"dziwne" zagrożenia na nartach

... zjadowych, biegowych i nie tylko. Wszystko o możliwościach uprawiania sportów zimowych w Sudetach.
Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

"dziwne" zagrożenia na nartach

Postautor: walter02 » 08-01-2006 17:25

Hej,
chciałbym zaproponować dyskusję na temat zagrożeń, na jakie świadomie lub nieświadomie (po lekturze tego wątku - już będzie świadomie) narażamy się uprawiając narciarstwo, wszystko jedno, czy będzie ono "boiskowe", turowe czy biegowo - śladowe.

"dziwne" , ponieważ nie chodzi mi o powszechnie znane zagrożenia typu lawiny lub potrącenie przez innego narciarza, ponieważ o lawinach napisano już wiele gdzie indziej, a na potrącenie nic nie poradzimy (za wyjątkiem unikania nartostrad i noszenia kasku), lecz o takie sytuacje, o których nawet nie pomyślimy, że się mogą zdarzyć....

Przykład zobaczcie, pod spodem:

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

przywalenie przez drzewo

Postautor: walter02 » 08-01-2006 17:40

Ano idę sobie na biegóweczkach dookoła Kalenicy (Góry Sowie, rejon Bielawy, przełęczy Jugowskiej), las malowniczo przywalony śniegiem, powoli mija poranna mgła, widać już słońce, robi się coraz jaśniej, jakby zimniej, wiatru zupełnie nie ma, jestem sam, przede mną są przetarte ślady, niestety co chwilę trzeba się głowić, jak ominąć zwalone pnie.

W końcu las troszeczkę rzednie, według mapy jeszcze chwila i będę na Bielawskiej Polance. Zero wiatru, błękine niebo, ostre słońce, zimno....
Nagle - jakby wystrzał i 60 metrów przede mną łamie się obciążony śniegiem wierzchołek świerka i z hukiem wraz ze śnieżnym tumanem ląduje na śladzie przede mną.

W tym momencie cały zesztywniałem. Uświadomiłem sobie, że te wszystkie kłody, które do tej pory obchodziłem nie były ścięte - były wyłamane: od konarów grubości nogi do całych pni drzew, a ślad, po którym szedłem czasami je obchodził, a czasami - biegł pod nimi !!!!

Unikając bliskości drzew wyszedłem na polankę i stojąc bazpiecznie na jej samym środku słyszałem jeszcze parę takich "strzałów" a zaraz po nich dźwięków łamania się drzew.

Zobaczcie z resztą, jak wyglądała droga, którą szedłem
Obrazek

aż strach pomyśleć, co by było, jakbym to zdjęcie zrobił ciut krócej...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: przywalenie przez drzewo

Postautor: Lech » 08-01-2006 20:28

walter02 pisze:W tym momencie cały zesztywniałem. Uświadomiłem sobie, że te wszystkie kłody, które do tej pory obchodziłem nie były ścięte - były wyłamane:


Póżniej z takich świerków - złamanych pod ciężarem szadzi - z miejsca złamania wyrastają dwa - trzy, a czasami cztery czubki. Patrzący na takie świerki nie wiedzą nawet w jaki sposób takie nietypowe drzewa powstają.

Kiedyś wędrując z grupą przeżyłem podobną przygodę. Potężny świerk z trzaskiem pękł w połowie jak zapałka, a jego górna część z czubkiem zwaliła się z wielkim hukiem na drogę. Wtedy odwróciliśmy się za siebie i zauważyliśmy, że upadł dokładnie w to miejce, gdzie dosłownie przed chwilą z całą grupą zrobiliśmy sobie mały odpoczynek i napiliśmy się herbaty z termosu. Ciarki przeszły po plecach...
Obrazek

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 09-01-2006 01:25

No to obaj mieliście dużo szczęścia...

Ja z takich nietypowych przygód wspominam burzę na zboczach Stogu Izerskiego w 2004 r. Piorun huknął gdzieś blisko mnie, aż poczułem w łokciu (którym się opierałem o ziemię) delikatne, ale mało przyjemne kopnięcie. Nie wiem, czy to był prąd z nieba, czy może to jakiś mój wewnętrzny impuls, ale podczas następnych burz nie opierałem się już o ziemię łokciami... :)

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

Załamanie lodu

Postautor: walter02 » 15-01-2006 19:11

właśnie - tak, jak w temacie -
na pewno możliwe jest załamanie lodu pod narciarzem, kiedy pokonujemy zamarzniętą taflę jeziora.
Jak się tego wystrzegać (oczywiście darujmy sobie odpowiedź "nie jechać przez jezioro, tylko bokiem")

Jak oceniać, czy lód jest wystarczająco mocny - czy wystarcza znajomość temperatur z okresu np tygodnia przed, czy może są jakieś proste testy do wykonania (poza wysłaniem najcięższego członka wycieczki w charakterze próbnika :D )

Wczoraj byłem z kolegą nad jeziorkiem Daisy (okolice Świebodzic) i właśnie tak się zastanawialiśmy patrząc na taflę :

Obrazek

pęknie, nie pęknie?

