Strona 1 z 2

sezon 2011/2012

: 08-01-2012 21:07
autor: franek
Sezon narciarski w pełni, a na forum cisza.
Drodzy forumowicze dzielcie się wrażeniami o trasach, warunkach itp.
Niech to żyje :D

: 08-01-2012 21:58
autor: kata
może jaka zima taki i sezon?? ;P
właśnie- jak trasy bo bym się gdzieś wybrała skoro ten pikny sniezek juz spadł

: 08-01-2012 22:57
autor: franek
Będę pierwszy :D

Dzisiaj postanowiłem zrobić pierwszy narciarski krok w tym sezonie.
Wybrałem się do Czech w okolice Rejviz.
Od knajpy poszusowałem w stronę Mechowego jeziorka, niestety trasy nie były nawet przetarte.
Na domiar złego temperatura na plusie i śnieg kleił się do łuski, więc po dwóch kwadransach męczarni dałem sobie spokój.

Już miałem wracać, ale postanowiłem dać jeszcze szansę Rychlebom.
Wystartowałem Horni Lipowej, z zaparkowaniem auta nie miałem problemu, na końcu wsi znajduje się miejsce parkingowe.
Przy aucie założyłem narty i pod górę niebieskim szlakiem rowerowym.
Po przebyciu pierwszego kilometra niespodzianka - lesni bar :)
Już kiedyś było o tym na forum: http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t= ... ar&start=0
Bar nadal funkcjonuje i ma się dobrze :)
Kolejna niespodzianka to ratrak, który dopiero co przygotował trasę.
Dwa tory do klasyka, środek przygotowany pod łyżwę - tylko pochwalić ;)
Przygotowanym torem szło się dużo lepiej, ale życie to nie bajka.
Im szedłem wyżej tym padało więcej śniegu, temperatura na plusie i śnieg kleił się do nart jak cholera.
Początkowo planowałem iść na Smra, ale doczłapałem tylko kilkaset metrów za Lucni vrch i postanowiłem zawrócić.
W trakcie zjazdu pogoda się poprawiła i miałem okazję podziwiać masyw Seraka i Kerpnika w zimowej szacie - pięknie :)
Pod górę gramoliłem się prawie trzy godziny, ale zjazd to sam miód, po niecałej godzinie byłem na dole.
Ostatni odcinek od leśnego baru - po tym jak wywinąłem pięknego orła, przy okazji łamiąc kijek - pokonałem piechotą :D
Zdjęć brak.

Trasa
Obrazek

: 08-01-2012 23:10
autor: franek
właśnie- jak trasy bo bym się gdzieś wybrała skoro ten pikny sniezek juz spadł


kata warunki dobre są w Izerach, wokół Polany Jakuszyckiej sporo tras, ale tam pewnie dzikie tłumy, ale powstał jedna ciekawa trasa: http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=526
Poza tym po czeskiej stronie jest sporo narciarskich szlaków.
Inną alternatywą stanowi duża ilość dróg leśnych w Izerach.

Ja na przyszły weekend jeśli pogoda dopisze to będę chciał uderzyć w okolice Jagodnej, tam trasy do klasyka powinny być też przygotowane.

Pozdrawiam

: 09-01-2012 00:34
autor: Pudelek
patrząc na to co za oknem, to ciężko uwierzyć w zimę ;)

ponieważ ja na biegówkach nie biegam to sezon zacznę dopiero za 2 tygodnie na normalnych nartach na Słowacji :)

: 09-01-2012 09:48
autor: seba123
eh, trudno się zebrac, jak mam jechac prawie 100 km w jedną stronę...
ale sytuacja się trochę poprawia i jak znajdę czas to uderzę do Andrzejówki...
na lepki śnieg polecam zwykłą świeczkę (zawsze mam kawałek w kieszeni) smaruj też po łusce (na świeżym i tak będzie trzymac)
awaryjnie też pomaga pomadka do ust, krem do rąk ale szybko sie ścierają...

: 09-01-2012 19:06
autor: wirek
A ja byłem na Jakuszycach w tym sezonie już dwa razy :P Ostatnio w piątek :? Niestety, nie popisali się zarządcy Polany. Nie odśnieżone parkingi, trasy nie ruszone ratrakiem. Rozumiem, że psie zaprzęgi wymagały użycia całego sprzętu gdzie indziej, ale chociaż parkingi, dojazdówka do Orla, trasa przez Jelenią Łąkę i Górny Dukt powinny być zawsze przygotowane. Na szczęście wybrałem się na śladówkach z myślą podreptania z Rozdroża pod Działem wokół Tkackiej Góry. Z Rozdroża prowadziły świeże ślady, więc myślałem że ktoś już trasę przetarł. Niestety, po paruset metrach dogoniłem panią, która wybrała się w stronę Harrachova i zostawiała pierwszy ślad.
Obrazek
Chwilę porozmawialiśmy ... i zrezygnowała z przecierania trasy proponując mi żebym szedł pierwszy swoim tempem.
Obrazek
Do Tkaczy było ciężko. Od szałasu na Nowym Świecie już był ślad turystyczny.
Obrazek
Jakieś 2 km przed Orlem dogoniłem chyba z 20 Niemców przecierających szlak na sportowych nartach :shock: :mrgreen: Nie wiem, czy osiągali prędkość 2 km/h.
Obrazek
Chwilę próbowałem iść za nimi, ale się wystraszyłem czy aby czekająca na mnie w Orlu żona nie zacznie poszukiwań. Minąłem ich na podejściu i usłyszałem "uhu, ein Optimist". Odpowiedziałem: "Realist, aber leichter". Jak dotarli do Orla, to ja byłem już po kawie i piwie. W Orlu spotkałem żonę i jej grupę - dotarli przez Jelenią Łąkę z pół godziny wcześniej. Wróciliśmy na Polanę dojazdówką.