miałem mało czasy więc do okoła Waligóry i trochę po bokach
przy okazji jedneko takiego „boku” przejechałem przez zaspę i zaliczyłem pęknego nurka
przy Andrzejówce pełno tych co pod górkę nie umieją podchodzic, trochę w las i nie ma prawie nikogo, spotkałem z 10-ciu na bieżkach (0 kobiet), każdy miał na twarzy „banana” od ucha do ucha - normalnie sami szczęśliwi ludzie
a tu na forum głosy żeby zimę zakończyc, ehh...
znajdzie ktoś Śnieżkę?

