Teraz zejście z trasy naszego Mapiusza na ostatnim wyjeździe jawi się jako gest symboliczny. Jak wcześniej napisałem, chociaż Mapiusza nie było z nami to dalej wędrowaliśmy w jego stylu.
Zatem wędrujmy dalej GGS-em, a duch Maria niech nam towarzyszy. Jest jednak pewien problem. Bez map topograficznych będziemy skazani na szlaki turystyczne jak grzeczni turyści.
Przy okazji gratulacje dla naszego Mapiusza i trzymajmy kciuki za szczęśliwy finał.

