I ZLOT FORUM sudety.it DOKONANY!
ja jestem chętna, na Śnieżniku jeszcze mnie nie było, choc byłam w Jaskini Niedźwiedziej 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
okno i zaoknie chcę na własne oczęta zobaczyć:)
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
no, może tym razem się do was dosiądę chłopaki 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
ale musi być komplet jadący od północy, inaczej nie wsiadam

"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
no właśnie Panie Pracusiu
wyskrobiesz jakiegoś lekarskiego urlopa
zwolnienie lekarskie się załatwi

"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
No to teraz i ja kilka słów od siebie skrobnę i wrzucę parę fotek.
Dla mnie podróż zaczęła się już we czwartek wieczorem. W nocnym pośpiechu poznałem pierwszego forumowicza - IvanaGn. Przed 6-tą byliśmy we Wrocławiu, potem szybki transport i jesteśmy w Sobótce. Podjeście do schroniska i o 7:30 budzimy obsługę. Były kłopoty z noclegiem, bo "nie było nas na liście", poza tym bufet "czynny od 9:00, a wrzątku, to się u nas nie wydaje". Tak więc zaczęło się tak sobie.
Dzień I
Schronisko PTTK "Pod Wieżycą"
Nie daliśmy się jednak wprowadzić w przesadnie złe humory i po krótkim posiłku ruszyliśmy na szlak. Pierwszą atrakcją w drodze na pik, była wieża widokowa na Wieżycy (niestety w piątki zamknięta)
Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej pięknymi ślężańskimi duktami w kierunku szczytu, gdzie była ustalona oficjalna zbiórka grupy.
Podczas gdy my zameldowaliśmy się na szczycie, grupa pościgowa była dopiero w drodze do schroniska. Zaczęliśmy więc penetrować pik, a jest tam sporo ciekawostek!
Widok ze szczytu w kierunky Wieżycy, Gozdnicy i Równiny Wrocławskiej
Rzeźba kultowa - "Niedzwiedź"
Schronisko PTTK " Na Ślęży"
Kościół na szczycie Ślęży
Po zwiedzieniu szczytu, w oczekiwaniu na grupę pościgową, raczyliśmy się różnymi napojami, bardziej, bądź mniej gazowanymi. Mijały godziny...ale w końcu dotarli! Kolejni forumowiczowie, których poznałem to Taja i Wlkp. Nieco ich zmoczyło, więc nie było innego wyjścia, jak wrócić z powrotem do jadalni...Pokrzepiwszy się nieco postanowliśmy już w silnej grupie penetrować zakątki Masywu. Miła niespodziankę zrobił nam w tym momencie Michał, który nieoczekiwania pojawił się właśnie na szczycie. W takiej ekipe udaliśmy się w kierunku wieży widokowej.
Po krótkiej kontemplacji nieco ograniczonych widoczków, zaczęliśmy powoli kierować się w stronę noclegu.
W rejonie Olbrzymków (od lewej: Satan, Wlkp, IvanGn, Taja)
Na miejscu cierpliwie czekaliśmy na szanownego Prezesa - Apolla.
Potem było ognicho, piwsko, kiełbaski, rozmowy Polaków o życiu i na deser pokazy slajdów.
Dzień II
W kolejnym dniu zlotu i eksploracji Masywu udaliśmy się w kierunku zachwalanego przez Rafała Łozińskiego Źródła Św. Jana
Nacieszywszy oko, ruszyliśmy w kierunku piku, gdzie ponownie miała mieć miejsce zbiórka uczestników zlotu.
Wieżyca (415 mnpm)
Na szczyt zameldowali się kolejni uczestnicy zlotu - Seba123 i Rafał Łoziński
Pik i jego zdobywcy (od lewej:Satan, Seba123, IvanGn, Taja, Wlkp, Rafał Łoziński)...gdzie w tym czasie był Apollo, ja się pytam
Następnie grupę miał poprowadzić znawca i wielbiciel Masywu Ślęży - Rafał Łoziński. Obraliśmy ponownie kierunek na Źródło Św. Jana (wiadomo - Rafał je lubi
), gdzie odbył się pokaz rozniecania ognia bez pomocy zapałek. Mogliśmy też dokładnie zapoznać się z potrzebym zestawem do takowych działań. Ognia nie było, ale dym był wyraźny - to działa
Po drodze sporo ciekawych rzeczy i "satańskich" plenerów, jak np:
Dalej Rafał miał nas poprowadzić, starymi, zapomnianymi duktami. Miał, ale niestety, co tu dużo mówić, przez własną niefrasobliwość musiał udać się w inną część Masywu w poszukiwaniu części swojego przyodziewku.
