:
Powszechną uwagę zwracała dbałość o szczegóły:
fryzura:
szlachetna linia biustu:
oraz kilka innych, których zdjęcia raczej zachowam w domowym archiwum
Chociaż bardzo się z nią zaprzyjaźniliśmy, przyszedł czas rozstania. Bałwanica została na posterunku, mamy nadzieję, że do kwietnia postoi...., będziemy ja odwiedzać na bieżkach.
Ruszyliśmy w kierunku przełęczy Walimskiej. Im niżej tym mniej śniegu, więcej błota:
Nie wracaliśmy od razu, poszliśmy jeszcze na mały rekonesans na łąką za przełęczą, akurat wyszło skońce:
Podniesieni na duchu wróciliśmy do domów dalej snuć narciarskie plany.
Jak pogoda się nie zmieni i jeszcze trochę dosypie, to po odkrytych równych drogach na wysokościach od 900 mnpm już będzie można się poślizgać !!!!
Zdaję relacyjkę:
Na przełęczy Walimskiej byliśmy drudzy, pierwszy był parkingowy
przywitała nas taka oto aura:
- biało, ale pod spodem błoto.
Nie zrażeni zimnem ruszyliśmy w jedynym słusznym kierunku => do schroniska na pifffo.
Im dalej, tym śniegu coraz więcej, dech w piersi zapiera od tej białości:
Spierając się gdzie dokładnie było to miejsce gdzie w zeszłym sezonie Michał złamał nartę docieramy do schroniska:
Po jedynie słusznym posiłku (3 piwka i grochówka) i ruszamy w stronę Sowy. Na górze niestety mgła:
miło spędzamy czas przez telefon trując d... znajomym, coby nas obserwowali przez internet dzięki zamontowanym w okolicy kamerkom:
Idąc w kierunku Małej Sowy chłopaki postanowiły wykorzystać naturalny spadek terenu i ulepić kulki. No więc lepią:
no i lepią:
No i postanowiliśmy nie zmarnować tych kulek, lecz wykonać bałwana:
Lecz mówiąc głośne NIE seksistowskim stereotypom ulepiliśmy nie bałwana, lecz bałwankę:
Powszechną uwagę zwracała dbałość o szczegóły:
fryzura:
szlachetna linia biustu:
oraz kilka innych, których zdjęcia raczej zachowam w domowym archiwum
Chociaż bardzo się z nią zaprzyjaźniliśmy, przyszedł czas rozstania. Bałwanica została na posterunku, mamy nadzieję, że do kwietnia postoi...., będziemy ja odwiedzać na bieżkach.
Ruszyliśmy w kierunku przełęczy Walimskiej. Im niżej tym mniej śniegu, więcej błota:
Nie wracaliśmy od razu, poszliśmy jeszcze na mały rekonesans na łąką za przełęczą, akurat wyszło skońce:
Podniesieni na duchu wróciliśmy do domów dalej snuć narciarskie plany.
Jak pogoda się nie zmieni i jeszcze trochę dosypie, to po odkrytych równych drogach na wysokościach od 900 mnpm już będzie można się poślizgać !!!!

Super wycieczka i jeszcze lepsza relacja!
Mimo wszystko mam nadzieję pochodzić jeszcze w tym roku po słonecznych Sudetach bez śniegu.
Jeśli chodzi o samą bałwankę, widać wyraźnie, że nie uległa ona obowiązującym aktualnie trendom depilacji wszystkiego.
PS Walter czy masz może nr telefonu do tej bałwanki?
Mimo wszystko mam nadzieję pochodzić jeszcze w tym roku po słonecznych Sudetach bez śniegu.
Jeśli chodzi o samą bałwankę, widać wyraźnie, że nie uległa ona obowiązującym aktualnie trendom depilacji wszystkiego.
PS Walter czy masz może nr telefonu do tej bałwanki?
Od jutra zaczyna się ratrakowanie Dolnego Duktu. To kto w tym roku zaczyna sezon?
http://www.bieg-piastow.pl/index.php?strona=pogoda
http://www.bieg-piastow.pl/index.php?strona=pogoda