Nowy Waliszów - Śnieżnik - Międzygórze

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
franek
podróżnik
Posty: 240
Rejestracja: 27-12-2007 10:04
Lokalizacja: Namysłów

Postautor: franek » 15-07-2009 22:29

moze na poczatku sierpnia?? np. 1-2.08.. moze i baniak by wpadl a mozna by i eco namowic


Niestety ten termin odpada, 31.07 na Ukrainę ruszam nareszcie :)
Ale może wcześniej, może poźniej? Imprezy tam nie odpuszczę :)

Dobrze, że jest SKPB Warszawa, które to koło jakby pod prąd powszechnemu uwielbieniu alkoholu propaguje góry bez alkoholu. Tak trzymać. Zasady są ostre ale przynajmniej na polu namiotowym w Regietowie nie grożą całonocne libacje i jest to miejsce przyjazne dla ludzi pragnących ciszy i spokoju dla obcowania z przyrodą. No i bazowy ma zdrowe podejście do alkoholu o czym świadczy to preszowskie piwo Smadny mnich.


Jedyne w czym się z Tobą zgadzam to opinia o Smadnym Mnichu.
Wcale nie oznacza, że jeśli dopuszczone jest picie alkoholu na bazie, czy w chatce, grozi to libacją. Wszystko w normalnych granicach. Jeśli bazowy/chatkowy ma jaja to potrafi ustawić takie chlejące towarzystwo.

"lej się chmielu, nieś muzyko po bukowym lesie..." :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5003
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 16-07-2009 06:06

tomaszll pisze:[
Dobrze, że jest SKPB Warszawa, które to koło jakby pod prąd powszechnemu uwielbieniu alkoholu propaguje góry bez alkoholu. Tak trzymać. Zasady są ostre ale przynajmniej na polu namiotowym w Regietowie nie grożą całonocne libacje i jest to miejsce przyjazne dla ludzi pragnących ciszy i spokoju dla obcowania z przyrodą. No i bazowy ma zdrowe podejście do alkoholu o czym świadczy to preszowskie piwo Smadny mnich.


jak sie chce ciszy i spokoju i spiewu ptakow to najlepije pojechac sobie w srodek lasu (co czesto robie bo takie klimaty tez bardzo lubie), wtedy siedze cicho, obserwuje zwierzeta, budza mnie ptaki i szum drzew

natomaist baza namiotowa i chatka kojarza mi sie z miejscami gdzie nie jedzie sie dla samej przyrody ale rowniez dla ludzi.. dla wspolnego cieszenia sie zyciem... a jakos tak jest ze ludzie okazuja radosc przez spiew, okrzyki, podskoki, glosna rozmowe..
choc moze niedlugo te dziwne grupy ludzi oprocz zakazu picia alkoholu wprowadza zakaz spiewania?? albo zakaz rozmawiania (mozna tylko szeptem i to na zgode bazowego ;)

a zdrowe podejscie bazowego do smadnego mnicha to tylko wtedy jak go wciagnie przed wejsciem na baze, bo gdyby to zrobil na bazie to by juz byla libacja , oczywiscie godna potepienia ;) toz to zaklamanie w najlepszej wersji!!!

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 08:49

buba1 pisze:jak sie chce ciszy i spokoju i spiewu ptakow to najlepije pojechac sobie w srodek lasu (co czesto robie bo takie klimaty tez bardzo lubie), wtedy siedze cicho, obserwuje zwierzeta, budza mnie ptaki i szum drzew

Niekoniecznie. Powtórzę jeszcze raz, można zanocować w Czechach lub na sprawdzonej agroturystyce w Polsce.

buba1 pisze:natomaist baza namiotowa i chatka kojarza mi sie z miejscami gdzie nie jedzie sie dla samej przyrody ale rowniez dla ludzi.. dla wspolnego cieszenia sie zyciem... a jakos tak jest ze ludzie okazuja radosc przez spiew, okrzyki, podskoki, glosna rozmowe..
choc moze niedlugo te dziwne grupy ludzi oprocz zakazu picia alkoholu wprowadza zakaz spiewania?? albo zakaz rozmawiania (mozna tylko szeptem i to na zgode bazowego ;)

