Jednym z ostatnich wyjazdów zeszłorocznych był wypad na Biskupią Kopę.
Zaplanowaliśmy późniejsze wyjście tak aby od schroniska schodzić z pochodniami na dół już po zmroku.
Startujemy ze Zlatych zachaczając po drodze o małe co nie co...
Następnie kierujemy się ku Kaplicy Rocha mniej lub więcej ślizgając się błocie.
Tam robimy krótki postój - szkoda że nie jest ona udostępniona do zwiedzania...
Stąd już tylko gramolenie się pod górę
Po około 2 godzinach z licznymi postojami docieramy na szczyt Biskupiej Kopy. Niestety z uwagi na trwający remont nie jest otwarta do zwiedzania. Kto chciał coś do picia mógł zaopatrzyć się w drewnianej budce.
Po krótkim odpoczynku schodzimy na dół do schroniska gdzie mamy przygotowane ognicho.
Na Kopie nie było mnie przez ostatnie około 2 lata i to co ujrzałem po polskiej stronie to istny armagedon. Wszystkie praktycznie drzewa wycięte! Szok- ten kornik i były szyszko wymordowali bo innego słowa nie umiem użyć połowę Biskupiej Kopy - kurcze jakoś kornik na czeską stronę nie przeszedł???
Po dojściu do schronu pełna integracja
Większość grupy schodzi do Jarnołtówka z pochodniami a nieliczni zostają na noc w schronisku
Całość fotek tutaj - https://photos.app.goo.gl/zlcYTTW3KMhxWXyB2