W ogóle na jeden dzień nie opłaci się jechać w Sudety, bo większość czasu to dojazd, a to już samo w sobie jest nudne...ecowarrior pisze:Kolejny sequel tego samego tematu. Nudne
Koszt weekendowej wycieczki w Sudety z Wrocławia
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
tomaszll pisze:Pudelek pisze:tomaszll pisze:Tylko, że to nie było porównanie Polski z Czechami ale porównanie kosztów komunikacji zbiorowej w stosunku do samochodu.
skoro to miało być porównanie komunikacji zbiorowej to stosuj je do tej samej trasy. równie dobrze mógłbym wymieniać różnice w dojeździe samochodem do Warszawy, a komunikacją publiczną do Zakopanego. jakieś podobieństwa? żadne
Porównanie dotyczyło dwóch wycieczek weekendowych w dwa atrakcyjne pasma górskie o podobnej odległości z Wrocławia. Do Szklarskiej są 132 km w Jeseniky przyjąłem 120 km.
porównanie jest tendencyjne, bo mógłbyś równie dobrze przyjąć odnośnie kwestii transportowych, że to do Szklarskiej pojedziesz autem, a w Jeseniky kombinowaną komunikacją publiczną. Efekt byłby dokładnie odwrotny. Napiszę jeszcze raz co już inny też napisali: chcesz porównywać, to rób to miarodajnie. Albo podobne odległości tym samym transportem albo w ogóle. Bo to tak jakby stwierdzić, że kraju X jest taniej tylko dlatego, że wybralibyśmy tańszy środek transportu, a do kraju Y specjalnie pojechalibyśmy droższym, bo mamy taki kaprys.
A co miałem założyć, że w góry jedzie się w 3 czy 4 osoby samochodem? Tak na marginesie to warto by było wziąść pod uwagę wszystkie wycieczki opisane na forum i zobaczyć jaki procent stanowią samotne wycieczki weekendowe.
równie dobrze 3 i 4 jak 1... tak na kolejnym marginesie akurat stwierdzenie, że najwięcej osób jeździ w Sudety autem i to dokładnie w 2 osoby jest mocno naciągane. Ja, przykładowo, poza 1 razem nigdy nie byłem w Sudetach autem.
To zjawisko szczególnie widać w przypadku wypadów jednodniowych.
po pierwsze, jechać w Sudety na 1 dzień to tak jak zwiedzić Paryż w 1 dzień (są tacy, ale niewiele z tego mają). Po drugie - wyliczenia podane na początku nie dotyczyły jednego dnia (bo wspomniałeś nocleg), więc akurat argument o niemożności dojechania w 1 dzień odpada
a średniego spalania na poziomie 5,5 po raz kolejny gratuluję, niezależnie od tego jak jeździsz
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
To mnie byś musiał podwójnie pogratulować, bo - jadąc w z Poznania Sudety, trzy a nawet cztery osoby z bagażem w zamontowanym boxie dachowym pojemności 350l - wychodzi średnio 4,8 l/100 km. Samochód: Fiat Panda z silnikiem 1,1. Czas dojazdu z przerwami na trasie około 5 godzin. To znacznie krócej niż tłuc się pociągiem.Pudelek pisze:średniego spalania na poziomie 5,5 po raz kolejny gratuluję, niezależnie od tego jak jeździsz

- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
Lech pisze:W ogóle na jeden dzień nie opłaci się jechać w Sudety, bo większość czasu to dojazd, a to już samo w sobie jest nudne...ecowarrior pisze:Kolejny sequel tego samego tematu. Nudne
Nie o tym pisałem, ale cóż...
Oczywiście, że lepiej wyjechać na dłużej lecz mimo wszystko niejednokrotnie wybieram "nudną" opcję sudeckiej bądź beskidzkiej jednodniówki
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
no, beskidzkiej to nie pamiętam kiedy mógłbyś mieć 
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
To niech będzie dojazd komunikacją publiczna w Jeseniky. Tylko, że ten przykład jeszcze bardziej
przemówi na korzyść samochodu.
Wariant pierwszy przez Głuchołay-koszt biletu PKS 21 PLN, dalej czeski pociag bilet około 50 KC
co w sumie daje 29,5
Wariant tańszy autobusem do Ząbkowic Śląskich i dalej autobusem do Złotego Stoku ten odcinek podróży
na poziomie 21 PLN dalej na piechotę przez granicę i czeski autobus z Biłej Vody 5 zon Idsok 33 KC
co w sumie daje 26,6.
Srednio wychodzi 28 PLN.
Odleglosc 120 km dla samochodu. Do Szklarskiej była odległość 132 km komunikacją publiczną wychodziło
27,2 PLN.