Nie musisz się obawiać baz namiotowych z restrykcyjnymi przepisami.
Tylko koło warszawskie wprowadziło, jak dla mnie słuszna zasadę,
zakaz spożywania alkoholu na wyjazdach klubowych. Nie miałem jeszcze okazji nocować w ich chatce w Beskidzie Niskim jak również na bazie namiotowej, podejrzewam, że tam nie przeszły by całonocne libacje. Chociaż z drugiej strony jeszcze nigdy na szczęście nie doświadczyłem libacji na bazach namiotowych, może to też wynikać z tego, że dość dawno tam nocowałem. A w chatkach owszem zdarzały się głośnie imprezy do późna w nocy.

buba1 pisze:a zdrowe podejscie bazowego do smadnego mnicha to tylko wtedy jak go wciagnie przed wejsciem na baze, bo gdyby to zrobil na bazie to by juz byla libacja , oczywiscie godna potepienia ;) toz to zaklamanie w najlepszej wersji!!!

Co sie tak denerwujesz? jak dla mnie nie jest to zaklamanie ale zasada, ze baza namiotowa jest miejscem wolnym od alkoholu.
Tak samo jak schroniska czy chatki powinny byc miejscem wolnym od dymu tytoniowego. Jak ktos chce palic to niech sobie pali ale niech nikogo nie naraza na bierne palenie. Moze za 10 lat cos polepszy sie w Polsce w tym temacie. Na jakis specjalny wzrost kultury palaczy nie licze. To taki nalog, ze palacze pala wszedzie, nawet pod wiata na przystanku tramwajowym a mlode matki kopca swoje male dzieci. Mysle, ze lepiej podzialalyby mandaty, palisz w miejscu publicznym placisz 50 PLN.
Podejrzewam, ze nie predko cos takiego wprowadza w Polsce chociaz juz niektore miasta prowadza akcje przestrzeni wolnej od dymu tytoniowego.

W sumie w polskich gorach zdecydowana wiekszosc obiektow typu chatki studenckie, schroniska, domki mysliwskie to takie klimatyczne speluny
a w tylko nielicznych obowiazuja restrykcyjne zasady. Dla Ciebie wiec nie powinno byc problemu. A ja tez sobie poradzilem, z zasady nie lubie klimatycznych spelun w gorach, wiec przenisolem sie na czeska strone
lub wybieram sprawdzona agroturystyke po polskie stronie.

No i bede bronil zasady kola warszawskiego, zakaz spozywania alkoholu na wyjazdach klubowych. Podam autentyczny przyklad kola z Gliwic. Mieli jakas Akcje lato, nie bylo tak restrykcyjnych zasad i na wyjezdzie pojawil sie pewien osobnik co wiozl pol plecaka wodki, na okraglo pil i co chwile cos dokupywal do miejscowych. Plan wycieczki i zasada wstajemy o tej i o tej godzinie rano idziemy tyle i tyle zaczynal lec w gruzach i nalezalo tego osobnika usunac z wyjazdu co tez zrobiono. A tutaj na wejsciu przy tak restrykcyjnej zasadzie takie osobniki sa eliminowane, czyli unikanie potencjalnych zagrozen.

Pamietam tez narciarski oboz sylwestrowy na Ukrainie w, ktrym uczestniczylem. Wspaniale wycieczki na nartach biegowych a sam Sylwester jako wyjatkowy dzien z dobra zabawa i szampanem. Nikt sie nie upil, wszyscy radosnie przywitali nowy rok. Zupelnie cos odmiennego od widoku chatek i schronisk w tym czasie przepelnionych jakimis narciarzami co juz od kilku dni chleja, zalewaja kaca kolejna wodka a niektorzy to nawet nie sa w stanie doczekac do Sylwestra tylko leza polprzytomni od alkoholu.

