Auto zostawiamy w Malej Morávce i jedziemy autobusem na Ovcárnie. Idziemy niebieskim szlakiem w stronę Wielkiego Kotla.
Za nami Petrovy kameny.

I Praded.

Na szlaku w stronę Kotła. Widoczność kiepska. Przed nami Temná (1 263 m).

Docieramy do wiatki i oglądamy Velký kotel, niestety drzewa sporo zasłaniają.


Schodzimy do drugiej wiatki, przy źródle Moravicy, ale tu kocioł jest jeszcze mniej widoczny. Wracamy więc do skrzyżowania z żółtym szlakiem. Słońce chwilami oświetla łąki i wtedy wyglądają bajecznie. właściwie to tutaj już zaczęła się jesień.

Żółtym szlakiem trawersujemy Temnou. Jeden z niewielu widoków na tym szlaku.

Wędrując lasem zbliżamy się do Koprivnej. Nim dotrzemy na szczyt wchodzę na Skałki pod Koprivną. Niektóre fragmenty mają ciekawą pofalowana strukturę.

Skałka na szczycie Koprivnej (1019m).

Na skałce wyciosano krzyż. Czy jest to opisany w geostradzie znak górniczy? Nie mam pojęcia.

Na pobliskiej skałce również znak krzyża.

Schodzimy do rozdroża Pod Vápennou.

Stąd wędrujemy leśną drogą. Mijamy miejsce opisane jako Mlynky. Rzeczywiście, na małym strumyku ktoś zainstalował kilkanaście różnych kół, kółek wodnych.

Droga doprowadza nas do Karlova. Tak w Karlovie wygląda rzeka Moravica.

Jeszcze pozostało sfotografować skałkę w małym kamieniołomie pod Kaplickovým vrchem i możemy wracać do auta.

Czy była to udana wycieczka? Widokowo może niespecjalnie, ale poznaliśmy kolejny fragment Sudetów. Ekstra bonus - podgrzybki i prawdziwki.





















































































































































































































