I tak na początek znalazłem się we wsi Kromnów, gdzie jest perełeczka, czyli drewniany kościółek, na które w Sudetach nieczęsto można trafić. Jest ot kościół z XVIw p.w. św. Jerzego.
Następnie zjawiam się we wsi Kopaniec, gdzie miały się zachować w dobrym stanie stare budynki o konstrukcji szachulcowej i rzeczywiście trafiam na całkiem dopieszczone obiekty. Wg gospodarzy, to są jeszcze „pruskie mury”.
Rzeczywiście budynki są bardzo ładne, jeden nawet na sprzedaż od zaraz…
Barcinek. Jestem tutaj dla pałacu, a właściwie dla jego ruin. Pałac zbudował w 1772 r. hrabia von Rothkirch. Po wojnie pałac miał stanowić letnią rezydencję Prezydenta Rzeczypospolitej, lecz ostatecznie został przekazany miejscowemu PGR-owi. Nie użytkowany od lat 80. popadł w ruinę…
Kolejną atrakcją jest unikat na skalę europejską, czyli wieża książęca. Podobnych budowli zachowało się naprawdę niewiele, ta w Siedlęcinie została zbudowana na zlecenie Henryka I - księcia jaworskiego, w pierwszej połowie XIV wieku (według badań dendrochronologicznych ok. 1314 roku). Jest to jedna z największych tego obiektów w Europie, a cała zabawa z jej oryginalnością polega na tym z reguły rody książęce zamieszkiwały pałaca, dwory, zamki…a nie wieże.
Spod wieży robię sobie spacer do Elektrowni wodnej „Bobrowice I”. Elektrownia powstała w latach 1924-25, w wyniku spiętrzenia wód Bobru powstało Jezioro Modre.
Spacer robię sobie jednak nie dla elektrowni…
…ale dla legendarnej Perły Zachodu.
Sam Maciejowie oferuje również ciekawe zabytki, pierwszy to klasycystyczny pałac powstały w latach 1834 - 1838 z inicjatywy Johanna von Dolan. Podobno zachowały się stiukowe ozdoby wnętrz. Właścicielką pałacu do 1945 r. była Emma von Kramsta. Obecnie jest to teren prywatny, otoczony płotem…
Nieopodal pałacu znajduje się dwór obronny budowany w latach 1627-32 i przebudowywany w roku 1834 oraz na początku XXw. Powstał prawdopodobnie w wyniku rozbudowania zameczku pochodzącego z II połowy XVI w. Pozostaje nie użytkowany od 1938r.
Z Maciejowca ruszam szlakiem przez Dziki Wąwóz.
Jest to mniej więcej dwukilometrowy jar, wydrążony przez Maciejowicki Potok, jak ktoś będzie w okolicy, to warto zajrzeć.
Wąwóz doprowadził mnie nad zaporę w Pilchowicach, zanim jednak udam na nią idę na drugie śniadanie do stacyjki PKP Pilchowice – Zapora.
Peron znajduje się właściwie nad samym brzegiem Jeziora Pilchowickiego, widoki muszę być piękne, bo na horyzoncie powinny majaczyć Karkonosze, ja mam niestety temp >30st i letnią mgiełkę.
Zapora wodna w Pilchowicach jest druga co do wysokości w Polsce, ale z zapór kamiennych jest najwyższa w kraju. Powstała na rzece Bóbr w latach 1904-12 w celu ochrony przed powodziami. W wyniku spiętrzenia wód rzeki powstało Jezioro Pilchowickie.
Zapora robi duże wrażenie i naprawdę warto się tam wybrać, dość powiedzieć, że wysokość zapory to 69 m, a szerokość jej korony to 270 m.