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 16-07-2009 09:04

z Tomaszemll nigdy nie dojdziemy na tej płaszczyźnie do porozumienia, ja rozumiem i szanuje tówj punkt widzenia, ty nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć naszego, każdy ma prawo do spędzania wolnego czasu tak jak lubi, nikt nie ma prawa krytykować tego tylko dla tego ,że myśli inaczej.
Jeśli przeszkadza tobie hałas i gwar, zawsze można po prostu spróbować asertywnie poprosić by byli ciszej , i pewnie w większości przypadków ludzie Cię posłuchają,(próbowałeś kiedyś ??) żadko spotykałem się w górach z nieżyczliwością, gdy jednak tak się stanie to polecam zatyczki do uszu, jednak będąc gdzies ,gdzie są ludzie trzeba brać tych ludzi pod uwagę ,że można spotkać grających na gitarze, może warto sobie kołonich usiąść, nawet jeśli sięnie pije i pogadać chwile...
Pozdrawiam
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów

http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-07-2009 09:06

buba1 pisze:a zdrowe podejscie bazowego do smadnego mnicha to tylko wtedy jak go wciagnie przed wejsciem na baze, bo gdyby to zrobil na bazie to by juz byla libacja , oczywiscie godna potepienia ;) toz to zaklamanie w najlepszej wersji!!!


No niezła paranoja :)

Widze w dużej liczbie postów na forum w których jak ktoś napisze o czymś nie miłym co go spotkało po polskiej stronie Sudetów, uruchamia się zaraz gloryfikacja gór czeskich.
To zaczyna być nudne, zawsze odchodzi się od głównego tematu a skutku to nie przynosi żadnego.

A jeżeli chodzi o alkohol pity w górach - tak było jest i będzie.
Zresztą jeżeli chodzi o czeskich turystów to oni wcale takimi świętoszkami nie są stroniącymi od procentów. Może nie delektują się przykładowym piwkiem na łączce, ale wystarczy tylko zerknąć do jakiegokolwqiek schroniska/hotelu górskiego i można zobaczyć co piją i ile.
A piwo w czechach jest tak samo albo i nawet mocniej promowane niż w Polsce.

Jeżeli o mnie chodzi to przeważnie jak idę w góry zabieram ze sobą piwko aby je w spokoju wypić w jakimś fajnym miejscu - i nie jest to bodziec którego potrzebuję zeby bardziej poczuć przyrodę czy cóś takiego i na pewno nie czyni to ze mnie jakiegoś żula czy alkoholika.
Pewnie jak większość użytkowników tego forum jak i ludzi którzy kochają góry nigdy nie zostawiłem żadnego śmiecia(puszki po piwie czy czegoś innego) w górach.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 10:04

WILK70 pisze:...
Jeśli przeszkadza tobie hałas i gwar, zawsze można po prostu spróbować asertywnie poprosić by byli ciszej , i pewnie w większości przypadków ludzie Cię posłuchają,(próbowałeś kiedyś ??)...
Pozdrawiam

W niektorych miejsc z definicji jest duzy halas to sa tzw klimatyczne speluny.
W pewnych przypadkach nie da sie nic zrobic. Kiedys owszem probowalem i nie przynioslo to zadnego efektu. Pamietam wypad sylwestrowy do juz nie istniejacego PTSM w Kletnie. Byla grupa fajnych spokojnych ludzi co jezdzili na nartach biegowych ale przyjechala tez mlodziez na zjazdowki. Byly ustalenia, ze owszem w Sylwestra zrobia balange ale przed Sylwestrem beda postepowac zgodnie z regulaminem PTSM'u, czyli po 22 cisza nocna, zakaz spozywania alkoholu, zakaz palenia tytoniu w obiekcie. Grupa narciarzy zjazdowych narzucila swoja wole innym, wracali okolo 16-tej z nart wlaczali do pozna w nocy na caly glos magnetofon, chlali wodke i rzygali na podloge. Kilka razy musielismy ratowac buty biegowe, ktore suszyly sie na korytarzu przed obrzyganiem. O tym wszystkim informowalismy kierowniczke, ktora miala to gdzies, zgodnie z zasada ze wiekszosc ma racje wbrew dobrym obyczajom panujacym w PTSM. Oni nawet zarzygali toalety a obsluga grzecznie po nich sprzatala. Nie wiele tez wnosily nasze uwagi, ze nie moze wyc sprzet grajacy do pozna w nocy, ze jeszcze nie jest Sylwester.
Byly tylko dwa wyjscia, uciec z tego miejsca lub na sile wykorzystac czas na narty biegowe. Wybralismy to drugie. Po wszystkim poinformowalem zarzad PTSM, e-mail ze skarga pozostal bez odpowiedzi.
Mialem dosc dlugo awersje do tego miejsca, po paru latach zanocowalem tam w srodku lata, byl nowy sympatyczny kierownik, zapalony turysta rowerowy, ktory wprost stwierdzil, ze w Polsce upadla turystyka, ze ludzie nie chca podjac wysilku ze chca jak najblizej dojechac wlasciwe na sam Snieznik. W srodku lata bylem jedynym gosciem w schronisku.
Obecnie schronisko nie istnieje. To doswiadczenie nauczylo mnie: unikac potencjalnych miejsc gdzie moze byc libacja. Tak tez robie.
Po poludniowej czeskiej stronie gor nigdy nie doswiadczylem libacji.
Ostatnio zmieniony 16-07-2009 10:16 przez tomaszll, łącznie zmieniany 1 raz.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 10:13

