Okolice Wrocławia pod wzgledem możliwości kąpieli w naturalnych akwenach wodnych wypadają "nędznie". To była jedna z rzeczy (obok braku dużych lasów), która mnie dobiła po przyjeździe do Wroclawia ze Szczecina.
W zbiorniku mietkowskim pluskać się można, ale trudno mówić o jakichś szczególnie pozytywnych doznaniach z tego wynikających
Aczkolwiek trochę piasku tam znaleźć można, ale to nie są "Złote Piaski" rodem z Bułgarii.
W Bajkale koło Kamieńca Wrocławskiego pływałem, ale to też żadna rewelacja.
Za to całkiem fajne jeziorka można znaleźć nieopodal Jelcza, tam są chyba nawet jakieś rezerwaty. Jest dziko i odludnie.
Całkiem miło jest na terenie dawnej żwirowni, w miejscowości rozpoczynającej się na literę "P". Niestety nazwy wioski nie pamiętam, ale jest to bardzo blisko Mietkowa. Ten akwen wygląda niczym naturalne rozlewisko, sporo osób pływa tam na kajakach.
Sulistrowiczki też wydają się być fajną opcją, w końcu pod nosem jest Ślęża.