Strona 1 z 1

milosc a gory

: 13-01-2007 14:50
autor: buba
pisze tego posta pod wplywem ciekawej dyskusji jaka sie wywiazala niedawno miedzy znajomymi

czy wyobrazasz sobie posiadanie chlopaka/dziewczyny/zony/meza, ktora nie lubi gor, wycieczek i wedrowki w nieznane???

np. ja sobie nie wyobrazam- nie na darmo w jakiejs ankiecie , pod "ideal mezczyzny" wpisalam "duze, kudlate, posiadajace instynkt wedrowny"

zdania znajomych byly jednak podzielone "gory i rodzina to dwie rozne rzeczy", "nie wozi sie drzewa do lasu" , "w gory sie jedzie odpoczac od zony" , "milosc to patrzenie w ta sama strone" , "po co miec chlopaka z ktorym sie wogole nie spedza wolnego czasu" , "meza sie trzyma w miescie zeby zarabial a w gory sie jedzie z kochankiem" itp itd....

a co wy o tym sadzicie????

Re: milosc a gory

: 13-01-2007 19:42
autor: Apollo
Mnie się najbardziej podoba to:

buba pisze:"meza sie trzyma w miescie zeby zarabial a w gory sie jedzie z kochankiem" itp itd....


:lol: :lol: :lol:
A tak serio - mamy z żoną wiele wspólnych pasji, w tym m. in. góry. To tylko wzbogaca nasz związek, a przy obecnym tempie życia - czasem umożliwia rozmowę inną niż: "co dziś na obiad" ;).

: 13-01-2007 21:18
autor: Polej
W górach poznałem swą żonę, tam rozpoczął się nowy etap życia, wspólny etap życiowej drogi. Teraz jeździmy razem w góry już jako czteroosobowa rodzinka i staramy się z żoną zaszczepiać w dzieciach piękno gór. Mimo, że lubię samotnie wędrować po górach, kontemplować w samotności, to jednak rodzinne wyjazdy są również fantastyczne. :D

: 15-01-2007 10:04
autor: mariomar
W moim przypadku było nieco ciekawiej - poznałem moją Żonę jako blondynkę (lubię blondynki) i jako chodzącą po górach (lubię chodzące po górach). Gdy już mnie usidliła :lol: , okazało się, że jest farbowaną blondynką i jest brunetką, a po górach już Jej się nie chce chodzić - uwielbia teraz leżeć na gorącej plaży nad morzem, najlepiej w ciepłych krajach. Ale jakoś sobie radzę z tym ciężarem nowych wiadomości o mojej Żonie... 8) :lol:

: 15-01-2007 16:59
autor: Satan
Ja uważam, że w góry najlepiej jeździć z "połowicą" (żona, dziewczyna itp), a na ten czas kochankę zostawić w mieście.

: 15-01-2007 19:47
autor: Apollo
Satan pisze:Ja uważam, że w góry najlepiej jeździć z "połowicą" (żona, dziewczyna itp), a na ten czas kochankę zostawić w mieście.

pełna racja - zawsze taniej ;).

: 15-01-2007 20:21
autor: gar
Wyjazdy górskie zdecydowanie dzielę na kilka kategorii:
1. samotne (najczęściej)
2. z kumplami (dość często)
3. z żoną i dzieckiem (dopiero 2 za mną, ale mały ma dopiero 9 miesięcy)
4. z żoną (pozostałe)

: 15-01-2007 22:16
autor: wirek
Mariomar! Czy Twoja żona nie ma siostry - bliźniaczki :shock: ? Ja się ożeniłem z rodowitą (co prawda od jednego dopiero pokolenia) góralką sowiogórską, a poznaliśmy się w Górach Bystrzyckich

: 16-01-2007 09:29
autor: wlkp
Jaki "kobiecy" temat - a wypowiadają się sami faceci. :lol:
Wolałbym "miłość do gór" zamiast "miłosć a góry" - wtedy wszystko jest bezwarunkowe i nie ma potrzeby ciągłych kompromisów. W sumie nie wiem jak to jest, bo ciągle szukam tej swojej drugiej połówki i wolałbym, żeby lubiła chodzić po górach. Spotykałem na szlakach takie pary, gdzie on lubi a ona nie, co ciekawe jakoś nie spotkałem sytucji odwrotnej. Czyżby faceci nie dawali się nakłaniać do robienia czegoś, czego nie lubią robić? :wink:

PS Gdybyście znali jakąś wolną "chodzącą po górach", to jestem zainteresowany.

