Strona 1 z 1

Polska - państwem policyjnym dla turystów?

: 11-11-2005 11:42
autor: Lech
Po uwzględnieniu uwagi waltera02 kontynuuję temat z wątku: http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=170&start=15

Na Forum PTTK przekazano informację na temat przebiegu obrad "II Forum Pilotażu i Przewodnictwa"
=> http://forum.pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=20791
Wśród przedstawionych tam wniosków, skierowanych w części do administracji turystycznej i samorządów branżowych, najbardziej poruszył mnie postulat ujęty w punkcie 1. "Ochrona zawodu pilota i przewodnika turystycznego wymaga eliminacji szarej strefy; postuluje się kontrole grup turystycznych poprzez policję turystyczną (konieczne doprecyzowanie tej kwestii w ustawie)"

Przeraża wiążąca się z tym postulatem perspektywa dalszego upadku turystyki krajowej, zwłaszcza wprowadzania kolejnych restrykcji dławiących tanią turystykę młodzieżową i akademicką oraz nasilające się dążenia do zupełnego wyeliminowania społecznej kadry różnych stowarzyszeń zajmujących się programowo turystyką wędrówkową jak np. PTTK, PTT i ZHP i inne.

Gdyby wszyscy mieli przestrzegać obowiązku chodzenia w eskorcie przewodnika, byłaby katastrofa. Wielu organizatorów nie zdaje sobie bowiem jeszcze sprawy z tego, że organizując na terenie Polski społecznie wycieczkę np. po Wrocławiu albo górski obóz wędrowny bez obsługi zawodowego przewodnika z uprawnieniami na dany teren, łamią w istocie obowiązujące u nas przepisy, niezależnie jak głupie i nieżyciowe by one nie były. Ale i tak dzięki tym przepisom zniszczono wiele klubów krajoznawczo-turystycznych i różnych organizacji młodzieżowych zajmujących się programowo turystyką, upada turystyka młodzieżowa i akademicka. Z powodu braku frekwencji zamknięte zostały m.in. tanie schroniska młodzieżowe dobrze kiedyś funkcjonujące na mniej popularnych górskich szlakach turystycznych, a jedyną alternatywą bazy noclegowej stał się tam jakiś bardzo drogi pensjonat.

W związku z powyższym proponuję zmianę prawodawstwa i likwidację wątpliwego obowiązku korzystania w 10 miastach z przewodników przez grupy. Jeżeli organizator turystyki będzie chciał pokazać małe co nieco to i tak skorzysta z ich profesjonalizmu. Wśród przewodników górskich - pozostawić tylko obowiązkowych przewodników tatrzańskich, i to tylko i wyłącznie na niektórych szczególnie eksponowanych szlakach.

Nie przesadzajmy z "przeprofesjonalizowywaniem" i kontrolą wszystkiego i wszystkich. Głównym zadaniem policji turystycznej istniejącej rzeczywiście w wielu krajach jest ochrona turystów przed napadami, złodziejami kieszonkowymi i samochodowymi, nieuczciwymi kontrahentami itp. Natomiast w Polsce myśli się o wprowadzeniu na otwartych obszarach miejskich, drogach publicznych, parkach narodowych (m.in. w górach) itp. patroli policyjnych nakładających kary na osoby prowadzące społecznie turystów bez stosownych państwowych uprawnień przewodnickich. Byłoby to pogwałceniem Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej i norm unijnych, a jednocześnie odciągnięciem policji od wypełniania zadań zwalczania prawdziwych przestępców.

W wyniku orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości w krajach unijnych ograniczono obowiązek zatrudniania przewodników tylko do wizyt w muzeach i obiektach historycznych typu skansen, zabytkowy klasztor itp. zgodnie z interpretacją tegoż Trybunału. Oznacza to, że na drogach publicznych, w miastach, na terenie otwartym dopuszcza się oprowadzanie turystów bez stosownych miejscowych uprawnień (karty zawodowej). O tym można znaleźć informację w internecie, np.tu:
http://www.pot.gov.pl/news.asp?news=200 ... 01nm30.htm

Widać zamiarem krajowego lobby przewodników turystycznych jest przywrócenie cenzury i cofnięcie Polski w rozwoju turystyki o dalsze kilkadziesiąt lat do tyłu w stosunku do największych potentatów turystycznych w Unii Europejskiej?

Czy naprawdę nasze tonące w miliardowych długach państwo stać na wydatek związany z utworzeniem i utrzymywaniem jakiejś odrębnej formacji policyjnej czy parapolicyjnej (mniejsza o to jak ją zwał), która by pilnowała interesu jakiegoś lobbysty(ów)?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Każdy system jakiejkolwiek reglamentacji jest potencjalnym źródłem korupcji. Obostrzenia w różnych grupach zawodowych tak są wprowadzane, że czasem i wieloletnim zawodowcom trudno tym wymaganiom sprostać. Pozostaje więc droga najprostsza - koperta.

