Że słodkie nie zaprzeczę. Ale niestety sposób, w jaki do tego doszło, był grubo nie fair. A było to tak, że małżonka pewnego dnia wróciła ze spaceru z naszym pieskiem i się pochwaliła: - byłam u znajomej, która też ma yorka, w dodatku z rodowodem i medalami z psich wystaw, i nasza pesutka za sześć tygodni będzie miała małe pieski. Ale ja się na to nie zgadzam, stwierdziłem z oburzeniem. - Hihi, ha, ha, ha! Już za późno - odpowiedziała. No i niestety prawie cały kłopot z pieskami zrzuciła na moje barki. Pieski są coraz bardziej ruchliwe i trzeba je dokarmiać itd... Poniżej pieski.Taja pisze:ale przesłodziaki
i mama tych piesków ze mną na trasie w Sudetach.