Co do wycieczek w pojedynkę w góry to myślę, że jest ich mniej na tym forum niż wycieczek wieloosobowych.
Niech ktoś zrobi dokładne podsumowanie i zobaczy jaki procent stanowią wycieczki jednosobowe przy których
koszt komunikacją publiczną jest niższy niż samochodem.
No i sprawa jednodniowych wypadów w góry. Taki wypad z Wrocławia na Ślężę ma jak najbardziej sens,
podobnie w Góry Sowie jest tylko 70 km i da się spokojnie w godzinę i pół dojechać na przykład
na Przełęcz Woliborską. Oczywiście wycieczka jednodniowa to nie to samo co dwudniowa.
W Masyw Ślęży na Przełęcz Tąpadła czy Przełęcz Sulistrowcką spokojnie dojedzie się w godzinę.
Co innego jednodniowy wypad w Sudety z perspektywy Poznania. Zdecydowanie lepiej wyskoczyć jest
na jeden dzień w piękne tereny w okolicach stolicy Wielkopolski a na Sudety zarezerwować sobie 2 dni.
przemówi na korzyść samochodu.
Wariant pierwszy przez Głuchołay-koszt biletu PKS 21 PLN, dalej czeski pociag bilet około 50 KC
co w sumie daje 29,5
Wariant tańszy autobusem do Ząbkowic Śląskich i dalej autobusem do Złotego Stoku ten odcinek podróży
na poziomie 21 PLN dalej na piechotę przez granicę i czeski autobus z Biłej Vody 5 zon Idsok 33 KC
co w sumie daje 26,6.
Srednio wychodzi 28 PLN.
Odleglosc 120 km dla samochodu. Do Szklarskiej była odległość 132 km komunikacją publiczną wychodziło
27,2 PLN.
Co do wycieczek w pojedynkę w góry to myślę, że jest ich mniej na tym forum niż wycieczek wieloosobowych.
Niech ktoś zrobi dokładne podsumowanie i zobaczy jaki procent stanowią wycieczki jednosobowe przy których
koszt komunikacją publiczną jest niższy niż samochodem.
No i sprawa jednodniowych wypadów w góry. Taki wypad z Wrocławia na Ślężę ma jak najbardziej sens,
podobnie w Góry Sowie jest tylko 70 km i da się spokojnie w godzinę i pół dojechać na przykład
na Przełęcz Woliborską. Oczywiście wycieczka jednodniowa to nie to samo co dwudniowa.
W Masyw Ślęży na Przełęcz Tąpadła czy Przełęcz Sulistrowcką spokojnie dojedzie się w godzinę.
Co innego jednodniowy wypad w Sudety z perspektywy Poznania. Zdecydowanie lepiej wyskoczyć jest
na jeden dzień w piękne tereny w okolicach stolicy Wielkopolski a na Sudety zarezerwować sobie 2 dni.
W czasach studenckich robiło się jednodniówki nawet w Tatry. Z Wrocławia. Taki mieliśmy pęd w góry, a niestety czasu brakowało
Nocnym pociągiem do Zakopanego, szybkie śniadanie w barze pod Semaforem, a potem w góry. A wieczorem już z powrotem do Wrocławia. Trochę to było szalone, ale potrzeba bycia w Tatrach była duża 
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
Myślę, że nie zauważono jeszcze jednej ważnej kwestii. Nawet na tym forum w początku tematu PKP można przeczytać, że w styczniu 2007 bilet PKS na trasie Wrocław Jelenia Góra był w cenie promocyjnej 12 PLN. Konkurencyjna prywatna Krycha kosztowała 15-16 PLN. Obecnie bilety w obu firmach kosztują 20 PLN. Patrząc na oficjalny wskaźnik inflacji to znaczna podwyżka.
Bardzo nie lubię takich skoków cenowych, które dotyczą wielu dziedzin życia w Polsce.
Inny przykład prywatne schronisko Sowa przez długi okres utrzymywało cenę 20 PLN za noc a jak podwyższyli to już na poziom 30 PLN.
Za południową granicą też ceny idą w górę ale są to skoki z poziomu
200 KC na 220 KC.
Bardzo nie lubię takich skoków cenowych, które dotyczą wielu dziedzin życia w Polsce.
Inny przykład prywatne schronisko Sowa przez długi okres utrzymywało cenę 20 PLN za noc a jak podwyższyli to już na poziom 30 PLN.
Za południową granicą też ceny idą w górę ale są to skoki z poziomu
200 KC na 220 KC.
Ej w ogóle po co taki temat na forum? Chyba po to, żeby znów bić pianę... Powtórzę za poprzednikiem - nudne. Zauważyłam, ze pan Tomaszll co kilka dni "dorywa" się do internetu i wsadza kij w mrowisku. Każdy ma swoje kółko zainteresowań, ja rozumiem, ale ile można? Zieeew...
