powyżej pewien długości wyprawa nie sprawia mi już przyjemności, a o to wszak chodzi
Jesenicka 60
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
kurde, żebym to wiedział wcześniej - na 20 albo 30 bym się zapisał, powyżej już mi to pachnie sadomasochizmem
powyżej pewien długości wyprawa nie sprawia mi już przyjemności, a o to wszak chodzi
powyżej pewien długości wyprawa nie sprawia mi już przyjemności, a o to wszak chodzi
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:kurde, żebym to wiedział wcześniej - na 20 albo 30 bym się zapisał, powyżej już mi to pachnie sadomasochizmem![]()
powyżej pewien długości wyprawa nie sprawia mi już przyjemności, a o to wszak chodzi
Nic straconego. Do soboty jest jeszcze trochę czasu. Organizatorzy robią tam śmieszną rzecz. Ważą uczestników przed wyjściem i po przyjściu. Waga ma taką dokładność, że po 30-40 km człowiek waży więcej, niż przed wyjściem w trasę
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
no niestety, straconego, bo człowiek już co innego zaplanował.
A takiej wagi to ja bym się bał - człowiek idzie zrzucić kilogramy, a tu jeszcze przyniesie więcej do domu
A takiej wagi to ja bym się bał - człowiek idzie zrzucić kilogramy, a tu jeszcze przyniesie więcej do domu
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:no niestety, straconego, bo człowiek już co innego zaplanował.
Kolejna będzie już za rok
Pudelek pisze:A takiej wagi to ja bym się bał - człowiek idzie zrzucić kilogramy, a tu jeszcze przyniesie więcej do domu
To jest jak loteria, nigdy nie wiadomo, czy w Rychlebskich przytyje się, czy schudnie
-
Andrzej z Gór Opawskich
- łazik
- Posty: 68
- Rejestracja: 02-04-2011 20:55
- Lokalizacja: Prudnik
Dwa razy brałem udział w Jesenickiej 60 i zdecydowanie polecam. Wiadomo, że nie ma czasu na zwiedzanie, ale podczas 12 godzin marszu ma się mnóstwo chwil na podziwianie krajobrazów
W najbliższą sobotę, 13 sierpnia z Prudnika rusza rajd PTTK na Pradziada. 60 km do przejścia w jeden dzień, przewyższenia: wejścia i zejścia łącznie 2900 m
W najbliższą sobotę, 13 sierpnia z Prudnika rusza rajd PTTK na Pradziada. 60 km do przejścia w jeden dzień, przewyższenia: wejścia i zejścia łącznie 2900 m
-
Andrzej z Gór Opawskich
- łazik
- Posty: 68
- Rejestracja: 02-04-2011 20:55
- Lokalizacja: Prudnik
Własnie juz widzę na Twojej stronce. Teraz ją przegladam, po napisaniu poprzedniego posta. Wg. Twoich obliczeń wychodzi ok. 100 m mniej pod górę, niż wg. tego, co kiedyś wstępnie policzyłem. Ale to przecież prawie żadna różnica:-) W dodoatku zapowiada sie chłodny tydzień, więc powinno się maszerować sprawnie ( choc jestem bez żadnego treningu od dwóch miesięcy:-(
-
Andrzej z Gór Opawskich
- łazik
- Posty: 68
- Rejestracja: 02-04-2011 20:55
- Lokalizacja: Prudnik
Na prudnickimaraton.wordpress.com Staszek napisał, że własnie trenował, Ty też... więc może powinienem mysleć o wycofaniu się z długich tras
. Ale może mimo długiej przerwy nie będzie tak źle. Choć nie pozostaję całkiem bezczynny - dzisiaj z myślą o przyszłej sobocie wybrałem się na rowerze na G. sw. Anny. Zawsze to jakaś aktywność
. W końcu jak napisałeś w regulaminie, w drodze powrotnej busik bedzie zbierał tych, co odpadli, więc jest alternatywa 
-
Andrzej z Gór Opawskich
- łazik
- Posty: 68
- Rejestracja: 02-04-2011 20:55
- Lokalizacja: Prudnik
Oj Cezary, Ty i zbieranie z trasy... już to widzę. Jeśli ktoś jest niezorentowany to informuję, że kol. Cezary ostro daje z buta i poniżej 5 km/h nie schodzi.
Co do trenowania to nazwałbym to rozsądkiem wędrowca. Na długie trasy bez wcześniejszego rozchodzenia się nie ma co się nawet wybierać. Chyba, że ktoś preferuje bolesne przeżycia.
Cezary o tym doskonale wie, dlatego jeździ na rowerku na Górę Św. Anny
Co do trenowania to nazwałbym to rozsądkiem wędrowca. Na długie trasy bez wcześniejszego rozchodzenia się nie ma co się nawet wybierać. Chyba, że ktoś preferuje bolesne przeżycia.