Ogólnie te tereny i wędrówka po nich w jakimś stopniu kojarzyła mi się z Beskidem Niskim…
Odwiedzam Złotniki Lubańskie, gdzie stoi dawna szubienica. Szubienica została wybudowana w 1707 roku na miejscu starszej, zapewne drewnianej XVI-wiecznej konstrukcji. Już w roku jej budowy (1707) stracono przy niej Rosinę Röselin, która zamordowała swoje dziecko. Kolejną egzekucje wykonano tutaj 16 marca 1730 roku. Powieszono wtedy na belce złotnickiej szubienicy Johanna Gottlieba Woltenberga, 20 letniego złodziejaszka i jego wspólniczkę Annę Rosinę Seiffertin. Oboje zostali przyłapani na kradzieżach. Przeprowadzone prace wykopaliskowe w początkach XX wieku ujawniły we wnętrzu szubienicy i w jej bezpośrednim sąsiedztwie liczne szczątki ludzkie.
Rzut beretem od szubienicy położony jest Zamek Czocha, który powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w latach 1241–1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I.
W 1319 roku jako posag wraz z okolicznymi ziemiami został włączony do księstwa Henryka I Jaworskiego. Po śmierci krewnego w 1346 przejął go, wraz z całym księstwem zmarłego, Bolko II Mały, książę świdnicko-jaworski.
W latach 1909 - 1912 został przebudowany przez znanego architekta berlińskiego Bodo Ebhardta zgodnie z wyglądem zachowanym na rycinie z 1703 roku. Podczas przebudowy zniszczono jednak wiele najstarszych fragmentów kompleksu. Po II wojnie światowej zamek przechodził różne koleje. Był wielokrotnie okradany, zarówno przez Rosjan jak i rodzimych szabrowników, z mebli i wyposażenia. Największej kradzieży dopuścił się 1 lutego 1946 roku burmistrz Leśnej – Kazimierz Lech wspólnie z Krystyną von Saurma – zamkową bibliotekarką, która odkryła zamkowy schowek – wywożąc pełną ciężarówkę mienia zamkowego (insygnia koronacyjne Romanowów, 60 popiersi carów rosyjskich, 100 ikon, zastawy porcelanowe, biżuterię, obrazy), z którą udało mu się przedostać do amerykańskiej strefy okupacyjnej.
Oprócz Zamku Czocha w okolicy jest sporo ruin średniowiecznych i młodszych zamków. Jednym z nich jest Zamek Świecie, powstał prawdopodobnie w XIV w. wybudowany przez księcia świdnicko-jaworskiego Bernarda. Obecnie ruiny są terenem prywatnym, trwa żmudna odbudowa.
Zamek Rajsko to sztuczne ruiny zbudowane w drugiej połowie XIX wieku. Od 1945 w stanie postępującej dewastacji. Obecnie wartość prywatna, tylko tyle udało się sfotografować, bo wszystko inne zakryte rusztowaniami i folią – praca wre.
W drodze powrotne rzucam tylko okiem na Zamek w Bolkowie. Zamek ten został założony przez księcia legnickiego Bolesława II Rogatkę zwanego Łysym, później rozbudowany przez jego syna Bolka I Surowego, księcia świdnicko-jaworskiego. Polityka Bolka I doprowadziła do rozbudowy warowni chroniących przejść przez masyw Sudetów. Przyczyniło się utrzymania niezawisłości księstwa świdnicko-jaworskiego do końca XIV w. (najdłużej ze wszystkich śląskich księstw).
Całkiem niedaleko położony jest Zamek Świny. Wymieniono go raz pierwszy w kronice Kosmasa w 1108 r. W latach 70. XIII w. decyzją Bolka I Srogiego Zamek Świny utracił status kasztelanii na rzecz nowocześniejszego Bolkowa. Jest najstarszym prywatnym zamkiem na terenie Polski.
Na deser zostawiam sobie ewangelicki Kościół Pokoju w Jaworze. Został on wybudowany w latach 1654-1655 według projektu Albrechta von Säbischa z zastosowaniem konstrukcji ryglowej. Budowla powstała z materiałów nietrwałych: drewna, słomy i gliny. Wnętrze robi nie-sa-mo-wite wrażenie. Ogrom i detale są zaskakujące. Niestety z racji technicznych fotki z wnętrza zupełnie mi nie wyszły, trzeba pojechać i samemu zobaczyć.
To pewnie było tylko liźnięcie tematu, bo na tych terenach miejsc z przeszłością jest cała masa, trzeba mieć tylko czas aby to penetrować.
Pozdrawiam.
