moze jakis dowcip :))))
że w czwartek jego kolej bęzie w tej szafie siedzieć 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
Brawo! W nagrodę za prawidłową odpowiedź możesz pojechać na wycieczkę w Sudety
Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
- Kto ma wodę?
Nikt się nie zgłasza to powtarza:
- Kto ma trochę wody?
Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
- Ja mam jeszcze trochę.
Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
- Kto ma jeszcze jakąś wodę?
Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
- Mi zostało jeszcze pół...
Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku.
Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz.
Szaman na to: - Zawsze, k...a, pada, jak pranie zrobię...
Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
- Kto ma wodę?
Nikt się nie zgłasza to powtarza:
- Kto ma trochę wody?
Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
- Ja mam jeszcze trochę.
Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
- Kto ma jeszcze jakąś wodę?
Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
- Mi zostało jeszcze pół...
Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku.
Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz.
Szaman na to: - Zawsze, k...a, pada, jak pranie zrobię...
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
Kontynuacja tematu:
Wchodzi do baru facet z kolegą. Tyle, że ten kolega z wyglądu jest w jego wieku, ale mierzy tylko kilkanaście centymetrów i siedzi temu pierwszemu na ramieniu. Duży zamawia piwo i odlewa do naparstka, żeby ten mały tez mógł się napić. Barman zaciekawiony pyta, z jakich przyczyn ktoś ma tak mało wzrostu, a rozmawia i zachowuje się naturalnie. Na to odpowiada ten "normalnego" wzrostu: Jeszcze miesiąc temu wszystko było w porządku. Kolega był nawet wyższy ode mnie. Pojechalismy do Afryki na safari. Pewnego razu trafiliśmy do wioski. Spotkany tubylec powiedział, że jest szamanem. Tu "duży" zwraca sie do swego mikrokolegi: " I jak to było Zdzisiu, co mu wtedy powiedziałeś? Że jest ch... nie szaman?"
Wchodzi do baru facet z kolegą. Tyle, że ten kolega z wyglądu jest w jego wieku, ale mierzy tylko kilkanaście centymetrów i siedzi temu pierwszemu na ramieniu. Duży zamawia piwo i odlewa do naparstka, żeby ten mały tez mógł się napić. Barman zaciekawiony pyta, z jakich przyczyn ktoś ma tak mało wzrostu, a rozmawia i zachowuje się naturalnie. Na to odpowiada ten "normalnego" wzrostu: Jeszcze miesiąc temu wszystko było w porządku. Kolega był nawet wyższy ode mnie. Pojechalismy do Afryki na safari. Pewnego razu trafiliśmy do wioski. Spotkany tubylec powiedział, że jest szamanem. Tu "duży" zwraca sie do swego mikrokolegi: " I jak to było Zdzisiu, co mu wtedy powiedziałeś? Że jest ch... nie szaman?"
Mocne:
Przyszły owce do kierownika kołchozu.
- Iwanie Nikiforowiczu! Napisz Pan oświadczenie, że my owce jesteśmy bydłem rogatym!
- Wam, owieczkom to już kompletnie rozum odjęło! - roześmiał się Iwan Nikiforowicz. - A to niby dlaczego?
- Nie dasz? No to ogłaszamy głodówkę. Schudniemy, to nie będziesz miał ani mięsa, ani mleka, ani sera...
- Dobra, dobra... Napiszę Wam to zaświadczenie... tylko nie strajkujcie!
Za tydzień do Iwana Nikiforowicza wpada kołchozowy byk rozpłodowy. Wymachuje mu pod nosem świstkiem papieru i pyta rozeźlony:
- Ty to zaświadczenie podpisałeś?
- Taaa... wymusiły na mnie ... strajkować chciały...
- To w takim razie zajmij się Pan nimi sam! Mnie kolana tak napierd*lają, że już nie wytrzymam dłużej!!!
Przyszły owce do kierownika kołchozu.
- Iwanie Nikiforowiczu! Napisz Pan oświadczenie, że my owce jesteśmy bydłem rogatym!
- Wam, owieczkom to już kompletnie rozum odjęło! - roześmiał się Iwan Nikiforowicz. - A to niby dlaczego?
- Nie dasz? No to ogłaszamy głodówkę. Schudniemy, to nie będziesz miał ani mięsa, ani mleka, ani sera...
- Dobra, dobra... Napiszę Wam to zaświadczenie... tylko nie strajkujcie!
Za tydzień do Iwana Nikiforowicza wpada kołchozowy byk rozpłodowy. Wymachuje mu pod nosem świstkiem papieru i pyta rozeźlony:
- Ty to zaświadczenie podpisałeś?
