Pojechałem w Nowy Rok do lasu na coniedzielne bieganie/ jogging/ wypluwanie płuc czy jak zwał tak zwał.
W lesie (spory kompleks) w zasadzie żywej duszy, oprócz mnie kilku biegaczy z psami.
Przy leśnej drodze stał stół myśliwski, postawiony na Huberta, przykryty gałęziami świerkowymi.
Stwierdziłem, że za ciepło się ubrałem, ściągnąłem bluzę, złożyłem i schowałem pod gałęzie. Jak zaznaczam, nikogo nie widziałem, las sosnowo- świerkowy jest przejrzysty, i trudno schować się w krzakach.
Za 50 minut wracam i ...bluza jest w innym miejscu, byle jak złożona i niedbale schowana.
Wiem, że w lasach przy drogach publicznych w budkach lęgowych są ukryte kamery nastawione na wysypywaczy śmieci, a w co niektórych okrąglakach na stosie są nadajniki gps. Ale takiej inwigilacji to się nie spodziewałem...