A poza tym przecież te "legalnie" ściągane pieniądze też zasilają czyjąś kieszeń i z pewnością nie jest to budżet państwa. Dlatego absolutnie nie zgadzam się, żeby z mojej (podatnika) kieszeni finansowano i zabezpieczano rozwój korupcjogennego systemu koncesji, licencji i kontroli ruchu turystycznego. A czy ktoś Was godzi się na to?

: 11-11-2005 23:56
autor: Apollo
To jest lepsze:

"4. Ze względu na duże zróżnicowanie postuluje się określenie minimum płacy i określenie warunków pracy pilota przy realizacji imprezy turystycznej (postulat do Federacji, Polskiej Izby Turystyki i KRIT)"

W normalnych stosunkach społeczno-gospodarczych reglamentację zawodów wprowadza się wyłącznie z uwagi na konieczność ochrony interesu społecznie ważkiego. Mam tutaj na myśli zdrowie i życie (w przypadku zawodu lekarza), podobnie w przypadku aptekarza, ale jaki interes jest chroniony w przypadku nadmiernych obowiązków w zakresie przewodników i pilotów wycieczek? Domyślam się, że w przypadku wycieczek wieloma szlakami górskimi typu Orla Perć w Tatrach i większość dróg w Izerskich chodzi o zdrowie i życie uczestników wycieczek, ale w przypadku zagranicznych wyjazdów o charakterze wypoczynkowym? Bo piloci i przewodnicy domagają się

"8. Uregulowania wymaga problemów rezydentury – rezydentem biura podróży - - tam gdzie mamy do czynienia z obsługa turystów powinien być tylko pilot z doświadczeniem (zmiana w ustawie). "

Chyba przewodnicy sięgają po władzę zbyt daleko.

Ale nowa władza obiecała nam zniesienie koncesji i zezwoleń, więc musimy tylko poczekać na realizację obietnic przedwyborczych :D.

: 14-11-2005 15:07
autor: Lech
apollo pisze:Domyślam się, że w przypadku wycieczek wieloma szlakami górskimi typu Orla Perć w Tatrach i większość dróg w Izerskich chodzi o zdrowie i życie uczestników wycieczek


Z tą większością "dróg w Izerskich" toś strzelił ale pudło. Jakie to zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników wycieczek na szerokich drogach leśnych Gór Izerskich (niektórych wyasfaltowanych), a prowadzących po łagodnych stokach wzgórz i paleogeńskich zrównań tego wyniesionego w trzeciorzędzie masywu skalnego mamy np. w sezonie letnim? To przecież w takich na przykład lasach Puszczy Noteckiej albo w Borach Dolnośląskich można dużo łatwiej pobłądzić, bo tam szlaków turystycznych i drogowskazów prawie wcale nie ma, dukty leśne do siebie łudząco podobne...

: 14-11-2005 20:16
autor: Apollo
Lech pisze:Z tą większością "dróg w Izerskich" toś strzelił ale pudło.


Lechu, słyszałeś coś kiedyś o żartowaniu? Te Izerskie to miał być taki żarcik sytuacyjny...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powiem szczerze: rozśmieszyłeś mnie do łez biorąc mój żart serio... Po prostu nie wiem, co napisać.
:o :D :shock: :P :twisted:

: 21-11-2005 11:02
autor: Lech
W takim razie napiszę o czymś, co wcale nie jest żartem choć doskonale nadaje się do kabaretu. Czy wiesz, że ukończenie kursu przewodnika terenowego na obszar Dolnego Śląska NIE UPRAWNIA DO PROWADZENIA WYCIECZEK SZLAKAMI TURYSTYCZNYMI POZA MIEJSCOWOŚCIAMI, A TYLKO NA OGRANICZONYM OBSZARZE MIEJSCOWOŚCI?