Nakreślił jednak jasne wytyczne, a my ruszyliśmy.
Było pięknie i magicznie.
Starymi duktami, leśnymi, nikłymi ścieżynami zaczęliśmy wracać w kierunku noclegu, gdzie czekało nas...ognicho, piwsko, kiełbaski, rozmowy Polaków o życiu i ponownie desery - pokazy slajdów!
Dzień III
Ostatni dzień zlotu...z przyczyn nie do końca dla mnie jasnych, znakomita większość zlotowiczów z samego rana zaczęła robić odwrót do domów.
Na miejscu działań pozostala moja skromna osoba i Rafał Łoziński(którego z tego miejsca pozdrawiam i dziękuję za pokazanie mi kilku fajnych miejsc).
Plan był prosty, najpierw ceprostradą, wśród stonki udajemy się na Wieżycę, by podziwiać widoki z otwartej w weekendy wieży, a następnie zanurzamy się w dzikie i bezstonkowe ostępy Masywu.
Tak też się stało.
"Mnich"
Widok na Ślężę (718mnpm)
Po nacieszeniu oczu i duszy, ruszyliśmy w las, w kierunku starych poniemieckich duktów, w poszukiwaniu źródełek, starożytnych kamieni i świętego spokoju.
Źródło Anny
Malowidła naskalne - kultura łużycka?
Źródło Beyera
Potem skierowaliśmy w kierunku cywilizacji, a mianowiecie naszym celem ponownie był Pik. Na szczycie Ślęży w niedzielę były nieprzebrane tłumy. Kto przybył w tym czasie, co my, nie miał już miejsca aby rozstawić swojego grila.
Zmęczeni tłuszczą ruszyliśmy w dół, gdzie dotarliśmy ok godz 15-tej.
I stało się. Uścisk dłoni i koniec zlotu.
Kto nie był, niech żałuje. Dziękuję wszystkim za udział. Miło było Was poznać. Trzeba to powtórzyć. Koniecznie
Dla mnie podróż zaczęła się już we czwartek wieczorem. W nocnym pośpiechu poznałem pierwszego forumowicza - IvanaGn. Przed 6-tą byliśmy we Wrocławiu, potem szybki transport i jesteśmy w Sobótce. Podjeście do schroniska i o 7:30 budzimy obsługę. Były kłopoty z noclegiem, bo "nie było nas na liście", poza tym bufet "czynny od 9:00, a wrzątku, to się u nas nie wydaje". Tak więc zaczęło się tak sobie.
Dzień I
Schronisko PTTK "Pod Wieżycą"
Nie daliśmy się jednak wprowadzić w przesadnie złe humory i po krótkim posiłku ruszyliśmy na szlak. Pierwszą atrakcją w drodze na pik, była wieża widokowa na Wieżycy (niestety w piątki zamknięta)
Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej pięknymi ślężańskimi duktami w kierunku szczytu, gdzie była ustalona oficjalna zbiórka grupy.
Podczas gdy my zameldowaliśmy się na szczycie, grupa pościgowa była dopiero w drodze do schroniska. Zaczęliśmy więc penetrować pik, a jest tam sporo ciekawostek!
