Leuthen pisze:Pewnie Czesi dostaną wkrótce od tej jakże mile kojarzącej się Polakom instytucji dwa nagie miecze

Ciekawa parabola, ale rzeczywiście nie pozbawiona racji, przynajmniej w wymiarze językowym
Patrząc jednak przez perspektywę współczesnych stosunków państwa-kościoły, to jednak Zakon w jakimś sensie "idzie po swoje".
Co do skojarzeń, Polakom faktycznie może się kojarzyć tylko z jednym, ale ci zakonnicy, którzy zadomowili się na na Moravie, to z oczywistych względów ludzie jakby nie było inni, niż ci sienkiewiczowscy i mający zupełnie inne cele. Dość powiedzieć, że Zakon rozwiązali naziści, grabiąc jednocześnie jego majątek. O stosunku do państwa, które gościło Zakon świadczyć może też to, że np. Wielki Mistrz przed wojną był nauczycielem języka czeskiego w gimnazjum. Jeszcze o stereotypach: Kilka lat temu widziałem fragment jakiegoś programu, w którym wypowiadał się ksiądz - zakonnik ( "Krzyżak" oczywiście ), Polak, który przez pewien czas po wstąpieniu do tego Zakonu bał się poinformować rodziców o swojej decyzji