olo23333 pisze:
buba1 pisze:a zdrowe podejscie bazowego do smadnego mnicha to tylko wtedy jak go wciagnie przed wejsciem na baze, bo gdyby to zrobil na bazie to by juz byla libacja , oczywiscie godna potepienia ;) toz to zaklamanie w najlepszej wersji!!!


No niezła paranoja :)

Nie zgadzam sie, pisalem o tym dlaczego.

olo23333 pisze:Widze w dużej liczbie postów na forum w których jak ktoś napisze o czymś nie miłym co go spotkało po polskiej stronie Sudetów, uruchamia się zaraz gloryfikacja gór czeskich.
To zaczyna być nudne, zawsze odchodzi się od głównego tematu a skutku to nie przynosi żadnego.

Oj przynosi. Nawet jak pod wplywem gloryfikacji czeskich gor chociaz jedna osoba tam pojedzie i wprowadzi jakis jeden element pozytywny, usprawni turystyke to juz jest sukces. Do czeskiej turystyki dziela nas lata swietlne i musimy jeszcze dlugo uczyc sie od nich.
W takim drobnym temacie jak recenzje sprzętu turystycznego
czy kempingów albo kwater widać ogromną różnicę między nami i Czechami. Oceny z czeskich forów są dużo lepsze, ostrzejsze, zwraca się uwagi na istotne niedociągnięcia sprzętu, które w Polsce są niezauważane. Ostatnio przymierzam się do kupna nowego śpiwora i czeskie forumy zawierają naprawdę pomocne informacje. U nas jakiś produkt X dostaje ogólny wynik bardzo dobry a tam ten produkt jest ledwo dostateczny +, ocena bardzo dobra jest zarezerwowana do naprawdę wysokiej jakości sprzętu.
Podobnie recenzje miejsc noclegowych, nawet na sudety.it są opisy w schronisku syf, grzyb, w jadalni zimno jak w psiarni. Za chwilę ktoś napisze to jest schronisko nie hotel. A w Czechach w obiektach noclegowych z definicji jest ciepło, problem zimnych niedogrzanych miejsc noclegowych nie istnieje.
Czeskie oceny kempingów to naprawdę cenne źródło informacji, osoby, które wypowiadają się to piszą o wielu aspektach. Zwraca się uwagę na to jakie są prysznice, co jest w otoczeniu kempingu, jaka jest ogólnodostępna kuchnia. Można naprawdę wybrać najkorzystniejszy dla siebie obiekt i nie przeżyć rozczarowania na miejscu.


olo23333 pisze:A jeżeli chodzi o alkohol pity w górach - tak było jest i będzie.
Zresztą jeżeli chodzi o czeskich turystów to oni wcale takimi świętoszkami nie są stroniącymi od procentów. Może nie delektują się przykładowym piwkiem na łączce, ale wystarczy tylko zerknąć do jakiegokolwqiek schroniska/hotelu górskiego i można zobaczyć co piją i ile.
A piwo w czechach jest tak samo albo i nawet mocniej promowane niż w Polsce.

Tylko, ich gory sa w zasadzie wolne od porzuconych pustych butelek i puszek po piwie na szlaku. U nas co chwile robi sie akcje sprzatanie swiata i co chwile znowu jest syf. Jak najbardziej schronisko czy hotel gorski to miejsce aby wypic piwo, ja nie krytykuje alkoholu tylko sposob picia.

olo23333 pisze:Jeżeli o mnie chodzi to przeważnie jak idę w góry zabieram ze sobą piwko aby je w spokoju wypić w jakimś fajnym miejscu - i nie jest to bodziec którego potrzebuję zeby bardziej poczuć przyrodę czy cóś takiego i na pewno nie czyni to ze mnie jakiegoś żula czy alkoholika.
Pewnie jak większość użytkowników tego forum jak i ludzi którzy kochają góry nigdy nie zostawiłem żadnego śmiecia(puszki po piwie czy czegoś innego) w górach.