Cezary o tym doskonale wie, dlatego jeździ na rowerku na Górę Św. Anny
Miłe słowa
. Pamiętam jak boleśnie przezyłem pierwszy Zlatohorsky Treking, gdy już u Opawskiej chaty każdy krok sprawiał ból ( to był start po bardzo długiej przerwie bez gór i wyczerpujących kilku tygodniach ).
Dlatego trzeba choc odrobine się wcześniej poruszać.
A jesli juz wspomniałeś o kontrolnym przejściu trasy PMP, to jak się prezentuje w praktyce?
Dlatego trzeba choc odrobine się wcześniej poruszać.
A jesli juz wspomniałeś o kontrolnym przejściu trasy PMP, to jak się prezentuje w praktyce?
-
Andrzej z Gór Opawskich
- łazik
- Posty: 68
- Rejestracja: 02-04-2011 20:55
- Lokalizacja: Prudnik
Całkiem atrakcyjnie. Na początek kilka historycznych, omurowanych źródeł w drodze na Zlaty chlum. Wbrew pozorom podejście nie jest najgorsze. Zlaty chlum to wiadomo - wieża widokowa (w remoncie). Potem znana trasa do Rejvizu i przejście całej miejscowości. Wioseczka urocza, dominuje drewniana zabudowa. Potem dobrymi drogami do Horni Udoli i wyciskacz potu na Přičny vrch. Po drodze ruiny kaplicy św. Anny (Marty), górnicze pozostałości i piramidka św. Rocha. Vyr i Maria Hilf to następne punkty na trasie. Z sanktuarium zejście asfaltem potem trochę po krzakach do Vorwitz. Po lewej ciekawostka - źródła Złotego Potoku, który płynie później m.in. przez Pokrzywną i Prudnik. Za Heřmanovicami miałem obawy co do zielonego szlaku, który schodzi na pastwisko, ale na szczęście ogrodzenia oddzielały je od drogi. Szlak idzie nieosłoniętym grzebietem, więc widoki stamtąd będą piękne (ja niestety przez mgłę i deszcz niewiele widziałem). Kolejne kilometry to dzikie okolice Solnej hory, idzie się grzebietem, czasem są wyręby, które dają nadzieję na ładne widoki również w stronę Polski. W końcu wychodzi się z lasu ponownie na łąki, to tereny zanikłej wsi Valštejn. W najwyższym punkcie drogi znajduje się turystyczna wiata, gdzie będzie punkt kontrolny. Za nią są dobrze widoczne ruiny niewielkiej wsi Kravi hora z pewnym dziwacznym domkiem. Jakim, o tym sam się przekonasz. To miejsce magiczne, zwłaszcza jeśli widziało się te zabudowania na archiwalnych fotografiach. Następnie droga schodzi do dolinki Svinnego potoku. Następne kilka kilometrów to monotonny odcinek wzdłuż rzeczki utrwadzoną drogą. Szlak urozmaica miejsce z pozostałościami leśniczówki oraz "król świerków" - pomnikowy okaz gigantycznego drzewa. Potem niewdziana od kilku godzin cywilizacja - Jindřichov. Zamek można obejrzeć tylko z zewnątrz. Ze wsi do granicy państwa idzie się asfaltową ścieżką rowerową (3 km). Po drodze jest sympatyczne miejsce odpoczynku z pięknym widokiem. Dalej idziemy wzdłuż granicy przez "słynny" mostek Andrzeja, doliną Marii, przez Rozdroże pod Trzebiną i mostek Krzysztofa na metę na Polanie Kucharskiego. Ufff... Nogi bolą.
Trasa między Jesenikiem a Prudnikiem mogła być krótsza, ale żeby dobić do "50-tki" to wydużyłem ją o zdobycie Přičnego vrchu i dojście do Kravi hory.
Trudno mi ją porównać do ubiegłorocznej trasy (Głuchołazy) i tej sprzed dwóch lat (Karniów). Po względem trudności jest porónywalna do ubiegłorocznej edycji, ale nie będzie już tak ciężkiego podejścia jak to ze Zlatych Hor na Kopę.
Trasa między Jesenikiem a Prudnikiem mogła być krótsza, ale żeby dobić do "50-tki" to wydużyłem ją o zdobycie Přičnego vrchu i dojście do Kravi hory.
Trudno mi ją porównać do ubiegłorocznej trasy (Głuchołazy) i tej sprzed dwóch lat (Karniów). Po względem trudności jest porónywalna do ubiegłorocznej edycji, ale nie będzie już tak ciężkiego podejścia jak to ze Zlatych Hor na Kopę.