Dolnoślązak pisze:Co do rękawiczek w sklepach to chyba chodzi o te foliowe, wszędzie w marketach je widzę przy wejściu.
dla klientów pewno tak, dla pracowników w nie, bo to jednorazówki, w nich nie idzie pracować dłużej
Dolnoślązak pisze:Co do rękawiczek w sklepach to chyba chodzi o te foliowe, wszędzie w marketach je widzę przy wejściu.
- ograniczenia w dostępie do parków, bulwarów, skwerów, miejsc rekreacji;

To, co najważniejsze. Źródłem prawa w Polsce nie jest strona internetowa rządu. Ją redagują urzędnicy, którzy potrafią w pierwszej połowie dnia napisać jedno, a w drugiej połowie coś zupełnie coś innego. Źródłem prawa jest opublikowany w Dzienniku Ustaw akt prawny, w tym przypadku ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 5.12.08 r. oraz wydawane na jej podstawie rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31.03.2020 r., w Dzienniku Ustaw poz. 566.
A w tymże rozporządzeniu w §5 mamy przepis w brzmieniu identycznym, jak ten, który zakazał przemieszczania się 5 dni wcześniej, a jednocześnie miał pozwolić na spacery. Nic się nie zmieniło. Nie ma żadnych nowych w tym zakresie obostrzeń. Jedyne co się zmieniło, to urzędnicza INTERPRETACJA, dodatkowo obłożona szalenie uznaniową, wysoką sankcją.
W efekcie dokładnie takie same przepisy w okresie od 25 do 31 marca pozwalały rodzinie spacerować, a od 1 kwietnia już nie pozwalają.
Konstrukcja wygląda następująco. Mamy globalny zakaz przemieszczania się. Od tego zakazu są wyjątki, jeżeli przemieszczanie się następuje w celu: 1. wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub działalności gospodarczej; 2. wykonywania wolontariatu w ramach walki z COVID-19; 3. sprawowania lub uczestniczenia w sprawowaniu kultu religijnego i to, co przedtem było furtką dla rodzin, a już interpretacyjnie nie jest: zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego. (...)
Druga rzecz, to sankcje, które zostały teraz wprowadzone. To, co nam grozi za złamanie zakazu przemieszczania się lub nakazu przemieszczania się pieszo maksymalnie w dwie osoby w odległości 2 m, to kara administracyjna od 5000 do 30000 zł. Kara administracyjna to nie mandat, którego można nie przyjąć, a potem w sądzie udowadniać swoje racje. Kara administracyjna jest nakładana na podstawie decyzji w tym przypadku państwowego powiatowego inspektora sanitarnego i jest natychmiast wykonalna, wpłacana w ciągu 7 dni od jej wydania (nawet nie doręczenia, ale wydania). W praktyce może to oznaczać, że o tym, że zostaliście ukarani dowiecie się z wyciągu bankowego albo z pomniejszonego wynagrodzenia, podczas gdy tytuł wykonawczy wraz z postanowieniem o wszczęciu egzekucji będzie dopiero na Was czekał do odebrania na poczcie. A proszę pamiętać, że mówimy tu o widełkach od 5 do 30.000 zł, ustalanych zupełnie uznaniową decyzją urzędnika. Potem oczywiście możemy się odwoływać. Ale pieniędzy już na koncie nie będzie. Jeżeli więc zostaniecie spisani, to serio, nie będziecie mieć pewności, że nie zostaniecie ukarani.

Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN nr 1/2020z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie organizacji wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w trakcie epidemii COVID-19
W związku z globalną epidemią choroby COVID-19 wywołaną przez wirusa SARS-CoV-2, kierując się troską o zdrowie i życie obywatelek i obywateli Polski (zarówno tych przebywających w kraju, jak i poza jego granicami) oraz innych osób pozostających z nimi w kontakcie, a także uzasadnionymi wątpliwościami co do możliwości zagwarantowania w trakcie epidemii praw wyborczych obywateli
Komitet Bioetyki przy Prezydium PAN zwraca się z apelem do organów konstytucyjnych Rzeczypospolitej Polskiej o bezzwłoczne podjęcie kroków prawnych koniecznych do przesunięcia terminu wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 roku.
(...)
7.Komitet Bioetyki stwierdza, że w obecnych warunkach decyzja o zachowaniu terminu wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zaplanowanych na dzień 10 maja 2020 roku byłaby decyzją moralnie nieodpowiedzialną i prawnie niedopuszczalną.Prowadzenie przygotowań do wyborów oraz ich przeprowadzenie w tym terminie będzie naruszało konstytucyjnie chronione prawa człowieka i obywatela – prawo do życia i zdrowia oraz prawa wyborcze. Będzie miało katastrofalne skutki zdrowotne, włącznie z ryzykiem śmierci, dla bardzo wielu obywateli RP.

