Strona 1 z 1

Porąbani urzędnicy...

: 09-12-2007 15:07
autor: Lech
Moja małżonka miała 24 pażdzienika, w dniu moich urodzin, niezłe przeboje z urzędnikami, bo załatwia sobie wymianę dowodu osobistego na nowy. W Urzędzie Miasta zaczęli grzebać w swoich dokumentach i stwierdzili, że nasz akt małżeństwa jest nieważny, bo nazwisko panieńskie jej mamy w niektórych ich dokumentach jest wpisane przez "N" (bez znaku zmiękczającego), zamiast "Ń" (z kreseczką). Z tego powodu musiała ściągnąć z innej miejscowości spoza Poznania tzw. odpis zupełny aktu urodzenia, bo dopiero na tej podstawie wystawią nam nowy akt małżeństwa, za co oczywiście trzeba zapłacić, a następnie wydadzą żonie nowy dowód osobisty...

Coś takiego jest możliwe chyba tylko w kraju tak porąbanym jak Polska. Bo jakiś urzędnik nie postawił kreseczki nad "Ń", to teraz żona będzie musiała się nałazić po urzędach. I znowu rejestrować, każdorazowo brać po jednym dniu urlopu, dojeżdżać i stać godzinami w kolejkach, wnosić niemałe opłaty itd. Kompletna paranoja. Przecież ten błąd powstał u nich. A wszystko dlatego, że oni mają burdel w papierach...

Jak nienormalni uczepili braku małej kreseczki nad literą "Ń" w rdzennie polskim nazwisku w akcie małżeństwa, który przecież sami wypisywali.

Żona złożyła prawidłowo wypełniony wniosek o wymianę dowodu osobistego, którego prawdziwość danych potwierdziła własnoręcznym podpisem pod odpowiedzialnością karną, a które to dane mógłby zakwestionować tylko Sąd prawomocnym wyrokiem. Do wniosku dołączyła dowód wpłaty kwoty 30,- zł na konto Urzędu Miejskiego w Poznaniu, dwie fotografie oraz przedłożyła posiadany dowód osobisty, wydany przez Prezydenta Miasta Poznania. Zgodnie z informacją podaną do publicznej wiadomości przedłożyła wszystkie wymagane w jej przypadku dokumenty.

Ale to ich nie przekonuje - zażądali od mojej małżonki przedstawienia nowego tzw. odpisu zupełnego*) jej aktu urodzenia, na podstawie którego wystawią nowy akt małżeństwa. A tu chodzi tylko o nowy dowód osobisty. Akt małżeństwa niech sobie leży w urzędzie, jest nam do niczego nie potrzebny...

Ciekawe, że jak ja załatwiałem nowy dowód, to tego nie zakwestionowali (wniosek przyjmował ode mnie facet)? A tu nagle jakiś urzędas (była to kobieta) doznała "olśnienia". I ta urzędniczka stwierdziła, że nasz dotychczasowy akt małżeństwa jest formalnie nieważny z powodu nie postawienia przez innego urzędnika tej maleńkiej kreseczki nad "Ń". Mało nas obchodzi, że wg interpretacji jakiegoś urzędniczego betonu żyjemy w konkubinacie. I to już od ponad 32 lat.

No więc żona pojechała do Rokietnicy i w tamtejszym USC złożyła wniosek o wydanie odpisu zupełnego jej aktu urodzenia. Oczywiście musiała uiścić opłatę skarbową (a jakże by bez tego!), i czekać aż w końcu przysłali ten odpis. Niestety przysłali jej dokument - bubel prawny. Napisalismy więc skargę i zażądaliśmy wymiany tego dokumentu na inny - bez wad.

Oto istotny fragment tej skargi na niesolidność urzędników:
Na odwrotnej stronie odpisu w rubryce wzmianka dodatkowa jest wprawdzie informacja o decyzji sprostowania błędów, ale wpisana czcionką w zagęszczonych odstępach wierszy, co uniemożliwia odczytanie nazwiska rodowego mojej matki w sposób nie budzący wątpliwości. Nazwisko to można odczytać jako “Leszczynśka”, zamiast “Leszczyńska”.

Tak to wygląda

Obrazek

Oto fragment odpowiedzi na skargę:
Jak wynika z przeprowadzonego postępowania wyjaśniajacego Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Rokietnicy decyzją z dnia 16 listopada 2007 r. Nr USC 513/31/2007 dokonała sprostowania błędnie wpisanego nazwiska rodowego Pani matki "Leszczynska (....) na poprawny zapis "Leszczyńska" (...) w formie wzmianki dodatkowej.


