Che Guevara i koszulki
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2087
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
Rafał Łoziński pisze:Żal mi jedynie gościa w koszulce Che Guevary! Dobrze, ze nie nosi koszulek z Pol Potem Hitlerem czy dr.em Mengele.
dlaczego zal?? zal ci kazdego kto ma inne poglady niz ty?? to chyba 3/4 swiata ci zal w roznych dziedzinach
tylko zeby sie teraz jakas polityczna debata nie wywiazala
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
Buba, angażuję się w temat polityczny tylko raz i tylko dla Ciebie. Proszę, przeczytaj najpierw, jak Che realizował swoje "słuszne idee" w praktyce, a potem wypowiadaj się na jego temat.
Trzydziestu dwóch zostało zapakowanych do jednej celi. Szesnastu stało, gdy pozostała szesnastka próbowała spać na zimniej, brudnej podłodze. Robiliśmy to na zmiany. Naprawdę, to uważaliśmy się za szczęściarzy. Mimo wszystko, żyliśmy. Codziennie wyprowadzano tuziny przed pluton egzekucyjny. Salwy nie dawały spać. Czuliśmy, że każda minuta może być naszą ostatnią.
Pewnego ranka zaskoczył i obudził nas straszny dźwięk otwieranych zardzewiałych drzwi, a strażnicy Che wrzucili do celi nowego więźnia. Miał obitą i pokrytą krwią twarz. Wytrzeszczał jedynie oczy. To był chłopiec, nie mógł być starszy niż 12, no może 14 lat.
– Co takiego zrobiłeś? – zapytaliśmy z przerażeniem.
– Próbowałem bronić tatę – wykrztusił zakrwawiony chłopiec. – Próbowałem powstrzymać tych komunistycznych sk***synów, aby go nie zabijali. Ale i tak wysłali go przed pluton.
Wkrótce powróciły bandziory Che, otworzyły się zardzewiałe drzwi i wywlekli z celi mężnego chłopca. Wszyscy rzuciliśmy się do okna, które wychodziło na plac egzekucji. Nie mogliśmy uwierzyć, że go zamordują!
Wtedy dojrzeliśmy dumnie kroczącego pokrytym krwią placem egzekucyjnym, z rękami na biodrach, wyszczekującego rozkazy - walecznego Che Guevarę. Tu Che był w swoim żywiole. W bitwie był żałosny, niedojda epickich rozmiarów (szczegóły w książce „Fidel; Hollywood's Favorite Tyrant”). Ale w stosunku do nieuzbrojonych i krwawiących chłopców był ryczącym tygrysem.
– Na kolana ! – warknął Che na chłopca.
– ZABÓJCY! – krzyczeliśmy z naszego okna. – MORDERCY!! JAK MOŻECIE ZAMORDOWAĆ MAŁEGO CHŁOPCA!
– Powiedziałem: NA KOLANA! – znów szczeknął Che.
Chłopiec spojrzał rezolutnie na twarz Che.
– Jeśli masz zamiar mnie zabić – krzyknął – będziesz musiał to zrobić, gdy stoję. Mężczyźni umierają stojąc!
– TCHÓRZE! MORDERCY! SK***SYNY! – desperacko krzyczeli mężczyźni z celi. – ZOSTAWCIE GO! JAK MOŻECIE…?!
Wtedy zobaczyliśmy, że Che wyjmuje pistolet z kabury. Wydawało się, że to nie może się zdarzyć. Ale Che podniósł pistolet, przyłożył lufę do karku chłopca i strzelił. Kula niemalże oderwała chłopcu głowę.
– MORDERCY! ZABÓJCY – eksplodowaliśmy. Wpadliśmy w szał, histerię, waliliśmy w kraty.
