Po ostatniej wyprawie weekendowej w Góry Bystrzyckie i Orlickie dołączam do osób polecajacych pierogi z soczewicą w Muflonie. Do pierogów dodałbym jeszcze tylko czegos wędzonego jak boczek, słonina lub podgardle, ale to juz by była pełna rozpusta

Polecam zreszta i samo schronisko choc z zastrzeżeniem, że byłem tam tylko raz i było tylko kilka osób.
W Jagodnej znowu piłem tylko grzańca, tym razem miodowego, i równiez polecam. Robią te grzańce ze dodatkiem świeżych owoców (pomarańcze cytryny), prawdziwego imbiru, rodzynków i przypraw a nie byle jakiego soku imbirowego czy "przyprawy do..." To schronisko jako takie również jest moim zdaniem godne przetestowania jesli ktos nie był. Nie spedziłem tam w obu przypadkach zbyt duzo czasu, ale schronisko pod nowymi rządami zrobiło na mnie ponownie pozytywne wrażenie.
W Orlickich gosciłem u braci Czechów w Masarykowej Chacie. Primator z kija nieszczególny, ale za to grog ewidentnie poprawił mi humoer

Do jedzenia zamówiłem cos co wg kelnera bylo wołowiną w sosie ze smietana i knedlikami (90 koron), a w rzeczywistości kolejność skladnikow w nazwie powinna byc odwrotna... "Wołowina" okazała sie trzema malutkimi kawałeczkami mięsa. Było to to w sumie zjadliwe, ale tez i nic szczególnego. Samo miejsce nawet przyjemne, pomimo że poza mna byli sami narciarze i jakos dziwnie patrzyli na gościa, który nie ma nic przypietego do butów