Cel moj zostal osiagniety. Przynajmniej jedna osoba zaczela sie zastanawiac nad haslem alkoholik.
Ostatnio zmieniony 16-07-2009 10:49 przez tomaszll, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 16-07-2009 10:17

co do SKPB, to powiem tak, nie lubię spędzać czasu gdy ktoś mi go organizuje lub narzuca, wole swobodę w tym co robię.
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...

Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów



http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 10:37

WILK70 pisze:co do SKPB, to powiem tak, nie lubię spędzać czasu gdy ktoś mi go organizuje lub narzuca, wole swobodę w tym co robię.

Ja też lubie organizowac wszystko sam. Jednkaze z SKPB Warszawa bylem az trzy razy na Ukrainie i raz w Beskidzie Niskim. Oni w zasadzie wszystko zorganizowali ja w jakims minimalnym stopniu dorzucilem swoje drobne pomysly. Taka praca zespolowa z moim minimalnym udzialem. Po prostu mielismy wspolny cel i razem go osiagnelismy.
Wyjazdy byly bardzo udane.

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 16-07-2009 10:48

tomaszll pisze: niektorych miejsc z definicji jest duzy halas to sa tzw klimatyczne speluny.
W pewnych przypadkach nie da sie nic zrobic. Kiedys owszem probowalem i nie przynioslo to zadnego efektu. Pamietam wypad sylwestrowy do juz nie istniejacego PTSM w Kletnie. Byla grupa fajnych spokojnych ludzi co jezdzili na nartach biegowych ale przyjechala tez mlodziez na zjazdowki. Byly ustalenia, ze owszem w Sylwestra zrobia balange ale przed Sylwestrem beda postepowac zgodnie z regulaminem PTSM'u, czyli po 22 cisza nocna, zakaz spozywania alkoholu, zakaz palenia tytoniu w obiekcie. Grupa narciarzy zjazdowych narzucila swoja wole innym, wracali okolo 16-tej z nart wlaczali do pozna w nocy na caly glos magnetofon, chlali wodke i rzygali na podloge. .


Ja nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem, powiem więcej, kiedyś na rajdzie ówczesnej akademii rolniczej na Śnieżniku, po całodniowej wędrówce, zrobiliśmy imprezę, w schronisku graliśmy na gitarach, śpiewaliśmy i piliśmy , nikt nie rzygał na podłogi, a wieczorem gdy przyszedł kierownik schroniska i poprosił nas grzecznie o zakończenie imprezy, każdy zastosował się do jego polecenia, nikt się nie awanturował.
Nie chce mi się już przekonywać Ciebie ,że u nas turystyka nie upadła, bo chyba się do tego nie przekonasz, takie masz zdanie i koniec. Ale pisząc o naszych sąsiadach również nie pozostajesz obiektywny, opisujesz nam Czechy jako krainę miodem i mlekiem płynącą, u nas też ludzie na szlaku są fajni, większość takich spotkałem ale wiadomo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Typowe podejście. Powiedz mi szczerze, ile razy spotkałeś się z takimi przypadkami w całej swojej karierze piechura??. Czy co wyjazd natrafiałeś na obrzygane towarzystwo?? bo z twoich opowiadań wnioskuje ,że chodzimy po zupełnie innych Polskich Sudetach.
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...

Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów



http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-07-2009 11:12

tomaszll pisze:
olo23333 pisze:
buba1 pisze:a zdrowe podejscie bazowego do smadnego mnicha to tylko wtedy jak go wciagnie przed wejsciem na baze, bo gdyby to zrobil na bazie to by juz byla libacja , oczywiscie godna potepienia ;) toz to zaklamanie w najlepszej wersji!!!


No niezła paranoja :)

Nie zgadzam sie, pisalem o tym dlaczego.