Gdy morderstwo zostało zakończone, Che spojrzał na nas, podniósł pistolet i – bam, bam, bam - opróżnił magazynek w naszym kierunku. Kilku z nas odniosło rany od jego strzałów.
http://www.miasik.net/articles/fontova.html
Trzydziestu dwóch zostało zapakowanych do jednej celi. Szesnastu stało, gdy pozostała szesnastka próbowała spać na zimniej, brudnej podłodze. Robiliśmy to na zmiany. Naprawdę, to uważaliśmy się za szczęściarzy. Mimo wszystko, żyliśmy. Codziennie wyprowadzano tuziny przed pluton egzekucyjny. Salwy nie dawały spać. Czuliśmy, że każda minuta może być naszą ostatnią.
Pewnego ranka zaskoczył i obudził nas straszny dźwięk otwieranych zardzewiałych drzwi, a strażnicy Che wrzucili do celi nowego więźnia. Miał obitą i pokrytą krwią twarz. Wytrzeszczał jedynie oczy. To był chłopiec, nie mógł być starszy niż 12, no może 14 lat.
– Co takiego zrobiłeś? – zapytaliśmy z przerażeniem.
– Próbowałem bronić tatę – wykrztusił zakrwawiony chłopiec. – Próbowałem powstrzymać tych komunistycznych sk***synów, aby go nie zabijali. Ale i tak wysłali go przed pluton.
Wkrótce powróciły bandziory Che, otworzyły się zardzewiałe drzwi i wywlekli z celi mężnego chłopca. Wszyscy rzuciliśmy się do okna, które wychodziło na plac egzekucji. Nie mogliśmy uwierzyć, że go zamordują!
Wtedy dojrzeliśmy dumnie kroczącego pokrytym krwią placem egzekucyjnym, z rękami na biodrach, wyszczekującego rozkazy - walecznego Che Guevarę. Tu Che był w swoim żywiole. W bitwie był żałosny, niedojda epickich rozmiarów (szczegóły w książce „Fidel; Hollywood's Favorite Tyrant”). Ale w stosunku do nieuzbrojonych i krwawiących chłopców był ryczącym tygrysem.
– Na kolana ! – warknął Che na chłopca.
– ZABÓJCY! – krzyczeliśmy z naszego okna. – MORDERCY!! JAK MOŻECIE ZAMORDOWAĆ MAŁEGO CHŁOPCA!
– Powiedziałem: NA KOLANA! – znów szczeknął Che.
Chłopiec spojrzał rezolutnie na twarz Che.
– Jeśli masz zamiar mnie zabić – krzyknął – będziesz musiał to zrobić, gdy stoję. Mężczyźni umierają stojąc!
– TCHÓRZE! MORDERCY! SK***SYNY! – desperacko krzyczeli mężczyźni z celi. – ZOSTAWCIE GO! JAK MOŻECIE…?!
Wtedy zobaczyliśmy, że Che wyjmuje pistolet z kabury. Wydawało się, że to nie może się zdarzyć. Ale Che podniósł pistolet, przyłożył lufę do karku chłopca i strzelił. Kula niemalże oderwała chłopcu głowę.
– MORDERCY! ZABÓJCY – eksplodowaliśmy. Wpadliśmy w szał, histerię, waliliśmy w kraty.
Gdy morderstwo zostało zakończone, Che spojrzał na nas, podniósł pistolet i – bam, bam, bam - opróżnił magazynek w naszym kierunku. Kilku z nas odniosło rany od jego strzałów.
http://www.miasik.net/articles/fontova.html
Modlitwa - modlitwą
a tu trzeba brzytwą
albo jeszcze gorzej
sprężynowym nożem
a tu trzeba brzytwą
albo jeszcze gorzej
sprężynowym nożem
napisalam "idee" a nie ich realizacja. Kazda rewolucja i wojna jest krwawa, paskudna i niesprawiedliwa, niezaleznie jak szczytne byly poczatkowe idee..
wiele postaci historycznych, uznanych za bohaterow narodowych, naszych i w innych krajach rowniez mordowalo innych ludzi, przelewalo krew w sprawach slusznych, mniej slusznych a czasem zupelnie bezsensownie.. a my teraz mamy ich ulice i pomniki i nikt sie nie burzy.. wiec np. mnie obecnosc che na koszulkach nie dziwi i nie bulwersuje..
wiele postaci historycznych, uznanych za bohaterow narodowych, naszych i w innych krajach rowniez mordowalo innych ludzi, przelewalo krew w sprawach slusznych, mniej slusznych a czasem zupelnie bezsensownie.. a my teraz mamy ich ulice i pomniki i nikt sie nie burzy.. wiec np. mnie obecnosc che na koszulkach nie dziwi i nie bulwersuje..
