cezaryol pisze:Takie działanie może przynieść raczej skutek odwrotny do zakładanego. Przy wymierzaniu kary, aby była skuteczna i przynosiła swoje efekty, chodzi o jej nieuchroność i szybkość wykonania. W przypadku mandatu dla takich ludzi ( wspomniałeś o małolatach ) nie ma ani jednego ani drugiego warunku skuteczności kary. Nawet jesli "małolat" jest pełnoletni, to jeszcze najczęściej nie na tyle, żeby dało się od niego wyegzekwować kwotę wpisaną na mandacie. Z jednej strony żadna kara, bo ani nieuchronna ani szybka, a z drugiej strony - na przyszłośc już będzie wiedział, że to tylko kartka papieru, która dla niego niczym nie skutkuje.
Zgadzam się. Ale to już w pewnym stopniu zależy od sprawności całego aparatu sprawiedliwości, luk prawnych i całej tej urzędowej biurokracji.
Zdaję sobie sprawę, że w naszych polskich warunkach to po prostu czyste mrzonki. Z drugiej strony, kara nałożona na "małolata" uderza w jego wychowanka, rodzica itd. I bardzo dobrze. Choć być może lepszym rozwiązanie dla takiego delikwenta była by na przykład...praca społeczna.
Tak, tak...śmiano się w PRL, że była to jedna z form zadośćuczynienia za drobne wykroczenia, ale nie widzę w tym nic złego. Niech jeden gówniarz z drugim szarpnie łopatę i zrobi coś pożytecznego.
Tyle tylko że teraz zaraz powstałby rwetes i krzyk, że to jawne wykorzystywanie młodzieży, powrót do komuny itd, itp.
Prawda jest taka, że rozpieszczonemu gówniarstwu potrzebny jest wstrząs a nie cackanie na modłę kilku domorosłych psychologów, którzy wszystko zganiają na ADHD i "trudny wiek".