- Taaa... wymusiły na mnie ... strajkować chciały...
- To w takim razie zajmij się Pan nimi sam! Mnie kolana tak napierd*lają, że już nie wytrzymam dłużej!!!
- baniak
- wędrowiec
- Posty: 487
- Rejestracja: 05-09-2006 19:52
- Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)
rafhak pisze:Mocne:
Przyszły owce do kierownika kołchozu.
- Iwanie Nikiforowiczu! Napisz Pan oświadczenie, że my owce jesteśmy bydłem rogatym!
- Wam, owieczkom to już kompletnie rozum odjęło! - roześmiał się Iwan Nikiforowicz. - A to niby dlaczego?
- Nie dasz? No to ogłaszamy głodówkę. Schudniemy, to nie będziesz miał ani mięsa, ani mleka, ani sera...
- Dobra, dobra... Napiszę Wam to zaświadczenie... tylko nie strajkujcie!
Za tydzień do Iwana Nikiforowicza wpada kołchozowy byk rozpłodowy. Wymachuje mu pod nosem świstkiem papieru i pyta rozeźlony:
- Ty to zaświadczenie podpisałeś?
- Taaa... wymusiły na mnie ... strajkować chciały...
- To w takim razie zajmij się Pan nimi sam! Mnie kolana tak napierd*lają, że już nie wytrzymam dłużej!!!
Faktycznie mocne
Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina
Tak a propos ostatniej katastrofy.
Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, ze samolot ma awarie i za kilka chwil sie rozbije.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy...
ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało sie łatwo zidentyfikować.
Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, ze samolot ma awarie i za kilka chwil sie rozbije.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy...
ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało sie łatwo zidentyfikować.
Przychodzi królik do apteki i mówi do farmaceutki:
- 200 prezerwatyw poproszę!
Pani magister wydając towar zauważa:
- Hmmm... przepraszam, ale mamy tylko 199 sztuk...
Królik zmarszczył czoło. Spojrzał na panią magister z wyrzutem, po czym stwierdza:
- No dobra ... biorę ... ale muszę powiedzieć, ze z lekka mi Pani spierdoliła wieczór.
- 200 prezerwatyw poproszę!
Pani magister wydając towar zauważa:
- Hmmm... przepraszam, ale mamy tylko 199 sztuk...
Królik zmarszczył czoło. Spojrzał na panią magister z wyrzutem, po czym stwierdza:
- No dobra ... biorę ... ale muszę powiedzieć, ze z lekka mi Pani spierdoliła wieczór.
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie “specjalisty”.
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem…
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- O oo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach…
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa -
trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
salonie… Naprawdę można się wyluzować… “Dywan w salonie…” - Myśli
kobieta. - “Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu… Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się
gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy…
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
- Sprzęt… - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć,
że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… k hem.. sprzęt..?
- He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
stale nosić… Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA
dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie “specjalisty”.
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem…
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- O oo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach…
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa -
trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
salonie… Naprawdę można się wyluzować… “Dywan w salonie…” - Myśli
kobieta. - “Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu… Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się
gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy…
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
- Sprzęt… - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć,
że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… k hem.. sprzęt..?
- He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
stale nosić… Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
10 Top tekstów z wiejskiej dyskoteki:
1. Zakurwim dęsa?
2. Podobasz mi się, nie spierdol tego.
3. Aniołku bardzo się potłukłaś jak spadałaś z nieba?
4. Zajebista jesteś dupa z ryja
5. Cześć maleńka, nawet nie wiesz jakie masz szczęście. Dzisiaj znów
wyrywam
6. Zajebałem się w tobie na ch*j!
7. Hej bejbi, wijesz się jak liana i tak se rozkminiam, że brak ci Tarzana
8. Co tak stoisz jak widły w gnoju?! Zatańczymy?
9. Studiuję lotnictwo i kosmonautykę... Za chwile cię przelecę.
10.Zatańczymy maleńka? Tera nie, ale się dowiaduj.
1. Zakurwim dęsa?
2. Podobasz mi się, nie spierdol tego.
3. Aniołku bardzo się potłukłaś jak spadałaś z nieba?
4. Zajebista jesteś dupa z ryja
5. Cześć maleńka, nawet nie wiesz jakie masz szczęście. Dzisiaj znów
wyrywam
6. Zajebałem się w tobie na ch*j!
7. Hej bejbi, wijesz się jak liana i tak se rozkminiam, że brak ci Tarzana
8. Co tak stoisz jak widły w gnoju?! Zatańczymy?
9. Studiuję lotnictwo i kosmonautykę... Za chwile cię przelecę.
10.Zatańczymy maleńka? Tera nie, ale się dowiaduj.
