Sylwka spędziłem w Polanicy. Korzystając z okazji, w weekend przed Nowym Rokiem popełniłem traskę: Polanica - Zieleniec - Orlica - Duszniki.
Najpierw było mozolne wdrapywanie się czerwonym szlakiem w stronę Wolarza. Towarzyszył mi potok którego nazwy nie pamiętam, a nie chce mi się teraz wertować mapy
A tu inne ujęcie tego samego zamarzniętego potoku
Bodajże na tym forum ktoś kiedyś wspominał, że Góry Bystrzyckie nie stanowią atrakcji dla zwykłych (cokolwiek to znaczy) turystów. Fakt, płasko, mało wybitnych punktów widokowych, drzewa, drzewa, drzewa... drzewa. Tak więc, szedłem między tymi drzewami, aż w końcu dotarłem do Torfowiska pod Zieleńcem. Okoliczności przyrody całkiem, całkiem...
Potem dotarłem do Zieleńca, którego starałem się rozpaczliwie jak najszybciej opuścić, lawirując między narciarzami. W końcu zacząłem się wspinać na Orlicę. Na stoku pod szczytem zrobiło się 'widokowo'
Zbliżenie na Masyw Śnieżnika
Jak widać, pogoda była miodzio. Ostatecznie Orlicę zdobyłem, a potem na szagę odbiłem na czeską stronę w poszukiwaniu widoków. Moim oczom ukazały się Karkonosze
I jeszcze raz to samo
A tutaj Czechy w chmurach i mgle
Potem pozostał mi najgorszy odcinek, czyli nużące złażenie do drogi Wrocław - Praga, skąd zostałem zgarnięty autem.