Ostatnio zmieniony 06-08-2008 15:36 przez buba, łącznie zmieniany 2 razy.
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2087
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
Realia Ameryki Południowej i chory system wypromowały Che i to one za niego odpowiadają co nie znaczy że nie można zapominać że ten romantyczny idol młodzieży był mordercą. Czytałem biografię Che i wiem o co walczył.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.
Ja miałem na myśli realia przed rewolucją. Nie twierdzę, że to miły facet, ale idąc tym tropem myślenia, to dziś nie powinno nosić się T-shirtów z wizerunkiem np.: G.W.Bush'a, bo to jeden z największych zbrodniarzy, którzy aktualnie są u władzy.
Proponuję zakończyć wątek Che lub przenieść go do Hide Parku, bo po pierwsze nie miejsce tu na to, a po drugie każdy ma prawo do własnej oceny oraz do noszenia na sobie czego mu się podoba...choć tak do końca nie jest, np: t-shirty z przywołanym tu Hitlerem są oficjalnie zabronione karnie (nawoływanie do faszyzmu / hitleryzmu?).
Ciekawe jak to by było z koszulkami Pol Pot'a i Stalina? Pewnie mało kto wiedziałby, że mam wizerunek Pol Pota na T-shircie. A Stalin? I właściwie o co chodzi? O ilość ofiar? Czy o idee tych ludzi? Hym?
Dobra. Kończę. Bo tym tropem można by długo i dalej...vide olimpiada w Chinach...
A Che? Che to nie osoba, to nie morderca, to "idea", "ikona", a z takimi w wolnym świecie mozna się indetyfikować.
Proponuję zakończyć wątek Che lub przenieść go do Hide Parku, bo po pierwsze nie miejsce tu na to, a po drugie każdy ma prawo do własnej oceny oraz do noszenia na sobie czego mu się podoba...choć tak do końca nie jest, np: t-shirty z przywołanym tu Hitlerem są oficjalnie zabronione karnie (nawoływanie do faszyzmu / hitleryzmu?).
Ciekawe jak to by było z koszulkami Pol Pot'a i Stalina? Pewnie mało kto wiedziałby, że mam wizerunek Pol Pota na T-shircie. A Stalin? I właściwie o co chodzi? O ilość ofiar? Czy o idee tych ludzi? Hym?
Dobra. Kończę. Bo tym tropem można by długo i dalej...vide olimpiada w Chinach...
A Che? Che to nie osoba, to nie morderca, to "idea", "ikona", a z takimi w wolnym świecie mozna się indetyfikować.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2087
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
No tak, realia były jakie były ale czy to był powód do komunistycznego przewrotu oraz następnie do promowania go w innych krajach tegoż kontynentu, regionu? Czy to coś usprawiedliwia? Che walczył wraz ze swoim kumplem Fidelem o w ich mniemaniu lepsze jutro, lepszy świat... I co to dało? Jego podobiznę na koszulce... bo nic więcej.
Rafał napisał że żal mu gościa w koszulce z Che - mi takich ludzi nie jest żal mnie tacy ludzie deprymują i wkurzają ponieważ 3/4 z nich nie zna szczegółów z nim związanych ot co. Poza tym nie da się ukryć że Che był komuchem a żyjemy w kraju który ściśle doświadczył co to był za ustrój. I wiecie co? Jak byłem siedemnastolatkiem tez miałem koszulkę z Che i wisiorek anarchii na szyi i chciałem ratować świat
Heh no ale polityka jest to bardzo drażliwy temat więc może nie paskudźmy w relacji z wyprawy buby... a jak już ktoś chce to załóżmy osobny temat...
