Spontanicznie na Pradziada

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Spontanicznie na Pradziada

Postautor: Raubritter » 09-06-2015 17:23

Pod koniec maja wraz wraz z Agaciorem postanowiliśmy zdobyć Pradziada, górę na której jeszcze nie byliśmy. Niestety prognozy pogody nas odstraszyły, jednakże w planowany dzień wyjazdu, popołudniu, okazało się, że nie pada więc stwierdziliśmy - jedziemy. Zamiast jak planowaliśmy autobusem, postanawiamy jechać samochodem coby zaoszczędzić na czasie. Stwierdziliśmy że pokręcimy się po masywie tak bardziej wycieczkowo, niźli ekspedycyjnie.

W Zlatych Horach kupujemy korony, Agacior prowadzi.

W Karlovej Studziance zostawiamy samochód na pierwszym parkingu. Płacimy za nadchodzącą noc oraz kolejny dzień. Wychodzi sto koron. Pozostałą opłatę mamy uiścić w środę rano (jest poniedziałek godz. 18sta).

Obrazek

Przechodzimy przez miejscowość, kupujemy po Holbie na drogę oraz drewnianą odznakę turystyczną, które to ostatnio zacząłem zbierać. Bardzo nam się podoba uzdrowiskowa zabudowa Karlovej.
W tym czasie orientuje się, że zapomniałem książeczki GOT oraz książeczki do Korony Sudetów. Przez cały zatem wyjazd zbieram pieczątki na paragonach, karteczkach itp.

Za radą Cezaryola (i nie tylko tą) planujemy przenocować w schronisku/hotelu Barborka, do którego też dzwonię i rezerwuję nam miejsca.

Na Pradziada wspinamy się szlakiem żółtym, na mapie zaznaczonym jako "trudny". Swoją drogą korzystam z mapy Galileosa JESIONIKI.
Pogoda jest nawet "całkiem całkiem". Na niebie wiszą chmury ale jest ciepło. Idąc doliną Białej Opavy może podziwiać ją w całej swej krasie. Czy jest to szlak trudny? Nie powiedziałbym... może dla dzieci wychowanych na Mc'Donaldzie, może dla osób starszych...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po dwudziestej dochodzimy do Barborki. Okazuje się, że kuchnia jest już zamknięta więc raczymy się chlebem z pasztetem (w pokoju) oraz piwem, gdyż część restauracyjna jest jeszcze otwarta. Co prawda to tylko Gambrinus dziesiątka, ale mają jeszcze Becherówke, Kozla Cernego... i tak jakoś mija wieczór.

A drugi dzień to już dupa. W końcu sprawdziły się prognozy pogody. Nie widać nic. Mgła, deszcz, mgła deszcz. Mimo wszystko wchodzimy rzecz jasna na Pradziada, stołujemy się w tamtejszej restauracji (pijemy piwo Pradziad i rozgrzewamy się czosnkową).

Obrazek

Mieliśmy tego dnia spać w schronisku/hotelu Svycarna ale postanawiamy jednak zostać w Barborce. Płacimy kolejne 250 koron od osoby za nocleg i idziemy... do niedalekiego hotelu/gospody Ovcarna, gdzie też leją wyśmienite piwko. Nie pamiętam już teraz czy przez nich warzone, czy dla nich, ale jest wyśmienite i nie drogie. Do tego stary barman (siwiejący pan, rzadkość w gastronomii) poleca nam zamiast Becherówki likier "Pradziad". I tak jakoś przesiedzieliśmy cały wieczór w Ovcarni, której część barowa/restauracyjna bardzo nam się spodobała, gdyż jest utrzymana w stylu starej gospody, oberży. No i wielki szacun dla ponad pięćdziesięcioletniego barmana, który w jednej dłoni potrafił utrzymać dwie szklanice piwa (nie kufle na rączkę!).

Obrazek

Wracamy na wieczór do naszej Barborki chwiejnym krokiem rzucając się śniegiem zalegającym jeszcze tu i ówdzie...

Nad ranem wstać się nie chce, ale co zrobić. Pierwszym autobusem spod Ovcarny jedziemy do przełęczy Hvezda, skąd pieszo dostajemy się do Karlovej. Jesteśmy na miejscu przed ósmą, stąd też nie ma jeszcze "ciecia" na parkingu dlatego też odpalamy naszą Pumę i uciekamy na Biskupią Kopę. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi jakiś zaległy rachunek :D


Wyjazd średnio udany, jeżeli nie powiedzieć, że nie udany. Fakt faktem zdobyliśmy Pradziada ale czujemy wielki niedosyt. Wiemy jednak, że w Jeseniki na pewno wrócimy i zdobędziemy ich najwyższy szczyt przy dobrej pogodzie coby w pełni dostrzec ich majestat.

Wszystkie zdjęcia (część gorszej jakości bo robiona telefonem):

https://picasaweb.google.com/1157835289 ... azPierwszy
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Spontanicznie na Pradziada

Postautor: Zły Marcin » 09-06-2015 18:10

Raubritter pisze: Do tego stary barman (siwiejący pan, rzadkość w gastronomii) poleca nam zamiast Becherówki likier "Pradziad".