I wg mnie nie masz racji. To tak jak pójść do kościoła czy na spowiedź a wychodząc zacząć od razu grzeszyć albo jak uczniowie palą poza szkołą na przerwach (przecież jest ok nie robią tego w szkole - jak powiedziała buba to normalne zakłamanie i wg mnie sztuczne stwarzanie pozorów.
Jak ktoś ma jakieś zasady to powinien ich się trzymać

tomaszll pisze:
olo23333 pisze:Widze w dużej liczbie postów na forum w których jak ktoś napisze o czymś ....

Oj przynosi. Nawet jak pod wplywem gloryfikacji czeskich gor chociaz jedna osoba tam pojedzie i wprowadzi jakis jeden element pozytywny, usprawni turystyke to juz jest sukces. Do czeskiej turystyki dziela nas lata swietlne i musimy jeszcze dlugo uczyc sie od nich.....


Nie koniecznie czeskiej turystyki - może bardziej kultury - racja bo tam aż tak wielu śmieci nie ma na szlakach ale to może równie dobrze być efektem tego że maja więcej służb sprzątających.
Ja osobiście wolę aby po polskiej stronie "usprawnić turystykę" a nie po czeskiej.
W czechach usprawnianie turystyki to kładzenie asfaltu i otwieranie nowych hoteli.

tomaszll pisze:Cel moj zostal osiagniety. Przynajmniej jedna osoba zaczela sie zastanawiac nad haslem alkoholik.

Może rozwiniesz troszkę? Np o twoje pojęcie alkoholika.
Ja w 100% rozumiem twoje oburzenie dotyczące śmiecenia i sam z tym się zgadzam ale z tego co piszesz o % można wysunąć wniosek że prawie każdy kto pije poza hotelami/schroniskami ma z tym problem.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 11:13

WILK70 pisze:Ja nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem, powiem więcej, kiedyś na rajdzie ówczesnej akademii rolniczej na Śnieżniku, po całodniowej wędrówce, zrobiliśmy imprezę, w schronisku graliśmy na gitarach, śpiewaliśmy i piliśmy , nikt nie rzygał na podłogi, a wieczorem gdy przyszedł kierownik schroniska i poprosił nas grzecznie o zakończenie imprezy, każdy zastosował się do jego polecenia, nikt się nie awanturował.

Uważam taką imprezę za o.k. pod warunkiem, że nikt nie palił tytoniu
na sali imprezowej.

WILK70 pisze:Nie chce mi się już przekonywać Ciebie ,że u nas turystyka nie upadła, bo chyba się do tego nie przekonasz, takie masz zdanie i koniec. Ale pisząc o naszych sąsiadach również nie pozostajesz obiektywny, opisujesz nam Czechy jako krainę miodem i mlekiem płynącą, u nas też ludzie na szlaku są fajni, większość takich spotkałem ale wiadomo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Typowe podejście.

Czyż zniknięcie prawie wszystkich PTSM'ow w Sudetach nie jest argumentem za upadkiem turystyki? O Czechach piszę bardzo pozytywnie, bo u nich w turystyce jest kolosalna różnica w stosunku do Polski. Znam ten kraj dość dobrze, często tam bywam i wiem, że ludzie borykają się z różnymi bardzo poważnymi problemami. Tam też komuna zrobila duże spustoszenie. Jest też różnica między Czechami i Austrią.
Tylko, że mam wrażenie, że społeczeństwo czeskie jest dużo bardziej aktywne od naszego. W Polsce aby kupić jakiś porządny plecak i przy tym nie decydować się na najdroższy towar i jednocześnie nie wpaść w jakiś bubel trzeba wykonać mnóstwo pracy a tam idzie się do sklepu i kupuje.

WILK70 pisze: Powiedz mi szczerze, ile razy spotkałeś się z takimi przypadkami w całej swojej karierze piechura??. Czy co wyjazd natrafiałeś na obrzygane towarzystwo?? bo z twoich opowiadań wnioskuje ,że chodzimy po zupełnie innych Polskich Sudetach.