Też już zamilknę
Rafał napisał że żal mu gościa w koszulce z Che - mi takich ludzi nie jest żal mnie tacy ludzie deprymują i wkurzają ponieważ 3/4 z nich nie zna szczegółów z nim związanych ot co. Poza tym nie da się ukryć że Che był komuchem a żyjemy w kraju który ściśle doświadczył co to był za ustrój. I wiecie co? Jak byłem siedemnastolatkiem tez miałem koszulkę z Che i wisiorek anarchii na szyi i chciałem ratować świat
Heh no ale polityka jest to bardzo drażliwy temat więc może nie paskudźmy w relacji z wyprawy buby... a jak już ktoś chce to załóżmy osobny temat...
Też już zamilknę
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.
Dokładnie. Tak to jest, że dopiero historia musiała ocenić idee, o które walczył Che. Warto podkreślić, że pod koniec życia Che odciął się od komunizmu radzieckiego, uważał go za błąd, został wyrzucony z Kuby...też już konczę...
Jeszcze tylko dodam, że wiele osób noszących koszulki z Che bardziej identyfikuje się z młodzieńczą, romantyczną, utopijną walką ze złem tego świata, niż z komunizmem, tak przynajmniej mniemam....ok teraz to już na pewno kończę.
Jeszcze tylko dodam, że wiele osób noszących koszulki z Che bardziej identyfikuje się z młodzieńczą, romantyczną, utopijną walką ze złem tego świata, niż z komunizmem, tak przynajmniej mniemam....ok teraz to już na pewno kończę.
Ostatnio zmieniony 06-08-2008 17:32 przez Satan, łącznie zmieniany 1 raz.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
Raubritter pisze: Jak byłem siedemnastolatkiem tez miałem koszulkę z Che i wisiorek anarchii na szyi i chciałem ratować świat![]()
:
Satan pisze:Jeszcze tylko dodam, że wiele osób noszących koszulki z Che bardziej identyfikuje się z młodzieńczą, romantyczną, utopijną walką ze złem tego świata, niż z komunizmem,
szkoda ze ludzie z tego wyrastaja.. ech...
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
"Opowieści motocyklowe" obejrzeć warto.
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
fiaa pisze:Rozumiem, że towarzystwo nie ma nic naprzeciwko obnoszeniu się z mordercą na piersi...
Zawsze tak dosłownie pojmujesz świat? Zero szerszych horyzontów? Jest jeszcze coś takiego jak prowokacja, co zreszta udało się temu gościowi, bo dość żywo o tym wszystkim dyskutujemy. Ludzie - myślimy, przede wszystkim myślimy, a nie zakładamy klapki na oczy i patrzymy tylko w "prawą" stronę rzeczywistości. Gorąco do tego namawiam.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
Osobiście nie noszę gadżetów z Che, ale czytałem jego biografię.
Refleksja, jaka mi się nasunęła po lekturze wątku jest taka, że czasem idee szczytne w jednym kręgu kulturowym, wcale nie są za takie postrzegane w innej kulturze.
Przykładów nie trzeba daleko szukać - w Rosji nadal jest wielu zwolenników autorytaryzmu. A Rosja - a przynajmniej jej część - leży w Europie, kolebce demokracji.
To taka refleksja ogólna, może niekoniecznie bezpośrednio związana z wątkiem.
A refleksja nr 2 - związana z wątkiem - jest taka, że nie zawsze cel uświęca środki. Che był fanatykiem, a ja za fanatykami nie przepadam. Nawet za fanatykami futbolu
.
Refleksja, jaka mi się nasunęła po lekturze wątku jest taka, że czasem idee szczytne w jednym kręgu kulturowym, wcale nie są za takie postrzegane w innej kulturze.
Przykładów nie trzeba daleko szukać - w Rosji nadal jest wielu zwolenników autorytaryzmu. A Rosja - a przynajmniej jej część - leży w Europie, kolebce demokracji.
To taka refleksja ogólna, może niekoniecznie bezpośrednio związana z wątkiem.
A refleksja nr 2 - związana z wątkiem - jest taka, że nie zawsze cel uświęca środki. Che był fanatykiem, a ja za fanatykami nie przepadam. Nawet za fanatykami futbolu