Przebieg procesu, odmowa złożenia zeznań przez oskarżonych i parę innych szczegółów (np. chęć wystąpienia przed kamerą za $$$) nie wybiela oskarżonych:
turystów - Michał J., Jolanta J. i Daniel Sz. - z Lubawy i okolic (woj. warmińsko-mazurskie) odmówiła we wtorek składania wyjaśnień przed sądem. Wszyscy stwierdzili tylko, że musieli zabić niedźwiadka, bo bali się o własne życie.
Sędzia odczytał więc zeznania oskarżonych, które złożyli podczas prokuratorskiego śledztwa. Wynika z nich, że to Michał J. wpadł na pomysł utopienia niedźwiadka, którego spotkali w niedzielę 21 października na tatrzańskim szlaku. Jego żona Jolanta J. i Daniel Sz. pomogli mu w tym. Kiedy niedźwiadek przestał się ruszać, Michał J. uderzył go jeszcze kilka razy w głowę kamieniem.
Czemu tak się zachowali? Oskarżeni powiedzieli prokuratorowi, że niedźwiadek był bardzo agresywny, zaczął ich gryźć i drapać pazurami. Świadczyć mają o tym obrażenia oskarżonych, m. in. ugryziony opuszek palca Jolanty J.
Takiemu przebiegowi zdarzeń zaprzeczył przed sądem Jarosław Rabiarz, komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego, który odkrył zwłoki niedźwiadka w potoku.
Nigdy wcześniej nie słyszałem o takim przypadku, by młody niedźwiadek zaatakował grupę turystów, a ci w obronie własnej musieli go zabić - zeznał Jarosław Rabiarz. - Ze śladów, które wraz grupą pracowników TPN, znaleźliśmy na miejscu zdarzenia wynika, że niedźwiadek przeszedł spokojnie koło turystów przecinając szlak i poszedł w stronę potoku. Dopiero po chwili, równie spokojnym krokiem, zawrócił w ich stronę. Według mnie mógł zostać zwabiony przez turystów. Mogą o tym świadczyć znalezione resztki bułek w potoku i wzdłuż szlaku na długości około sześćdziesięciu metrów. Mógł też być karmiony z ręki, stąd zranienie opuszka palca u kobiety. Niedźwiadek mógł być natarczywy, kiedy zobaczył u turystów jedzenie. Mógł wtedy nawet zadrapać, czy próbować ugryźć turystów. Jednak nie był żadnym zagrożeniem dla dorosłych ludzi, bo był nieporadny. Miał niespełna dwa lata, był wielkości owczarka niemieckiego. Dopiero co odłączył się od matki, uczył się samodzielności - mówił komendant straży TPN.
W środę posiedzenie sądu w tej sprawie ma być kontynuowane. Zeznania ma złożyć m. in. dziennikarz, od którego oskarżeni mieli żądać zapłaty za możliwość zrealizowania materiału telewizyjnego na temat ich spotkania z niedźwiadkiem w Tatrach.
(cytat za Gazetą Wyborczą)
Bestialstwo.