A to przeciez w Czechach akurat żadna nowość, barmanowanie to poważny fach i baaaardzo często w związku z tym sprawują go właśnie krzepcy panowie w kwiecie wieku (najoczywistszy przykład - praski Zlaty Tigr czy U Cerneho Vola), choć oczywiście jest bardzo wiele miejsc gdzie barmanką zajmują się młode dziewczyny - co z kolei u nas jest regułą.

Bylinny Likier Praded jak pamiętam był mocno promowany i w Ovcarni i w Barborce i Svycarni, nie próbowałem.
Ostatnio zmieniony 09-06-2015 20:14 przez Zły Marcin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Spontanicznie na Pradziada

Postautor: Raubritter » 09-06-2015 18:28

Zły Marcin pisze:
Raubritter pisze: Do tego stary barman (siwiejący pan, rzadkość w gastronomii) poleca nam zamiast Becherówki likier "Pradziad".


A to przeciez w Czechach akurat żadna nowość, barmanowanie to poważny fach i baaaardzo często w związku z tym sprawują go właśnie krzepcy panowie w kwiecie wieku


Też uważam, że to poważny fach, gdyż już łącznie prawie pięć lat przepracowałem za barem :wink:

Bardziej chodziło mi o nasze swojskie, polskie warunki, gdzie właściciele knajp wolą zatrudniać dziewiętnastoletnie studentki za 8zł na godzinę na pół etatu, na umowę zlecenie niźli postawić na hmm... doświadczenie i jakość jakkolwiek by to nie brzmiało.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Spontanicznie na Pradziada

Postautor: Dolnoślązak » 09-06-2015 22:21

Raubritter pisze:Pod koniec maja wraz wraz z Agaciorem postanowiliśmy zdobyć Pradziada, górę na której jeszcze nie byliśmy. Niestety prognozy pogody nas odstraszyły, jednakże w planowany dzień wyjazdu, popołudniu, okazało się, że nie pada

Jak ja bym za każdym razem sugerował się pogodą tobym na połowie wyjazdów nie był :mrgreen:

Raubritter pisze:kupujemy po Holbie

Nie wiem czy tylko ja odniosłem takie wrażenie ale piłem puszkowe takie coś 3,5% i nijak to się miało do smaku czeskiego piwa...

Raubritter pisze:Do tego stary barman (siwiejący pan, rzadkość w gastronomii) poleca nam zamiast Becherówki likier "Pradziad". I tak jakoś przesiedzieliśmy cały wieczór w Ovcarni, której część barowa/restauracyjna bardzo nam się spodobała, gdyż jest utrzymana w stylu starej gospody, oberży. No i wielki szacun dla ponad pięćdziesięcioletniego barmana, który w jednej dłoni potrafił utrzymać dwie szklanice piwa (nie kufle na rączkę!).

Podobne dobre wrażenie zrobili na mnie panowie z Martinovki, pod muchą i z serwetą na ręce, piwo podane nim się obejrzałem, gratisowy wrzątek w termosie sami do stolika dostarczyli :D


Raubritter pisze:Jesteśmy na miejscu przed ósmą, stąd też nie ma jeszcze "ciecia" na parkingu dlatego też odpalamy naszą Pumę i uciekamy na Biskupią Kopę. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi jakiś zaległy rachunek :D

Jak to puma to niechybnie, ta ma ostatnio chyba złą sławę w Czechach :mrgreen:


Wyjazd średnio udany, jeżeli nie powiedzieć, że nie udany[/quote]
E tam, żółty szlak wygląda na bardzo ciekawy i tłumów nie było :wink:

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 09-06-2015 23:17

Dolnoślązaku, my wybierając Holbe sugerowaliśmy się właśnie procentami i piwo to miało najwięcej % alkoholu z sprzedawanych piw w sklepiku w którym byliśmy ;) Poza tym lubię Holbe :p

Jeżeli chodzi o Pumę, cóż, to dlatego zapewne tak dziwnie się na nas patrzyli i wytykali palcami :lol:

A na żółtym szlaku rzeczywiście nikogo nie mijaliśmy!
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Re: Spontanicznie na Pradziada

Postautor: cezaryol » 11-06-2015 21:49

Raubritter pisze: postanawiamy jednak zostać w Barborce. Płacimy kolejne 250 koron od osoby za nocleg

Potaniało? :shock:

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 12-06-2015 10:41

Nie wiem ile kiedyś kosztowało, teraz płaciliśmy na pewno po 250 koron od osoby za noc.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 12-06-2015 11:37

Zdziwiłem się, bo pamiętam cenę 270 koron.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 13-06-2015 10:38

A może cena zmienia się w zależności od pory roku? Kiedy tam nocowałeś? Też na wiosnę/lato?
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Spirit
podróżnik
Posty: 227
Rejestracja: 21-07-2008 00:13
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Postautor: Spirit » 25-07-2015 20:37

Byłam na Pradziadzie w tym roku w czerwcu, też popadywało, ale akurat na Pradziadzie się trochę wypogodziło i były ładne widoki.No nie powiem, że szlak przez Bila Opavę jest dla dzieci wychowanych na macdonaldzie :wink: , przy deszczu jest bardzo ślisko i trzeba uważać na tych wszystkich kładkach i drabinkach, szczególnie, że niektóre są już uszkodzone i wysłużone.Za to jest bardzo urokliwy i warto na Pradziada iść żółtym przez Bilą Opavę właśnie.


Wróć do „Relacje z wypraw”