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 15-01-2006 19:53

Polecam obejrzenie bodajże pierwszego odcinka "Dekalogu" K. Kieślowskiego.
Odpowiedź na Twoje pytanie może zależeć od wielu czynników. Może się np. zdarzyć, że przez jeziorko będzie przepływać ciek np. z zanieczyszczeniami komunalnymi (czyli o wysokiej temperaturze), który podgrzeje lód "od środka".

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: walter02 » 15-01-2006 20:02

ano też mi się ten film skojarzył....

Co do jeziorka Daisy, to jest to prawdopodobnie wyrobisko, jakich wiele w tych rejonach (np. kolorowe jeziorka w Rudawach), więc nic takiego, o czym piszesz nie powinno się zdarzyć, ale i tak sie nie zdecydowaliśmy ....

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 28-01-2006 00:24

walter02 pisze:ano też mi się ten film skojarzył....

Co do jeziorka Daisy, to jest to prawdopodobnie wyrobisko, jakich wiele w tych rejonach (np. kolorowe jeziorka w Rudawach), więc nic takiego, o czym piszesz nie powinno się zdarzyć, ale i tak sie nie zdecydowaliśmy ....


Może jeziorko nie jest zbyt głębokie, więc w najgorszym wypadku ryzykujesz jedynie kąpiel po pas w lodowatej wodzie? (uwaga na klejnoty, efekt może być podobny jak kąpiel w Bałtyku na początku lipca.)

MK

pękanie

Postautor: MK » 28-01-2006 08:57

Jeszcze o tym pękaniu pni
Jestem technologiem drewna
Pęknięcia mrozowe nie są mi obce, ale to ....
Może jakieś foty ze szczegółami.

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 28-01-2006 18:48

Dzisiaj na Przełęczy Woliborskiej też było słychać trzaski. Od razu przypomniała mi się niniejsza dyskusja na forum i fotki Waltera, dlatego przyspieszyłem kroku :).

Petefijalkowski
turysta niedzielny
Posty: 9
Rejestracja: 01-02-2006 09:49

dziwne......zagrożenia

Postautor: Petefijalkowski » 01-02-2006 11:58

Nie wiem czy dobrze się wpisuję w wątek,

ale ostatnio w okresie sylwestrowym byłem z kumplem w Karkonoszach, na drodze na Przełęcz Czarną nieopodal Śmielca i Wielkiego Szyszaka.
Pogoda była taka, że po prostu po wejściu na przełęcz, zwiało nas i musieliśmy zawracać. Jako że było dość stromo, pogoda okropna, a my mieliśmy śladówki a nie skitury, zdecydowaliśmy się że zamontujemy je "na huzara" przy plecaku.
Otóż, przy takim wietrze, idąc prosto w dół był ospokojnie, ale gdy tylko na chwilkę miałem wiatr po boku, to po prostu prawie przewalało mnie, co nie było ani bezpieczne ani przyjemne. Po 10 minutach stwiedziłem że lepiej już ponieść narty w rękach...

Może akurat na tamtym stoku nie było bezpośredniego zagrozenia dla życia, ale w Tatrach przestrzegałbym przed przypinaniem nart przy huraganowym wietrze do plecaka...

Pozdrawiam
Pete

Awatar użytkownika
walter02
obieżyświat
Posty: 562
Rejestracja: 07-07-2004 18:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: walter02 » 04-02-2006 10:44

MK >> niestety przeszukałem wszystkie foty z tamtego wyjazdu i niestety nie mam ładnego ujęcia obrazującego takie pęknięcie... Szkoda, bo faktycznie przydałoby się, a z drugiej strony nic straconego, można tam jeszcze raz pojechać w celu zrobienia fotki - żaden powód nie jest zły, żeby wyrwać się na bieżki :)

Petefijalkowskim >> dobrze, że nie warty Wam się nie wyślizgnęły i nie zwiało ich ... byłby problem z poszukiwaniami przy takiej pogodzie

Gość

Postautor: Gość » 13-02-2006 21:17

Na ostatnim wyjeździe po okolicach Świebodzic postanowiliśmy się zmierzyć z zagrożeniem "załamanie lodu pod narciarzem".

W planach mieliśmy rajd po zalewie w Dobromierzu, ale niestety nie doszliśmy tam.

Rekompensatą było jeżdżenie po zamarznietym potoku Czyżynka w okolicach zamku Cisy - według kolegi ma on zaledwie do metra głębokości, ale i tak przed wjazdem na lód mieliśmy lekkiego cykora:)
Po paru pierwszych metrach wyzbyliśmy się strachu - śmiało omijaliśmy otwory z płynącą wodą, nawet raz pokonaliśmy małą kaskadę...

Gdyby nie zwalone drzewa i spore meandrowanie rzeczki, to byłby całkiem dobry szlak komunikacyjny....

Zobaczcie zdjęcie:


Obrazek

Było sporo śniegu i jeździło się znakomicie !

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 21-10-2006 22:22

Co do Gór Sowich, to odcinek między Wigancicką Polaną a Bielawską Polanką najlepiej omijać albo szlakiem rowerowym (nawet oznakowano jako "trasę zastępczą"), albo nieznakowanymi drogami. Drzewa leżą powalone wprost na szlaku:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Wróć do „Na nartach”