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
Zwykły rolnik miał ciężką pracę, wiadomo, ale był szczęśliwy bo żonka zawsze mu przepyszną kanapeczke do pracy robiła. Miała grubo położone masło, sereczek, szyneczke, ogóreczki i pomidorki. Słowem, WSZYSTKO co najlepsze.
Jak każdego dnia idzie rolnik i kładzie pięknie zapakowaną kanapeczkę na kamyczku. Okres żniw to poszedł do pracy, wraca za 3 godziny a tu ku.rwa kanapeczki nie ma! W****.ił się strasznie, ale pomyślał, że to jednorazowy incydent.
Następnego dnia, tak samo położył kanapeczkę i poszedł na żniwa. Wraca po jakimś czasie a tu znowu kur.wa mać nie ma kanapeczki. Tak się wkru.wił, że postatnowił następnego dnia przyczaić się i zobaczyć kto mu kanapeczkę podpier.dala.
Jak powiedział - tak zrobił. Trzeciego dnia położył kanapeczkę i sru w krzaki. Czeka, czai się w bezruchu. Jedną godzinę, dwie, trzy. Aż tu patrzy - leci sokół, leci, leci zatacza okręgi. Długie, wolne.
NAGLE SZYBKO SPADA W DÓŁ Z OGROMNĄ PRĘDKOŚCIĄ, BIERZE KANAPKĘ W DZIÓB I LECI DO GÓRY. FARMER SE MYŚLI "KURDE TYLE CZEKAŁEM TO LECE ZA NIM".
BIEGNIE ZA NIM, PRZEZ POLA, ŁĄKI, PRZESKAKUJE RZECZKI, WYMIJA KAMIENIE. PĘDZI ZA SOKOŁEM PRZEZ JAKIEŚ DRÓŻKI I WSIE. NAGLE SOKÓŁ WLECIAŁ W GĘSTY LAS - TO ROLNIK ZA NIM W TEN LAS. BIEGNIE, BIEGNIE ILE SIŁ MIĘDZY TYMI DRZEWAMI. PATRZY - A TU SOKÓŁ PRZYSIADŁ NA SWOIM GNIEŹDZIE.
ROLNIK PATRZY A Z GNIAZDA PO KOLEI LECI - SERECZEK, SZYNECZKA, POMIDORKI I OGÓRECZKI.
ZAINTRYGOWANY WSPINA SIĘ POWOLI NA DRZEWO, WSPINA SIĘ WSPINA. NAGLE WYCHYLA SIĘ I PATRZY - A TU SOKÓŁ BIERZE TE DWIE KANAPECZKI I WCIERAJĄC MASŁO W KLATĘ KRZYCZY:
-Kurwa ale jestem pojebany
Jak każdego dnia idzie rolnik i kładzie pięknie zapakowaną kanapeczkę na kamyczku. Okres żniw to poszedł do pracy, wraca za 3 godziny a tu ku.rwa kanapeczki nie ma! W****.ił się strasznie, ale pomyślał, że to jednorazowy incydent.
Następnego dnia, tak samo położył kanapeczkę i poszedł na żniwa. Wraca po jakimś czasie a tu znowu kur.wa mać nie ma kanapeczki. Tak się wkru.wił, że postatnowił następnego dnia przyczaić się i zobaczyć kto mu kanapeczkę podpier.dala.
Jak powiedział - tak zrobił. Trzeciego dnia położył kanapeczkę i sru w krzaki. Czeka, czai się w bezruchu. Jedną godzinę, dwie, trzy. Aż tu patrzy - leci sokół, leci, leci zatacza okręgi. Długie, wolne.
NAGLE SZYBKO SPADA W DÓŁ Z OGROMNĄ PRĘDKOŚCIĄ, BIERZE KANAPKĘ W DZIÓB I LECI DO GÓRY. FARMER SE MYŚLI "KURDE TYLE CZEKAŁEM TO LECE ZA NIM".
BIEGNIE ZA NIM, PRZEZ POLA, ŁĄKI, PRZESKAKUJE RZECZKI, WYMIJA KAMIENIE. PĘDZI ZA SOKOŁEM PRZEZ JAKIEŚ DRÓŻKI I WSIE. NAGLE SOKÓŁ WLECIAŁ W GĘSTY LAS - TO ROLNIK ZA NIM W TEN LAS. BIEGNIE, BIEGNIE ILE SIŁ MIĘDZY TYMI DRZEWAMI. PATRZY - A TU SOKÓŁ PRZYSIADŁ NA SWOIM GNIEŹDZIE.