Przypadki libacji alkoholowych z głośną muzyką do rana lub rzyganiem
były dość częste. Na 7 wyjazdów sylwestrowych tylko dwa były wolne od tego, jeden z SKPB Warszawa na Ukrainie w wynajętym domu drugi w pewnym ośrodku wypoczynkowym gdzie przyjechali kulturalni ludzie.
W tzw okresach mniej pijackich taki przypadki zdarzały się rzadko, myślę, że na pewno co najmniej 1 na 10 wyjazdów to spotkanie głośnego towarzystwa lub rzygania. To oczywiście jest mało ale były to przypadki dość dokuczliwe. Na przykład jeden nocowałem przez klika dni w różnych miejscach a podczas ostatniej nocy przyjechala grupa co balangowała cała noc, rzygali do muszli klozetowych a na drugi dzień wszystkie moje rzeczy cuchnęły tytoniem.
Oczywiście poradziłem sobie z problemem, ucieczka w czeskie góry i wybór po naszej stronie małych agroturystyk z dostępem do kuchni.
Po czeskiej stronie nigdy nie spotkałem libacji a spędziłem tam na pewno więcej niż 90 nocy.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 11:25

olo23333 pisze:I wg mnie nie masz racji. To tak jak pójść do kościoła czy na spowiedź a wychodząc zacząć od razu grzeszyć albo jak uczniowie palą poza szkołą na przerwach (przecież jest ok nie robią tego w szkole - jak powiedziała buba to normalne zakłamanie i wg mnie sztuczne stwarzanie pozorów.
Jak ktoś ma jakieś zasady to powinien ich się trzymać

Zaraz zaraz, na polu namiotowym obowiązuje z jakiegoś powodu zakaz picia alkoholu ale nie ma zakazu picia alkoholu po za polem namiotowym.
Po prostu jest to miejsce wolne od alkoholu. Paranoją byłoby gdyby bazowy chował się za drzewem w pobliżu i tam pił a zabraniał picia na polu namiotowym. A w górach to twoja sprawa co robisz, możesz pójść do knajpy itp.



olo23333 pisze:Nie koniecznie czeskiej turystyki - może bardziej kultury - racja bo tam aż tak wielu śmieci nie ma na szlakach ale to może równie dobrze być efektem tego że maja więcej służb sprzątających.
Ja osobiście wolę aby po polskiej stronie "usprawnić turystykę" a nie po czeskiej.
W czechach usprawnianie turystyki to kładzenie asfaltu i otwieranie nowych hoteli.

Myślę, że to efekt większej kultury. Co do asfaltu to nie powtarzaj stereotypów. Kilkakrotnie na tym forum była mowa po co w czeskich górach jest asfalt i że baza noclegowa jest bardzo bogata i zróżnicowana cenowo. Oprócz drogich luksusowych hoteli sporo jest tanich pensjonatów czy ubytovani u sukromi.
A turystykę możesz sobie uprawiać gdzie chcesz.

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 16-07-2009 11:34

tomaszll pisze:Różnica jest w ilości spożytego alkoholu i głośniejszej zabawie.

Często jest jeszcze inna dużo istotniejsza różnica, której Ty raczysz nie dostrzegać. Jedni jadą w góry i przy okazji wypiją jakiś alkohol w miłym towarzystwie inni jadą po to żeby zrobić imprezę i po nic więcej. Bądź łaskaw to zauważyć i nie wrzucać wszystkich do jednego worka bo na tym forum raczej nie ma ludzi, którzy by pasowali do tej drugiej grupy.
tomaszll pisze:Jakoś nie mogę uwierzyć, że każdy kulturalnie pijący alkohol sprząta po sobie. Ostatnio szedłem czerwonym szlakiem na Ślężę z Sobótki i na szlaku mnóstwo porzuconych butelek i puszek po piwie.

Jak ktoś wyrzuca śmieci po produktach, które spożył gdziekolwiek indziej niż do śmietnika to raczej trudno mówić o kulturalnym spożyciu. A te śmieci na szlaku na Ślężę to zostawia sobotnio niedzielna stonka a nie turyści.
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 11:36

Co do asfaltu w górach to Sudety są właśnie takimi górami gdzie jest sporo asfaltu. To już takie góry. Nie rozumiem dlaczego asfalt jest krytykowany po czeskiej stronie a po polskiej stronie nikomu nie przeszkadza. Przecież takie sudeckie Bieszczady czyli Góry Bialskie to góry bardzo wyasfaltowane. Do duktu nad spławami w całej dolinie Białej Lądeckiej leży asfalt, droga od Przełęczy Suchej do Dział też jest asfaltowa. Jakoś nie widziałem głosów krytyki na tym forum.


Wróć do „Relacje z wypraw”