: 23-01-2007 18:27
autor: Wieter
Ciekawe ,odkąd ktoś wyraził opinię, że temat jest kobiecy, nikt już się nie odezwał. Zawsze można powiedzieć, że już wszystko powiedziane zostało... zawsze można to tak nazwać, :-).
Oczywiście to tylko część tego posta; domniemywać można jednak, że najbardziej widoczną dla tych którzy nań zareagowali swoim milczeniem. Pozostałą częścią posta jest odpowiedź na zadany, "kobiecy" temat.
Opinia coby temat miałbyć taki kobiecy, zdaje mi się, wybaczcie, dość głupia. Czemu zostało zaproponowane: 'miłość do gór' zamiast 'miłość a góry' - jesli to ma być zdefeminizowanie tematu, to co należy przez to rozumieć? Że mężczyzna winien kochać góry, a nie kochać kobietę. A tak naprawdę co to za człowiek bybył? może mu niewyszło i postanowił zostać twardym człowiekiem gór(postawa, dorabianie teorii i szukanie zastępstwa)? Może jest tu więcej takich, reprezentujących taką postawę i zaraz mnie zjedzą, :-). Z drugiej strony w wypowiedzi zawarta jest wiadomość o poszukiwaniu kobiety?!

*
* *

Mi najlepiej w górach jest z kimś, dużo chodzę sam, ale to tylko dlatego, że nie mam z kim i nie ukrywam ani przed sobą, ani światem, że często jest mi przykro, że nie mam z kim dzielić wędrownych chwil; a bardzo mnie cieszy kiedy jakaś znajoma mi osoba zechce współwędrować. Nie sądze bym umiał się wyzbyć chodzenia, stanowi ono główną radość mego życia i chciałbym by osoba z która życie przyjdzie mi dzieli również odnajdywała w onym wędrowaniu szczęście. [/quote]

: 23-01-2007 21:39
autor: Apollo
Wieter, wydaje mi się, że Wlkp żartował pisząc o kobiecym temacie. ;)
Zresztą zobacz, ilu kowbojów się wypowiedziało w tej zakładce :).

A co do towarzystwa na wypady, bądź jeszcze chwilę cierpliwy, bo trzeci rok będziemy organizować zlot forumowiczów, a - jak mówi stara papuaska przepowiednia - za trzecią próbą wyjazd dojdzie do skutku. ;)

: 23-01-2007 22:20
autor: gar
apollo pisze: bo trzeci rok będziemy organizować zlot forumowiczów, a - jak mówi stara papuaska przepowiednia - za trzecią próbą wyjazd dojdzie do skutku. ;)

To ta idea jeszcze nie umarła :lol:
Miło by było spotkać ciekawych "człowieków"

: 23-01-2007 22:44
autor: adam
gar pisze:
apollo pisze: bo trzeci rok będziemy organizować zlot forumowiczów, a - jak mówi stara papuaska przepowiednia - za trzecią próbą wyjazd dojdzie do skutku. ;)

To ta idea jeszcze nie umarła :lol:
Miło by było spotkać ciekawych "człowieków"


Idee są zwykle nieśmiertelne ;)

A poważniej to im więcej ludzi tym większe szanse, że pojedzie więcej niż 1 osoba :) Ale to zupełnie poza tematem niniejszego wątku.

A co do tematu, to lepiej - a właściwie: praktyczniej - dzielić wspólne pasje (podczas wspólnego urlopu). Ale są ludzie, którym to (niezgodność upodobań) nie przeszkadza - mąż w góry, żona nad morze :) Pewno po paru latach małżeństwa nabiera to już pewnego sensu ;)