Lech pisze:Raczej nie te hipotezy, a usuwanie skutków powodzi z 1997 r. ruszyło coś do przodu.
Trzeba niezwykłych zdolności, by znaleźć bezpośredni skutek między utworzeniem tysięcy nowych miejsc pracy (LG, Siemens, HP, Toshiba i tysiąc innych) a powodzią 1997. Mnie takich brak

.
Lech pisze:Ale jako przejezdny jakoś tych różnic nie widzę, przynajmniej w sensie komunikacyjnym. Tak jak w latach 70 tłukłem się motocyklem przez Wrocław do Kłodzka, tak samo i obecnie wjazd do Wrocławia od strony Poznania tą samą wąską szosą czyli drogą nr 11 jest fatalny, a ruch przecież zwiększył się wielokrotnie. ...
Poznań swoje obwodnice, PeSTki itp. buduje od lat 70. czy 80., zaś Wrocław dopiero od kilku lat.
Twoja wypowiedź tylko potwierdza to, co wyżej pisałem o upośledzeniu przez centralne organy państwa Wrocławia.
Uogólnię nieco dyskusję - Twój stosunek do rodzinnego - bądź co bądź - Dolnego Śląska prezentowałeś wielokrotnie na tym forum. Wiemy, że Poznań to coś ekstra, mieszkają tam sami nadludzie (Nietzsche zacierałby ręce), zaś na Dolnym Śląsku to tylko pyry i kapucha.
Śmieszy mnie takie spłaszczanie tematu, pomimo że urodziłem się - w przeciwieństwie do Ciebie - w Poznaniu - i większą część życia przepędziłem w Wielkopolsce. Do tej pory zostało mi coś z rasowego Wielkopolanina - skąpstwo.
Stosując nieco wypaczoną logikę można pokusić się o sformułowanie, że Poznań rozwijał się wyłącznie dzięki dobremu położeniu na linii Stolyca - Berlin - i wyłącznie tę zaletę konsumował, nie dając nic od siebie. Mentalnie Wielkopolanie nie mają nic do zaoferowania innym - ich (nasze

) skąpstwo wyklucza gościnność, serdeczność, otwartość na innych, tak cenione w przybyszach ze Wschodu.
Można pisać tego typu rzeczy - tylko po co?
Wychodzę z założenia - również z uwagi na nieco kosmopolityczne podejście do życia - że zamiast wychwalać swój kurnik, trzeba się otworzyć na innych. Nie ma ideałów, tak jak nie ma spraw wyłącznie z wadami. Takie spojrzenie jest przypadłością ludzi światowych

.
Tak na poważnie - mozaika społeczna w Polsce jest zauważalna - i to bardziej, niż się nam wydaje. Nie tylko w zakresie gospodarki - tradycja, religia, kultura... a wszystko to pomimo stosunkowo niewielkiego zróżnicowania narodowościowego (w porównaniu z innymi krajami). Pielęgnujmy to.
