Z Żonką oraz kundlem postanowiliśmy wybrać sie na krótki spacer po okolicy Rejviz:
http://mapy.cz/s/eYtP
Od Rejviz przez zródelka Bublavy, dalej na Kozatelny szczyt,zahaczajac o dwie lesne chatki i pomnik wojenny ,daje w strone ruin zameczku i z powrotem do auta.
Mroz ladnie uwidocznil pajeczyny w budce przy parkingu, oczywiscie nie przepuscilismy okazji zjedzenia hamburgera z camembertem
W sumie niezle ze sniegiem, przykryl wiekszosc badyli na lace. Mamy cicha nadzieje,ze jak bedziemy tutaj kolejnym razem to uda sie posmigac na biegowkach po okolicznych trasach
Krzaki niezle oblepione
No i las,ktory najbardziej lubie:
Kundelowi brakowalo takiego wybiegu,szalal jak glupi:
Na szlaku mijamy pare biegaczy, moim zdaniem jednak jeszcze szkoda sprzetu na ta trase:
Na lesnych drogach ze sniegiem jest juz o wiele lepiej, na szczescie w okol nas pustki:
Od zrodel Bublavy wchodzimy na nieprzetarty szlak (zolty):
Mijalmy skalki szczytowe:
Po sladach kundla stwierdzamy,ze sniegu jest co raz wiecej - na poczatku zostawial odcisniete lapki na sniegu,teraz albo skacze jak lisek albo odgarnia snieg klata:
Gdzies po srodku wielkiego lasu:
Dochodzimy do pierwszej chatki: Jestrabi ,niestety zamknieta. Ciekawe czy kiedykolwiek ktos w niej mieszka. Fajne miejsce,szkoda ze zamkniete.
Po drodze do drugiej chatki odwiedzamy pomnik poleglych w okolicznym obozie pracy:
Nasz Dzik ma co raz wieksza zabawe:
No i jest, ta druga: Opavska
Chatka typowo do celow lesno-mysliwskich,pewnie daloby sie w niej kimnac:
Czas powoli wracac w strone auta,w lesie nadal pusto i bialo:
Nieoczekiwanie spotkalem zimnolubnego pajaka:
Robimy maly skrot przez lesnie sciezki, z mapy.cz mozna to robic bez obaw o zabladzenie:
Na polanie biegacze rozkrecaja sie na dobre:
Na koniec wycieczki, dostajemy łaskę zobaczyc gdzie bylismy:
Czas wracac do domu,kolejny dzien bedzie na deskach