ROLNIK PATRZY A Z GNIAZDA PO KOLEI LECI - SERECZEK, SZYNECZKA, POMIDORKI I OGÓRECZKI.
ZAINTRYGOWANY WSPINA SIĘ POWOLI NA DRZEWO, WSPINA SIĘ WSPINA. NAGLE WYCHYLA SIĘ I PATRZY - A TU SOKÓŁ BIERZE TE DWIE KANAPECZKI I WCIERAJĄC MASŁO W KLATĘ KRZYCZY:
-Kurwa ale jestem pojebany
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów
http://picasaweb.google.com/szalonywilk1
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów
http://picasaweb.google.com/szalonywilk1
ale ten dowcip z sokołem to trzeba jeszcze pokazywać 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
to jeszcze takie dwa:)
Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka. Leżał pod
kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i
poprosił tatusia, żeby zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak
jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o jeżyka, poił go mleczkiem
i dawał mu najlepsze owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku
zdziwieniu chłopca - pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak
przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę
jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez
niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie
przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś chuj wie co...
ten będzie brzydki:)
Przychodzi matka z dzieckiem do sklepu, dziecko szarpie matkę za rękaw i mówi:
- Mamo, mamo chce mi się jeść i pić.
Obok stoi facet i doradza:
- Niech mu pani kupi arbuza to zje i się napije Na to matka:
- Zwal se pan konia nogami, to se pan poruchasz i potańczysz
Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka. Leżał pod
kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i
poprosił tatusia, żeby zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak
jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o jeżyka, poił go mleczkiem
i dawał mu najlepsze owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku
zdziwieniu chłopca - pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak
przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę
jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez
niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie
przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś chuj wie co...
ten będzie brzydki:)
Przychodzi matka z dzieckiem do sklepu, dziecko szarpie matkę za rękaw i mówi:
- Mamo, mamo chce mi się jeść i pić.
Obok stoi facet i doradza:
- Niech mu pani kupi arbuza to zje i się napije Na to matka:
- Zwal se pan konia nogami, to se pan poruchasz i potańczysz
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów
http://picasaweb.google.com/szalonywilk1
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów
http://picasaweb.google.com/szalonywilk1
20 czerwiec 2009
Z pamiętnika protokolantki
Etykiety: dowcip
Oskarżycielka prywatnie jest moją narzeczoną i mimo, że ma dopiero 20 lat
prowadzi się nielegalnie. Kiedy zaczęła mi wracać do mieszkania w nocy,
najpierw zacząłem ją karcić, a potem w kłótni uderzyłem zwyczajnie
pogrzebaczem.
---------OooO---------
- W bójce udziału nie brałem, ponieważ się spóźniłem.
---------OooO---------
- Jak stwierdzono, pozwany mieszkał w dniach 16-17 sierpnia br. w hotelu
nie z kobietą, lecz z żoną.
- Podejrzany cieszy się w swym miejscu zamieszkania opinią dobrą,
wszelkie zarobki przepija z kolegami.
---------OooO---------
- Zarzuty przeciwko mnie, jakobym był nałogowym alkoholikiem, nie są
prawdziwe, ponieważ nie piję wódki, niestety, codziennie.
---------OooO---------
- Pozwany stale stuka w ścianę mieszkania i posługując się alfabetem
morsa obraża powoda wulgarnymi słowami.
---------OooO---------
- Oskarżony, będąc w stanie pijanym, dobijał się w budynku urzędu do drzwi
ustępu i to nie do ustępu dla ludzi, ale dla pracowników.
---------OooO---------
- Katarzyna W. nigdzie nie pracuje, uprawia wolny zawód na ulicach
miasta, zwłaszcza w okolicach Dworca Głównego.
---------OooO---------
- Pozwana wykorzystała dla siebie trzy miejsca w grobowcu, co jej powinno
całkowicie na dzień dzisiejszy wystarczyć.
---------OooO---------
- Oskarżyciel leżał na podłodze we wspólnym korytarzu. Nic nie mówił, a
tylko rękami dawał fałszywe znaki, że umiera.
---------OooO---------
- Pozwana dopuszczała się zdrad małżeńskich w nocy, w dzień natomiast
próżnowała.
---------OooO---------
- Wywiad środowiskowy stwierdził, że oskarżony jest alfonsem i omegą
w tej grupie przestępczej.
---------OooO---------
- Powódka spełniała wszystkie małżeńskie zachcianki pozwanego, tzn. prała,
gotowała, sprzątała itp.