Widok ze szczytu w kierunky Wieżycy, Gozdnicy i Równiny Wrocławskiej
Rzeźba kultowa - "Niedzwiedź"
Schronisko PTTK " Na Ślęży"
Kościół na szczycie Ślęży
Po zwiedzieniu szczytu, w oczekiwaniu na grupę pościgową, raczyliśmy się różnymi napojami, bardziej, bądź mniej gazowanymi. Mijały godziny...ale w końcu dotarli! Kolejni forumowiczowie, których poznałem to Taja i Wlkp. Nieco ich zmoczyło, więc nie było innego wyjścia, jak wrócić z powrotem do jadalni...Pokrzepiwszy się nieco postanowliśmy już w silnej grupie penetrować zakątki Masywu. Miła niespodziankę zrobił nam w tym momencie Michał, który nieoczekiwania pojawił się właśnie na szczycie. W takiej ekipe udaliśmy się w kierunku wieży widokowej.
Po krótkiej kontemplacji nieco ograniczonych widoczków, zaczęliśmy powoli kierować się w stronę noclegu.
W rejonie Olbrzymków (od lewej: Satan, Wlkp, IvanGn, Taja)
Na miejscu cierpliwie czekaliśmy na szanownego Prezesa - Apolla.
Potem było ognicho, piwsko, kiełbaski, rozmowy Polaków o życiu i na deser pokazy slajdów.
Dzień II
W kolejnym dniu zlotu i eksploracji Masywu udaliśmy się w kierunku zachwalanego przez Rafała Łozińskiego Źródła Św. Jana
Nacieszywszy oko, ruszyliśmy w kierunku piku, gdzie ponownie miała mieć miejsce zbiórka uczestników zlotu.
Wieżyca (415 mnpm)
Na szczyt zameldowali się kolejni uczestnicy zlotu - Seba123 i Rafał Łoziński
Pik i jego zdobywcy (od lewej:Satan, Seba123, IvanGn, Taja, Wlkp, Rafał Łoziński)...gdzie w tym czasie był Apollo, ja się pytam
Następnie grupę miał poprowadzić znawca i wielbiciel Masywu Ślęży - Rafał Łoziński. Obraliśmy ponownie kierunek na Źródło Św. Jana (wiadomo - Rafał je lubi
Po drodze sporo ciekawych rzeczy i "satańskich" plenerów, jak np:
Dalej Rafał miał nas poprowadzić, starymi, zapomnianymi duktami. Miał, ale niestety, co tu dużo mówić, przez własną niefrasobliwość musiał udać się w inną część Masywu w poszukiwaniu części swojego przyodziewku.
Nakreślił jednak jasne wytyczne, a my ruszyliśmy.
Było pięknie i magicznie.
Starymi duktami, leśnymi, nikłymi ścieżynami zaczęliśmy wracać w kierunku noclegu, gdzie czekało nas...ognicho, piwsko, kiełbaski, rozmowy Polaków o życiu i ponownie desery - pokazy slajdów!
Dzień III
Ostatni dzień zlotu...z przyczyn nie do końca dla mnie jasnych, znakomita większość zlotowiczów z samego rana zaczęła robić odwrót do domów.
Na miejscu działań pozostala moja skromna osoba i Rafał Łoziński(którego z tego miejsca pozdrawiam i dziękuję za pokazanie mi kilku fajnych miejsc).
Plan był prosty, najpierw ceprostradą, wśród stonki udajemy się na Wieżycę, by podziwiać widoki z otwartej w weekendy wieży, a następnie zanurzamy się w dzikie i bezstonkowe ostępy Masywu.
Tak też się stało.
"Mnich"
Widok na Ślężę (718mnpm)
Po nacieszeniu oczu i duszy, ruszyliśmy w las, w kierunku starych poniemieckich duktów, w poszukiwaniu źródełek, starożytnych kamieni i świętego spokoju.
Źródło Anny
Malowidła naskalne - kultura łużycka?
Źródło Beyera
Potem skierowaliśmy w kierunku cywilizacji, a mianowiecie naszym celem ponownie był Pik. Na szczycie Ślęży w niedzielę były nieprzebrane tłumy. Kto przybył w tym czasie, co my, nie miał już miejsca aby rozstawić swojego grila.
Zmęczeni tłuszczą ruszyliśmy w dół, gdzie dotarliśmy ok godz 15-tej.
I stało się. Uścisk dłoni i koniec zlotu.
Kto nie był, niech żałuje. Dziękuję wszystkim za udział. Miło było Was poznać. Trzeba to powtórzyć. Koniecznie
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.