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
Taja pisze:Ej w ogóle po co taki temat na forum? Chyba po to, żeby znów bić pianę... Powtórzę za poprzednikiem - nudne. Zauważyłam, ze pan Tomaszll co kilka dni "dorywa" się do internetu i wsadza kij w mrowisku. Każdy ma swoje kółko zainteresowań, ja rozumiem, ale ile można? Zieeew...
Po to, że transport publiczny (nie mylić z domem publicznym
Ja zdecydowanie bardziej wolałbym zostawić samochód w garażu i udać się w góry komunikacją publiczną. Jednak przy obecnym stanie czy raczej rozkładzie komunikacji publicznej nawet w pojedynkę wolę samochód. Jednak zdarza mi się różnymi PKS'ami czy busikami wyskoczyć w góry. Takie wycieczki pozwalają zobaczyć zupełnie odmienny obraz niż ten z samochodu.
Jeszcze jeden ciekawy przykład trasa Wrocław Świdnica trwa nieustająca promocja. Na trasie dość dawno pojawił się prywatny przewoźnik Guliwertransport, który obniżył ceny a w ślad za nim PKS Świdnica. Obecnie bilet do Świdnicy kosztuje 7PLN. Można tanio dotrzeć w Góry Sowie. Trzeba jeszcze dokupić bilet MZK na trasie Świdnica -Lutomia Górna czy Świdnica-Bystrzyca Górna, bilet chyba na poziomie 4 PLN.
Jednak inne PKS-y stosują normalny cennik i przejazd ze Świdnicy do Wrocławia PKS-em Kamienna Góra to już koszt rzędu 11,8 PLN.
Tak na marginesie to w okolicach dworca PKS Świdnica można poczuć się jak na Ukrainie gdyż jest to w praktyce dworzec busików, które istnieją tylko na często zmieniających się rozkładach na przystankach.
W sumie gdyby kultowy dla niektórych Stasiuk wybrałby się w podróż na Dolny Śląsk to może powstałaby znacznie ciekawsza książka niż jego dotychczasowe opowieści.
Aleś "dowalił", no naprawdę. Jak Ci się Stasiuk nie podoba, to nie czytaj. Ja nie jestem zagorzałą fanką wszystkich jego książek, co więcej, uważam, że pewna ich część jest zupełnie mierna (szczególnie te najnowsze). Kontent?
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
Taja pisze:Aleś "dowalił", no naprawdę. Jak Ci się Stasiuk nie podoba, to nie czytaj. Ja nie jestem zagorzałą fanką wszystkich jego książek, co więcej, uważam, że pewna ich część jest zupełnie mierna (szczególnie te najnowsze). Kontent?
A myślałem po podpisie, że jesteś.
Nie zamierzałem Tobie dowalać tylko wypowiedziałem swoje zdanie.
Oczywiście, że nie czytam Stasiuka bo nawet nie przebrnąłem przez jedną z jego książek. Cenię go jednak za tłumaczenie Andruchowycza-chociaż lepiej czyta się w oryginale. Jednak Andruchowycz to klasa-myślę że ma duże szanse na Nobla w literaturze.
Znowu odbiegamy od ważnego tematu komunikacji zbiorowej. Zaraz coś wrzucę
Ciekawy artykuł na temat komunikacji zbiorowej
http://www.naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=6770
Tak na marginesie kiedyś w 2007 roku wracałem prywatnym samochodem-dokładnie mercedesem z Dzierżoniowa do Wrocławia. Cena taka jak PKS-u a kurs pośpieszny bez zbędnych przystanków.
Dziwny ten kraj Polska-ludzie muszą sobie sami organizować komunikację zbiorową czy nawet taką nielegalną partyzantkę. Czemu nikt z urzędników nie potrafi skorzystać z czeskich rozwiązań i systemu IDSOK województwa ołomunckiego. Bilety byłyby tańsze, autobusy nowocześniejsze i może mniejsze korki na ulicach.
http://www.naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=6770
Tak na marginesie kiedyś w 2007 roku wracałem prywatnym samochodem-dokładnie mercedesem z Dzierżoniowa do Wrocławia. Cena taka jak PKS-u a kurs pośpieszny bez zbędnych przystanków.
Dziwny ten kraj Polska-ludzie muszą sobie sami organizować komunikację zbiorową czy nawet taką nielegalną partyzantkę. Czemu nikt z urzędników nie potrafi skorzystać z czeskich rozwiązań i systemu IDSOK województwa ołomunckiego. Bilety byłyby tańsze, autobusy nowocześniejsze i może mniejsze korki na ulicach.