Art. 160. Narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu
Dz.U.2019.0.1950 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


Właśnie zwróciłem na to uwagę, że nawet Minister Zdrowia mówił, że czeka nas ciągły wzrost zachorowań.Pudelek pisze:Tyle, że w Korei wirusa opanowali, a u nas nawet nie doszliśmy jeszcze do górki

Koronawius w Polsce. Lekarze chcą powszechnego obowiązku noszenia maseczek
Lekarze piszą do premiera, ministra zdrowia i szefa GIS - chcą powszechnego nakazu noszenia maseczek. - Nie ma na co czekać. Nie rozumiem, dlaczego rząd zwleka. Włosi prowadzili ten obowiązek zbyt późno, ale lepiej późno niż w ogóle - przekonuje dr Bożena Janicka, prezes PPOZ.
(...)
W Czechach noszenie maseczek w przestrzeni publicznej jest obowiązkowe. Noszą je wszyscy: zwykli obywatele, prezenterzy i dziennikarze, a nawet premier rządu. Za brak zasłony ust i nosa grożą wysokie mandaty. - W Chinach opanowali rozwój epidemii właśnie przez rygor i powszechne noszenie maseczek. Włosi prowadzili ten obowiązek zbyt późno, podobnie Brytyjczycy, ale lepiej późno niż w ogóle - przekonuje dr Janicka.
{...)
"Wirus w otoczeniu może utrzymywać się do kilku godzin. Liczni eksperci i naukowcy wskazują, jak ważne jest zasłonięcie ust i nosa, i nie musi to być maska typu FP..., ale może być zwykła - kilkuwarstwowa lub harmonijkowa, zrobiona nawet w warunkach domowych, na krótki czas ekspozycji. Maski mają jeszcze jedną ważną zaletę, ograniczają ruchy mimowolne rąk, czyli drapania, pocierania czy dotykania ust lub nosa. A to jest kolejne zagrożenie zarażenia. Maseczka może być nawet ważniejsza niż rękawice jednorazowe" - zaznaczają w liście do premiera Pracownicy Ochrony Zdrowia.

Epidemiczne domino. Pozbawione wsparcia i ochrony polskie szpitale padają jeden po drugim
Za chwilę ludzie zaczną umierać na zapalenie wyrostka robaczkowego - ostrzegają lekarze. Co kilka godzin zamykany jest kolejny oddział szpitalny lub cały szpital. Pozbawione środków ochrony osobistej i dostępu do testów placówki ochrony zdrowia stają się wylęgarnią wirusa. W ten sposób przegrywamy wojnę z epidemią już na samym starcie.
Co kilka godzin zamykany jest w Polsce oddział szpitalny lub cały szpital. Oczywiście za sprawą zakażeń koronawirusem. Wysyłani na kwarantannę lekarze i inni pracownicy medyczni przez wiele dni dobijają się o testy – bardzo często bez żadnego skutku. Fikcją pozostaje ich priorytet w dostępie do testów – opisujemy przypadek lekarza, który miał trafić na 700-któreś miejsce w kolejce. Fikcją są też podstawowe procedury. Opisujemy, jak pielęgniarka, żona lekarza, który trafił na kwarantannę, musiała sama przez 3 dni błagać sanepid, by objął kwarantanną i ją. Tymczasem resort zdrowia nie liczy przypadków zachorowań w służbie zdrowia i wśród szpitalnych pacjentów. Do tego twierdzi, że fala zakażeń w szpitalach to w dużej mierze wina pracowników służby zdrowia, którzy pracują w więcej niż jednej placówce. – Na tym opiera się cały polski system ochrony zdrowia. To jeden wielki łańcuch epidemiczny – odpowiadają lekarze. I dodają, że nadal brakuje im najbardziej elementarnego sprzętu ochrony osobistej a placówki ochrony zdrowia są jedną wielką wylęgarnią wirusa.
