Coś podobnego widziałem w Beskidzie Śląsko- Morawskim w Czechach. Tyle, że zamiast szczytów gór, znad chmur wystawały kominy fabryk i hut Ostrawy i Trzyńca
Inna sprawa, że drzewiej inwersja była charakterystyczna dla okresu październik- grudzień, a teraz mamy luty. No, ale cóż, teraz taki klimat, że w październiku zakładałem opony zimowe do blachosmroda, a w lutym bez ostatnią niedzielę jeździłem rowerem
Michał.