Jadę standardowo "Kamieńczykiem" z Poznania do Wrocławia, tam mam niecałą godzinkę na autobus do Sobótki. Bodajże koło jedenastej jestem już na miejscu i czerwonym szlakiem, bez udziwnień udaję się najpierw na szczyt Ślęży. Nie było mnie tu już bardzo dawno, w między czasie wyremontowano i oddano do użytku wieżę widokową na szczycie za kościółkiem - zresztą sam kościół zmienił się też, można go zwiedzać i za 5zł wejść do podziemi oraz na szczyt wieży. Jedyna rzecz jaka się nie niemal nie zmieniła na Ślęży - to Dom Turysty im. Romana Zmorskiego. Dalej odnosiłem wrażenie, że turystę traktuje się tu jak uprzykrzającego życie szkodnika. Jedzenie podawane na plastikowych, jednorazowych talerzach, do wyboru pierogi, kiełbasa z wody lub fasolka po bretońsku... ceny nadszarpujące budżet. Na plus jednak zdecydowanie piwko Sowie z regionalnego browaru w Bielawie - pils, lager, pszeniczne i marcowe po 9zł. Pod budynkiem kiełbaska i szaszłyki z grilla.
Do schroniska pod Wieżycą schodzę najpierw niebieskim szlakiem, a potem odbijam na czarny. Niebieski jest zupełnym przeciwieństwem czerwonego. Niemal zero ludzi. W między czasie zaczyna grzmieć, gdzieś znad Gór Sowich nadciąga burza. Udaje mi się jednak dojść do celu i nie zmoknąć.
Popołudniu melduję się u znajomych. Zwiedzam browar, piję piwo prosto z tanka. Warzą cztery rodzaje - jasne (a'la pils), ciemne, bursztynowe oraz okazjonalne, czyli jasne z domieszką różnych soków - tym razem było z grejfrutowym. Każde piwo jest niefiltrowane i niepasteryzowane.
W końcu nadciąga burza. Przez piętnaście minut ściana deszczu. Na koniec dnia wychodzi jednak jeszcze słońce.
Na drugi dzień po śniadaniu postanawiam wyskoczyć sobie jeszcze na szczyt Wieżycy, gdzie znajduje się wybudowana w 1907 roku Wieża Bismarcka. Do tej pory jak zawsze byłem na Ślęży to wieża ta była zamknięta, teraz dowiaduję się że ma dzierżawce i można na nią wejść aby podziwiać widoki. Świetnie! Bilet kosztuje 5zł, mają pieczątkę, jakieś pamiątki, pocztówki. Piwka niestety brak.
Wnętrze wieży jest dość odstręczające, na szczyt wchodzi się metalowymi schodami. Widoki z góry są za to bardzo ładne. Gdybym tylko mógł to zostałbym na niej kilka godzin
Wracam do schroniska, jeszcze parę degustacji piwa i wracam do Sobótki aby zdążyć na autobus do Wrocławia.
Poniżej parę zdjęć:
Czerwonym z Sobótki
Na szczycie
Widoki z wieży widokowej
Kiełbasiora na szczycie Ślęży. Nie skusiłem się.
Niebieskim
W drodze na Wieżycę
Widoki z wieży
Browar Wieżyca