---------OooO---------
- Wprawdzie widziałem jak obywatel Władysław K. bił kijem swoją żonę ale
jej wołania o pomoc nie słyszałem, ponieważ słuch mam przytępiony.
---------OooO---------
- Jestem niewinny i dlatego proszę Wysoki Sąd o wymierzenie mi łagodnej
kary.
---------OooO---------
Świadek zeznaje: otrzymywałem od obywatela K. anonimowe listy wulgarne,
na które z grzeczności nie odpowiadałem.
---------OooO---------
- Dochodząc alimentów od ojca mego pozamałżeńskiego dziecka pragnę
nadmienić, iż należy mi się także odszkodowanie za krzywdę utraty
panieństwa, nie wiem tylko, w jakiej wysokości - i dlatego proszę, aby to
ustalił Wysoki Sąd na podstawie własnych doświadczeń.
---------OooO---------
- Wyjechałem z żoną furmanką na pole, a tam oskarżona zaczęła rzucać w
moją żonę kamieniami. Krzyknąłem wtedy: Niech pani przestanie rzucać, bo
może pani trafić konia w oko!
Z pamiętnika protokolantki
Etykiety: dowcip
Oskarżycielka prywatnie jest moją narzeczoną i mimo, że ma dopiero 20 lat
prowadzi się nielegalnie. Kiedy zaczęła mi wracać do mieszkania w nocy,
najpierw zacząłem ją karcić, a potem w kłótni uderzyłem zwyczajnie
pogrzebaczem.
---------OooO---------
- W bójce udziału nie brałem, ponieważ się spóźniłem.
---------OooO---------
- Jak stwierdzono, pozwany mieszkał w dniach 16-17 sierpnia br. w hotelu
nie z kobietą, lecz z żoną.
- Podejrzany cieszy się w swym miejscu zamieszkania opinią dobrą,
wszelkie zarobki przepija z kolegami.
---------OooO---------
- Zarzuty przeciwko mnie, jakobym był nałogowym alkoholikiem, nie są
prawdziwe, ponieważ nie piję wódki, niestety, codziennie.
---------OooO---------
- Pozwany stale stuka w ścianę mieszkania i posługując się alfabetem
morsa obraża powoda wulgarnymi słowami.
---------OooO---------
- Oskarżony, będąc w stanie pijanym, dobijał się w budynku urzędu do drzwi
ustępu i to nie do ustępu dla ludzi, ale dla pracowników.
---------OooO---------
- Katarzyna W. nigdzie nie pracuje, uprawia wolny zawód na ulicach
miasta, zwłaszcza w okolicach Dworca Głównego.
---------OooO---------
- Pozwana wykorzystała dla siebie trzy miejsca w grobowcu, co jej powinno
całkowicie na dzień dzisiejszy wystarczyć.
---------OooO---------
- Oskarżyciel leżał na podłodze we wspólnym korytarzu. Nic nie mówił, a
tylko rękami dawał fałszywe znaki, że umiera.
---------OooO---------
- Pozwana dopuszczała się zdrad małżeńskich w nocy, w dzień natomiast
próżnowała.
---------OooO---------
- Wywiad środowiskowy stwierdził, że oskarżony jest alfonsem i omegą
w tej grupie przestępczej.
---------OooO---------
- Powódka spełniała wszystkie małżeńskie zachcianki pozwanego, tzn. prała,
gotowała, sprzątała itp.
---------OooO---------
- Wprawdzie widziałem jak obywatel Władysław K. bił kijem swoją żonę ale
jej wołania o pomoc nie słyszałem, ponieważ słuch mam przytępiony.
---------OooO---------
- Jestem niewinny i dlatego proszę Wysoki Sąd o wymierzenie mi łagodnej
kary.
---------OooO---------
Świadek zeznaje: otrzymywałem od obywatela K. anonimowe listy wulgarne,
na które z grzeczności nie odpowiadałem.
---------OooO---------
- Dochodząc alimentów od ojca mego pozamałżeńskiego dziecka pragnę
nadmienić, iż należy mi się także odszkodowanie za krzywdę utraty
panieństwa, nie wiem tylko, w jakiej wysokości - i dlatego proszę, aby to
ustalił Wysoki Sąd na podstawie własnych doświadczeń.
---------OooO---------
- Wyjechałem z żoną furmanką na pole, a tam oskarżona zaczęła rzucać w
moją żonę kamieniami. Krzyknąłem wtedy: Niech pani przestanie rzucać, bo
może pani trafić konia w oko!
za kwadrans pięć po wpółdo