W tej wzmiance widać jeszcze inne błędy pisarskie i niesolidność. Mianowicie przy niektórych nazwach cudzysłów jest oddzielony spacją od nazwy, przy innych nie. W innym miejscu cudzysłów jest na końcu wiersza, a nazwa poniżej. Jest to napisane po bałaganiarsku i całkowicie niezgodnie z zasadami pisowni języka polskiego. Także wg zasad pisarskich przecinka nie odziela się z obu stron spacjami.

Oto ciąg dalszy wyjaśnień (w cytacie poprawiłem błędy pisarskie):
Kwestionowana przez Panią forma zapisu wzmianki dodatkowej w sporządzonym odpisie zupełnym aktu urodzenia - "zagęszczone odstępy wierszy" - narzucona jest specjalistycznym oprogramowaniem systemu komputerowego, stosowanym w Urzędach Stanu Cywilnego


Wynika z powyższego, że wszystkiemu winien jest komputer i nie da się nic poprawić.

Jeśli krawiec skroi mi niedbale ubranie, musi je poprawić. Czy na urzędników nie ma już rady? Pobierają za swoje czynności opłaty skarbowe i bezkarnie odstawiają chałturę.

----------------------------------------------------

*) określenie "zupełny" niewątpliwie ma związek z tym, że zupełnie nie da się zrozumieć o co tu tak naprawdę chodzi. A może jak w znanym powiedzeniu, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi tylko o wyciągnięcie pieniędzy?

: 09-12-2007 15:31
autor: kamil756
oj tak to jest właśnie ta nasza "kochana" Polska.. :?

: 09-12-2007 15:43
autor: buba
to brzmi jak jakis zly dowcip.. i na takie pierdoly ludzie musza tracic czas zamiast pojechac w gory.. brrrrrrrrrrrr

: 09-12-2007 17:18
autor: Satan
A mnie się wydaje, że oni w tym "sprostowaniu" wogóle nie ujęli
zmiękczacza. Moim zdaniem nad nazwiskiem Leszczynska jest przecinek ze zdania powyżej.

: 09-12-2007 18:00
autor: Lech
Satan pisze:A mnie się wydaje, że oni w tym "sprostowaniu" wogóle nie ujęli zmiękczacza. Moim zdaniem nad nazwiskiem Leszczynska jest przecinek ze zdania powyżej.
No właśnie. Można dyskutować, ponieważ tekstu tego nie da się odczytać w sposób jednoznaczny i nie pozostawiający wątpliwości. Odnośnie przecinka, to wg zasad pisarskich nie pozostawia się odstępu przed przecinkiem, a stawia się go za przecinkiem. Przed myślnikiem się zostawia odstęp, a przed przecinkiem i kropką - nigdy. Skoro za taki bubel każą sobie wnieść opłatę skarbową w wysokości 33,- PLN, to niech napiszą to solidnie, a nie w taki sposób, że znaki pisarskie są błędnie rozmieszczone i w dodatku zachodzą na siebie. I jeszcze bezczelnie wypisują farmazony, że się nic nie da zmienić, bo forma zapisu "narzucona jest specjalistycznym oprogramowaniem systemu komputerowego, stosowanym w Urzędach Stanu Cywilnego".

Tak niestarannie wydrukowany dokument może w przyszłości stać się źródłem kolejnych błędów oraz wymuszania na nas ponownych odwiedzin w urzędach, dalszych opłat, przejazdów i stania w kolejkach kosztem cennego dla nas czasu. A może o to właśnie im chodzi? Skoro interesant musi wnieść opłatę na konto urzędu za sprostowanie każdego błędu pisarskiego popełnionego przez urzędnika w różnych poważnych dokumentach, to urzędnicy mają wyraźną motywację do celowego popełniania błędów, bo to przynosi dochód dla urzędu, a tym samym mogą otrzymać wyższą premię.

: 10-12-2007 09:05
autor: seba123
...moim zdaniem dokument ten koryguje oczywisty (skąd ja to znam!) błąd pisarski w nazwie miejscowości Młyn(ń?)kowo i dzięki czemu wprowadza jeszcze większy zamęt, a te spacje w różnych miejscach to typowy urzędniczy analfabetyzm.