Raubritter pisze:Klimat czyli co Buba? Fatalne drogi, zrujnowane, zapuszczone kamienice i rzesze meneli sączących pod sklepami wyskokowe trunki?
tak, wlasnie

dla mnie to jest wlasnie klimat walbrzycha ktory bardzo lubie!
dodatkowym czynnikiem tego klimatu jest zycie, plynace jakby troche wolniej, bez pospiechu, ktory jest np. na codzien w takim wroclawiu i niestety coraz bardziej wkracza i do olawy, ze jak idziesz chodnikiem czy schodami to malo cie nie zatratuja ludzie ktorzy gdzies biegna.. ze na swiatlach trzeba uwazac zeby cie nie rozjechali bo kazdy chce przejechac na "poznym zoltym" i byc 5 min do przodu...w walbrzychu nie czulam tego poczucia nerwowosci, ze ludziom sie tak potwornie wszedzie spieszy..
"menelami" rowniez nie pogardzam... to ze ktos pije wyskokowe trunki pod sklepem nie przekresla go w moich oczach jako czlowieka.. wiele razy z takim kims mozna lepiej sobie pogadac niz z "ludzmi sukcesu" ktorzy w pogoni miedzy praca a pozyskiwaniem kolejnych dobr materialnych nie maja czasu i ochoty przystanac i chwile sie nad soba zastanowic..
wole zruinowane kamienice niz kolejne markety i galerie wciskane bez ladu i skladu w kazda wolna przestrzen, wole stare zarosniete budynki i majaczace zza lasu kominy
niz kolejne osiedla mieszkaniowe-getta, otaczane murami i budkami strazniczymi, ktore jak grzyby po deszczu pojawiaja sie w tych "rozwijajacych sie" miastach...
moze w mojej ocenie walbrzycha jest tez duza doza sentymentu... bardzo on przypomina bytom- moje rodzinne miasto... z tym ze wokol bytomia nie bylo pieknych gor i wsi tylko kolejne miasta...
za kilka lat olawa moze sie przestanie nadawac do mieszkania.. wiele razy myslelismy gdzie sie wtedy wyniesc.. nie ukrywam ze myslalam rowniez o walbrzychu..