Wynika to z ROZPORZĄDZENIA MINISTRA GOSPODARKI I PRACY z dnia 16 sierpnia 2004 r. w sprawie przewodników turystycznych i pilotów wycieczek:

"§ 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do zapewnienia udziału:
przewodnika górskiego - na obszarach górskich określonych w § 8, jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy miejscowości"


W tym przypadku jest to obszar określony następująco:

"§ 8.4. Uprawnienia przewodnika górskiego - sudeckiego nadaje się na obszar Sudetów obejmujący Karkonosze i Pogórze Karkonoskie, Góry i Pogórze Izerskie, Góry i Pogórze Kaczawskie, Rudawy Janowickie oraz Kotlinę Jeleniogórską, Kotlinę Kamiennogórską, Góry Kamienne, Góry i Pogórze Wałbrzyskie, Góry Sowie, Góry Bardzkie, Góry Stołowe, Góry Bystrzyckie, Góry Orlickie, Masyw Śnieżnika, Góry Bialskie, Góry Złote, Góry Opawskie i Kotlinę Kłodzką, wraz z położoną od nich na północ częścią Przedgórza Sudeckiego oraz Masywem Ślęży. Obszar uprawnień obejmuje teren położony na południe i południowy zachód od drogi Jędrzychowice - Bolesławiec (droga nr 4) - Złotoryja - Jawor (droga nr 363) - Strzegom (droga nr 374) - Świdnica (droga nr 382) - Tworzyjanów (droga nr 35) - Sobótka - Jordanów Śl. (drogi lokalne) - Łagiewniki (droga nr 8) - Strzelin (droga nr 39) - Sarby - Szklary - Karłowice Wielkie - Otmuchów (drogi lokalne) - Nysa (droga nr 46) - Prudnik - Trzebinia (droga nr 41). Na odcinku Trzebinia - Jędrzychowice granicę obszaru uprawnień stanowi granica państwa."

A więc na obszarze województwa dolnośląskiego i województwa opolskiego na południe i południowy zachód od drogi Jędrzychowice - Bolesławiec - Złotoryja - Jawor - Strzegom - Świdnica - Tworzyjanów - Sobótka - Jordanów Śl. - Łagiewniki - Strzelin - Sarby - Szklary - Karłowice Wielkie - Otmuchów - Nysa - Prudnik - Trzebinia WYCIECZKI POZA OBSZAREM ZABUDOWY MIEJSCOWOŚCI MOGĄ PROWADZIĆ TYLKO PRZEWODNICY GÓRSCY - SUDECCY A NIE PRZEWODNICY TERENOWI.

Czy takie kurioza są dziełem przypadku? Być może, chociaż wygląda to raczej na efekt zbiorowej paranoi jakiejś grupy lobbystów. No bo kto takie brednie spłodził? Wiadomo. A nasi ustawodawcy ostatnio nader chętnie podchwytują takie "nowatorskie" pomysły.

Tak więc na całym obszarze południowej części Dolnego Śląska, nawet tam gdzie nie ma gór i w obrębie miejscowości poza obszarem zabudowanym, np. do prowadzenia wycieczki drogą jezdną wśród pól gdzie rośnie kapusta, organizator turystyki jest obowiązany zatrudnić przewodnika górskiego - sudeckiego.

To nie jest śmieszne!!!

To jest wymowny przykład rażącej niekompetencji naszych ustawodawców i urzędników ministerialnych, którzy nie mając żadnego pojęcia o terenie własnego kraju i sposobach organizacji turystyki wędrówkowej ślepo podpisują każdą bzdurę, jaką im lobby przewodnickie podsunie pod rękę. I w taki oto sposób powstają kretyńskie rozporządzenia, a organizatorzy turystyki głowią się później jak te wszystkie kurioza obejść.

Łańcuchy w "Izerach"

: 31-12-2005 09:56
autor: Apollo
hmm... wygląda na to, że jednak z tymi Izerskimi to nie do końca był trafiony żart, bo okazuje się, że jest w Górach Izerskich jedno miejsce, w którym są.... zamontowane łańcuchy i drabinki! :) :) :)
Odsyłam do lektury "Sudetów" # 10/2005. W artykule "Łańcuchy w Górach Izerskich" znajdziecie dokładny opis tego miejsca. Zdradzę tylko, że chodzi o północno-wschodnie zbocze góry Spicak (CZ).

: 09-04-2006 12:25
autor: leszek z pomorza szcz.
uwielbiam góry,a w szczególnosci sudety.dlaczego ? tayry są nieprzyjazne dla turysty.nakazy zakazy,przewodnicy"zlewa....z prawa.... proszewycieczkiidziemydalej"po karkonoszach i sudetach mozna jeszcze swobodnie wędrować/oczywiście gdzie sa szlaki to po szlakach/poza tym porównajcie czysty spokojny karpacz i brudne zatłoczone zakopane z pazernymi góralami,o gubałówkę toczą boje a latem na stokach i podejściu syf/byłem i widziałem/nie wiem jak to robią w karpaczu ale przy tysiącach turystów drepczących na śnieżkę nie widać tego natłoku,ajak się pójdzie szlakiem od wilczej poreby/ciężki/to w schronisku pod łomnicą pycha naleśniki z jagodami i bitą śmietaną.wogóle karpacz jest wspaniały i od lat co roku tam jestem.